Czego absolutnie nie powinnaś robić, jeśli zauważyłaś u siebie pierwsze objawy depresji

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 grudnia 2017
Fot. iStock/ByeByeTokyo
Fot. iStock/ByeByeTokyo
 

Depresja – wywraca życie do góry nogami, tłamsi i odbiera wszelkie chęci do życia. Niezależnie od tego, czy dopiero zauważyłaś u siebie pierwsze objawy, czy może korzystasz już z pomocy psychiatry lub psychologa, powinnaś zadbać o swoje nawyki. To, co robimy i jak się zachowujemy, ma ogromny wpływ na przebieg wychodzenia z depresji. Chociaż teraz wyda ci się to bardzo trudne, musisz wziąć życie w swoje ręce. Dzięki tym wskazówkom, łatwiej będzie ci stanąć na nogi. Wcielenie ich w życie na stałe, pozwoli ci też uniknąć depresji w przyszłości. 

Przestań oglądać wiadomości

Nie chodzi o to, żebyś odcięła się od świata i nie interesowała się tym, co dzieje się w kraju i na świecie, jednak uważne oglądanie wiadomości i czytanie newsów w Internecie często bardzo negatywnie wpływa na naszą psychikę. Nie brakuje bowiem newsów o ludzkich tragediach, kataklizmach, maltretowanych dzieciach i śmiertelnych chorobach. Wszystko to może sprawić, że będziesz jeszcze bardziej przygnębiona i zaniepokojona. Wyjątek? Zabawne filmiki ze zwierzętami. One działają wyjątkowo kojąco.

Nie odpalaj Facebooka

Jeszcze tego brakuje, żebyś teraz oglądała cudowne zdjęcia (często nieprawdziwe i zrobione na pokaz) swoich szczęśliwych i spełnionych znajomych. Kaśka spodziewa się kolejnego dziecka, Iza dostała awans i właśnie świętuje, a Tomek i Ania jak zwykle nierozłączni – tym razem na wakacjach w Dubaju. Jest niemal pewne, że po serii takich wiadomości natychmiast poczujesz się jeszcze gorzej.

Unikaj ciemności

Najchętniej zasłoniłabyś okna i siedziała w tej ciemności. To bardzo często spotykane. Musisz jednak wiedzieć, że słońce ma zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Dzięki niemu w organizmie wzrasta poziom serotoniny, hormonu szczęścia. To może być dla ciebie trudne, ale staraj się jak najczęściej wystawiać twarz na działanie promieni słonecznych. Po prostu, dla własnego dobra. Nawet gdy za oknem jest szaro i ponuro, rozsuń zasłony. Ciemność bywa przerażająca…

Kontroluj jedzenie

Zastanów się, jak aktualnie wygląda twoja dieta. Być może zajadasz smutki, co może skończyć się szybkim przyrostem masy ciała i kolejnym powodem do niezadowolenie z siebie. A może przeciwnie – nie jesz nic i znikasz w oczach. Niezależnie od tego, która opcja dotyczy ciebie, musisz nad tym popracować. Co więcej, zdrowa, pełnowartościowa dieta wspomaga leczenie.

Nie pij alkoholu

Wiem, to bardzo prosty i skuteczny sposób, żeby na chwilę poprawić sobie humor, wyłączyć się i zapomnieć o problemach. Jest to jednak prosta droga do alkoholizmu, a jeszcze tylko tego ci potrzeba. Nawet jeśli przez chwilę poczujesz się lepiej po butelce wina, twoje lęki powrócą ze zdwojoną siła szybciej niż myślisz.

Nie rezygnuj z ćwiczeń

Ostatnie na co masz teraz ochotę, to ćwiczenia, ale aktywność fizyczna podnosi poziom endorfin. To właśnie dzięki nim mamy dobry nastrój po treningu. W ogóle najlepiej byłoby, gdybyś poszła na siłownię. Kontakt z innymi ludzi, który są radośni i aktywni dobrze ci zrobi.

Nie przestawaj o siebie dbać

Nawet jeśli nie musisz dziś wychodzić z domu i z nikim się spotkać, zadbaj o swój wygląd. Weź gorący prysznic, dokładnie wyszoruj zęby, ułóż włosy i zrób makijaż. Takie pierdoły potrafią poprawić samopoczucie i myślenie o sobie. A nuż jednak wyjdziesz i usłyszysz jakiś miły komplement?

Nie unikaj znajomych

Pewnie nie masz ochoty, żeby z kimś się spotykać. To sygnał, że dzieje się z tobą coś niedobrego. Powinnaś zadziałać kompletnie na odwrót – umówić się ze znajomymi o otwarcie powiedzieć, że potrzebujesz pomocy. Jedynymi osobami, których powinnaś unikać, są ci, którzy jeszcze bardziej cię dołują.

Nie przestawaj być wdzięczna

Z pewnością spotkało cię w życiu wiele dobrych rzeczy. Może wynikały ze zwykłego szczęścia, może sama na coś ciężko zapracowałaś. Weź kartkę i napisz, za co jesteś wdzięczna sobie samej i życiu tak w ogóle.

Nie przestawaj pomagać

Masz poczucie, że tylko ty wyciągasz zawsze do wszystkich pomocną dłoń i nic nie dostajesz w zamian? Przestań oczekiwać i zacznij czerpać radość z dawania. Praca w ramach wolontariatu lub pomoc znajomym może ci bardzo pomóc w poprawie samopoczucia i samooceny.

Nie przerywaj leczenia na własną rękę

Jeżeli lekarz zdiagnozował u ciebie depresję, nie odstawiaj sama leków tylko dlatego, że nie pomogły z dnia na dzień lub zauważyłaś u siebie chwilową poprawę. Tylko lekarz może zadecydować o odstawieniu lub zmianie leków antydepresyjnych. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, w której wystąpiły u ciebie poważne skutki uboczne.

Źródło: Your Tango


„Ale o co ci chodzi?” Czyli czym jest zdrada emocjonalna i czy można o niej po prostu „zapomnieć”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 grudnia 2017
Fot. iStock/fizkes
Fot. iStock/fizkes
 

Wyobraź sobie sytuację, w której twój partner, ukochany, mąż wiążę się emocjonalnie z inną kobietą, bardziej niż z tobą. Że nagle ktoś, kto był zwykłą znajomą, koleżanką z pracy, przyjaciółką ze studiów, zaczyna być kimś bardzo ważnym w jego życiu. Że ONA wie o tym, o czym nawet ty nie wiesz. Rozmawiają ze sobą, bardzo dużo. Spotykają się, czasem jedynie we dwoje. Ale na każdą twoją uwagę, wątpliwość wypowiedzianą na głos masz tę samą odpowiedź: „Przecież nie chodzę z nią do łóżka”.  Chociaż ty widzisz, jak bardzo ona jest dla niego ważna, jak bardzo obecna, jak panoszy się w waszym życiu, niewiele możesz zrobić.

Zdrada emocjonalna to prawdziwa pułapka. Dla wszystkich trzech uczestników tego przedstawienia – ciebie, jego i „tej drugiej”.

„Ale o co ci chodzi?” – słyszała wiele razy Karolina. – „My tylko rozmawiamy”.  Mąż Karoliny ze swoją koleżanką z biura potrafił tak rozmawiać godzinami. Kiedy był w domu, również. W pewnym momencie wieczory spędzał z telefonem w ręku, uśmiechając się do ekranu i odpisując na wiadomości od niej. Nawet oglądając z żoną film, zerkał na ekran Iphone’a. Wtedy zaczęła pytać. Mówił, że pracuje, że sprawdza maile, że musi coś nadzorować. Ufała, współczuła, że ma tyle pracy.

Że ma emocjonalny romans dowiedziała się przypadkiem, odkładając wibrujący telefon męża na półkę. 9 wiadomości, które wtedy przeczytała, nie były pełne namiętnych wyznań. Dla Karoliny były czymś dużo gorszym. Bo przeczytać, że inna kobieta czuje się w towarzystwie twojego męża bezpieczna, zrozumiana, doceniana i szczęśliwa, to jak spać nagle z wysoka i znaleźć się samemu w jakimś przerażającym miejscu.

„Boję się” – powiedziała Karolina swojemu mężowi pokazując mu ekran jego telefonu. Długo nie odpowiadał, potem zaczął tłumaczyć, że z Ewą po prostu dobrze się rozumieją. Że przecież nie zdradza Karoliny, nie robi nic złego. To nie jego wina, że Ewa dobrze się czuje w jego towarzystwie. I zaczął lepiej pilnować telefonu.

Dwa miesiące później Karolina przeczytała inne wiadomości i maile od TEJ DRUGIEJ. Przeczytała też odpowiedzi swojego męża – piękne, romantyczne, pełne niewypowiedzianych wprost wyznań, dla kobiety doskonale czytelnych. Usiadła na podłodze, rozpłakała się. Fizycznie był z nią, sercem – gdzie indziej, czuła to coraz bardziej już wcześniej, teraz miała pewność – zakochał się.

Karolina poznała Ewę, podczas świątecznej imprezy w firmie męża. Wysoka, śliczna, mądra – przemiła dziewczyna, która nie potrafiła się z nią przywitać patrząc jej w oczy. Przywitały się, ale długo nie rozmawiały – nie było o czym. Karolina wiedziała, że kiedy wrócą

Po trzech miesiącach tego romansu Karolina zażądała, by mąż zerwał tę znajomość. Zareagował nerwowo, nawet bardzo. „Zwariowałaś? Nie zdradzam cię, masz obsesję. Nie mogę przestać odzywać się do koleżanki z pracy”. Płakała, groziła. Podsuwała artykuły o zdradzie emocjonalnej, on kręcił jej kółko na czole, ale dla niej był coraz mniej obecny. Chodzili razem do łóżka coraz rzadziej, bo Karolina czuła, że on się zmusza. Cierpiała. Opowiedziała o wszystkim przyjaciółce, ta powiedziała: natychmiast się wyprowadź, będziesz miała jasną sytuację, jeśli nadal z niej nie zrezygnuje.

Więc Karolina wyprowadziła się do rodziców, zaskoczonych całą tą sytuacją nie bardziej niż jej teściowie. Zdrada? Jaka zdrada? To znaczy poszedł z nią do łóżka? Nie, tylko SMSy? Dziecko, przecież to jeszcze o niczym nie świadczy.

Właśnie, że świadczy. Zdrada emocjonalna boli tak samo jak zdrada fizyczna. Psycholodzy mówią, że nawet bardziej. O ile jesteśmy skłonni wybaczyć „jedną noc”, zrozumieć namiętność i zapomnienie, o tyle świadomość, że nasz partner budował z inną kobietą poczucie więzi emocjonalnej, bliskość dusz i wzajemne porozumienie, świadomość, że „ona wie o nim więcej niż ja”, jest szalenie trudnym doświadczeniem, poważnie nadszarpującym nasze zaufanie. Odbudować je będzie bardzo trudno, ale nie jest to niemożliwe. Wiele zależy jednak od dobrych chęci Karoliny i starań jej partnera. No i oczywiście uczucia obojga. Nie ma tu jednej recepty, jednego schematu. A ona nie wie, czy wybaczy.

Mąż Karoliny twierdzi, że relacja z Ewą wynikała z jego poczucia, że w związku z Karoliną „czegoś brakuje”, coś się skończyło. Zamiast jednak skupić się na swoim małżeństwie i starać się zrobić wszystko, by mieć lepsze porozumienie z Karoliną, wdał się w emocjonalny romans. Podjął bardzo duże ryzyko, bo takie sytuacje bardzo często kończą się nawiązaniem także więzi fizycznej. To nieprawda, że „nic tu się nie stało, nic nie zaszło”.

Zdrada emocjonalna – skąd wiedzieć, że przekroczyłeś czerwoną linię

1. Cała twoja energia emocjonalna jest skoncentrowana na tej drugiej osobie. Dzielisz się z nią rzeczami, którymi nie dzielisz się ze swoim partnerem.

2. Zaczynasz zwracać uwagę na to by dla niej/dla niego dobrze wyglądać.

3. Wkładasz wysiłek w to, by spędzać z nim/nią czas i ten czas staje się dla was bardzo ważny.

4. Czułbyś się winny, gdyby twój partner zobaczył was razem, robisz i mówisz rzeczy, których nigdy nie zrobisz lub nie powiesz w towarzystwie partnera.

5. Mówicie sobie o tym, jak bardzo nieudane są wasze związki.

6. Trzymasz w tajemnicy wspólne e-maile, rozmowy telefoniczne, SMS-y.

7. Zaczynasz odczuwać uzależnienie od emocji, które towarzyszą tej relacji.


Kilka szalenie trudnych pytań, które musisz sobie zadać, zanim powiesz „kocham”

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 grudnia 2017
Fot. iStock/vernonwiley
Fot. iStock/vernonwiley
 

Miłość! Czasem przychodzi nagle i niespodziewanie, innym razem rodzi się powoli na przestrzeni lat. Zanim powiesz komuś „kocham cię”, zainwestujesz w relację czas, zaangażujesz serce i emocje, powinnaś odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań. Odpowiedzi ułatwią ci podjęcie decyzji, czy masz przed sobą człowieka, który zasługuje na takie wyznanie. 

Jak czuję się sama ze sobą, gdy on jest obok mnie?

Bo tak naprawdę nie chodzi tylko o to, jak się czujesz. Odpowiedź na pytanie: „Jak czuję się sama ze sobą, gdy on jest obok mnie?” pozwala sprawdzić, jak jesteś traktowana. Jeśli ktoś wspiera i dba o ciebie, a także związek, zamiast kontrolować, będziesz czuć się dobrze sama ze sobą, ponieważ ten człowiek stworzył dla ciebie bezpieczną przestrzeń. A więc warunki, w których ludzie i związki się rozwijają. Jeśli ktoś krytykuje, osądza, kontroluje, nie akceptuje i nie wspiera, będziesz czuła się źle sama ze sobą, swoimi wyborami i marzeniami.

Czy on jest uważny?

Zastanów się, czy jest dla niego ważne to, co mówisz i robisz. Pamięta o głupotach, które mu opowiadałaś i które pozwalają zbudować pełny obraz ciebie? To widać w drobnych gestach, codziennych przekomarzaniach i upominkach. Jeżeli on uważnie obserwuje ciebie i waszą relację, będziesz to czuła.

Czy on mnie wspiera?

Kibicuje mi czy może wprowadza rywalizację? To ma ogromne znaczenie. Zastanów się, jak reaguje na twoje sukcesy, plany i marzenia. Jeżeli widzisz, że woli z tobą konkurować, w związku będzie cię poniżał i deprymował, zamiast wspierać i mobilizować do działania. Wydaje ci się, że jest w porządku, bo mówi „gratuluję” lub „dobra robota”? Zadaj sobie pytanie: „JAK mnie wspiera?”, a wtedy będziesz wiedziała, czy faktycznie tak jest.

Czy on mnie dotyka?

Większość z nas potrzebuje w relacji przytulania, głaskania, zwykłego dotyku. Niby nic, a daje ogromne poczucie bliskości. Jeżeli należysz do jednej z tych osób, zastanów się, czy on również. Jeśli nie lubi takiej formy bliskości, na dłuższą metę może być ci bardzo trudno to znieść.

W jaki sposób on się z tobą kłóci?

Kłótnie będą, to masz zagwarantowane. Nie ma w nich nic złego, pod warunkiem, że kłócimy się we właściwy sposób i zachowujemy szacunek dla drugiej osoby. Jeżeli on rzuca talerzami, wyzywa cię, wali drzwiami, a potem znika na kilka dni lub wprowadza ciche dni, potraktuj to jako znak ostrzegawczy.

W jaki sposób on dba o siebie?

Nie chodzi tylko o to, jak często strzyże włosy, jakich perfum używa, czy myje się dwa razy dziennie i pamięta o nitce dentystycznej, chociaż higiena osobista jest szalenie ważna. Chodzi o to, w jaki sposób podchodzi do swojego zdrowia fizycznego i psychicznego, ponieważ jego kondycja i podejście do tych spraw oddziaływują bezpośrednio na ciebie. Zastanów się, jak podchodzi do pracy, czy potrafi zapanować nad stresem, w jaki sposób się relaksuje i wycisza.

Jak często mówi „ja”?

Każdy z nas ma prawo głośno mówić o swoich pragnieniach i potrzebach. Jeżeli jednak on skupia się głównie na sobie, swoich emocjach i uczuciach, z waszego związku będzie jedynie czerpał, nie dają ci nic w zamian.

Czy jest dla ciebie dobry?

Zwykłe „tak” nie wystarczy. Weź kartkę i pisz. Jakie zachowania, gesty i słowa pozwalają ci stwierdzić, że jest dla ciebie dobry. Jeśli nie uda ci się wypisać zbyt wielu pozycji, wstrzymaj się z deklaracjami.

Czy z tym człowiekiem uda mi się coś zbudować?

To fundamentalne pytanie, ponieważ właśnie o fundamenty waszego związku chodzi. To na nich będzie stała cała, misterna konstrukcja. Być może teraz jesteś podekscytowana jego charyzmą i chemią, która między wami jest. Pytanie tylko, czy to wystarczy, żeby zbudować cokolwiek. Czy on posiada narzędzia i odpowiednie umiejętności? Czy macie już za sobą jakieś trudne doświadczenia, które wspólnie przezwyciężyliście? Które was, jako parę, wzmocniły i scaliły?

To trudne pytania, bo i decyzja o wejściu w poważny związek nie należy do najłatwiejszych. Nie spiesz się.

Jeżeli twoje odpowiedzi będą miały pozytywny wydźwięk, jesteś szczęściarą. Właśnie doświadczasz prawdziwej, zdrowej miłości.

Źródło: Psychology Today


Zobacz także

Malkontentom powiedz: stop! Narzekanie jest dla słabych

Malkontentom powiedz: stop! Narzekanie jest dla słabych

Fot. iStock/nd3000

Jaką rolę grasz w związku – dziecka czy rodzica? Dominujesz, czy jesteś pasywny?

Potrzebujesz dowodów, że twoje życie jest dobre? Jest ich kilka, z których często nie zdajesz sobie sprawy

Potrzebujesz dowodów, że twoje życie jest dobre? Jest ich kilka, z których często nie zdajesz sobie sprawy