Hiper-rodzicielstwo, czyli jak „zepsuć” dziecko

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 września 2018
Fot. iStock / Nadezhda1906
 

Hiper-dzieci są produktem hiper-rodzicielstwa. Jest to nowy trend, coraz bardziej obecny w naszym społeczeństwie, związany  zaniedbaniem ważnych aspektów dzieciństwa, takich jak zabawa, związek z naturą, czas na nudę i konfrontacja z problemami. Jest to styl edukacyjny oparty na nadopiekuńczości.

Hiper-dziecko zaspokaja potrzeby innych, stawiając je przed własnymi potrzebami. Zazwyczaj należy do pokolenia, które ma niewiele czasu, aby dokonać osobistych odkryć i skupić się na własnym rozwoju interpersonalnym, a także na pracy nad swoimi cechami osobowości w dzieciństwie.

Co oznacza termin „hiper-dziecko”?

Terminy „hyper-child” lub „hyper-parenting” (ang.) odnoszą się do takiego stylu wychowawczego, który  koncentruje swoje wysiłki na nadmiernej kontroli dzieci, a w konsekwencji na ich oderwaniu od czynności naturalnie związanych z ich wiekiem i z beztroskim dzieciństwem. Uzależniamy od siebie dzieci, oczekując od nich perfekcyjnego wypełniania naszych oczekiwań.

Jakie jest życie hiper-dziecka?

Hiper-dzieci mają czas przepełniony zajęciami pozalekcyjnymi, które ich nie fascynują, których nawet nie lubią. Są świadome swoich wad i są traktowani przez rodziców jako inwestycja. Ci ostatni, wydając duże ilości pieniędzy na edukację swoich dzieci, myślą (często nieświadomie), że ta wartość musi przekształcić się w sukces, być jego gwarancją.

Jednak młody człowiek jest świadomy o wiele większej ilości rzeczy, niże możemy sobie wyobrazić, a tak silna presja wpływa na niego negatywnie na wszystkich możliwych poziomach. To tak, jakby jego życie stawało się stałym stresem, lękiem, by dobrze spełnić oczekiwania innych.

Ta nadmierna stymulacja generuje u dzieci poczucie obciążenia, które nie jest korzystne dla ich rozwoju. W rezultacie nie są w stanie właściwie zarządzać swoimi emocjami, łatwo ulegają frustracji i cierpią z powodu leków swoich rodziców … Stają się od nich w pełni zależne i nie potrafią podejmować samodzielnych decyzji.

Musimy pozwolić dzieciom rozwijać ich osobowość i ich zainteresowania. Musimy również pozwolić im nas zawieść, odkryć własne ograniczenia i dowiedzieć się, że mogą uczyć się na swoich błędach, jeśli chcą przekraczać granice, wychodzić poza strefę komfortu. Mniej pieniędzy, więcej miłości.


Na podstawie: nospensees.fr


Jesienna chandra? Zapomnij! Oto 5 sposobów jak zatrzymać lato na dłużej

Redakcja
Redakcja
28 września 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Wiosną i latem czujemy przypływ energii i motywacji – przechodzimy na diety, stajemy się bardziej aktywni, rozwijamy zainteresowania, odkrywamy nowe smaki, odpoczywamy, remontujemy mieszkanie i odliczamy dni do długo wyczekiwanego urlopu. Gdy przychodzi jesień, a wraz z nią dni stają się coraz krótsze, a pogoda powoli przestaje rozpieszczać, dopada nas zniechęcenie i spadek nastroju. Jak z nimi walczyć i móc jak najdłużej „zatrzymać lato”?

Na pogodę za oknem i zmieniające się pory roku nie mamy żadnego wpływu, ale na pogodę ducha – już tak! Oto 5 sposobów, które pomogą w radzeniu sobie z jesiennym spadkiem nastroju.

Po pierwsze, przełam rutynę i zaskocz bliskich

Ostatnie długoterminowe prognozy pogody sugerowały letnie temperatury nawet do… listopada. Bez względu na to, co będą pokazywały słupki termometra, warto zaskoczyć bliskich pomysłem na kilka niespodziewanych weekendowych wyjazdów. Zwiedzanie malowniczego zamku lub zabytkowych sztolni, wizyta w „domu do góry nogami” a może w muzeum miniatur? Często sami nie zdajemy sobie sprawy jak wiele ciekawych miejsc można znaleźć do kilku godzin jazdy samochodem i pociągiem. A w upalne lato najczęściej wolimy korzystać z pięknej pogody niż przebywać w muzealnych pomieszczeniach, więc właśnie jesienią jest najlepsza pora, aby odkryć nieznane.

Po drugie, sięgnij po witaminę D

W naszej strefie geograficznej od września do kwietnia jest zbyt mało promieniowania słonecznego, aby witamina D mogła zostać wyprodukowana w skórze, nawet w słoneczne dni. Jej niedobór uchodzi za jednego z głównych sprawców obniżonego nastroju i innych zaburzeń emocjonalnych. Warto zatem sprawdzić poziom witaminy D i na tej podstawie ustalić z lekarzem właściwą dawkę do suplementacji. Tym bardziej, że jej niedobór może zwiększać ryzyko poważnych chorób np. osteoporozy, cukrzycy, otyłości, nadciśnienia czy niektórych nowotworów m.in. jelita grubego czy piersi. Zbyt mała dawka witaminy D powoduje również, że szybciej się starzejemy.

Po trzecie, zadbaj o ruch na powietrzu, tak długo jak tylko możesz

Słoneczny jesienny dzień? Nie zmarnujmy go i wyjdźmy z domu – inne rzeczy spokojnie będzie można zrealizować później, a ostatnie promienie słońca i ciepła są na wagę złota. Długi popołudniowy spacer czy przejażdżka na rowerze to idealny sposób na wyzwolenie endorfin czyli „hormonów szczęścia” i zadbanie o właściwą dawkę codziennego ruchu. Jazda na rowerze np. stylowym miejskim Le Grand, ma szczególnie wiele korzyści, które docenimy jesienią – zyskamy większą odporność na zmęczenie, stres i rozmaite infekcje, a do tego rower pozwoli się w pełni odprężyć i wyciszyć.

Fot. Materiały prasowe

Po czwarte, posmakuj egzotyki… a przynajmniej na talerzu

Nie każdy może sobie pozwolić na drugi jesienno-zimowy urlop, najlepiej w jakimś ciepłym i egzotycznym miejscu. Nie oznacza to jednak, że nie możemy przenieść się do egzotycznego miejsca, a to za sprawą smaku! Kulinarną podróż możemy rozpocząć w nieznanej dotąd restauracji serwującej dania z danego regionu świata, ale spróbować podjąć ją samodzielnie w zaciszu domowym, korzystając z tysięcy przepisów znalezionych w sieci. Gdy pogoda za oknem nie będzie już zachęcać do wychodzenia, możemy zaproponować znajomym domówkę w stylu danego kraju – przygotować same tematyczne potrawy, zadbać o muzykę i wystrój mieszkania stosowny do wybranego regionu, aby na jeden wieczór znów poczuć się jak na wakacjach!

Po piąte, postaw na kolor

Obserwując jesienny ubiór na polskich ulicach, można by pomyśleć, że wielu z nas przechodzi „żałobę po lecie”. Latem bowiem królowały jasne stroje, śmiałe kolorowe fasony i kwiatowe motywy. Z chwilą nadejścia jesieni, wielu ludzi diametralnie zmienia styl i zaczyna nosić smutne ciemne i szare kolory. Warto się tej zależności przeciwstawić, a terapia kolorami działa! Piękny płaszczyk w żywym odcieniu, wściekle żółty parasol na tle ciemnego, szarego nieba, rower z miętową ramą  i uśmiech na twarzy – to wszystko robi różnicę. Dobrze o tym pamiętać zanim kupimy kolejne ubrania i akcesoria w posępnych, ciemnych kolorach.

I wreszcie – nawet, gdy pogoda się zepsuje i nadejdą długie, zimne wieczory, pamiętajmy, że każda pora roku ma swoje plusy. W końcu możemy bez wyrzutów sumienia zorganizować serialowy maraton, siedzieć bezkarnie pół dnia pod kocem z ulubioną filiżanką kawy czy herbaty, wrócić na klimatyzowaną siłownię czy po prostu spędzać czas z bliskimi w zaciszu przytulnego domu. A za kilka miesięcy znów wróci lato.


Artykuł powstał we współpracy z marką Le Grand


Oznaki braku poczucia bezpieczeństwa w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 września 2018
Fot. iStock/South_agency

Zakochać się i kochać, to dzielić się tym, co mamy najintymniejszego. Kiedy kochasz, chcesz mieć pewność, chcesz czuć się bezpiecznie. Poczucie braku bezpieczeństwa w związku prowadzi do konfliktów i wewnętrznych rozterek, które podkopują nasza wiarę w te relację oraz w partnera. Czy wiesz, jakie są główne oznaki braku poczucia bezpieczeństwa w związku?

Pierwsza oznaka niepewności w miłości: kontrola i zazdrość

Jednym ze znaków świadczących o braku bezpieczeństwa w miłości jest poszukiwanie kontroli zarówno nad relacjami jak i nad osobami. Niektórzy ludzie mają „podstawową” potrzebę kontrolowania. Muszą czuć silną kontrolę, aby nie czuć się zagrożonym.

Ogólnie rzecz biorąc, gdy jedna osoba szuka kontroli nad drugą, czuje się zagrożona. Bardzo duża widoczna potrzeba kontroli może być związana z problemami psychologicznymi, takimi jak zaburzenie obsesyjno-kompulsywne.

Ciągłe poszukiwanie oznak czułości i miłości („Proszę powiedz mi, że mnie kochasz”)

Lubimy słyszeć, że jesteśmy kochani i najważniejsi, to naturalne. Ale jeśli przywiązujemy zbyt dużą wagę do tego, ile raz danego dnia nasz partner nas przytulił i czy odpowiedział na każde „kocham cię”, jest to oznaka zaburzenia poczucia bezpieczeństwa w relacji.

Dorzućmy jeszcze do tego typowe wyrzuty, takie jak: „Nie jesteś dla mnie taki czuły jak dla…” „Kiedy jesteśmy razem, nie okazujesz mi uczucia…”, „Nie zwracasz na mnie uwagi”… . Wszystkie te zdania mogą być oznaką lęku, braku poczucia bezpieczeństwa i niskiej samooceny.

Zachowywanie swoich opinii dla siebie i unikanie konfliktów

Sprzeczać się i nie zgadzać się z partnerem jest coś zdrowego. Ponadto, nieporozumienia i różnice są konieczne, aby nauczyć się żyć razem z drugą osobą ze zrozumieniem, że jest ona kimś odrębnym, z własnymi  potrzebami i cechami. Nie można traktować kłótni  jako symptomu słabości związku. Naszym celem powinno być jedynie wspieranie komunikacji i dialogu, akceptacja i zrozumienie. Udając, że myślimy tak samo, popadamy w paranoję i frustrację.


Na podstawie: nospensees.fr


Zobacz także

„Moczyłem się, chowałem za stół, bałem się, że wróciła”. Gdy mama jest katem

Olga Kowalczyk-Budny - Sleep&Fun

„Marzenia trzeba spełniać, pod warunkiem, że jest się pewnym tego, czego się chce”

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań