Depresja to nie wybór. Nie zapominaj o tym. Nigdy

Redakcja
Redakcja
22 lutego 2019
Depresja to nie wybór. To choroba
 

Depresja to nie wybór – tak często o tym zapominamy. Depresja to nie kaprys. To nie fanaberia. To nie słabość charakteru ani przywilej bogatych. Bo depresja nikogo nie dyskryminuje. Wszystkich, bez względu na płeć, status ekonomiczny, a nawet wiek, prowadzi w jedno miejsce. Na skraj przepaści. Różnimy się w obliczu depresji tylko tym, że nie wszyscy mają szczęście i przyjaciół, którzy złapią ich pod ramię, gdy stracą równowagę. A przepaść, jest naprawdę głęboka.

Depresja to nie wybór

Bardzo często trudno nam odróżnić stany depresyjny. bo kiedy zwykły smutek, „dół” zamienia się w chorobę? Przecież tak często powtarzamy sobie: „nie jest tak źle”. Granica między smutkiem a depresją bywa cienka i niewyraźna. Jednak są elementy, które od siebie oba stany odróżniają.

1. Smutek jest tymczasowy

Smutek, nawet jeśli jest silny i zmusza nas do intensywnego przeżywania naszych emocji, izolowania się od otoczenia czy wzmaga tendencję do drżenia warg i płaczu, jest tymczasowy. To zwyczajna i naturalne psychologiczne reakcja na trudne momenty i nie da się tego uniknąć. Czasem może trwać kilka godzin, a czasem kilka dni, najczęściej mija dość szybko. Natomiast depresja zwykle trwa tygodnie, miesiące.

2. Depresji towarzyszą inne objawy

Smutek łączony jest zazwyczaj z mniejszym entuzjazmem, czasem nawet apatią, jednak przez cały czas wykonujemy codzienne obowiązki, mimo iż nie sprawiają one nam takiej radości. Natomiast depresji towarzyszą charakterystyczne objawy, takie jak zaburzenia apetytu, snu, brak energii, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie i stanowią zagrożenie dla kontynuacji ciągłości pracy czy życia rodzinnego.

3. Depresji mogą towarzyszyć myśli samobójcze

Zwykły smutek nie pociąga za sobą w konsekwencji myśli i próby realizacji czynów samobójczych. W depresji zdarzają się one znacznie częściej, świadcząc o jej krańcowym nasileniu. Zwykle poprzedzają ich wystąpienie myśli rezygnacyjne.

4. W depresji nastrój jest trwale obniżony

Smutek i chandra mają to do siebie, że w obliczu innych sytuacji, na przykład, gdy ktoś próbuje nas rozweselić, choćby chwilowo starania odniosą sukces. W depresji reaktywność na zdarzenia zewnętrzne jest mała, osobę z depresją trudno jest rozweselić. Co więcej, takie starania mogą powodować jeszcze gorsze samopoczucie, poprzez nasilenie poczucia winy za zły nastrój, niemożność cieszenia się oraz poczucie bycia niezrozumianym. Natomiast smutek powoduje rozchwianie nastroju, jednak taką osobę można rozweselić, odwrócić uwagę rozmową, wciągnąć do towarzystwa.

5. Depresja pochłania chorego

W depresji możliwa jest utrata krytycznego spojrzenia na własne odczucia, a czarne barwy otaczające chorego zaczynają go pochłaniać i trudno jest dostrzec jakieś rozwiązanie. Natomiast smutek łączy się z odczuciem, że to, co teraz nam towarzyszy jest przejściowe i potrzeba czasu, by się poukładało. Smutek pozwala zachować w pewien sposób dystans do różnych myśli.

6. W depresji reakcja jest nieproporcjonalna do skali wydarzeń

Podczas smutku łatwo jest wskazać to, co go wywołało i nasza reakcja jest proporcjonalna do danego wydarzenia. W depresji, gdy często jest brak czynników poprzedzających jej wystąpienie, reakcje są nieproporcjonalne do skali wydarzeń.

Nie każde odczuwanie smutku musi oznaczać depresję, ale gdy objawy zaostrzają się, występują codziennie nawet przez wiele tygodni, powinno zachęcić to do szukania pomocy specjalisty.

Depresja to nie wybór. To choroba

Depresja bywa kapryśna i potrafi dobrze się maskować.


źródło: www.centrumdobrejterapii.plwww.serwisemocjonalny.plkrokdozdrowia.com


Są dni, kiedy wszystko jest w „nieporządku”: nasze włosy, nasze łóżko, nasze serce

Redakcja
Redakcja
23 lutego 2019
Fot. iStock/petrunjela
 

Czasem budzisz się rano i wydaje ci się, że tylko jakaś magiczna moc może wywlec cię z łóżka do łazienki. Patrzysz na swoje obicie w lustrze i widzisz nieporządek. Nie tylko na głowie. Spostrzegasz chaos i niepokój w swoich oczach, na dnie swojej duszy, ale boisz się zajrzeć głębiej, bo lękasz się tego, co tam zastaniesz. Wychodzisz i zostawiasz taki sam bałagan na swoim łóżku. Po co ścielić łóżko, skoro wieczorem znów do niego wrócisz? Po co sprzątać swoje życie, skoro ono „jakoś” trwa?…

Bywa, że takie dni zamieniają się w długie tygodnie, miesiące, a nawet lata, podczas których nie potrafimy odzyskać harmonii, poczucia bezpieczeństwa. Bo, jak bardzo by nam się to nie podobało, porządek, czy próba uporządkowania swojego życia daje nam poczucie jakieś stabilizacji, przynależności. Daje nam siłę. O ile jednak z życiem można dojść do ładu i składu obierając sobie realistyczne cele i planując, z sercem już tak łatwo nie pójdzie. Zaprowadzić porządek do swojego serca jest bardzo trudno. Ale warto, bo jest to nauka, która raz nabyta, zaprocentuje w niezwykły sposób. Pozwoli nam być szczęśliwymi, tu i teraz.

Z czego wynika niepokój w sercu? Zazwyczaj z lęku o przyszłość – o to, co się może wydarzyć. Prześladują nas myśli, które sprawiają, że nasze życie może stać się samospełniającą się przepowiednią. Sami sprawimy, że spełnią się nasze najgorsze obawy, bo sparaliżowani lękiem, nie jesteśmy w stanie wziąć spraw w swoje ręce. Działać.

Tak więc, kiedy wszystko staje się tak skomplikowane, że nie wiesz nawet w którą stronę się zwrócić, nie ma nic lepszego niż zatrzymać się na chwilę i zacząć oddychać. Pełną piersią, pełnią siebie.

Nasz mózg ma tylko jedną potrzebę: zagwarantować nam przetrwanie. Stąd, na przykład, lęki, te instynktowne mechanizmy, które były bardzo skuteczne w czasach prehistorii, ponieważ pozwalały człowiekowi bronić się przed drapieżnikami. Dziś nasze lęki są mniej konkretne i bardziej nieuchwytne: boimy się samotności, porażki, nie bycia kochanym, niespełnionych oczekiwań …

Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny aspekt: negatywne doświadczenia pozostawiają głębszy ślad w naszych mózgach niż pozytywne. Ich cel jest jednak jasny: dostarczyć nam nowych informacji, abyśmy mogli lepiej przetrwać w obliczu nowych sytuacji tego samego typu. To może zabrzmieć banalnie, ale kiedy nasz umysł cierpi z powodu nadmiaru „przeszłości” i ekstremalnego lęku przed „przyszłością”, nie ma nic lepszego niż zakotwiczenie go w teraźniejszości poprzez proste i przyjemne czynności.

Wyjdź, odłącz się od rutyny i codziennych nawyków: w ten sposób zobaczysz rzeczy w innym świetle. Zrozum, że życie jest przede wszystkim podejmowaniem decyzji: w obliczu każdej trudnej sytuacji  jedyną ważna rzeczą do zrobienia jest pozostanie odpowiedzialnym za siebie.  Aby jednak podejmować owe decyzje, potrzebujemy spokoju: zawsze dotrzecie do momentu, w którym musicie się zatrzymać i uświadomić sobie miejsce, w którym się znaleźliście oraz to, czego potrzebujecie.

Ale przede wszystkim, nie bójcie się tych chwil chaosu. To tylko tymczasowe chmury nad waszym niebem, które zmuszają was do zmian.


Na podstawie: nospensees.fr


Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
22 lutego 2019
Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę
Fot. Screen z Instagrama /fireandgoldphoto – Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę

To chyba najpiękniejsze zdjęcia ślubne, jakie kiedykolwiek zobaczycie! Panna młoda z córeczką w chuście podbiła serca internautów. I trudno się temu dziwić!

Niecodzienna panna młoda zawojowała sieć. Dalton Mort  zdecydowała się bowiem na codzienny krok podczas swojego ślubu. Ponieważ partnerzy mają już dwuletnią córeczkę, zadecydowali, że i ona powinna być częścią ceremonii. A sakramentalne „tak” to ich zobowiązanie nie tylko wobec siebie, ale względem ich rodziny.

Dwuletnia Ellora odegrała ważną rolę podczas tej uroczystej chwili. Dziewczynka przez cały czas była z mamą. Dalton trzymała córkę w chuście. To niesamowicie piękne.

Jednak nikt nie planował podbijać świata nietypową decyzją. Okazało się, że para zdecydowała się na „ślub w chuście” z dwóch powodów.

Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę

Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę | Fot. Screen z Instagrama /fireandgoldphoto

Po pierwsze, jak wyznała Dalton – razem z partnerem uważali, że ich przysięga małżeńska to zobowiązanie wobec ich rodziny (a nie tylko siebie nawzajem), po drugie, zaważyły względy praktyczne.

Ceremonia odbywała się w czasie, kiedy Ellora zazwyczaj ucina sobie drzemkę, a to może się udać tylko blisko mamy. 🙂 Panna młoda zdradziła, że córka przespała większość ceremonii. Zasnęła mniej więcej po dwudziestu minutach mszy.

Miało być praktycznie, wyszło bajkowo.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, nie wszyscy są zachwyceni takim pomysłem. Część osób ma mieszane i negatywne uczucia – niektórzy twierdzą, że podczas takiej ceremonii nie ma miejsca dla dziecka i dziewczynka powinna czekać w ławce z innymi gośćmi. Panna młoda z dzieckiem chuście daleka tez jest kreacji idealnej księżniczki w balowej sukni.

Na szczęście, chyba ta rodzina się tym nie przejęła.  A wy, co sądzicie o takim i rozwiązaniu? My jesteśmy wzruszone tymi fotografiami i odwagą młodej pary. Zobaczcie zdjęcia.

Panna młoda z córeczką w chuście. Te zdjęcia zrobiły furorę

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Laura Schaefer | Photographer (@fireandgoldphoto)


Źródło: www.popsugar.co.uk


Zobacz także

„Szkoda, że macie dzieci”. Najgorsze rzeczy, jakie usłyszałam od ludzi, gdy wzięłam rozwód

Ty też myślisz, że na wszystko, co wartościowe, musisz ciężko zapracować? Mylisz się

Fabryka emocjonalnych bubli

Fabryka emocjonalnych bubli. Co zrobiliśmy naszym chłopcom?