Byłaś niekochaną córką? Jest kilka rzeczy, których musisz się oduczyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 lutego 2018
Fot. istock/alien185
 

Istnieje ogromny rozdźwięk między tym, czym jest dorosła, dojrzała miłość, budująca intymność i stawiająca na wzajemny rozwój, a tym, co nazywamy często miłością romantyczną. Ci z nas, które jako dzieci dorastali w poczuciu, że są kochani, akceptowani, że mogą liczyć na wsparcie bliskich i mają zaufanie do własnych myśli oraz uczuć, rzadziej wybierają tę ostatnią wizję uczucia. Niekochani w dzieciństwie to natomiast zazwyczaj ci, którzy wierzą w księcia na białym koniu i księżniczkę w wieży. To właśnie oni są bardziej narażeni na to, że w dorosłym życiu w ich związkach będą dominowały przemoc i manipulacja.

Miłość i akceptacja są nam potrzebne do optymalnego rozwoju. Jeśli nasze potrzeby emocjonalne nie były od samego początku (w niemowlęctwie, w dzieciństwie i w okresie dojrzewania) zaspokajane, rozwijamy w sobie takie mechanizmy radzenia sobie z życiem, które na dłuższą metę nie pozwalają nam utrzymać związku, na którym nam zależy. Uczymy się o miłości dzięki miłości, którą okazujemy, a także dzięki nieobecności lub obecności miłości w naszym domu rodzinnym.

Należy pamiętać, że mechanizmy radzenia sobie, które rozwija niekochana córka, działają w dużej mierze nieświadomie. W niewidoczny sposób wpływają na nią i kształtują jej zachowanie. Chwilami może je dostrzec – zdając sobie sprawę z tego, ucieka natychmiast, kiedy poczuje się zagrożona, lub kiedy jest jej niekomfortowo a jakiejś relacji. Brak miłości w dzieciństwie spowodował, że wzrasta w niej nieufność co do tego, czy ona sama jest w stanie dać komuś swoje uczucie, ale również co do osób, które mogłyby ją pokochać. Nieustannie martwi się, czy jest kochana, czy związek jest autentyczny i czy jej partner pozostanie jej wierny czy ją zdradzi. Wciąż obserwuje i sprawdza, czy sprawy mogą być takie, jakimi się wydają. Reaguje na słowa i działania silniej niż potrzeba. Jest wrażliwa, ale potrafi również niespodziewanie okazać zbyt wiele gniewu.

Czego niekochane córki powinny się oduczyć o miłości

Miłość jest transakcją

Córki narcystycznych, kontrolujących i walczących ze wszystkimi matek uczą się, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, że nie jesteś kochany z powodu tego, kim jesteś, ale za to, co robisz. Kiedy rozczarujesz swojego rodzica swoją porażką lub nieudolnością, jego miłość zostanie „wycofana”. Jako dorosłe kobiety, mają tendencję nie wiedzą, że zdrowa relacja opiera się na braniu, ale i dawaniu. Często błędnie widzą złe traktowanie, a nawet przemoc jako konieczną cenę, którą płacisz za bycie kochanym.

Miłość jest warunkowa

Kiedy jako dziecko nauczysz się, że uczucie to narzędzie manipulacji, kiedy nagradza się ciebie za to, że jesteś taka, jak się od ciebie oczekuje, w dorosłym życiu będziesz podejrzliwa wobec każdego gestu miłości, który otrzymasz. Będzie ci bardzo trudno uwierzyć, że ktoś po prostu chce cię uszczęśliwić.

Emocje (i prawdziwe uczucia) muszą być ukryte

Rodzice, którzy zawstydzają swoje córki, żeby je kontrolować, uczą je, że pokazywanie emocji (płacz, złość) zasługuje na pogardę, że jest słabością. W dorosłym życiu niekochane córki bardzo często udają przed swoimi partnerami, zaprzeczają, że odczuwają jakieś emocje, bojąc się odrzucenia. To olbrzymie psychiczne obciążenie.

Miłości trzeba stale szukać

Niekochana córka nie ma poczucia przynależności do swojej rodziny. Lekcja z dzieciństwa sprawiła, że wierzy, że miłość to rzadki towar, który bardzo trudno znaleźć.  Nie rozumie, że aby czuć się godnym miłości, musisz najpierw pokochać siebie.

Miłość sprawia, że ​​jesteśmy wrażliwi i słabi

Ból, jaki odczuwa niekochana córka, dostając skrawki miłości bądź tracąc ją, gdy jest karana, sprawia, że ​​wierzy, że miłość ro samotność i ryzyko. Jako dorosła kobieta zbuduje sobie zamek, w którym się ukryje przed bliskością i czułością.

Miłość boli

Każde rozczarowanie miłością jest dla niekochanych córek jedynie dowodem na to, że to „musi boleć”, że odrzucenie, cierpienie jest tutaj czymś pewnym, że nie ma czegoś takiego jak dobry związek.

Czy to się może udać? Czy można się tego oduczyć? Tak, choć wymaga to czasu i cierpliwości wobec siebie samej. Najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że miłości nam odmówiono, że nam ją wydzielano.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Podobno nie mają przed sobą tajemnic i ciagle uprawiają seks. Mity na temat szczęśliwych par

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
6 lutego 2018
Fot. iStock/filadendron
 

Patrzysz na swoich znajomych i nie możesz się nadziwić. Jak to możliwe, że tworzą taką fajną parę? Jacy oni szczęśliwi, pogodni, pełni miłości. W czym tkwi ich sekret? Jak udało im się zbudować taki związek? Wypracowali to czy może idealnie do siebie pasują? Siadasz więc i czytasz, co powinnaś zrobić, byście i wy uchodzili za wzór dla innych… Wtedy nieoczekiwanie wpadasz na mity, dotyczące idealnych par. Że partnerzy nigdy się nie kłócą, nie mają przed sobą żadnych tajemnic, całe dnie się śmieją i nie wychodzą z łóżka. Czy aby na pewno tak właśnie jest i czy do tego powinnaś dążyć? Zdaniem Jill P.Weber, psycholog klinicznej, można wymienić pięć najpopularniejszych mitów, w które wszyscy wierzymy. Czas się z nimi rozprawić. 

MIT: Szczęśliwe pary nie wychodzą z łóżka

Nie tylko ciągle uprawiają seks, ale też każdy stosunek kończy się wspólnym orgazmem (u kobiet pochwowym, of kors!). Takie opowieści można sobie włożyć między bajki. Owszem, na początku związku, gdy nie możemy się od siebie oderwać i nieustannie odczuwamy pociąg do partnera, seks zdarza się dużo częściej. W miarę jak związek rozkwita, częstotliwość może się zmniejszać. To dlatego, że dochodzą inne sprawy – dzieci, praca, obowiązki domowe, zajęcia dodatkowe, choroba… W zdrowych związkach partnerzy stawiają na jakość, a nie na ilość. Są bardziej świadomi swoich potrzeb, wyrozumiali i otwarci na nowości. Czują się też znaczniej bezpieczniej. Nie musisz uprawiać seksu non stop, by mieć poczucie, że twój związek jest idealne. Najważniejsze, byście oboje byli zadowoleni z waszego życia seksualnego i mogli o nim swobodnie rozmawiać.

MIT: Szczęśliwe pary nie walczą

Że niby ciągle spijają sobie z dziobków? Niestety nie. Szczęśliwe pary kłócą się, ale potrafią sobie wybaczać. Potrafią przepraszać i wyciągać wnioski, szukać kompromisów. Konflikty są naturalną częścią każdego związku. Nie wierz, gdy ktoś mówi, że nigdy nie kłóci się ze swoim partnerem. Takim osobom należy współczuć, ponieważ często (nawet nieświadomie) muszą oni tłamsić swoje prawdziwe uczucia. I robią to z różnych powodów – ze strachu przed gniewem, z niepewności, z niskiej samooceny, z wiary, że kłótnie są złe same w sobie. Szczęśliwe pary czasem walczą, ale dzięki umiejętności rozwiązywania konfliktów, nie wracają z wojny poranieni.

MIT: Szczęśliwe pary kochają się bezwarunkowo

Szczęśliwe pary nie są spokojnymi parami. Nie zawsze partnerzy mówią: „Kocham wszystko w tobie i kocham wszystko, co robisz!”. Pojawiają się zgrzyty i problemy z pełną akceptacją wszystkich cech drugiej strony. Cała sztuka polega na tym, by traktować to jako okazję do zmian i pracy nad sobą. Ani ty, ani twój partner nie jesteście idealni. Coś lubimy w sobie bardziej, coś mniej, na coś jeszcze innego przymykamy oko. Cudownie, jeśli potraficie spojrzeć na całokształt drugiej osoby i jasno stwierdzić: „Tak, kocham tego człowieka”.

MIT: Szczęśliwe pary nie mają przed sobą tajemnic

I w dodatku wszystko robią razem? Od zakupów, przez jedzenie tych samych posiłków, aż po wspólną pasję? Pytanie, czy szukasz swojego klona czy partnera… Szczęśliwe pary dbają o swoją autonomię w związku – mogą mieć innych znajomych, inne zainteresowania i sposoby na spędzanie wolnego czasu. Nie muszą spędzać ze sobą każdej wolnej chwili i opowiadać o każdej sekundzie swojego życia. Tak naprawdę chodzi o to, by każde z was akceptowało odmienność partnera i wspierało go w jego dążeniach, planach, marzeniach. Oczywiście bardzo ważne jest wspólne spędzanie czasu, ale być może wystarczy wam seans filmowy przed telewizorem? Musicie znaleźć coś, co cieszy was oboje. Jeśli natomiast macie wspólną pasję i żadne z was nie czuje się do niczego zmuszanie, to też super.

MIT: Szczęśliwe pary nie mają problemów emocjonalnych i psychicznych

Każdy z nas ma jakiś bagaż doświadczeń – czasem po prostu przykrych, a czasem wręcz traumatycznych. Trudno dziś znaleźć człowieka, który nie został w jakiś sposób skrzywdzony, co przekłada się na jego relacje w związku. Ważne jest to, byście potrafili razem przezwyciężać swoje słabości, pracować nad niedociągnięciami. Przeszłości nie zmienicie, ale możecie sprawić, by nie determinowała ona przyszłości. Jeżeli jedno z was nie potrafi przyznać się do błędu, nigdy nie odczuwa poczucia winy, nie potrafi przebaczać, ma ciągłe pretensje i nie chce pracować nad związkiem, to tak – taki związek stanie się toksyczny.

Źródło: Psychology Today


Za zamkniętymi drzwiami… Razem przeciw przemocy

Redakcja
Redakcja
6 lutego 2018
10 rzeczy, których nie wolno mówić ofiarom przemocy domowej
Fot. istock/South_agency

W marcu br. rozpocznie się kampania społeczna „Za zamkniętymi drzwiami” mająca na celu propagowanie wiedzy na temat przemocy psychologicznej i ekonomicznej w rodzinach. Jak informują organizatorzy – krakowska fundacja 3-4-Start oraz Centrum Psychologiczno Terapeutyczne „Tęcza” – w tej chwili priorytetem jest nakręcenie spotu dotyczącego przemocy „bez bicia”.

Akcja ma na celu uświadomienie kobietom, jak powszechnym problemem jest przemoc psychologiczna oraz ekonomiczna w związkach. Jak podkreśla Klaudia Czapkiewicz-Ziółek, wiceprezes fundacji 3-4-Start i pomysłodawczyni kampanii „Za zamkniętymi drzwiami”, mimo coraz większej liczby informacji nt. przemocy w rodzinie, nadal zbyt wiele osób nie zdaje sobie z sprawy z tego, że są ofiarami: – Naszymi działaniami chcemy zwrócić uwagę na ten ważny temat i przypominać, że psychiczne znęcanie traktowane jest jak przestępstwo. Równocześnie kobietom, które dostrzegają już problem, chcemy wskazywać dalszą drogę. Jakie działania przewidywane są w ramach kampanii?

za zamkniętymi drzwiami (1)

Świadomość – krok w dobrą stronę

Jedną z inicjatyw organizatorów jest weekendowe spotkanie dla kobiet (10-11 marca br. w hotelu Górski Raj w Porębie Wielkiej), podczas którego odbędą się warsztaty nt. przemocy psychologicznej prowadzone przez psychoterapeutkę Renata Borysiak z Centrum Psychologiczno Terapeutycznego „Tęcza” oraz wystąpienie Katarzyny Bigosińskiej z krakowskiego Centrum Rozwodowego „Kobieta i Rozwód”. – Weekendowe warsztaty są okazją nie tylko do poszerzenia wiedzy na temat przemocy „bez bicia”, ale także spotkania w gronie świadomych i inspirujących kobiet. Wszystkie zainteresowane wyjazdem panie zapraszam do kontaktu z naszą fundacją, zostało jeszcze kilka wolnych miejsc – przekonuje K. Czapkiewicz-Ziółek.

Dotrzeć z przekazem

Głównym celem kampanii „Za zamkniętymi drzwiami” jest uświadomienie społeczeństwu, że przemoc to nie tylko bicie. – Zbyt rzadko mówi się o tym, że przemoc to też: ciągłe zmiany zdania, które powodują brak poczucia bezpieczeństwa, wymuszanie kontaktu i bliskości poprzez jawne groźny czy manipulacje, sabotaż wspólnych przedsięwzięć czy też tzw. ciche dni. Pora, aby ten przekaz zaczął docierać do szerszego grona kobiet – przekonuje K. Czapkiewicz-Ziółek. W zadaniu tym pomóc ma stworzenie plakatów oraz spotu telewizyjnego zachęcającego osoby uwikłane w przemoc w rodzinie do szukania pomocy. – Niestety nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować tego przedsięwzięcia. Z tego względu fundacja 3-4-Start uruchomiła zbiórkę funduszy na ten cel na portalu crowdfundingowym pod adresem: pomagamy.im/kobietydlakobiety – kończy nasza rozmówczyni.

za zamkniętymi drzwiami


Zobacz także

Kobiety, które potrafią zrobić sobie dłuższą przerwę od związków są szczęśliwsze

Pięć eksperymentów psychologicznych, które zmienią twoje myślenie o sobie

Naucz się rezygnować

Chcesz być szczęśliwa? Naucz się rezygnować!