4 rzeczy, których mężczyzna nigdy nie powinien mówić kobiecie, jeśli chce z nią stworzyć szczęśliwy związek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 maja 2017
Fot. Flickr / EMILIE RHAUPP / CC BY
 

Zawsze szukamy winnego rozpadu lub kryzysu w związku. Zastanawiamy się, czyja wina jest większa, kto popełnił więcej błędów.John Gottman, psycholog i terapeuta, założyciel „Laboratorium Miłości”, gdzie zajmuje się badaniami nad związkami, uważa, że to mężczyźni mają wielką moc zarówno budowania jak i niszczenia związków. Jego teorię potwierdziły badania, według których to, jak mężczyźni zachowują się w związku, co robią, ma znaczący wpływ na jakość danej relacji.

Nie dajcie sobie wmówić, drogie panie, że to tylko wy jesteście winne kryzysom, kłótniom, że to wasze fochy i nadwrażliwość – określana przez facetów często jako upierdliwość, są powodem kłótni i nieporozumień.

Aby stworzyć szczęśliwą relację z kobietą wymaga to zrozumienia przez mężczyzn kilku prostych zasad, to naprawdę niewiele. Jedną z nich jest niemówienie do swojej partnerki tych 4 rzeczy:

„O co ci znowu chodzi”

Jak często to słyszymy? I jak jest nam przykro, gdy te słowa padają ze strony mężczyzny, który rzekomo nas kocha i wspiera? W tym jednym pytaniu zawiera się zniecierpliwienie i gniew dotyczącego tego, co chciałybyśmy powiedzieć, a co dla nas jest ważne. To jedno pytanie gasi jakąkolwiek chęć prowadzenia rozmowy, zamyka drogę do wyrażenia swoich uczuć. Jest w pewien sposób przemocowe, bo w tym komunikacie oprócz złości i braku cierpliwości zawiera się jeszcze: „znowu masz z czymś problem”, „jak zawsze nie wiesz, o co ci naprawdę chodzi”, „znowu będziesz się czepiać bez powodu”. To ignorancja naszych potrzeb i nieuszanowanie emocji.

A wystarczyłoby zamienić to pytanie na: „Co masz na myśli, kochanie?” – jak brzmi to inaczej i zachęca do dialogu?

„Miałaś piękne ciało. Tęsknię za nim”

Klasyczny przykład, jak komplement zmienia się w zniewagę. Niby chciał dobrze, a wyszło jak zawsze. Faceci nie pamiętają, że urodziłaś im dzieci, że hormony w twoim organizmie odpowiedzialne są za to, jak wyglądasz. Pamiętajcie jedno – oni często bezkrytycznie patrzą na siebie. Ja sama na siłowni spotykam zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn, o czym to świadczy? Otóż o tym, że w większości przypadków (a to i tak nie we wszystkich) dopóki faceci są w stanie sami zasznurować sobie buty, kiedy brzuch im nie przeszkadza, to uważają, że wyglądają świetnie. Najłatwiej jest nas, kobiety, oceniać, zwłaszcza gdy codziennie nasz facet patrzy na setki reklam, z których krzyczy do niego idealna kobieca sylwetka. Tyle, że on nie zdaje sobie sprawy, ile wyrzeczeń kosztuje każdą z tych modelek utrzymanie takiej figury, a ile jest w reklamach photoshop’u.

Poza tym faceci kompletnie nie myślą o tym, że gdyby nauczyli się nas komplementować, mieliby zdecydowanie lepszy seks – tego dowodzą badania. Dlaczego nie mówią o tym, co w nas kochają, tylko co im w naszym wyglądzie przeszkadza?

Czy nie lepiej byłoby usłyszeć: „Świetnie wyglądasz w tej sukience. Kocham cię w tym kolorze”. Prawda?

„Dobrze, niech będzie tak, jak ty chcesz. Zresztą jak zawsze”

A ty, kiedy słyszysz te słowa, dostajesz białej gorączki. Bo co to znaczy, że ma być jak ty chcesz, ty chcesz z nim porozmawiać, usłyszeć, co on sądzi, jakie on ma potrzeby. Tymczasem partner zamyka temat jednym krótkim cięciem, ponadto sugeruje ci, że każda próba rozmowy kierowana jest twoją chęcią zwycięstwa, przeforsowania twojego zdania. A to przecież nieprawda. Ty chcesz rozmawiać, a on tej rozmowy unika, ignoruje cię, nie chce dzielić się swoimi spostrzeżeniami, nie chce nawiązać dialogu, a jeszcze winą za takie podejście obarcza ciebie.

A wystarczyłoby zapytać: „Co czujesz, czego potrzebujesz” i w ten sposób poprowadzić rozmowę tak, by nikogo ona nie krzywdziła.

„Dlaczego ty zawsze musisz czegoś chcieć”

Po pierwsze – to zdanie nas obraża, bo zmienia nasze potrzeby w obraźliwe cechy osobowości, jesteśmy nazywane egoistkami, tymi, którym trudno dogodzić. A przecież każdy z w związku nas ma prawo do swoich potrzeb, do ich wyrażania, a prawdziwa i szczera relacja oparta na miłości sprawia, że druga osoba wychodzi naprzeciw tym potrzebom, chce je zaspokoić, bo zależy jej na naszym szczęściu. Więc, kiedy my mówimy, że potrzebujemy więcej czułości, zrozumienia, że brak nam wsparcia, to nie dlatego, żeby się czepiać – my komunikujemy braki w związku, jeśli facet tego nie zrozumie to… pewnie w końcu zostanie sam, a już na pewno przy swoim boku będzie miał sfrustrowaną kobietę. Jak często my wychodzimy naprzeciw potrzebom naszego partnera? Dlaczego on nie może zrobić tego samego dla nas?

Facetom wiele rzeczy trzeba powiedzieć wprost, jak to ostatnio usłyszałam – najlepiej rzeczownikami, z małą liczbą przymiotników i krótkimi zdaniami. Może jest szansa, że wtedy zrozumieją, jakich błędów w związku nie powinni popełniać.


źródło: gottman.com

 


Dziękujemy za ten magiczny czas, za cudowne spotkania, za wiedzę, emocje, które towarzyszyły nam podczas konferencji „Oh!Mamo – jestem kobietą”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 maja 2017
Fot. Twoja Sesja
 

Poukładać myśli i emocje po tak pełnym wrażeń spotkaniu jest niezwykle trudno. Bo jak w słowach zamknąć to wszystko, co się wydarzyło – przecież nie sposób. Myślę od wczoraj robiąc notatki w głowie – nie zapomnij o tym i o tamtym, a jeszcze pamiętasz to?

A tak naprawdę można by było powiedzieć jedynie: DZIĘKUJEMY!

Po pierwsze dziękujemy za to, że wam się chciało – wam uczestniczkom naszej konferencji „Oh!Mamo – jestem kobietą”. Wiemy, że przyjechałyście z różnych stron Polski (i nie tylko!), więc tym bardziej z ogromnym wzruszeniem myślimy ciepło o tych wszystkich z was, które wytrwały z nami od rana do wieczora, o tych, które przyszły na wybrane wykłady. To była ogromna radość spotkać się z wami, niezwykła inspiracja porozmawiać. Przypomina mi się, jak jedna z was rozmawiając przez telefon mówiła: „Jeny, wiesz, to świetny dzień, świetna konferencja, uczymy się, jak ćwiczyć mięśnie Kegla, mam autograf Rafała Ohme, a jeszcze tyle przed nami. Szkoda, że ciebie nie ma”. Nie wiem, z kim rozmawiała, ale usłyszeć takie słowa właściwie przypadkiem – to czego chcieć więcej.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Po drugie – ale kolejność tu się równoważy – dziękujemy naszym prelegentom. To Państwo stworzyli tak niepowtarzalną konferencję. Konferencję, z której każda z nas mogła wynieść coś dla siebie – i wiedzę i samoświadomość i emocje, które staną się, kto wie, może okazją do wzięcia życia w swoje ręce, do zadecydowania o własnym szczęściu. Magda Jarzębowska mówiła o drażliwym odwiecznie dla nas temacie, czyli dietach.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Krzysztof Gojdź w uroczym dla siebie stylu zdradzał nam sekrety medycyny estetycznej.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

O tym, jak żądza, namiętność i miłość wpłynęły na naszą ewolucję w niezwykły sposób opowiadał Andrzej Komorowski. Cudownie posłuchać kogoś z tak dużą wiedzą i taką umiejętnością przykuwania uwagi.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Aneta Todorczuk-Perchuć z Małgosią Ohme porozmawiały o macierzyństwie, o jego blaskach, ale i cieniach. O byciu kobietą także w roli mamy.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Nie sposób nie wspomnieć o wykładzie profesora Rafała Ohme, który tłumaczył, dlaczego mężczyźni są o 100 tysięcy lat w rozwoju za nami – kobietami i jaka emocja jest najważniejsza w życiu każdego człowieka (my już wiemy). Energetyczny wykład, pełen merytorycznej wiedzy podanej w ludzki sposób – rewelacja. Zresztą kolejka, która ustawiła się po książkę Rafała „Emo sapiens. Harmonia rozumu i emocji”, a później po autograf do samego autora, mówiła sama za siebie.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Po profesorze na scenę weszła Joanna Keszka. Ja osobiście nieustannie się dziwię, jak ktoś może nie znać tego wulkanu energii, kogoś, kto o seksie mówi z taką radości i pasją! Joanna oczywiście na swój oryginalny sposób skupiła uwagę wszystkich uczestniczek. Oj myślę, że jej wykładowi dużo możemy zawdzięczać.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Patrycja Załug zdradziła nam sekrety kobiecej pewności siebie, podkreślała, że wszystko, czego chcemy, jak chciałybyśmy żyć, jest w naszych rękach.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Cudowna doktor Ewa Woydyłło opowiadała o trudnej relacji matki i córki. To taka sfera naszego życia, która bardzo nas dotyka, którą nieustannie staramy się zrozumieć i ulepszyć W trakcie tego wykładu moją uwagę skupiły mama i dorosła córka, które trzymając się za ręce słuchały ze wzruszeniem słów Ewy Woydyłło.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

To był jeden z cudów doświadczanych tego dnia. A skoro mówiłyśmy o kobietach, także o kobietach jako matkach, nie mogło z nami zabraknąć Agaty Komorowskiej, która – tym, którzy jej nie znali – opowiedziała o swojej drodze do nieperfekcyjnego macierzyństwa. Agata dla wielu z nas może być niezwykłą inspiracją.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

A kiedy słońce się trochę schowało, gdy każdy puścił już czas nie zerkając nerwowo na zegarek, z głośników popłynęło: „Lubię wracać, tam gdzie byłem już…”, bo Zbigniew Wodecki rozpoczął wykład Małgosi Ohme. Trudno było się nie wzruszyć zdając sobie sprawę, jak mało czasu nam zostało, a jak wiele chcielibyśmy jeszcze zrobić. I jak wiele od nas samych zależy, bo nawet jeśli urodziłyśmy się bez skrzydeł, to możemy je odzyskać…

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Nim się pożegnałyśmy rozmowom nie było końca i zdjęciom, i dzieleniu się wrażeniami. Ale jest jeszcze bardzo ważny element tej układanki, bez której nigdy nie byłoby tak pięknie, jak faktycznie było.

I tu wielkie DZIĘKUJEMY kierujemy do naszych partnerów i sponsorów. Bo dzięki firmie Frisco, Redberry, Bakalland, Ziaja, nowootwartych salonów fryzjerskich w Warszawie Berendowicz&Kublin, Strefie 3, Damulce Braffiting przygotowałyśmy dla wszystkich uczestniczek konferencji wspaniałe torby z prezentami w których znalazły się: kupony o wartości 30 złotych na zakupy w Frisco.pl, kupony o wartości 20 złotych na pyszne mrożone jogurty, krem na dzień z nowej serii – antyoksydacja, jagody acai Ziai, batony zbożowe bez cukru BA!, zaproszenia do Strefy 3 – nowoczesnego centrum fitness i kupony rabatowe na zakup bielizny do salonu z ekskluzywną bielizną oraz profesjonalnym brafittingiem.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

O bardzo atrakcyjne zestawy nagród do specjalnej, konferencyjnej loterii zadbali: Mincer Pharma, producent wyjątkowych i bardzo skutecznych kosmetyków do twarzy z kwasem hialuronowym, Wydawnictwo W.A.B wydawca m.in. niezwykłej książki o niełatwych relacjach rodzinnych „O, matko!”, wydawnictwo Pascal przekazał książki z bestsellerowej serii Nataszy Sochy „Matki czyli córki”, Best Film, dystrybutor nowej komedii „Mamy 2 Mamy”, którą za chwilę będziemy mogły oglądać w kinach, a którą polecamy szczególnie, ufundował zestaw kosmetyków Dove, wraz zaproszeniami na pokaz przedpremierowy i filmami na dvd, marka Janpol – książki na dobranoc oraz L’biotica producent wyjątkowych kosmetyków do włosów marki BIOVAX.

Każda z nas mogła skorzystać z porad braffiterek przy pięknym stoisku Damulki Braffiting, porozmawiać z wykładowcami, kupić ich książki. Wysłuchałyśmy także niezwykłej historii właściciela firmy dystrybuującej płyn na stawy Hyaluditin, Pana Grzegorza Kuczery, którego misją jest pomaganie ludziom, a o tym, że jego produkt jest skuteczny przekonuje się każdego dnia lecząc najbliższych. Nie sposób było przejść obojętnie obok Piotra i LiQberry, który częstował jednorodnymi, pysznymi i zdrowymi pastami owocowymi z zawartością rozerwanej pestki. To prawdziwa bomba z witaminą C, a opowiadał o swoich pastach tak przekonująco, że co chwilę, wokół stoiska gromadziła się kolejka.

Zresztą podobnie było przy stoisku marki Muke – gdzie jej przedstawiciele kusili świeżo wyciskanymi sokami z warzyw i owoców. To prawdziwe szczęście mieć w domu taką wolnoobrotową wyciskarkę, zwłaszcza kiedy dba się o zdrowie dzieci i rodziny. Ogromne podziękowania należą się firmie Frisco, ponieważ do samego końca konferencji nie zabrakło świeżej, pachnącej kawy i słodkich przekąsek. Ciekawe jesteśmy, ilu panów skorzystało z zakupów przez internet, kiedy taki tłum kobiet był na naszej konferencji.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

O obiadowych pysznościach restauracji „Wyspa” już krążą legendy. Kto nie jadł ich kotlecików i kaszy albo nie spróbował muffinek – niech żałuje!

Jest jeszcze nie rzucający się zbytnio w oczy i przyjęty jako pewniak, a jednak jeden z najważniejszych elementów tej naszej konferencyjnej składanki – Studio99, czyli miejsce, gdzie się spotkałyśmy. Nas urzekło od razu, cieszymy się, że was też, bo słów zachwytu nad miejscem nie było końca. I słusznie. Kameralnie, bezpiecznie dzięki fantastycznej menadżerce tego miejsca Klarze, która wszystko miała pod kontrolą i przytulnie, czy można wymarzyć sobie lepsze miejsce na babskie spotkanie, gdzie można posiedzieć w pięknych wnętrzach, wyjść na dwór i usiąść wśród zieleni? A jeśli już o wnętrzach mowa – dziękujemy Black Red White – za niezastąpioną pomoc w dopracowaniu szczegółów wystroju tego wyjątkowego miejsca.

I jeszcze nie możemy nie wspomnieć, co wcale nie znaczy, że na końcu i najmniej znaczące – wręcz przeciwnie! Kasia i Tatiana z Twojej Sesji – niezwykle nam miło już po raz kolejny podziękować wam za to, że z nami byłyście na naszej imprezie! Dziękujemy za oko, za uważność, za wrażliwość i piękne makijaże! Przecież, gdybyście wy tego spotkania nie utrwaliły na zdjęciach, to jak mówić o tym wszystkim tylko słowem.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

A teraz ufff – my bierzemy głęboki oddech, trochę ze smutkiem, trochę z sentymentem chowamy do szuflady wszystko to, nad czym pracowałyśmy przez ostatnie tygodnie. Czekają na nas wakacje, urlopy, praca na portalu, którą dzięki wam kochamy. Ale jedno wam obiecujemy – wrócimy! Zaprosimy was na kolejne spotkanie z nami, bo nic nie daje takiej mocy, takiej energii, nic tak nie ładuje codziennych akumulatorów, jak spotkanie tak cudownych i inspirujących ludzi.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja


„Szczerze jej nienawidziłam, kiedy odbiła mi męża. Dwa lata później karma wróciła, spotkało ją to samo”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
30 maja 2017
Fot. iStock / ljubaphoto

Bo ja cię kocham

Z Dawidem znaliśmy się jeszcze z podwórka, jak przysłowiowe łyse konie. Nie było między nami wielkiej namiętności, szalona miłość nas nie paraliżowała. Łączyła nas przeogromna przyjaźń, lubiliśmy się, rozumieliśmy w pół słowa, byliśmy dwoma połówkami jabłka, które w życiu się spotkały. To ja mu się oświadczyłam, na festiwalu country w Mrągowie. Kilka piw za dużo, kilka hamulców za mało. Wypaliłam mu znienacka, że go kocham i chcę zostać jego żoną. Pół roku później odbyła się skromna ceremonia, na której byliśmy sami, tylko ze świadkami.

Nowa koleżanka

Po ślubie przeprowadziliśmy się w rodzinne strony męża, gdzie w dużej korporacji został dyrektorem. Trzysta kilometrów od życia, które znałam. Czułam się osamotniona, bez rodziny, przyjaciół, dawnego domu. Biuro z Dawidem dzieliła sekretarka, Eliza. Wesoła trzpiotka, która wbrew wszystkim zasadom do pracy często przychodziła w dresie i bez makijażu. Miała w sobie coś takiego, że ją polubiłam. Spotkałyśmy się kilka razy w kinie, na obiedzie, w galerii na zakupach. Wpadała też do nas do domu. Jak się później okazało, najbardziej lubiła te momenty, kiedy bywaliśmy we troje. Cieszyłam się, że zyskałam koleżankę. Moja czujność była uśpiona.

Jestem zajęty, kochanie

Dawid zaczął się dziwnie zachowywać. Coraz później wracał z pracy, był jakiś spięty, podenerwowany. W domu wyczuwało się duszną atmosferę, miałam wrażenie, że mój własny mąż zaczyna mnie unikać. Umówiłam się z Elizą na piwo, chciałam jej się wyżalić. Wypytywała szczegółowo, o co mi chodzi, dociekała, jak wygląda nasza sytuacja w domu. Opowiadała, że mają nawał obowiązków w pracy, że nie powinnam się tak martwić, Dawid jest przecież zmęczony i zestresowany. Bardzo go chwaliła, na samą myśl o nim szeroko się uśmiechała. Do domu wróciłam spokojniejsza. Nazajutrz wieczorem miałam ochotę spotkać się z nią znowu. Nie odbierała. Dawid do domu wrócił nad ranem i przy śniadaniu ze stoickim spokojem powiedział, że chce rozwodu, że mam się nie denerwować, ponieważ zostawia mi auto i mieszkanie. W pierwszej chwili wybuchnęłam śmiechem, myślałam, że to świetny żart, który prawie mu się udał. W drugiej łzy leciały mi ciurkiem po twarzy. To była szczera prawda, mój mąż był śmiertelnie poważny i nijak nie żartował.

Długa droga

Jeszcze tej samej nocy z jedną walizką w dłoni spędziłam kilka godzin na dworcu czekając na pociąg, który miał mnie zawieść do siostry. Przepłakała ze mną kilka dobrych godzin. Nie chciałam wracać, byłam bezradna, nie miałam swojego miejsca na ziemi, nie miałam już domu. Próbowałam kilkukrotnie jeszcze dodzwonić się do Elizy, ta wciąż nie odbierała. Było już po północy, kiedy dostałam od niej krótką wiadomość. Napisała mi tylko: „przepraszam”. Wtedy dotarła do mnie gorzka prawda. To był sztylet wbity w moje serce, przeszywający je z impetem na wylot.

Moja wina

Byłam przerażona swoją naiwnością i tym jak nieopatrznie się z Elizą zaprzyjaźniłam. Jak bardzo lekceważyłam alarmowe sygnały. Jak mogłam przeoczyć ich krętactwa? Ból był ogromny, bo bolało podwójnie. Miałam w głowie setki pytań bez odpowiedzi i dziesiątki scenariuszy. Dlaczego mi to zrobili? Czy to on ją, czy też ona jego uwiodła? Może mogłam być lepszą żoną, bardziej wyrozumiałą, lepszą w łóżku, troskliwszą, lepiej zadbaną. Obwiniałam się, że dopuściłam do tej sytuacji. Myślałam, że obudzę się z tego koszmaru. Kiedy poranek przyniósł kolejny dzień, z którym musiałam się zmierzyć, pomyślałam, że kiedyś się na nich zemszczę.

Koniec

W sądzie chcieli zrobić ze mnie wariatkę. Eliza wykorzystała wszystkie moje tajemnice mówiąc o nich mojemu jeszcze wówczas obecnemu mężowi. Wywleczono każdy najdrobniejszy fakt, jak chociażby to, że od kilku lat z powodu nerwicy natręctw leczyłam się psychiatrycznie. Mój mąż mówił, że nasze małżeństwo jest fikcją i tylko ot tak z tytułu wysługi lat byliśmy razem. Przeżyłam prawdziwe piekło. Rozwód dostaliśmy na drugiej rozprawie. Od życzliwych wiem, że Eliza chełpiła się, że z nią to Dawid weźmie prawdziwy ślub w kościele. Ślub wyższy rangą od tego naszego, bo nas nie połączył przecież Bóg, tylko wyblakły już urzędowy papierek.

Bo jak nie ja, to kto?

Jakoś się pozbierałam. Zostałam w rodzinnym mieście Dawida, bo choć nie szukałam pracy, to ona znalazła mnie sama. Unikałam miejsc, w których mogłabym ich spotkać, choć znajomi szczegółów mi nie oszczędzali. Wiedziałam, że remontują dom po jej matce, starają się o dziecko, że wzięli ślub z imprezą na sto osób, nadal pracują wspólnie, że są szczęśliwi i zakochani. Kochamy się, chcemy być razem – te słowa dźwięczały mi w głowie, bywały momenty, w których myślałam, że oszaleję. Chwilami chciałam, żeby Dawid stanął w drzwiach, powiedział, że to pomyłka, żeby wszystkiemu zaprzeczył. Byłam zazdrosna o ich permanentny stan szczęścia. Sama mężczyzn trzymałam na dystans, choć mówiąc nieskromnie – chętnych nie brakowało.

Czas leczy rany

Dwa lata później Eliza szła w moją stronę korytarzem miejscowej galerii. Widziałam ją tuż z naprzeciwka, nie byłam stanie uniknąć tego spotkania. Podniosła dłoń geście powitania i choć w pierwszej chwili poczułam jak krew kotłuje mi się w żyłach, na moment się zatrzymałam. Widziałam, że jest smutna i zestresowana, z rąk wypadła jej torebka. Była cieniem samej siebie i nie przypominała tej rezolutnej dziewczyny, którą poznałam. „Słyszałaś już?” – zapytała? Zaprzeczyłam o wtedy usłyszałam, że nasz były mąż (mój i jej już prawie, byli właśnie w trakcie rozwodu) spodziewa się dziecka i jest szaleńczo zakochany. W nikim innym jak… w nowo zatrudnionej sekretarce. To drań – pomyślałam w pierwszej chwili i odruchowo złapałam Elizę za rękę, kiedy zobaczyłam łzy spływające po jej twarzy. Może zabrzmi to dziwnie, ale szczerze jej współczułam. Na tamten moment czas uleczył już moje rany, a ona stała przede mną niczym moje odbicie lustrzane, a ja wiedziałam, jak smakuje to cierpienie, i że przed nią długa i wyboista droga.

Solidarność jajników

Zawsze miałam taką cechę charakteru, której inni nijak nie rozumieli. Nie potrafiłam chować urazy. Historia lubi się powtarzać, Dawid znalazł sobie młodszą, postąpił z Elizą podobnie jak ze mną kiedyś. Wyciągnęłam do niej pomocną dłoń, choć mogłam zrobić to, co ona kiedyś mnie i wbić jej w serce szpilę. Szczerze mówiąc, to ze stratą męża pogodziłam się szybciej niż ze stratą Elizy. No bo jak mogła przerwać solidarność jajników? Dziś obie wiemy, że Dawid był nic nie wartym facetem, nie mającym za grosz honoru. Dziś obie wiemy, że w kobietach jest siła, a najlepiej odegraną w życiu sztuką jest sztuka wybaczania. Nic tak nie łączy jak niechęć do mężczyzny, którego się kiedyś kochało.

Dziś już nie mam żalu

Jesteśmy wciąż młode, choć sporo obie przeżyłyśmy. Życie nas nie oszczędzało, pozwalało unosić się na fali emocji, żeby potem wyrzucić nas samotnie na brzegu. Musiałam stracić wszystko, żeby upaść na samo dno tylko po to, żeby z impetem się od niego odbić. A Eliza? Szczerze jej nienawidziłam, kiedy odbiła mi męża. Młodsza, ładniejsza, lepiej wykształcona. Dwa lata później karma wróciła, spotkało ją to samo. Dziś już nie mam żalu. Kiedyś byłyśmy rywalkami, dziś łączy nas przyjaźń.


Zobacz także

Twoje dziecko korzysta z internetu? Ustalcie więc granice i zasady bezpieczeństwa w świecie wirtualnym

Myślimy, że nas nie dotyczy. Tak naprawdę jest blisko i ma sporo wspólnego z pieniędzmi… Jak rodzi się zdrada

Znasz mapę świata twojego partnera? A czy on pamięta, w co byłaś ubrana, gdy zobaczył cię pierwszy raz?