4 powody, dla których bycie „czarną owcą” w rodzinie nie jest złe

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2018
Fot. iStock/baifun
 

Łatka tzw. czarnej owcy kojarzona jest z osobą posiadającą negatywne cechy, nieporadną życiowo, odstającą w pewien sposób od pozostałych członków rodziny. Określenie to łączymy z kimś, kto nie potrafi lub nie chce dostosować się do ogólnie panujących zasad, kto wszystko robi na odwrót, w dodatku często z marnym skutkiem.

Teoretycznie nikt nie chciałby być określany mianem czarnej owcy. A jednak nawet tacy wywrotowcy, czasem wręcz boleśnie  kontrastujący z innymi, tak chętnie krytykowani za swoje wybory i postawy, mogą sobie w duchu pogratulować tego, że są inni.

Przylgnięcie łatki czarnej owcy nie musi być stygmatem. Co więcej, nawet bycie czarną owcą ma niezaprzeczalne pozytywy, o których zawsze należy pamiętać.

4 powody, dla których bycie czarną owcą w rodzinie nie jest złe

1. Czarna owca walczy o to, kim chce być

Właśnie dlatego, że ktoś taki odstaje do przyjętych norm, wyróżnia się na tle ułożonej rodziny, jest wyjątkowy. Nie starając się być poprawnym, czarna owca nie pozwala na manipulowanie sobą, nie ma potrzeby spełniać oczekiwań innych osób, nie dopasowuje się na siłę do ogółu. Taka buntownicza osoba dobrze wie, kim chce być i nikt nie ma na to wpływu.

2. Żyje harmonijnie

Czarna owca żyje tak, jak chce i dlatego wieczorami kładzie się spać z czystym sumieniem. Żyje w zgodzie z samym sobą, nie poddając się presji społecznej.

3. Idzie pod prąd

Czarna owca ma charakter buntownika i nie podąża za innymi. To indywidualista, nie zmusza się do dopasowywania się do schematów i żyje lepiej. Idzie tam, dokąd chce, a nie dokąd pokierują go inni.

4. Wie, czym jest wolność

Czarna owca wypełnia swoje obowiązki na tyle, na ile powinna, nie traci czasu i energii na dogadzanie otoczeniu. Szanuje możliwość  wolnego wyboru, a życie na własnych zasadach daje jej komfort psychiczny, którego czasem brakuje tym, którzy za wszelką cenę starają się zasłużyć na uznanie innych osób.

źródło: krokdozdrowia.compieknoumyslu.com


Kiedy najlepiej wyjść za mąż? Najlepiej… nie wychodzić wcale

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 kwietnia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Mit białego welonu i „i żyli długo i szczęśliwie” powoli odchodzi do lamusa. W czasach, gdy coraz więcej ślubów kończy się rozprawą rozwodową i gorzkim rozczarowaniem, coraz ostrożniej podchodzimy do kwestii formalizowania związku, zwłaszcza gdy nie jest on pierwszą, poważną relacją w naszym życiu. Wydaje się, że zaczynamy wyciągać wnioski z naszych błędów i bardziej niż wcześniej, dbamy o własne szczęście. 

Kiedy więc najlepiej zawrzeć związek małżeński? Zdaniem psychologów – im później, tym lepiej. Mądrość przychodzi z wiekiem, również ta dotycząca wyboru życiowego partnera. A czasem nie przychodzi wcale.

Wyniki badań pokazują, że osoby, które zawarły związki małżeńskie po 35 roku życia znaczniej rzadziej borykają się z depresją w średnim wieku i są ogólnie bardziej zadowolone z życia. Zdecydowanie lepiej przedstawia się ich sytuacja materialna oraz poziom samoświadomości, samoakceptacji i poczucia własnej wartości.

Ale gdybyśmy brali pod uwagę jedynie nasze zdrowie psychiczne, najnowsze badania mówią, że lepiej za mąż nie wychodzić wcale. Okazuje się, że związki nieformalne są dla nas dużo zdrowsze. Zostawiają one nam jakąś „furtkę” do wolności i wcale nie chodzi o to, by zaraz z niej skorzystać i uciec, gdy coś przestaje nam się podobać, gdy przestaje się nam układać. Chodzi bardziej o świadomość, że wiąże nas uczucie, a nie formalność, że jesteśmy ze sobą dlatego, że oboje tego pragniemy. Że związek jest naszym wyborem, nie powinnością.

A statystki mogą zaskakiwać. Okazuje się, że rozpada się coraz więcej małżeństw, a coraz więcej nieformalnych związków trwa coraz dłużej. Jedno jest pewne – z małżeństwem nie należy się spieszyć. Kiedy nie czujesz, że musisz wyjść za mąż, aby być bezpiecznie pod względem finansowym lub emocjonalnym – wtedy pojawia się właściwa osoba i szczęśliwe zakończenie.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


6 znaków ostrzegawczych, że wślizgujesz się w emocjonalny romans

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2018
Fot. iStock / Bobex-73

Ile książek napisano i filmów nakręcono o romansach w pracy i nie tylko? Bez liku i nic dziwnego, bo ten rozgrzewający fantazję układ pociąga spragnionych emocji ludzi od zawsze. Najczęściej dzieje się to poza wzrokiem otoczenia, szczególnie gdy kochankowie mają już partnerów. Na początku tradycyjnie zaczyna się od uśmiechów, wymienionych żartów, wspólnych tematów, które łączą dwoje obcych sobie ludzi.

Oczywiście pojawia się tłumaczenie, że to przecież tylko kolega czy koleżanka z pracy, nic wielkiego, zwykła przyjaźń. Jednak z biegiem czasu myśli dojrzewają, spotkania stają się bardziej intensywnie i powstaje niebezpieczny układ, który w kontekście ułożonego użycia rodzinnego może stanowić poważne zagrożenia. Wiadomo, serce nie sługa, ale nie zawsze mądrze jest kusić los. Tym bardziej,  jeśli ty również nieświadomie brniesz w podobną sytuację, nie ignoruj znaków ostrzegawczych.

6 znaków ostrzegawczych, że kończy się zwykła znajomość, a zaczyna romans

1. Spotykacie się poza pracą

Spędzacie ze sobą czas w pracy, chętnie sobie pomagacie, wychodzicie na kawę? Ok., wolno wam. Zapewne nawet uwielbiacie swoje towarzystwo, bo przebywacie ze sobą sporo czasu, ale na tym lepiej poprzestać. Gdy zaczynacie być nierozłączni po godzinach pracy, nie możecie sobie wmawiać, że to nadal niewiele znaczy.

2. Ekscytujesz się myśląc o spotkaniu

Przygotowujesz się do spotkania, poprawiasz fryzurę, makijaż, odliczasz minuty, po głowie chodzi tylko wyłącznie to, że się zobaczycie. To jest wyraźny sygnał, że c zas przystopować ze znajomością.

3. Fantazjujesz o tej osobie

Dzielić z kimś czas to jedno, ale oddawać mu swoje myśli, to już jest zupełnie inna, poważniejsza sprawa. Gdy widzisz tę osobę w snach, fantazjujesz o niej, oznacza to tylko jedno — podświadomość wyraźnie informuję cię, że to już nie jest zwykła znajomość, ale uzależnienie.

4. Dzielisz się emocjami

Gdy dzieje się coś ważnego w twoim życiu, idziesz z tym do „przyjaciela”, a nie do męża? To pokazuje, że jesteście bardzo blisko i staliście się dla siebie bardzo ważnymi ludźmi.

5. Ukrywasz relacje przed partnerem

Jeśli ukrywasz wasze rozmowy, kłamiesz na temat spotkań, usuwasz maile, zdecydowanie przekroczyła granicę. Takie tajemnice stają się doskonałym papierkiem lakmusowym, który określa stopień twojego zaangażowania w tę znajomość.

6. Rozmawiasz o tym, o czym nie wie twój mąż

Jeśli „przyjacielowi” mówisz to, o czym twój mąż nie ma bladego pojęcia, otwierasz się, omawiasz tematy problemów w małżeństwie, dajesz jasny sygnał, że nie jesteś szczęśliwa i potrzebujesz zrozumienia, pocieszenia. A takie wsparcie rzadko kiedy się kończy na słowach.

źródło:  www.huffingtonpost.com


Zobacz także

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak: „Kiedyś myślałem, że musimy postawić kropkę nad „i”, że musimy dotrzeć do wszystkich Polaków. Dzisiaj już tak nie uważam”

Kiedy mnie już nie będzie… „Na zmartwienia dobra jest też miłość. Nie czekaj z tym długo, po co czekać na szczęście?”

Rodzina Majdanów się powiększyła! Celebrytka opublikowała urocze zdjęcie

Rodzina Majdanów się powiększyła! Celebrytka opublikowała urocze zdjęcie