Chociaż serce pęka, musisz pozwolić dziecku zmierzyć się z tymi trudnymi przeżyciami

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
2 lutego 2018
Fot. iStock/Imgorthand
 

Czasem mam wrażenie, że naszym matkom było łatwiej. Jakoś tak inaczej się kiedyś dziecki chowało. Biegały po podwórku, wchodziły na drzewa, zdzierały kolana na asfalcie, popijały kogiel-mogiel i jadły wyroby czekoladopodobne. My, współcześni rodzice, próbujemy uchronić nasze dzieci przed wszelkim złem. I nie mam tu na myśli pedofila czy innego zboczeńca, czającego się za rogiem. My chcemy, żeby naszym dzieciom żyło się lekko. Żeby nie doświadczały smutku, zazdrości, wstydu czy bezradności. Po co?

Chcemy, żeby na twarzach naszych dzieci zawsze gościł uśmiech. Niby dobrze, a jednak nie do końca. Przykre czy trudne doświadczenia są częścią codziennego życia. Trzymanie dziecka pod kloszem spowoduje wyłącznie to, że nie będzie potrafiło ono poradzić sobie w dorosłym życiu. Zdaniem Julie Lythcott-Haims, autorki bestsellera „Jak wychować dorosłego?”, wyodrębnić można aż 20 lekcji przykrych lekcji, których każde dziecko powinno doświadczyć.

1. Brak zaproszenia na przyjęcie urodzinowe koleżanki

Wiem, brzmi strasznie i nie życzę żadnemu rodzicowi, by musiał tłumaczyć to swojemu dziecku. Jednak takie sytuacje pokazują, że nie każdego trzeba lubić. Nie każdego trzeba chcieć gościć w swoim domu. I wcale nie dlatego, że ktoś jest głupi czy gorszy, ale po prostu dlatego, że „nie zaiskrzyło”.

2. Śmierć ukochanego zwierzaka

Odejście bliskiej osoby jest dla dziecka czymś niezrozumiałym. Tak samo, jak odejście zwierzaka, który był członkiem rodziny. To żałoba, którą dziecko ma prawo i powinno przeżyć, by zrozumieć, jak cenne jest życie i relacje z innymi – miłość, bliskość, przyjaźń, dobra zabawa, wsparcie radość, tęsknota, strach przed śmiercią.

3. Zniszczenie czegoś cennego

Rodzice wkurzają się każdego dnia o wiele rzeczy, ale dopiero zniszczenie czegoś cennego (a pewnie wiele razy upominali, żeby uważać) wyzwala w nich prawdziwe demony. Dziecko powinno doświadczyć smutku i gniewu, wywołanego zniszczeniem czegoś cennego.

4. Długa nauka, zakończona złym stopniem

Jeżeli ocena faktycznie jest uzasadniona, taka sytuacja uczy umiejętnego zdobywania wiedzy i zapamiętywania, a także… rozumowania, bo czym innym jest wkuwanie na pamięć, a czym innym prawdziwe uczenie się.

5. Zepsuty samochód z dala od domu

Strach, samotność, uczucie, że jestem zdany tylko na siebie. To uczy pokory i samodzielności. Niby żadna tragedia, a jednak jest cenną lekcją.

6. Roślina, która usycha mimo opieki

Bo czasem nasza troska i opieka jest nieadekwatna do potrzeb.

7. Brak wolnych miejsc

Na koncert, na obóz, na zajęcia sportowe… Dziecko powinno wiedzieć, że czasem liczy się szybkość podejmowania decyzji.

8. Bycie aresztowanym

Być może w Stanach jest to nagminne, ale w naszym kraju niekoniecznie… i gdy już się zdarzy, kończy się przykrymi konsekwencjami dla całej rodziny. Dlatego może lepiej napisać w tym miejscu: ” Reprymenda od policjanta”? Bo trzeba znać prawa i obowiązki obywatela, a przede wszystkim – normy społeczne i moralne.

9. Przegapienie filmu, bo komuś się pomagało

Nasze drobne przyjemności i rytuały można czasem przerzucić na dalszy plan, gdy co innego jest ważne.

10. Stłuczka samochodowa

Cóż, to zawsze jest nieprzyjemna sytuacja, niezależnie od tego, kto zawinił. Wzięcie odpowiedzialności za swój błąd lub bronienie swoich racji jest dobrą lekcją.

11. Bycie oskarżonym o coś, czego się nie zrobiło

To uczucie niesprawiedliwości i bezsilności… Straszne, prawda? A jak często zdarza się w dorosłym życiu? Umiejętność bronienia się bywa często kluczowa.

12. Odwołanie wydarzenia z czyjegoś powodu

Dziecko powinno rozumieć, że czasem ktoś zawini. Czy umie się z tym pogodzić? A może okazuje wściekłość? W codziennym życiu takie sytuacje zdarzają się nagminnie. Trzeba umieć zrozumieć, że inni ludzie też nawalają, bo… są tylko ludźmi.

13. Zwolnienie z pracy

Boli. Cholernie boli. Ale uczy nas wielu rzeczy – daje świadomość własnej niekompetencji, bądź protekcji.

14. Niedostanie się do reprezentacji szkoły

Bycie częścią elity to powód do domu. A co, jeśli twoje dziecko się nie dostanie? Jeśli nie było zbyt dobre? Nie postarało się? Albo zabrakło znajomości? Niestety, tak skonstruowany jest ten świat.

15. Bycie ostatnim

Bo niektóre konkurencje/dziedziny są nam po prostu obce i nie ma w tym nic złego.

16. Bycie uderzonym przez inne dziecko

To niewątpliwie trudna sytuacja, wymagająca ogromnej dojrzałości. Choć nie jest akceptowalna, uczy funkcjonowania w grupie, wywierania wpływu, zdobywania uznania. To od nas, rodziców, zależy, jak po tym zdarzeniu zachowa się nasze dziecko.

17. Odrzucenie wcześniejszych nauk

Gdy nagle dociera, że nie zawsze warto przytakiwać, dziękować, przepraszać. Że czasem trzeba walczyć do upadłego.

18. Żał, że nie można cofnąć swoich słów

Stracona przyjaźń, płacz matki, łzy w oczach ojca. Dziecko musi wiedzieć, że niektóre słowa ranią.

19. Brak zaproszenia na wspólne wyjście

Podobnie jak w przypadku urodzin, dziecko musi wiedzieć, że nie da się być lubianym przez wszystkich, ale jednocześnie mieć świadomość, że nie liczy się ilość przyjaciół, ale jakość przyjaźni.

20. Bycie wybranym jako ostatni do drużyny

Bo gdy coś nam ewidentnie nie wychodzi, inni to po prostu widzą…

A Ty, na co już pozwoliłaś swojemu dziecku?

Źródło: Parents


„Wolę być w pracy niż w domu”. Kobiety są bardziej zestresowane w domu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 lutego 2018
Fot.i stock / ArtMarie
 

Chociaż może się to wydawać absurdalne, to jednak nasze ciało mówi o nas wszystko to, czego czasami nie chcemy do siebie dopuścić. Zgodnie z nowym badaniem przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu Penn State, poziom stresu u kobiet jest często wyższy w domu niż w pracy – zwłaszcza w przypadku kobiet bez dzieci.

Aby określić poziom stresu, naukowcy mierzyli wśród ochotników poziom kortyzolu podczas tygodnia pracy i w weekendy. Przeciętnie poziom hormonu stresu w ślinie uczestników był wyższy w czasie dni roboczych. Wynik ten był spójny niezależnie od płci i pochodzenia społeczno-ekonomicznego. Nie było także zaskoczeniem, że najniższy poziom stresu odnotowywano w trakcie weekendu.

Okazało się jednak, że pomimo fizjologicznego wzrostu poziomu stresu, mężczyźni mówili, że czują się szczęśliwsi w domu, niż w pracy. Natomiast kobiety wyrażały się lepiej w pracy, a w domu były bardziej zestresowane niż mężczyźni.

Naukowcy sugerują, że dla wielu pracujących kobiet trudne jest uporanie się z presją oczekiwań – chociażby odpowiadaniem na maile przez 24 godziny siedem dni w tygodniu. Okazuje się, że praca poza domem daje nam oddech od domowych obowiązków, możemy skupić się jedynie na zawodowym zadaniu. W domu stresujemy się podziałem ról – żony, kobiety i pracownika, jeśli nagle okaże się, że firma czegoś od nas chce po godzinach, gdy dzwoni nasz przełożony.

Dlaczego mężczyźni byli mniej zestresowani w domu niż kobiety? W tym przypadku satysfakcja z pracy może odgrywać pewną rolę. Badacze sugerują, że kobiety mogą jednak mieć więcej swobody kulturowej, która pozwala im rzucić pracę, której nie lubią, i znaleźć taką, która sprawia, że ​​czują się szczęśliwsze, podczas gdy mężczyźni pozostają w niezadowalającym ich środowisku pracy, co sprawia, że czas spędzany w domu wydaje się dla nich bardziej atrakcyjny.

Dla pracujących rodziców – zwłaszcza matek – praca, która zapewnia wyraźne działania i nagrody, może powodować mniejszy stres niż szara strefa dobra i zła (nie wspominając o całkowitym wyczerpaniu), która towarzyszy rodzicielstwu.

W rzeczywistości jednak różnica poziomów stresu w domu kobiet bez dzieci była większa niż matek. Naukowcy sugerują, że stres związany z przebywaniem w domu z dziećmi jest łagodzony przez korzyści poprawiające nastrój. Innymi słowy, dzieci są stresujące, ale także przynoszą nam ukojenie – rozśmieszają nas, wzruszają, odciągają myśli od pracy, nierzadko pozwalają do naszych zawodowych obowiązków nabrać dystansu.

Ciekawe, prawda?


 

źródło: huffingtonpost.com

 


Praca, dom, dzieci. Praca, dom, dzieci. Co zrobić, żeby nie zwariować?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
2 lutego 2018
Fot. iStock / vadimguzhva

Dziś rano zobaczyłam MMS-a, którego o 1:00 w nocy przysłała mi moja przyjaciółka. Na zdjęciu widnieje strój pirata, który uszyła dla swojego dziecka na bal przebierańców w przedszkolu. Dopisała: „Ledwo patrzę na oczy, ale ładnie wyszło, co?”. Myślę sobie: „Zwariowała”. A potem dociera do mnie, że dwa dni wcześniej też skończyłam prasować po północy. Jakim cudem, przy tak napiętym grafiku, udało nam się w zeszły piątek wyjść razem na miasto?Kobiety są niezmordowane. Widzę to u siebie, widzę to u koleżanek. Problem w tym, że nam się tylko wydaje, że mamy nieskończone pokłady energii. Napędza nas miłość do dziecka, partnera oraz ambicje – bycia super matką, żoną czy pracownicą. Łatwo wpaść w błędne koło i doprowadzić swój organizm do ruiny.

Nie mówię, nie czas najwyższy przerzucić te wszystkie obowiązki na kogoś innego lub po prostu olać. My, kobiety, musimy nauczyć się odpoczywać (nie wmawiaj mi teraz, że prasowanie odpręża cię tak, jak ploty przy winie czy pobyt w SPA). Od tego zasuwania w pracy i w domu, od tego ogarniania wszystkiego naprawdę można oszaleć. Chyba, że regularnie robisz coś dla siebie. Nie wiesz, co mogłoby to być?

Wyjdź z koleżankami

To naprawdę pomaga oderwać się od codziennych trosk i zmartwień. Nawet, jeżeli miałybyście przez cały wieczór jęczeć i narzekać, i tak pojawią powód do śmiechu. Przede wszystkim zobaczysz, że one zmagają się z podobnymi problemami. No i te plotki, ploteczki…

Wybierz dzień, w którym sobie odpuszczasz

Nie chodzi o to, że nie idziesz na wagary i nie interesuje cię, jak dzieci dotrą do szkoły. Olej wszystko to, co nie sprawi, że się zawali. Odpuść siłownię, dietę, mycie podłogi, segregowanie prania. A najlepiej zrób sobie „ten dzień” w trakcie weekendu.

Znajdź chwilę dla siebie każdego dnia

To naprawdę nie musi być nic spektakularnego, jak wyjście do teatru czy 4-godzinny maraton filmowy. Znajdź chociaż pół godziny, żeby robić to, co lubisz. Chcesz poczytać książkę, wziąć gorącą kąpiel, pogadać z przyjaciółką, posłuchać muzyki, poleżeć i gapić się w sufit? Super!

Pozwól sobie na szczery śmiech

Drobnostka, tak? A kiedy ostatni raz śmiałaś się tak, że bolał cię brzuch? Zwykły, szczery śmiech robi z naszym mózgiem niesamowite rzeczy. Może dzisiaj, zamiast oglądać wiadomości, włączysz zabawny serial? Po prostu „żyj, śmiej się, kochaj”!

Kochaj i doceniaj siebie

Jesteś zła, że znowu czegoś nie dopilnowałaś? A może uważasz, że mogłaś zrobić coś szybciej/lepiej/dokładniej? Jesteś tylko człowiekiem. Odpuść sobie. Zobacz, jak wiele ogarniasz każdego dnia. Szanuj, kochaj i doceniaj siebie, a będzie ci łatwiej w starciu codzienną prozą życia.

Znajdź wsparcie

Może to być partner, przyjaciółka czy terapeuta. Znajdź kogoś, kto pomoże ci stanąć na nogi, gdy masz już dość. Kogoś, kto rozsądnie doradzi ci, co odpuścić, a czego dopilnować. My, kobiety, każdego dnia podnosimy sobie poprzeczkę coraz wyżej. Ktoś nam musi czasem wyhamować…

Na podstawie: Your Tango


Zobacz także

wyzwanie radości życia

U progu wiosny staw czoła trudnościom!

Jak przestać być grzeczną dziewczynką i stać się silną kobietą

Przemoc w szkole. Co grozi naszym dzieciom