Dlaczego czujesz się winna, choć nie zawiniłaś?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 marca 2018
Fot. istock/Artem_Furman
Fot. istock/Artem_Furman
 

Poczucie, że „zrobiłaś coś złego”, mimo że zgodnie z logiką, wszystko wskazuje na to, że w niczym nie zawiniłaś, jest męczące i krzywdzące. Skąd się bierze? To kwestia, nad którą głowili się nie tylko psychologowie, ale i filozofowie.  W końcu „niewłaściwe” poczucie winy może zrujnować życie. Żeby sobie z nim poradzić, trzeba dokładnie przeanalizować jego źródło.

Dzieciństwo

Nie od dziś wiadomo, że rodzice są mistrzami wywoływania poczucia winy jako sposobu kontrolowania swoich dzieci, nawet jeśli nie przejawiają one negatywnych, złych zachowań lub poczucie winy jest niewspółmierne do przewinienia. Mechanizm ten koduje się w nas dość mocno i jako dorośli, możemy z tego właśnie powodu szukać podświadomie w swoim otoczeniu partnera, przyjaciół lub przełożonych, którzy wzmacniają to zachowanie.

Jak to działa

Poczucie winy pojawia się w różnych momentach. Czasem wtedy, kiedy robisz coś, co uważasz za niewłaściwe. Najpierw spychasz tę myśl głęboko w podświadomość. Ale ona wraca, w niezwiązanych z tą sytuacją w żaden sposób okolicznościach.

Innym razem sam fakt, że choć uniknąłeś pokusy zrobienia czegoś, co uważasz za niewłaściwe, ale chciałeś to zrobić, wystarczy, by wywołać poczucie winy.

Być może nauczyłaś się odpowiedzialności za cały świat. Współpracownik traci pracę – uważasz, że powinnaś porozmawiać z szefem w jego imieniu, aby temu zapobiec. Twój partner jest sfrustrowany swoim wyglądem, powinnaś zachęcać go do cięższej pracy na siłowni. Przyjaciółka zdradza swojego narzeczonego, „kryjesz” ją przed nim, żeby tylko ich związek się nie rozpadł, czujesz się winna „za nią”.

Jak sobie z tym poradzić

Przyczyny takiego „fałszywego” poczucia winy są różnorodne i złożone. Zrozumienie, dlaczego czujesz się winna, jest ważne, ale jest to tylko pierwszy krok w procesie kontrolowania twojej winy. Jeśli nie wiesz, dlaczego te uczucia się pojawiają, nie odniesiesz sukcesu w radzeniu sobie z nimi. Przez większość czasu twoje poczucie winy próbuje ci powiedzieć coś o sobie. Gdy zrozumiesz źródło swoich uczuć, łatwiej będzie ci znaleźć  rozwiązanie, które pomoże ci się od nich uwolnić.


Na podstawie: simplelifetraining.com

 


20 błędów popełnianych w CV, które sprawiają, że to nie ty dostajesz wymarzoną pracę

Redakcja
Redakcja
19 marca 2018
Fot. iStock/MangoStar_Studio
Następny

Starania o znalezienie pracy pociągają za sobą konieczność przedstawienia potencjalnym pracodawcom pewnych informacji o sobie. CV, czyli Curriculum Vitae, w dosłownym tłumaczeniu oznacza przebieg życia, w tym przypadku zawodowego. Wydaje się, że wypisanie ukończonych szkół czy kursów, przedstawienie dotychczasowego doświadczenia zawodowego nie może nastręczać wielkich trudności.

A jednak bywa odwrotnie. Wiele osób w swoim CV popełnia błędy, które mogą przyczynić się do zmniejszenia szans otrzymania pracy. Są pewne rzeczy, którymi wręcz nie należy dzielić się z potencjalnym pracodawcą, a mimo wszystko wpisujemy je do CV. Warto sobie uświadomić, że pracodawcy mają średnio tylko 6 sekund na przejrzenie jednego dokumentu, dlatego trzeba napisać zwięźle i treściwie.

20 błędów popełnianych w CV, które sprawiają, że to nie ty dostajesz wymarzoną pracę 

1. Miejsce urodzenia, stan cywilny itp.

Wpisując rzeczy mało istotne, takie jak stan cywilny nazwisko panieńskie czy obywatelstwo, zabierasz sobie cenne miejsce, które można wykorzystać w bardziej przemyślany sposób. Takich informacji pracodawcy nie potrzebują. Trzeba pamiętać, że pracodawcy nie mają kilku minut, by dokopać się do najważniejszych informacji, a CV powinno przykuć ich uwagę od początku, do końca.

2. Nieistotne doświadczenie

Wpisując informacje dotyczące doświadczenia zawodowego, wpisz tylko to, co pomoże ci przekonać do siebie szefa. Np. aplikując na stanowisko doradcy klienta w banku, nie wpisuj w doświadczenie dwumiesięcznego epizodu pracy kelnerki na studiach. Przecież w banku nie będziesz zajmowała się serwowaniem posiłków.

3. Motto

Zdarza się wcale nierzadko, że kandydaci wpisują pod nazwiskiem swoje życiowe motto, jakąś myśl przewodnią nawiązującą do stanowiska, o które się starają. To zupełnie niepotrzebne, bo nie wszyscy pracodawcy zaczytują się w literaturze, by szczególnie docenić twoje oczytanie.

4. Hobby

Jeśli nie dotyczy ono bezpośrednio pracy, o którą się starasz, zmarnujesz jedynie czas potencjalnego pracodawcy. Mało kogo będzie interesować, że lubisz sklejać modele czołgów wieczorami.

5. Stan zdrowia

Informacje o stanie zdrowia, które mają związek z charakterem wykonywanej pracy lub posiadaniem orzeczenia o niepełnosprawności, są uzasadnione w CV. Jednak informacje o bólach kręgosłupa, migrenach, alergiach itp., wypisane na wszelki wypadek, są niepotrzebne.

6. Brak podkreślenia osiągnięć 

Szczególnie gdy na dane miejsce jest wielu chętnych, warto nie tylko wypisać doświadczenie zawodowe, ale i osiągnięcia w tym zakresie, np. sukcesy sprzedażowe, innowacyjne pomysły itp.

7. Wymyślanie informacji

Nawet jeśli nie masz czym pochwalić się przed pracodawcą, lepiej nie wymyślaj niestworzonych historii, bo wiele informacji można przecież zweryfikować. A żaden szef nie chciałby mieć wśród personelu kłamcy, któremu nie można zaufać.

8. Nieprecyzyjnie określasz umiejętności 

Kluczenie wokół tego, co może zmieścić się w kilku słowach jest bez sensu. Ale też nie rzucaj pojedynczych słów—haseł, bo pracodawca nie będzie miał ochoty się domyślać reszty. Posługuj się faktami i liczbami, bo im precyzyjniej określisz umiejętności, tym bardziej przekonujący będziesz dla pracodawcy.

9. Podajesz niepoważny adres e-mail 

Niby błahostka, ale potrafi pogrzebać szanse na pracę. Adres e-mail brzmiący głupio lub dziecinnie nie doda ci profesjonalizmu. Załóż nowy adres, skorzystaj z domeny takiej jak np. Gmail, użyj imienia i nazwika, zamiast pseudonimów itp.

10. Uważaj z grafiką, tabelkami i wykresami

Tworząc profesjonalne CV możesz próbować zaimponować pracodawcy umiejętnościami i osiągnięciami. Jednak może się okazać, że pracodawca otworzy dokument zapisany w innym formacie i tekst plus obrazki czy wykresy rozjadą się lub nałożą na siebie. To będzie absolutne samobójstwo dla takiego CV.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Nakładasz odżywkę po umyciu włosów? Zdziwisz się, ale robisz to źle

Redakcja
Redakcja
19 marca 2018
Fot. iStock/gpointstudio
Fot. iStock/gpointstudio

Samo umycie włosów to za mało, by dobrze zadbać o ich urodę i kondycję. Warto sięgać regularnie po odżywki, które dodatkowo regenerują i odżywiają pasma. Aby przyniosło to efekty, odżywka musi być nie tylko odpowiednio dobrana do potrzeb włosów, ale także nałożona w odpowiedni sposób. I właśnie w chwili nakładania odżywki popełniamy największy błąd. 

Odżywka przed, a nie po umyciu włosów

Standardowo odżywkę czy maskę nakładamy już po umyciu szamponem, odczekujemy kilka minut i spłukujemy. Dzięki temu włosy są bardziej miękkie, mniej się puszą i wyglądają zdrowiej. Jednak dermatolodzy uważają, że więcej sensu ma nałożenie odżywki nie po, a przed myciem szamponem. Ma to swoje uzasadnienie.

Mało kto wie, że mokre włosy wchłaniają odżywki gorzej niż suche. Dzieje się tak, ponieważ cząsteczki wody wchodzą w „puste” miejsca na powierzchni włosa, przez co sama odżywka nie wnika do środka, gdzie substancje czynne powinny działać naprawczo.

Odżywka (maska również) zadziała skuteczniej, jeśli nałożymy ją na suche włosy jeszcze przed ich myciem. Najlepiej kosmetyk przetrzymać na włosach dłużej, niż zwyczajowe 2-3 minuty, czyli 15 minut lub więcej, jeśli na to czas pozwala. Następnie trzeba umyć włosy szamponem i to wszystko.


 

źródło: kobieta.gazeta.pl

 


Zobacz także

siebie

Być jeszcze kimś oprócz siebie

Fot. iStock

„Życie jest bardziej zabawne niż poważne. I nie ma w tym nic złego”. List do córki

Fot. iStock/PeopleImages

Zostać czy odejść? Pięć pytań, które ułatwią ci podjęcie decyzji