Czy on będzie dobrym ojcem? Te sygnały powinny dać ci do myślenia

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
4 października 2017
Fot. iStock/Tempura
Fot. iStock/Tempura

Początkowo, gdy poznajesz fajnego faceta, nie zastanawiasz się, czy sprawdziłby się w roli ojca. Skupiasz się na tym, jaki jest dla ciebie i co do niego czujesz. Czy cię pociąga? Interesuje? Czy zabiega o ciebie i zapewnia poczucie bezpieczeństwa? To, że jest wam dobrze we dwoje, niekoniecznie oznacza, że równie wspaniale będzie wam we troje. Istnieje kilka sygnałów, że mężczyzna, z którym jesteś, może nie nadawać się na ojca. Przede wszystkim nie powinnaś mieć mu za złe, jeśli głośno komunikuje, że nie chce i nie planuje mieć dzieci. Niektórym kobietom wydaje się, że facet po prostu jeszcze nie dojrzał i mu się w magiczny sposób za jakiś czas odmieni. Albo podstępem stawiają mężczyznę przed faktem dokonanym, sądząc, że jak już zostanie ojcem to nagle odnajdzie się w tej roli. Nie tędy droga. Choć faktycznie bardzo często zdarza się, że mężczyźni dopiero z wiekiem dojrzewają do ojcostwa, nie powinnaś kurczowo trzymać się tej myśli.

Istnieje jednak grupa mężczyzn, którzy (często mimo szczerych chęci) nie potrafią stanąć na wysokości zadania. Jak ich rozpoznać?

Są skoncentrowani na sobie

Oczywiście, że nie ma nic złego w tym, by realizować w życiu swoje pasje i marzenia. Rodzicielstwo wymaga jednak postawienia na pierwszym miejscu drugiego człowieka – małego, bezbronnego i szalenie wymagającego. Mężczyźni, którzy myślą głównie o sobie, mogą mieć problem z realizacją potrzeb dziecka, zmianą planów czy rezygnacją z niektórych marzeń.

Nie akceptują zmian

Posiadanie dziecka siłą rzeczy powoduje, że nasze plany ulegają zmianom. Decydując się na potomstwo, musimy mieć świadomość, że nie wszystko może ułożyć się kolorowo. Fajnie, jeśli dziecko dobrze się rozwija – wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, by spełniać swoje marzenia. Gorzej, gdy dziecko jest chorowite lub obarczone ciężką lub uleczalną chorobą. W takich sytuacjach zmienia się dosłownie całe życie. CAŁE.

Bardzo cenią sobie niezależność

Posiadanie rodziny powoduje, że jesteśmy znacznie mniej niezależni. Warto zastanowić się, czy urodzenie dziecka komuś, kto po pracy robi przede wszystkim to, na co ma ochotę, w weekendy relaksuje się w sposób, który najbardziej lubi, a pieniądze na swoje zachcianki zawsze wydaje bez porozumienia z tobą, jest dobrym pomysłem. Może JESZCZE nie jest gotowy. A może nigdy nie będzie?

Fot. iStock/martin-dm

Fot. iStock/martin-dm

Nie panują nad gniewem

Czego potrzebuje dziecko, by zdrowo się rozwijać? Miłości i bezpieczeństwa. Dobrze więc, gdy zachowania rodziców są w jakimś stopniu przewidywalne. Mężczyźni, którzy nie potrafią panować nad gniewem i niewiele im potrzeba, by rozpętać wojnę, mogą nie poradzić sobie z opieką nad dzieckiem, które (jak wszyscy dobrze wiemy), potrafi grać na nerwach. Impulsywność również nie wróży niczego dobrego.

Są wyjątkowo zazdrośni

Wiem, to może wydawać się dziwne, ale niektórzy bywają zazdrośni o własne dzieci. Chodzi o miłość, opiekę, zaangażowanie i czas, jaki drugi partner poświęca dziecku. Choć jest to irracjonalne, warto zastanowić się, czy twój facet nie jest przesadnie zazdrosny np. o twoją rodzinę czy znajomych lub chociaż o czas, który spędzasz samotnie, bo tego akurat potrzebujesz.

Są toksyczni

Lubią manipulować i wmawiać nam, że to wszystko nasza wina. Jeśli robią to swojej drugiej połówce, dlaczego podobnie nie mieliby zachowywać się w stosunku do dziecka?

Są nieprzewidywalni

„Kochanie, dostałem ofertę pracy i przyjąłem jutro. Za miesiąc przenosimy się do Norwegii” – to mogłoby brzmieć nawet fajnie, gdybyśmy byli tylko we dwoje i nie mieli żadnych zobowiązań. Jeżeli twój facet co i rusz wpada na jakieś genialne pomysły i wywraca wasze życie do góry nogami, zastanów się, czy ktoś taki da twojej rodzinie bezpieczeństwo i stabilizację.

Są skoncentrowani na karierze

Tak, można łączyć pracę z rodzicielstwem. Oczywiście, że tak. Nie jest to jednak łatwe w pierwszym okresie życia dziecka. Jeśli twój facet właśnie teraz planuje się rozwijać, by w ciągu najbliższych kilku lat zrobić zawrotną karierę, raczej powinnaś przygotować się na to, że dziecko będziesz wychowywać głównie samotnie. A może wystarczy przełożyć posiadanie dziecka na „za jakiś czas”?

Zapewniają, że się zmienią…

…gdy pojawi się dziecko. To miłe, ale raczej mało możliwe. Prawdopodobnie rodzicielstwo spowoduje, że wszystkie te cechy, o których przeczytałaś wcześniej, będą jeszcze bardziej wyraziste.

Są nieodpowiedzialni

Obiecują coś, zobowiązują się do czegoś, a potem mają milion wymówek, dlaczego czegoś nie zrobili. Z reguły nie można na nich polegać nawet w najdrobniejszych sprawach, więc jak mogliby we właściwy sposób zająć się dzieckiem? Totalny brak odpowiedzialności sugeruje, że facet będzie raczej kiepskim ojcem.

Jeśli masz choć cień wątpliwości, czy to on powinien być ojcem twojego dziecka, wstrzymaj się.

Źródło: Bustle


Pierwsze spotkanie z synem zapamięta tak, jak inni ojcowie poród. Dopiero zaczyna chcieć mieć dziecko

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 października 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic

Bo ona chciała mieć dziecko. A on mówił, że też chce. Osiem lat starali się o jej ciążę. Osiem długich, trudnych lat, pełnych napięć i stresów, trudnych momentów, przeprowadzek, rozmów, chwil zwątpienia, diagnoz (nie wykazały żadnych nieprawidłowości). I po tych ośmiu latach – sukces. Mają swoje upragnione dwie kreski na teście. Agnieszka wychodzi z łazienki ze łzami w oczach i mówi: „Chyba naprawdę się udało”. A jemu wali się świat. Postanawia odejść. Tak, właśnie teraz, dokładnie w tym momencie.

Aga nie rozumie co się dzieje. Opanowują ją dwa, zupełnie skrajne uczucia – szalone szczęście, że wreszcie się udało i szalona rozpacz, bo odchodzi od niej mąż, który był przez te lata jej olbrzymim wsparciem, który nigdy nie mówił, że im się nie uda. Przecież chciał tego dziecka. Tak jak Aga, wyobrażał sobie jak to będzie, gdy pusty pokoik zapełni się wreszcie dziecięcymi zabawkami, mebelkami i ubrankami. Gdy w ich domu zacznie rozbrzmiewać dziecięcy śmiech. Gdy rodzice przestaną w końcu pytać, a przyjaciele „taktownie” omijać temat. I teraz widzi ją, uśmiechniętą, szczęśliwą, z tym wyrazem twarzy na który czekał tak długo. I wpada w panikę. Jest przerażony, niegotowy, nie chce. Po prostu nie chce. Ma ochotę zniknąć, ulotnić się, choć nie chce ranić żony. A jednak. Działa jak maszyna, przytula ją bez przekonania, jego myśli są już daleko stąd. Marzy o tym, by nie być mężem Agi. Ale nadal ją przytula. Ona czuje, że coś jest „nie tak”, ale tego wieczora jest zbyt przejęta, żeby zaprzątać sobie tym głowę. Oddycha głęboko, dzwoni do mamy. Planuje. Już widzi się z brzuszkiem, a potem z dziecięcym wózkiem. Kładzie się spać obok męża i zasypia na jego ramieniu. Nie ma pojęcia, że ta noc będzie dla niego bezsenna.

Następnego dnia Aga przeżywa szok. Wraca z pracy, otwiera kluczem drzwi i zastaje list od Piotrka. List, który musi czytać kilka razy, że w ogóle zrozumieć, co jest w nim napisane. Zdania układają się w przedziwną dla niej treść: kocham Cię, ale nie jestem pewien, czy chcę być ojcem, dziecko było twoim marzeniem, więc nie chcę ci tego marzenia odbierać, odchodzę, żeby ci nie przeszkadzać.

Dzwoni do niego – raz, drugi, trzeci. Dzwoni kilkanaście razy, Piotrek nie odbiera.  Aga podejrzewa romans, chorobę psychiczną, problemy w pracy, nowotwór. Walczy jeszcze przez trzy tygodnie. W walkę angażuje też teściów (teść przepłaca nawet tę sytuację lekkim zawałem), bezskutecznie. Piotrek wynajął mieszkanie, ma się dobrze, ale nie chce na razie kontaktu. Skoro nie chce, Aga nie będzie nalegać.

Przez następne dziewięć miesięcy jest sama. Unosi się dumą, nie dzwoni, nie błaga, żeby wrócił, nie pyta. Boi się trochę o niego, ale głównie jest zła. Wściekła. Cierpi, bo kocha i nie rozumie. Zostawił ją. Uciekł jak tchórz. Na początku wysyła mu jeszcze terminy badań USG i kontroli lekarskich. Potem już nie. Wie, że nie ma co liczyć na to, że on się zjawi. Rozumie w końcu, że Piotrek dziecka nie chce.

Kiedy rodzi Antoś , on jest w podróży służbowej w Stanach. Zdjęcie syna przychodzi MMS-em, gdy Piotrek siedzi w ogromnej sali na spotkaniu z szefem. Nie wie co się z nim dzieje, nie może powstrzymać łez. Dostaje spazmów, szef pyta co się stało, gratuluje narodzin syna, mówi, żeby Piotrek wracał do Polski.  Piotrek zapomina o różnicy czasu, dzwoni. Ale Aga nie odbiera, wysyła tylk ozdawkowe SMS-y. Po trzech tygodniach oddzwania, mówi o porodzie, o tym jaki jest Antoś. Pozwala, by Piotrek przysłał pieniądze, ale nie pyta, kiedy przyjdzie go zobaczyć. Radzi sobie, pomaga jej mama. Jakoś jest. Jakoś. W głębi, wciąż boli. Teraz chyba bardziej niż na początku.

Dziś Antek ma dwa lata. Jest dużym, silnym chłopcem, bardzo podobnym do mamy.  Swojego tatę poznał osiem miesięcy temu. Uczy się go, obserwuje, wie, kim jest. To samo robi Piotrek – uczy się syna, obserwuje go, oswaja się z tym, że jest ojcem. Pierwsze spotkanie zapamięta do końca życia, tak, jak większość ojców zapamiętuje narodziny swoich dzieci. Boi się coraz mniej.

A Agnieszka, choć szczęśliwa, że między Antkiem a tatą rodzi się więź, wciąż nie wie co dalej. Nie umie do końca zaufać mężowi, na dnie serca wciąż drzemią obawy, że skoro odszedł od nich raz, skoro zostawił ją w ciąży – odejdzie w następnej, trudnej dla siebie sytuacji. Co będzie, gdy Aga albo Antoś zachorują? Ale tak poważnie. Czy będzie mogła liczyć na Piotrka?


10 rzeczy, które warto wiedzieć o teorii przywiązania. Zobacz, jaki związek tworzysz i co jest tego przyczyną

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 października 2017
Fot. iStock/Geber86
Fot. iStock/Geber86

Czy wiecie, że to jaki związek stworzymy z partnerem jest zapisane w nas już od pierwszych miesięcy naszego życia? Że wszystko da się przewidzieć i naprawdę mało rzeczy dzieje się przypadkiem, a już na pewno nie wybór partnera i relacja jaką z nim tworzymy.

John Bowlby jest twórcą teorii więzi, to on obserwując niemowlęta oddzielone od swoich matek opisał style relacji, które tworzymy z rodzicami, a które później powielamy w dorosłym życiu. Nasz styl przywiązania jest przewidywalny, ponieważ opiera się właśnie na tym wczesnym modelu.

Teoria przywiązania to naprawdę fajna rzecz, o której warto wiedzieć więcej, bo daje nam możliwość przyjrzenia się swoim relacjom.

Wyróżniamy trzy podstawowe style:

– unikający – charakteryzuje tych dorosłych, którzy w dzieciństwie doświadczyli deficytu uwagi od rodziców

– lękowy – co związane jest z niewystarczającym brakiem uwagi ze strony rodziców; taka osoba wchodząc w związek automatycznie boi się, że może stracić tę bliską jej osobę

– bezpieczny – czyli oparty na poczuciu bezpieczeństwa, kiedy to partnera darzymy zaufaniem, bo w dzieciństwie otrzymaliśmy dużo uwagi i miłości do rodziców.

10 rzeczy, które warto wiedzieć o teorii przywiązania i tego, jak one przenoszą się na nasze związki

1. Ci, których charakteryzuje bezpieczny styl przywiązania czują się dobrze zarówno w relacjach z przyjaciółmi, znajomymi, jak i będąc samotni i niezależni. Potrafią poradzić sobie z odrzuceniem i są zdecydowanie mniej skłonni do obsesyjnego traktowania swojego związku. Niewątpliwie ci, którzy otrzymali od rodziców dużo miłości i uwagi są w życiu najszczęśliwsi, spełnieni w relacjach, mają też większe wyczucie przy wyborze partnerów i odrzucaniu tych, którzy mogliby ich skrzywdzić, a oni nie chcą być źle traktowani przez innych.

2. Osoby z lękowym stylem przywiązania mają problemy z byciem singlem i niestety zdecydowanie częściej wchodzą w niezdrowe dla nich związki. Podstawowym problemem w ich związku jest brak zaufania, na szczęście można sobie z tym poradzić. Jeśli będziesz skutecznie komunikować swoje potrzeby, uczyć się wybierać odpowiednich partnerów, a nie tych toksycznych, to istnieje realna szansa na stworzenie bezpiecznego związku. Trzeba jednak włożyć w to dużo pracy, zaangażowania, a przede wszystkim zrozumienia, że ma się tendencje do budowania lękowych relacji.

3. Unikający styl przywiązania sprawia, że jesteśmy niezależni, samodzielni i nie potrafimy stworzyć intymności w związku, unikamy jej. Osoby, u których w wyniku doświadczeń z dzieciństwa taki styl się wykształcił mogą unikać zaangażowania i tak budować swoje życie, by unikać zbyt bliskiego kontaktu z partnerem. Nie potrafią czerpać satysfakcji ze związku z drugim człowiekiem.

4. Jest jeszcze czwarty typ: unikająco – lękowy, czy lękowo-ambiwalentny, który charakteryzuje się sprzecznymi pragnieniami: być blisko, ale także odpychać od siebie ludzi.

5. Bezpieczny styl przywiązania sprawia, że osoby te mogą wiązać się z partnerem unikającym lub lękowym. Dlaczego? Bo czują się w związku na tyle bezpiecznie, by dać swojemu partnerowi przestrzeń i nie zamęczać go swoją miłości (to przy unikającym), jak i pełne zaufanie i gwarancję swoje oddania (przy lękowym). Ktoś może powiedzieć, że osoby z bezpiecznym stylem przywiązania tworzą nudne związki, dlatego, że nie ma w nich dramatu, awantur, tego odpychania i przyciągania. Tyle, że dla nich do budowania dobrego związku nie potrzeba żadnych zwrotów, gierek, życia jak na rollercoasterze.

6. Niestety często dzieje się tak, że osoby unikające czy lękowe wiążą się z partnerami z tym samym stylem przywiązania. Ciężko, by coś z tego wyszło, jeśli w jednym związku trudno o zaangażowanie i prawdziwą bliskość, a w drugim o zaufanie. Cóż, często wykorzystujemy innych ludzi, aby potwierdzić przekonania o nas samych, tak się dzieje w tych właśnie przypadkach, na zasadzie: „Facetom nie można ufać” i on to potwierdza…

7. Nad stylem przywiązania można pracować, a konkretnie można pielęgnować w sobie styl bezpieczny, jest to jednak długi i powolny proces, który może się udać, gdy trafimy na wyrozumiałego i cierpliwego partnera. Jeśli jednak widzimy, że trudno nam odnaleźć szczęście w związku warto podjąć wysiłek poznania samego siebie i przyczyn takich a nie innych zachowań. Tu terapia jest także opcją. Osoby lękowe powinny pracować nad poczuciem własnej wartości, a unikające nad empatią i zrozumieniem swoich uczuć.

8. Jeśli w swoich związkach to ty jesteś lękowa, dowiedz się, jak komunikować swoje potrzeby. Tylko tak wyeliminujesz niepokój, ale też zakończysz związek z niewłaściwym facetem. Skuteczna komunikacja jest podstawowym narzędziem do stworzenia bezpiecznej relacji. Wyobraź sobie, że po drugiej stronie twojego lęku jest o wiele bardziej stabilne doświadczenie romantycznej relacji. Warto o nie zwalczyć.

9. Twój styl to unikający? Jeśli tak, to doskonale wiesz, jak potrafisz umniejszyć związek, jak spychasz do nieistotnych potrzebę bliskości. Mówisz, że nie jesteś jeszcze gotowa, że potrzebujesz czasu, szukasz dziury w całym skupiając się na najmniejszych niedoskonałościach swojego partnera. Ważne, żebyś pozwoliła sobie na intymność w związku, bo jej potrzebujesz, mimo odczuwanego przez ciebie dyskomfortu. Wybierz bezpiecznego partnera, jeśli to możliwe, zapomnij o znalezieniu tego jedynego, idealnego. Jeśli znowu ogarnie cię potrzeba ucieczki ze związku zastosuj strategię odwracania uwagi, podobno jesteś w stanie zwiększyć bliskość ze swoim partnerem koncentrując się na innych sprawach. Czemu nie spróbować?

10. Jeśli masz bezpieczny styl przywiązania ważne, żebyś była świadoma, że wiążąc się z partnerem unikającym czy lękowym dajesz komuś bardzo dużo korzyści przy jednoczesnym budowaniu swoich wątpliwości. Zobacz, czy to jest dla ciebie, czy chcesz żyć w takim związku. Ważne, żebyś zadbała o siebie i o swój komfort.

Wiedza na temat tego, jakie związki tworzymy, jakie mamy predyspozycje pozwala pracować nad sobą, nad swoimi relacjami i kreować lepsze życie. Czemu nie spróbować? Macie ochotę dowiedzieć się więcej o teorii przywiązania? Poszukajcie, poczytajcie, to może być naprawdę ważna dla każdego z nas lektura.


Zobacz także

Fot. Pixabay /  cherylholt  /

Toksyczni ludzie mają problem na każde rozwiązanie. Kiedy nadchodzi czas, by rozstać się z przyjacielem

5 rzeczy, które dzieją się, gdy spotykasz swoją drugą połówkę

6 pytań, na które warto sobie odpowiedzieć, zanim powiesz „kocham cię”

Fot. iStock/valentinrussanov

6 kłamstw, które mogą zniszczyć każdy związek