18 sygnałów, które wysyłasz, gdy boisz się porzucenia w związku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 czerwca 2018
„Proś, walcz, a potem żyj!", czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej
Fot. Unsplash / dahiana candelo / CC0 Public Domain
 

Czasem ze strachu przed odrzuceniem, robimy rzeczy niebywałe i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bo któż, kto boi się samotności, myśli o odtrącaniu ukochanej osoby… A jednak.

Ukryty i często nieuświadomiony strach przed porzuceniem wyzwala w nas pewne mechanizmy. Nie wierząc, że jesteśmy wystarczająco dobrzy i trakcyjni dla partnera, wpadamy w sidła zazdrości czy niekończące się testowanie związku. Upewnianie się, że on/a tak po prostu nagle nie znikną. Niestety zazwyczaj efekt jest odwrotny.

Dr Magdalena Battles wymienia kilkanaście objawów, strachu przed porzuceniem.

18 sygnałów, które wysyłasz, gdy boisz się porzucenia w związku

  1. Często czujesz się zazdrosny.

  2. Postrzegasz inne osoby przeciwnej płci, jako zagrożenie dla związku.

  3. Dajesz z siebie za dużo.

  4. Miewasz myśli o opuszczeniu partnera lub współmałżonka.

  5. Masz nierealistyczne oczekiwania wobec partnera w kwestii wspólnie spędzanego czasu.

  6. Masz trudności w całkowitym zaufaniu swojemu partnerowi lub małżonkowi.

  7. Częściej widzisz i roztrząsasz wady partnera niż to, co  nim lubisz, podziwiasz, to, co jest w nim dobrego (to wynik braku zaufania)

  8. Budujesz związek ze strachu przed samotnością lub jako plasterek po ostatniej, zakończonej relacji.

  9. Czujesz się niegodnym partnera lub miłości.

  10. Masz niższą samoocenę / brak ci pewności siebie.

  11. Wolisz zakończyć relację, zanim zrobi to partner, aby mieć kontrolę nad potencjalnym porzuceniem.

  12. W związku szybko chcesz wchodzić na kolejny poziom, aby zminimalizować ryzyko porzucenia – chcesz mocniej związać się z ukochanym, żeby trudniej było się rozstać

  13. Pozostajesz  w niezdrowych lub agresywnych związkach z obawy przed opuszczeniem lub samotnością.

  14. Odczuwasz zazdrość o związki platoniczne, które ma twój partner, na przykład z kolegami z pracy.

  15. Odczuwasz potrzebę kontrolowania partnera, szczególnie czasu, który spędza z innymi osobami.

  16. Regularnie analizujesz relacje, często skupiając się na negatywnych odczuciach problemach, zamiast skupiać się na pozytywnych cechach partnera i relacji.

  17. Ciągnie cię do budowania relacji z ludźmi, którzy są emocjonalnie niedostępni.

  18. Oszukujesz partnera.

Jak sobie poradzić z takim lękiem? Przede wszystkim uwierzyć, że jesteś godzien miłości. Bo jesteś.


 Na podstawie: lifehack.org


10 sygnałów, które wysyła twoje ciało, gdy zatruje się metalami ciężkimi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 czerwca 2018
10 sygnałów, które wysyła twoje ciało, gdy zatruje się metalami ciężkimi
Fot. iStock / CoffeeAndMilk
 

Codziennie jesteśmy narażenia na kontakt z wieloma toksynami, również tymi, które ukryły się w żywności. Niedbały tryb życia i zła dieta bardzo sprzyjają ich gromadzeniu. Jednak szczególnie niebezpieczne i szkodliwe jest nagromadzenie w organizmie metali ciężkich. To substancje, które są toksyczne już  bardzo małych ilościach. Są wydzielane również przez niektóre chemikalia i otaczające nas przedmioty czy skrywają się  kosmetykach. Wbrew pozorom jesteśmy narażenia na dość częsty kontakt z metalami ciężkimi.

Do metali ciężkich zaliczamy rtęć, tal, ołów, arsen i wiele, wiele innych.

Bardzo trudno jest odgadnąć prawdziwą przyczynę kiepskiego samopoczucia czy pogorszenia stanu zdrowia, ponieważ objawy zatrucia organizmu metalami ciężkimi łato pomylić z innymi zaburzeniami czy przemęczeniem. „Toksyczność metali ciężkich jest bardziej powszechna niż myślisz. Objawy ekspozycji na metale ciężkie sięgają od bólów głowy do ciągłego zmęczenia. W zależności od poziomu ekspozycji na metale ciężkie,  możesz zachorować na poważne choroby. „- dr Jay Davidson. Jak więc odczyta z swojego ciała, wskazówki?

10 sygnałów, które wysyła twoje ciało, gdy zatruje się metalami ciężkimi

1.      Mgła mózgu , co oznacza kłopot z koncentracją, z rozwiązywaniem problemów i zadań, w których wcześniej byłeś dobry lub objawi się słabą pamięcią.

2.      Problemy z trawieniem, takie jak Zespół Jelita Drażliwego (IBS) i biegunka, zgaga i niestrawność.

3.      Zmęczenie – zarówno nagłe, ostre, jak i przewlekłe – przyczynia się do wspomnianej „mgły mózgu”.

4.      Przewlekłe problemy ze zdrowiem psychicznym . Mogą one obejmować (ale nie wyłącznie) depresję, lęki i zaburzenia dwubiegunowe.

5.      Migreny lub bóle głowy , zarówno ostre, jak i przewlekłe. Jest to zwykle jeden z pierwszych objawów, które ludzie zaczynają wiązać z zatruciem metalami ciężkimi.

6.      Nudności i skurcze żołądka , często ignorowane, ponieważ przypisuje się im coś innego, np. zatrucie pokarmowe lub bolesny cykl menstruacyjny.

7.      Niewyraźne widzenie lub pogorszenie wzroku..

8.      Drętwienie, mrowienie i paraliż w rękach i nogach. Są to zaburzenia nerwowe.

9.      Ogólne poczucie przygnębienia i zmęczenia , niechęć do robienia czegoś tak, jak przedtem.

10.  Trudności w oddychaniu normalnie lub zadławienie – jest to zawsze poważny objaw, nie bagatelizujecie go.

Pierwszym krokiem do ograniczenia kontaktu z metalami ciężkimi, jest nawyk czytania etykiet. Owszem, nie wyeliminujemy wszystkiego w stu procentach, wciąż będziemy narażeni na toksyny w zanieczyszczonym powietrzu, czy te emitowane chociażby prze niektóre materiały budowlane, jednak możemy przyjrzeć się dokładnie temu, co zjadamy i czym pielęgnujmy ciała.

Warto wzbogacić dietę przynajmniej o krótki program typu detoks.


źródło: powerofpositivity.com


Tunezja jest krajem wielu kontrastów, sprzeczności, zapachów i kolorów. Z pewnością tam wrócę, a wam polecam na wakacje

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 czerwca 2018
Arch. prywatne
Arch. prywatne

Tunezja nigdy nie znajdowała się na liście miejsc, które chciałabym zobaczyć. Po pierwsze dlatego, że nie ma tam gór, po których kocham chodzić, po drugie – gorąco, nudno – bo tylko plaża, więc co tam robić.

Cóż, nie ma jak to ulec stereotypom w dodatku własnych przekonań. Na szczęście życie podsuwa nam od czasu do czasu różne okazje i tak przyszło mi zweryfikować moje myślenie na temat Tunezji. Wsiadłam do samolotu, kompletnie nie wiedząc, czego się spodziewać. W walizce kilka letnich ubrań i ciekawość przygody, którą właśnie rozpoczęłam. Nie zdążyłam nawet kupić żadnego przewodnika, więc korzystałam z kieszonkowego znajomej, która leciała razem ze mną, a która w ostatniej chwili w jakimś kiosku dojrzała lakoniczne informacje na temat Tunezji.

Lubię wiedzieć, dokąd się wybieram, ale tu czas skutecznie ograniczył mi przygotowania. Jednego byłam pewna, po tym jak wysiadłam z samolot – Tunezja jest płaska. Aż po horyzont nie widać żadnych wzniesień, nawet wysokich budynków. Ale tak, jak jest płaska – tak jest urozmaicona swoim wnętrzem, tym czym żyje na co dzień, czym bije jej serce. Trudno zaledwie w kilka dnia będąc jedynie na wchodzie kraju poznać go w 100%, ale te kilka dni może dać przedsmak tego, czym ten kraj może nas zachwycić i zwabić myślą, że warto tu wrócić.

Tunezja jest krajem wielu kontrastów, sprzeczności, zapachów i kolorów.

Z jednej strony trafiasz na piękne hotele, które położone są tuż przy plaży. Za każdym razem zadziwiało mnie, że trafiając z jednego hotelu do kolejnego nadal jesteśmy nad morzem, jakbyśmy przez chwilę zamieszkali na wyspie. Z drugiej – jeśli tylko masz możliwość i chęć, możesz dotknąć tej Tunezji poza hotelowej, kolorowej, krzyczącej w medinach. Jasne, można wykupić wycieczki fakultatywne, zwiedzić część kraju, ale spokojnie można też na własną rękę podejrzeć trochę tunezyjskiego życia. Niesamowite jest dostrzeżenie skrzyżowania kultur, które spotkały się na terenie tego państwa i pozostawiły po sobie niesamowite miejsca, jak choćby amfiteatr w El Jam, który zachował się w lepszym stanie niż rzymskie Koloseum i jest trzecim co do wielkości amfiteatrem na świecie.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

 

Chodząc między murami można poczuć ducha drugiego, trzeciego wieku naszej ery, kiedy walczyli tam gladiatorzy, ukrywali się ludzie przed najazdami wrogów. Warto zajrzeć do mediny w Tunisie – chyba największej. Pozwolić się zgubić trochę między uliczkami pełnymi kolorowej ceramiki, ubrań, nawołujących handlarzy, znaleźć za żółtymi drzwiami wejście do uroczej restauracji i spróbować tunezyjskiej kuchni, zwłaszcza deseru, do którego dodawana jest woda kwiatowa i który pachnie obłędnie.

Arch prywatne

Arch prywatne

Jeśli nie lubicie tak dużych tłumów jak w Tunisie, możecie pochodzić uliczkami Sousse, popatrzeć na dzieci, które kopią piłkę na plaży i poczuć w płucach zapach przypraw sprzedawanych w tamtejszej medinie. Trafić też do Sidi Bau Said uroczego miasteczka na przedmieściach Tunisu, które zachwyca swoimi kolorami i widokami, a w którym warto zatrzymać się w lokalnej knajpce i wypić sok wyciskany z cytryny – nigdy nie piłam nic lepszego.

Arch prywatne

Arch prywatne

W Monastirze po zwiedzeniu mauzoleum – miejsca kultowego dla Tunezji, można zbłądzić, żeby trafić na lokalny targ, gdzie nie zaczepiają cię już handlarze z mediny, bo chodzą tam tylko lokalni mieszkańcy – jest barwnie, pachnąco i głośno. Bo tym, co tworzy klimat Tunezji i przyciąga mnie osobiście najbardziej, są ludzie. Tak, jak my jesteśmy ich ciekawi, tak samo oni interesują się nami i jeśli tylko mają okazję i znają choć trochę angielski, próbują rozmawiać, opowiadać o swoim życiu, o tym, co robią, jak żyją, czy są szczęśliwi w swoim kraju, który przeszedł w ostatnich latach ogromną rewolucję.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Trochę przypominają mi nasze polskie społeczeństwo na początku lat 90-tych, trochę pogubionych, niepewnych przyszłości, ale (cóż, w przeciwieństwie do nas) zawsze uśmiechniętych i serdecznych. Jak choćby starszy pan na targu, który sprzedając mi pęk pachnącej obłędnie mięty wetknął mi jedną gałązkę we włosy. Czy Ahmed spotkany na plaży w Hammamet, który od 10 lat jeździ ze swoim wielbłądem – Krzysztofem Kolumbem (tak się nazywał) i zachęca turystów, do przejażdżki lub chociaż zrobienia sobie zdjęcia ze swoim zwierzęcym przyjacielem. Mohamet pracujący na łodzi, który wstaje o szóstej rano, by nałowić ryb dla siebie i swojego ojca – jedzenie na cały dzień – i zdążyć jeszcze na 10 godzin do pracy.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Tak naprawdę ciężko mi nadal pozbierać myśli po tej podróży. Po pierwszych trzech dniach byłam zmęczona intensywnością doznań – miejsc tak skrajnie różnych – jak przedmieścia Tunisu, a później jego centrum tak odmiennego. Czy przepychu miejsc przygotowanych dla turystów ze zderzeniem historii miejscowych ludzi, którzy czasami ledwo wiążą koniec z końcem i cieszą się, że do Tunezji wracają turyści, bo dla nich oznacza to lepsze życie. Dzięki nam – tym którzy chcą poznać ten kraj, im żyje się lepiej. Bycie gościem w Tunezji jest naprawdę wyjątkowym doświadczeniem. Do tego stopnia, że po sześciu dniach nie chciałam już stamtąd wyjeżdżać, tylko chłonąć jeszcze jego wyjątkowość i poznawać je coraz bardziej.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Jeśli zastanawiacie się nad wakacyjnym kierunkiem – gorąco polecam wam Tunezję. Uraczy was ona idealnymi dla turystów warunkami, poczuciem bezpieczeństwa, odsłoni przed wami swoje najpiękniejsze miejsca, a jeśli będziecie chcieli ją poznać bliżej, z pewnością na waszej drodze postawi ludzi, którzy są świadectwem wyjątkowości tego kraju.

Ja wrócę tam na pewno. Mam zamiar wylądować w Monastirze, wsiąść w pociąg, który jest zaraz przy lotnisku i już na własną rękę zwiedzić ten kraj. Dotrzeć na Saharę i pokazać moim dzieciom jak pięknie się różnimy i jak wiele rzeczy wspólnych jest między nami. I jak cudowne miejsca chce pokazać nam świat, jeśli tylko będziemy chcieli je dostrzec.

 


Zobacz także

Fot. iStock / GeorgeRudy

Każdy kocha prezenty! Najlepsze pomysły na prezenty marzeń dla całej rodziny. Świąteczny prezentownik Oh!me

Fot. iStock/ue_

Samotne macierzyństwo to często wybór kobiety. Czy mężczyzna zawsze ma prawo wiedzieć, że został ojcem?

Powiedzcie sami, czy to nie najprawdziwsza Amelia z tej Gabrysi?

„Amelie” są wśród nas… Rozejrzyjcie się tylko