5 wiadomości od twojej intuicji, których zlekceważyć ci nie wolno

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 lipca 2016
Fot. iSTock / kieferpix
 

Kiedy ktoś mówi, że słucha swojego wewnętrznego głosu, to znaczy, że przy podejmowaniu ważnych decyzji kieruje się intuicją. Wszyscy mamy tę wrodzoną zdolność. Wszyscy możemy usłyszeć szept, który podpowiada nam, żeby gdzieś nie pójść, z czegoś zrezygnować, albo że za czyjąś prośbą kryją się inne motywy niż te, o których nam powiedziano. Możemy rozszyfrować to często nieopisane przeczucie.  Nagłe ukłucie w żołądku, zmęczenie lub silne chęć, aby komuś pomóc obok może oznaczać więcej niż myślisz.

Oto 5 sygnałów od twojego wewnętrznego „ja”, których nie powinieneś zignorować:

1.”Nie czuję się dobrze”

Jeśli coś w twoim ciele podpowiada ci, że nie czujesz się dobrze, należy wsłuchać się w to uczucie, zanim zrobi się jeszcze gorzej. Wiele osób ignoruje subtelne oznaki jakie wysyła nam nasz organizm. Twoje ciało instynktownie wie, kiedy traci równowagę, a te znaki ostrzegawcze mają pomóc ci podjąć jakieś działania: zrobić badania, skonsultować dolegliwość z lekarzem, dowiedzieć się, co intuicja stara ci się powiedzieć. Ludzkie ciało komunikuje nam wiele, ale zbyt często to ignorujemy.

Zwróć też uwagę na to jak się czujesz w czyjejś obecności. Czy odczuwasz lęk, czy pocą ci się dłonie, czy boli cię brzuch, gdy masz się spotkać z jakąś konkretną osobą? Nie dzieje się tak bez powodu…

2. „Ta sytuacja wydaje mi się niebezpieczna”

Widziałeś kiedyś film, w którym jedna osoba z grupy przyjaciół ma intensywne wizje, zanim stanie się coś złego? Słyszałeś opowieści osób, które uniknęły katastrofy lotniczej, bo „coś” powiedziało im, że nie powinny wchodzić na pokład samolotu tego dnia? Nie lekceważ swoich przeczuć.

3.”Powinienem pomóc tej osobie”

Nie musisz być z kimś bardzo blisko związany, żeby wyczuć, że ta osoba potrzebuje pomocy. Mamy zdolność odczytywania energii innych ludzi poprzez ocenę ich mimiki, języka ciała albo naszego własnego samopoczucia w ich obecności. Współczucie, empatia, która uruchamia się „w nas” na skutek jakiś tragicznych zdarzeń, wzbudzają  silne pragnienie ratowania innych z opresji. Trochę jest to efekt ewolucji naszego gatunku: kiedyś nasze przetrwanie zależało o wiele bardziej od współpracy między członkami poszczególnych grup społecznych. Niektórzy z nich zbierali drewno na opał, inni zapewniali pożywienie dla siebie i innych. Pomagano sobie nawzajem nie tylko z konieczności. Ludzie rozumieli jak ważne jest otaczanie innych opieką i ochroną.

Zaoferuj pomoc, nawet jeśli dana osoba o nią nie poprosi wprost – niewerbalne sygnały mogą w tego typu sytuacjach powiedzieć znacznie więcej niż słowa.

4. „Zaufaj sobie”

Zbyt intensywna analizowanie, rozumowe rozkładanie danej sytuacji na czynniki pierwsze może spowodować jeszcze większe komplikacje. Możesz ćwiczyć miesiącami przed ważnym występem, a kiedy pojawisz się na scenie, nagle zapomnisz wszystko nad czym tak ciężko pracowałeś. Ludziom o niezwykłych talentach umysł bardzo często płata takiego figla, gdy przychodzi „ten moment”. To cena jaką płacą za zbyt intensywne myślenie i przeżywanie. Zamiast analizować, powinni pozwolić poprowadzić się instynktowi.

5. „On/to miejsce/ta decyzja sprawi, że poczuję się dobrze”

Daj się poprowadzić instynktowi w sprawie zmiany zawodu, weź pod uwagę swoje przeczucia, gdy wybierasz sobie partnera. Zaufaj swojemu wewnętrznemu „ja”, gdy mówi ci, że w jakimś miejscu będziesz czuł się lepiej, że jakaś zmiana wyjdzie ci na dobre. Nie lekceważ roli intuicji przy podejmowaniu życiowych decyzji. Oczywiście, racjonalne myślenie umożliwia ci rozsądny, przemyślany wybór. Ale ważne jest również to, czy jesteś szczęśliwy, czy czujesz, że żyjesz. Kiedy coś lub ktoś sprawia, że gaśniesz wewnątrz, posłuchaj swojej intuicji.

Możecie powiedzieć, że to tylko zabobony,  że świat jest o wiele bardziej rozumowy niż instynktowny, że wszystko co nam się zdarza jest logicznym skutkiem następujących po sobie sytuacji.  Ale przecież to emocje i uczucia, miłość, nienawiść i lęki kierują naszym życiem. A wszystko to co odczuwamy najtrudniej nam pojąć i zrozumieć…


Źródło: powerofpositivity.com


Rozwiązanie konkursu „Prawdziwa przyjaźń”

Redakcja
Redakcja
24 lipca 2016
Fot. iStock / ArtMarie
 

Jak wygląda prawdziwa przyjaźń? Czy się do niej dorasta, a może wręcz przeciwnie – od tcyh mniejszych od siebie można się wiele nauczyć? Pokazaliście nam jak razem z dziećmi odkrywacie tajemnice przyjaźni i czy jesteści gotowi na tak wspaniałą przyjaźń, jak ta, która zrodziła się między Sophie a bardzo popyrtanym BFG.. Bardzo Fajnym Gigantem! Dziękujemy!

Już od 1 lipca możecie oglądać w kinach ekranizację słynnej książki dla najmłodszych Roalda Dahla w reżyserii Stevena Spielberga, a wszytko to z okazji setnych urodzin jednego z najsłynniejszych dziecięcyh pisarzy!

100 lat oald dahl

 

Laureaci:

Małgorzata Alberska
Janina Pacek

Agnieszka Hausmann

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 31.07.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

3 x razy zestaw 6 książek autorstwa Roalda Dahla, z urodzinowj edycji

Fot. Materiały prasowe

BFG – Najnowszy film od ludziołków, którzy stworzyli E.T. oraz od autora Charliego i fabryki czekolady i Matyldy. Bardzo Fajny Gigant nie jest takim sobie zwykłym olbrzymem. On jest aż nadto miły i w dodatku mocno zakręcony. Sophie doprawdy ma szczęście. Gdyby w środku nocy porwał ją inny gigant, szybko zostałaby jego śniadaniem. Gdy Sophie dowiaduje się, że olbrzymy knują niecny wypad, razem z BFG postanawiają raz na zawsze położyć temu kres.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


To strach tak samej w domu zostać i w… życiu

Małgorzata Mueldner
Małgorzata Mueldner
24 lipca 2016
Fot. iStock / freemixer

Patrzę na nią i zastanawiam się, co wyprawia ze swoim życiem. Jest mądra, atrakcyjna, zdolna. Ma zawód, w którym mogłaby się realizować i zarabiać na siebie, nadal mogłaby zostać panią własnego losu. Zamiast tego kolejny raz pakuje się w układ, który pozbawią ją samodzielności, nie tylko finansowej. Poprzedni związek rozpadł się po latach, odeszło bezpieczne życie, zawitała panika – co teraz będzie? Nie pracowała przecież tak długo, zarabiał on, a ją na wszystko było stać, zdążyła przywyknąć do wygody i prestiżu. Jej garderoba pęka w szwach od nadmiaru ubrań, butów i wszystkiego, co jest tematem zastępczym prawdziwego szczęścia. W zasadzie to dobrze, że ma takie zapasy, bo teraz mogłaby spokojnie z nich korzystać nie martwiąc się o wygląd, jeśli chwilowo zabraknie funduszy. Ona jednak nie myśli w ten sposób, podszyta strachem własnej niepewność wybiera ponownie życie ograniczone limitem karty kredytowej, której nie jest właścicielem. I tak staje się dłużnikiem niewypłacalnym, a wierzycielem jest nikt inny tylko ona sama.

W jeszcze większe zdumienie wprowadzają mnie Śpiące Królewny. One, bowiem twierdzą, że nie poradzą sobie z wymianą żarówki tej w domowej lampie, a co dopiero w samochodowej. Nie opanują techniki robienie przelewów, wszak zawsze robił to on, ktoś, któryś, a już na pewno nie zasną bez ciepła męskiej klaty, bo to strach tak samej w nocy w domu zostać i w… życiu.

Śpiące Królewny zapomniały jednak, że nim zapadły w błogi letarg studiowały, nauczyły się władać obcymi językami i zbierać winogrona w czasie sezonowych prac, na które wyruszyły z koleżanką. Bywały odważne i szalone, popełniły nie jedną głupotę i jakoś się z niej wykaraskały. Niektóre urodziły dzieci i wychowują je najlepiej, jak potrafią dzieląc ich smutki, radości, porażki i sukcesy.

Jako dziewczynki marzyły: „Będę modelką, lekarzem, policjantką, pisarką, kim chcę”. I nie było tam stwierdzenia „uczepiona faceta”. To wszystko wydaje się jednak nieistotne, nagle najważniejszy jest książę przy boku, a raczej życie u jego boku, to dzięki niemu będą „żyć długo i szczęśliwie”. Szkoda tylko, że Królewny zapominają, że to właśnie jego pocałunek przerywa błogi sen, a to, co następuje później w prawdziwym życiu nie przypomina bajkowego finału i staje się koszmarem na jawie.

A wystarczy uwierzyć w siebie, czasem zejść z oczekiwań względem życia, przewrócić do góry nogami dotychczasowy system wartości i zacząć wszystko od nowa. Nie będzie to łatwe, będą gorsze i lepsze dni, z czasem jednak…Ha! Zobaczycie, do czego jesteście zdolne i jaki roztaczacie blask – bynajmniej nie taki, jak krucha bombka uczepiona kolejnej choinki!

– Nie dam rady – tłumaczy się przede mną i sobą – Ja nie potrafię żyć bez faceta. Jak ty to robisz, skąd masz tyle siły? – pyta.

– Nie mam wyjścia – odpowiadam. Wybieram opcję „być”, a nie tylko „żyć”.

I pędzę moim SUV-em do Urzędu Pracy, żeby zarejestrować się jako bezrobotna. Nawet nie liczę na to, że znajdę tam pracę. Chodzi o opiekę zdrowotną, bo jeśli trafi mnie szlag (a w zaistniałych okolicznościach to bardzo możliwe) będę jej potrzebować. Do tej pory miałam zapewniona prywatną klinikę i ubezpieczenie przy nim – teraz nie mam niczego. Taki stan rzeczy zastałam, kiedy wybudziłam się z letargu. Na szczęście to, co przywróciło mnie do rzeczywistości, nie okazało się jednak pocałunkiem śmierci.

Mijają miesiące, nie mija zdumienie. Okazuje się, bowiem, że potrafię tak wiele… nawet korzystać z bankowości elektronicznej. Dobrze, że żarówki zmieniałam już wcześniej! Dziwią się niektóre znajome, bo moim marzeniem jest pozbyć się wielkiego samochodu i kupić mały, niezawodny i tańszy w utrzymaniu. Będzie do mnie pasował, taki na miarę moich możliwości i własnej karty kredytowej.

– Świetnie sobie radzisz, podziwiam cię – mówi, by po chwili wsiąść do jeszcze bardziej luksusowego auta i odjechać do nowego mieszkania, którego nie jest nawet współwłaścicielką.

– Nie jesteś samotna – pyta na odchodne?

– Bywam, jak każdy… A ty?

– Ja nie, ja mam ciepło jego ciała w nocy i spojrzenie o poranku, i wszystkie chwile rozkoszy. Wiesz, lubię nawet jego chrapanie, wtedy wiem, że ktoś obok mnie jest. Czuję się bezpieczna.

– Jesteś starsza z każdym rokiem, co będzie jeśli i go zabraknie?

Nie odpowiada.

Siadam na kanapie, na której nie ma dla mnie w zasadzie miejsca, bo kot zajął niemalże całą powierzchnię. W nocy będzie podobnie – sierściuch włóczy się całymi dniami nie wiadomo gdzie, a później ładuje na moją poduszkę i domaga pieszczot, kiedy ja marzę jedynie o tym, żeby usnąć. Nad ranem mój cenny sen zakłóci odgłos… mruczenia.

Po tak upojnej nocy czeka mnie jeszcze wyznanie miłości i odrobina rozkoszy – pies utkwi we mnie zakochany wzrok i poliże… w stopę. Cóż…chyba nie mam powodów, żeby czuć się samotna. Tym bardziej nie mam powodów do obaw – na szczęście bezpieczeństwo zaczynam zapewniać sobie sama.


Zobacz także

Sprawdź, czy jesteś w toksycznym związku [QUIZ]

Walcz o siebie, pokonaj własną bezradność wobec toksycznych relacji

Seks z eks? Ratunkuuuu, pomyślcie dwa razy. Gdzie człowieka obłęd seksualny prowadzi