8 strategii radzenia sobie z toksycznymi ludźmi. Nie bądź łatwym celem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 grudnia 2016
Fot. istock/SIphotography
Fot. istock/SIphotography

Jesteście przyjaciółmi od lat. Jego uwagi często cię raniły nigdy nie był specjalnie delikatny, ale teraz to wszystko staje się bardziej bolesne niż kiedykolwiek i coraz trudniejsze do zaakceptowania. Albo inna sytuacja. Masz współpracownika, który regularnie odrzuca twoje sugestie i pomysły,  a wszystkim wokół pokazuje lekceważenie. A może jeszcze inaczej. Twój partner odzywa się do ciebie w sposób niedopuszczalny, a kiedy protestujesz, kwituje słowami: „Jesteś zbyt wrażliwa” lub w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Czy któraś z tych sytuacji wydaje ci się znajoma? Potrafisz sobie z nimi poradzić?

Budzisz się rano i już czujesz się zdołowany, nie radzisz sobie z problemami w relacji z kimś bliskim lub ważnym. To może być któreś z rodziców, współpracownik, przyjaciel, małżonek czy kochanek. Nie ma znaczenia, jeśli padasz ofiarą manipulacji, zastraszania. Liczy się to, że nie wiesz, co robić. Możesz nawet zdawać sobie sprawę z tego,  że ten związek nie jest ani zdrowy ani dobry, ale to jedynie sprawia, że czujesz się jeszcze gorzej. Utknąłeś. Co robić? Istnieje kilka skutecznych strategii radzenia sobie z toksycznymi ludźmi.

1. Poznaj te swoje cechy, które sprawiają, że jesteś „łatwym celem”

Czy to twoja potrzeba by wszystkich zadowolić, czy może strach przed wywołaniem awantury? Co sprawia, że nie reagujesz, gdy twój przyjaciel wyżywa się na tobie za swój zły nastrój? Na chłodno, bez emocji analizuj interakcje z osobą, która sprawia, że czujesz się kimś gorszym. Niekochane, wychowywane bez poczucia bezpieczeństwa córki często mylą czyjąś potrzebę kontrolowania i zaborczość z siłą i wytrwałością. Ławo padają ofiarami toksycznych partnerów.

2. Obserwuj swoje reakcje

Czasem wina leży w niedostatecznym uświadomieniu drugiej stronie, że nie podoba ci się jej zachowanie. Osoba kontrolująca lub zastraszająca uzna twoją niedostatecznie reakcję za zgodę na utrzymanie takiego stanu rzeczy, który jej odpowiada najbardziej, a dla ciebie jest krzywdzący.

3. Ufaj swoim osądom, bądź pewny swoich opinii

Jednym z powodów, dla którego tkwimy latami przy toksycznych osobach, jest nasz brak wiary w siebie. Jeśli zawsze dążysz do racjonalizowania niepożądanego zachowania i stale je sobie tłumaczysz („On naprawdę nie chciał tego zrobić.” „On tak naprawdę nie myśli”), najwyższa pora by zatrzymać się i zdjąć różowe okulary. Umiesz racjonalnie ocenić swoją sytuację, przestać szukać usprawiedliwienia dla słów i czynów, które bezdyskusyjnie, w ogóle nie powinny mieć miejsca.

4. Pozbywaj się złudzeń dotyczących danej relacji

Co trzyma cię w tym związku? Dobre momenty z przeszłości? Strach przed rozstaniem i samotnością? Nasz umysł ma taki nawyk, że koncentruje się i trwa uparcie przy tym, w co zainwestowaliśmy nasze emocje, czas, wysiłek, a nawet pieniądze, i utrzymuje cię w miejscu, tak aby nie stracić tej „inwestycji”. Zrób osobisty bilans. Strona kosztów zdecydowanie przeważy.

5. Nie przywiązuj się do nic nie znaczących, pojedynczych gestów i chwil

Kiedy toksyczna osoba robi coś miłego, coś czym zaskakuje cię pozytywnie , nabierasz optymizmu i myślisz: Teraz wszystko się zmieni. To takie właśnie blokuje cię w wiecznym oczekiwaniu na prawdziwy przełom. „Od czasu do czasu” nie znaczy na stałe, trzeba o tym pamiętać.

6. Pilnuj przestrzegania twoich granic

Nie musisz być niegrzeczny, agresywny lub oskarżycielski, ale powinieneś być zdecydowany mówiąc: „tego nie akceptuję”.

7. Bądź w stanie przewidzieć odwet

Toksyczni mają swoją własną wizję waszej relacji i nie zrezygnują tak łatwo z władzy nad tobą, z tych wszystkich wpływów i profitów, którymi cieszyli się dokąd byliście blisko. Istnieje duża szansa, że ​​on lub ona będą nadal manipulować, może nawet posuną się do bardziej drastycznych metod, by odzyskać przewagę nad tobą. Bądź tego świadomy.

8. Nie przyjmuj nigdy zachowań, których zaakceptować nie można, za „normalne”

Jest to szczególnie ważne, jeśli pozostajesz w toksycznym związku przez dłuższy czas lub jeśli dorastałeś wśród ludzi, którzy używali słów jak broni. Możesz doświadczać bycia poniżanym, lekceważonym, odrzuconym przez innych członków rodziny, a potem racjonalizować ich zachowanie, mówiąc: „To są tylko słowa”. Dajesz sobie wmówić, że prawdziwym problemem jest twoja wrażliwość. Nigdy nie zapominaj, że emocjonalne i werbalne nadużycia są nie do zaakceptowania.


Źródło – psychologytoday.com


Nie jest łatwo tak po prostu zacząć żyć, kiedy do tej pory ktoś robił to za ciebie. Nawet słowo „szczególne” ma dla nas zupełnie inne znaczenie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
21 grudnia 2016
Fot. iStock/praetorianphoto
Fot. iStock/praetorianphoto

W te święta będzie inaczej. Tak bardzo inaczej niż to, do czego mnie przyzwyczaiłeś, że tak naprawdę nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzę. Co zrobię z tą całą wolnością, jakie decyzję podejmę? Nie jest łatwo tak po prostu zacząć żyć, kiedy przez ostanie kilkanaście lat ktoś robi to za ciebie. Kiedy nieomal połowę życia trwasz obok kogoś, kto wie lepiej. Wszystko.

Ale wiesz co?

Tym razem nie kupię karpia. Nigdy nie lubiłam jego smaku, nie umiałam go dobrze przyrządzić – sam mówiłeś nie raz: „kiedy się wreszcie nauczysz?”. Chyba już nigdy, mój drogi. Ty i tak już go raczej nie spróbujesz w moim domu, a ja nie będę się denerwować, że znowu mi nie wyszło, że byłbyś niezadowolony. Boże, czy kiedykolwiek w ogóle byłeś ze mnie zadowolony? Nawet w dniu ślubu, kiedy szłam do ciebie szczęśliwa, rozedrgana emocjami, zgasiłeś to moje szczęście kilkoma chłodnymi słowami. Bo twoim zdaniem, źle dobrałam kolczyki. Zobacz, jaka ślepa jest miłość. Tyle znaków ostrzegawczych minęłam, biegnąc wtedy do ciebie. Żadnego nie zauważyłam. Liczyłeś się tylko ty.

Nie podzielę się opłatkiem z naszymi dziećmi i z moją mamą. Po prostu przytulę je mocno, z całych sił i powiem jak bardzo je kocham, jak bardzo się cieszę, że ten wieczór możemy spędzić razem. Zawsze o tym marzyłam. W moim domu rodzinnym, wolnym, radosnym, wigilijny opłatek zawsze zastępowała rozmowa. Szczera, autentyczna. Kilka, kilkanaście zdań, zamienionych z kimś ważnym, od serca.

Twoim rodzicom pewnie życzenia złożę przez telefon. Szanuję ich, są dziadkami naszych córek. Ale nigdy nie czułam się dobrze, słysząc co roku tę samą formułkę z ust twojej mamy: „No, żeby się te plany WAM poukładały, jak tam Piotrek wymyślił. Dbaj o niego”. Nigdy nie wierzyłam w szczerość jej pocałunków, wiedząc ile złych słów mówiła o mnie Tobie, naszym przyjaciołom, rodzinie. Ile niepewności co do mnie zasiewała w Tobie przy każdej okazji. Czuję, że mimo kilkunastu lat naszego małżeństwa, nie jestem ciągle członkiem TEJ rodziny. Tej WASZEJ rodziny.

Opłatek z teściami – Boże, jaki to był stres. Jak bardzo się bałam, że ktoś zauważy jak trzęsą mi się ręce, kiedy w tej głuchej, szalenie uroczystej ciszy podchodziłam do każdego z was. I sucho mi było w gardle, bo choć życzenia ułożyłam już dawno, w głowie miałam nagle pustkę. I niedobrze mi  było od tej waszej obłudy.

Ty i twoja mama. W tym roku, będziesz mógł usiąść obok niej i powiedzieć: Miałaś rację, mamo. Ona nie była dobrą żoną. Pokiwacie smutno głowami, ułożycie (jak zawsze razem) „jakiś” plan. I usiądziecie do karpia, przy pięknie wyprasowanym, białym obrusie. Ja nigdy nie potrafiłam tak dokładnie wyprasować obrusa na Wigilię, pamiętasz?

Nie będę szorować podłogi do upadłego, ani kafelków w kuchni, do ostatniej chwili. Będzie czysto i przytulnie, domowo. Przystroję stół kilkoma gałązkami, a przy każdym nakryciu położę lukrowany pierniczek, ozdobiony przeze mnie dla każdego inaczej. Ty uznałbyś to za śmieszny, niepotrzebny gest. Dla mnie to gest miłości, a tych nam potrzeba najbardziej. Nie wiedziałeś tego. Nadal nie chcesz wiedzieć.

Nie włączymy znienawidzonej przeze mnie płyty z kolędami Mazowsza. Na dźwięk „Lulajże Jezuniu”, nasze dzieci tak bardzo płakały, pamiętasz? Zaśpiewamy razem, bo nikt już nie powie nam, że kolędy można śpiewać tylko wtedy, kiedy się umie zrobić to idealnie, w tempie, pamiętając każde słowo. A potem  dom zaleją świąteczne piosenki, w tym, moje ukochane, „amerykańskie” White Christmas.

Na choince powieszę kolorowe bombki, „zaśmiecę” ją zabawkami papierowymi, które nasze córki robiły „do szuflady” przez tyle lat, bo zawsze twierdziłeś, że „tego nie można powiesić”. I w nosie będę miała tę, uwielbianą przez ciebie, symetrię.

W pierwszy dzień świąt, pozwolę dziewczynkom do woli cieszyć się prezentami i chichotać w piżamach pod choinką, czytając książki, które ja w ich wieku pochłaniałam z zapartym tchem. Ty nigdy nie pozwalałeś nam w święta poleżeć na dywanie pod choinką. A o piżamie do południa, w ogóle nie było mowy. Mówiłeś, że to szczególne dni, że „trzeba”…

Widzisz, nawet słowo „szczególne” ma dla nas zupełnie inne znaczenie.

Jeśli zabraknie nam dwunastu potraw, doliczę do nich bezczelnie pomarańcze i orzechy, by tradycji stało się zadość.

Zostawię puste miejsce przy stole. W tym roku usiądzie przy nim moja nadzieja. Że odtąd już będę szczęśliwa. Że mogę oddychać swobodnie i patrzeć sobie w oczy z przekonaniem, że moje życie należy do mnie, że żyję jak najlepiej potrafię.

Jeszcze jedno się zmieni, wiesz? Pod choinką położę prezent dla siebie. To będzie coś bardzo niepraktycznego i pięknego. Coś, czego nigdy nie dostałabym od ciebie.

A w drugi dzień świąt zaproszę do nas przyjaciół. Bo święta chcę spędzić z tymi, którch obecność ma dla mnie znaczenie, wartość, jest radością.

Tylko czasem, gdzieś tam w głowie kołacze mi się myśl, zagubiona i nieśmiała. Że może jednak… Że gdyby… Wszystko jeszcze mogłoby się wyprostować. Że może  wspólnie, przy jednym, wigilijnym stole… Że tyle lat razem, że dzieci, znajomi i kot… Zagłuszam ją szybko, odkładam na sam spód. Niech tam sobie leży, w zapomnieniu. Przykryję ją innymi, lepszymi myślami, bo zupełnie mi ona teraz niepotrzebna. Wyłączam telefon, moi najbliżsi są tuż obok. Teraz chcę tylko czuć radość spokojnych świąt.

P.S. Nie położę na stole białego obrusa. Będzie ten z serduszkami i reniferami , z IKEI. Taki, jak lubię.


Jak utrzymać wagę przez święta? Znamy na to sposób

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 grudnia 2016
Fot. iStock / Mallivan
Fot. iStock / Mallivan

Święta, święta i kilka kilo do przodu…. Właśnie tak u wielu osób kończy się folgowanie przy stole zastawionym pysznościami. No bo jak tu się powstrzymać przed spróbowaniem (żeby tylko raz!) każdej z tradycyjnych 12 potraw, którym jednak daleko do lekkich, niskokalorycznych przekąsek? Poza tym umówmy się, że święta to nie jest dobry czas na diety, gdy biesiadnicy wokół stołu ani myślą się oszczędzać przy jedzeniu. 

No cóż, może wcale nie tak łatwo przetrwać te 3 dni ucztowania, ale znamy sposoby, by uczynić je i wesołymi i łaskawymi dla wypoconej na siłowni i wybieganej na dróżkach leśnych wagi.

Trzymaj się tych 8 kroków, a przetrwasz bez uszczerbku na dobrym humorze i wadze

1. Nie zapominaj o zdrowym rozsądku

Jeśli jesteś miłośniczką swojej dotychczasowej wagi i na co dzień robisz wiele, by ją utrzymać i doskonalić ciało, w święta nie zawracaj sobie tym przesadnie głowy. Odpuść pilnowanie kaloryczności poszczególnych dań, podczas gdy nas stołem las rąk wciąga na swoje talerze kolejne świąteczne pyszności. Nie bądź ascetką, nie musisz tłumić odgłosów burczącego brzucha, gdy inni cieszą się jedzeniem. Kosztuj pyszności ze smakiem, ale w umiarkowanych ilościach. Odrobina zdrowego rozsądku nie pozwoli ci na obżarstwo i zaprzepaszczenie dotychczasowych osiągnięć. Nie pozwól, by zły humor i frustracja popsuły ci wyjątkowy czas świąt.

2. Nie obiecuj sobie tego, czego nie masz szans dotrzymać

Chodzi dokładnie o twoje postanowienie, że w te święta nie tkniesz serniczka babuni, a z ulubionego makowca skubniesz jedynie kilka ziarenek maku. To nie zadziała i w dodatku zrobi z ciebie frustratkę z moralnym kacem spowodowanym złamaniem postanowienia. No cóż, święta nie są dobrym czasem na tego rodzaju obietnice. Takie rzeczy zakładaj sobie po  świętach, gdy rzeczywiście w biurze odmówisz sobie bez większego żalu tego pączka, niż makowca, którego wszyscy go chwalą pod niebiosa. I pogódź się z tym, że nie będzie to najbardziej satysfakcjonujący posiłek w twoim życiu. Za to będzie pyszny!

Fot. iStock / Sadeugra

Fot. iStock / Sadeugra

3. Skup się na towarzystwie, a nie samym jedzeniu

Nie musisz obsesyjnie wracać myślami do pełnych półmisków na stole ani obserwować, kto, po co akurat rękę wyciągał do stołu. Odpuść i korzystaj ze wspólnego czasu, rozmawiaj z bliskimi, ciesz się ich obecnością, która jest przecież głównym celem spotkania. Gdy będziesz zajęta innymi przyjemnościami, niż sztywne siedzenie przy stole, na pewno nie będziesz rozmyślała o tym, co mogłabyś, ale na pewno nie powinnaś jeszcze zjeść. Nie będziesz też z nudów wędrowała z talerzem wokół stołu.

4. Przewiduj przeszkody. Jedz powoli i uważnie

Nie siadaj obok największego żarłoka w rodzinie, który własnym przykładem i westchnieniami zadowolenia rozbudzi w tobie rządzę kolejnej porcji pierogów. Usiądź w lekkim oddaleniu od starszej ciotki, która nakładając sobie, z rozmachem dorzuci i do twojego talerza, bo przecież ktoś to wszystko musi zjeść. Pamiętaj też, żeby jeść powoli z dwóch powodów. Raz, pełen talerz powstrzyma innych przed próbą uszczęśliwiania cię na siłę kolejnymi dokładkami. Dwa, mózg dopiero po ok. 20 minutach wysyła informację, że jesteśmy już najedzeni. Jedząc szybko, nie najesz się szybciej, ale więcej!

Szybkim rzutem oka po stole, wybierz sobie najsmaczniejsze potrawy, albo na tyle zdrowe, na ile to możliwe. Sięgnij po karpia w galarecie, a nie po śledzia w śmietanie. Zacznij od dań bogatych w białko i o niskiej zawartości tłuszczu, ponieważ białko najszybciej daje uczucie sytości. Po dokonaniu wyboru jedz powoli i uważnie. Odpuść sobie puree ziemniaczane, szynki, schabowe czy chleb. Te rzeczy możesz mieć na co dzień, więc rezygnuj z nich bez żalu.

5. Bądź realistką

Bez wyrzutów sumienia załóż, że coś tam skubniesz więcej ponad program, niż oszukuj się, że kawałek rybki i szklanka wody wystarczą ci przy całej obfitości stołu. Nie tylko nie uda ci się wytrzymać ciśnienia, ale popsujesz sobie humor szybciej niż myślisz. I zła będziesz nie na siebie, tylko na tych, co tak siedzą i jedzą, bo oni mogą, a ty nie. Tobie to niepotrzebne. Bądź wobec siebie uczciwa w określaniu swoich ograniczeń. Nawet jeśli zjesz coś zakazanego, czego nie powinno być w twojej diecie – nic się nie stało, twój świat zdecydowanie nie runie.

Fot. iStock / PopoudinaSvetlana

Fot. iStock / PopoudinaSvetlana

6. Pamiętaj o dobrych nawykach

Jeśli na co dzień lekką nogą pokonujesz 10 km w biegu, nikt cię nie zmusza, byś kołkiem siedziała trzy dni w fotelu. Korzystaj z dobrych przyzwyczajeń i nie rezygnuj z ruchu w święta. A jeśli czujesz, że kiepsko ci pójdzie z oszczędnym jedzeniem, przed wigilią trenuj na nieco wyższych obrotach — ciut dłużej i intensywniej niż zwykle. Zrobisz miejsce dla dodatkowych kalorii.

7. Przyłóż się do świąt

Znając ciężką, tradycyjną polską kuchnię zaproponuj osobisty wkład w przygotowanie potraw. Zrób własną, odchudzoną wersję pierożków czy sałatki, nie będzie cię bolało serce, że jesz z poczuciem winy.

8. Doceń swoją wytrwałość

Nie żałuj sobie pochwał i uśmiechu, gdy uda ci się zrezygnować z bardzo kalorycznego deseru, a świąteczny obiad zjadłaś z umiarem. Drobne działania mają pozytywne znaczenie dla psychiki, więc w święta możesz nie tylko zachować swoją wagę, ale wzmocnić swoją samoocenę. Nawet najmniejszy sukces motywuje.


źródło: blog.myfitnesspal.com, www.guiltfree.pl


Zobacz także

Fot. iStock / CSA-Printstock

Nie oszukujcie się, że wy będziecie inni. Kłóćmy się, dyskutujmy, spierajmy, ale zawsze z happy endem – nic tak nie zbliża

Uczucie pustki w życiu. Jak sobie z nim poradzić?

Uczucie pustki w życiu. Jak sobie z nim poradzić?

Fot. iStock/gremlin

Karma wraca. To co dajesz, to też do ciebie przyjdzie. 12 praw Karmy, które warto wcielić w życie