16 kroków do rozstania. Jak to się dzieje, że nie jesteście już „razem”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 grudnia 2017
Fot. istock/Kerkez
Fot. istock/Kerkez
 

Był miły. Był zabawny, ciepły i przystojny. Nie był specjalnie ambitny, jeśli chodzi o szukanie i znalezienie pracy, ale miał wielkie marzenia. Zafascynował ją tymi marzeniami. Na początku chemia między nimi była niemal namacalna, a miłość kwitła. Potem okazało się, że czas płynie, a jego marzenia zostają takie same i zostają jedynie… marzeniami. A jej uczucie do niego ewoluuje. Nie w tym kierunku, w jakim by chciał.

Nie potrafiła dokładnie określić „dlaczego” i próbowała znaleźć jakiś powód. Ale prawda była taka, że nie mogła już na to nic poradzić – jej zainteresowanie związkiem i nim zniknęło. W ciągu następnych kilku tygodni stała się odległa i szorstka, krytykowała go na każdym kroku, flirtowała z innymi. Głośno wyrażała swoje rozczarowanie, on również nie krył frustracji związanej z jej zachowaniem. Aż w końcu podjęli decyzję i poszli – każde inną drogą.

„Zerwanie” związku sprowadza się do 16 kroków:

1 Partner traci zainteresowanie drugą osobą

2. Zaczyna dostrzegać „atrakcyjne opcje alternatywne”, czyli innych, potencjalnych partnerów

3. Niezainteresowany partner zaczyna wycofywać się z relacji emocjonalnie i / lub fizycznie

4. Partnerzy próbują rozwiązać problem

5. Partnerzy spędzają mniej czasu razem

6. Ponownie pojawia się brak zainteresowania

7. Jedno z partnerów, a może i tym razem oboje, definitywnie chcą zakończyć związek

8. Partnerzy zaczynają rozmawiać o uczuciach

9. Partnerzy próbują ponownie rozwiązać problem

10. Mimo, że wciąż próbują rozwiązać problem, jedno z partnerów lub obydwoje zaczynają „zauważać innych”

11. Jedno lub oboje partnerów zaczynają żyć swoim życiem

12. Jedno lub oboje partnerów mogą spotykać się z innymi osobami, wciąż się widując

13. Cykl powtarza się, gdy partnerzy decydują się wrócić do siebie i spróbować „po raz ostatni” być razem

14. Jedno z partnerów lub oboje rozważają ponowne zerwanie

15. Jedno z partnerów lub oboje poważnie dystansują się i zyskują poczucie, że „mają już to za sobą”, choć teoretycznie nadal pozostają w związku

16. Związek się rozpada

Taki scenariusz jest najczęstszy i może trwać cyklicznie, miesiącami bądź latami. Brak zdecydowania powoduje stosowanie strategii zbliżania się i odchodzenia, unikania. Niewielu z nas potrafi „przeciąć wszystko” jedną decyzją i zacząć od nowa. A szkoda, bo zaoszczędzilibyśmy sobie cierpienia i dalszych rozczarowań.


Na podstawie: psychologytoday.com


Jak odróżnić pożądanie od miłości? Niektórzy wciąż nie wiedzą

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
17 grudnia 2017
Fot. iStock/ArthurHidden
Fot. iStock/ArthurHidden
 

Miłość od pierwszego wejrzenia. Czy jest możliwa? Zapewne tak. Problem jednak w tym, że większość z nas myli miłość z pożądaniem. Szczególnie na tym wczesnym etapie, gdy emocje są najsilniejsze. Czujesz tę chemię między wami, masz ochotę spędzać z nim każdą wolną chwilę, denerwujesz się tym, jak wyglądasz i co mówisz. Tak, chcesz robić dobre wrażenie. Wszystko widzisz przez różowe okulary. A seks? Boski! Czy to faktycznie miłość? Niestety nie…

Tuż przed wyjściem zmieniasz kreację 10 razy

No cóż, to zrozumiałe, że chcesz bardzo dobrze wyglądać. Na pierwszej, drugiej, czy trzeciej randce to normalne. Ale jeżeli już jakiś czas się spotykacie, a wybór odpowiedniej kreacji wciąż spędza ci sen z powiek, to jednak chyba nie o miłość tu chodzi. Kiedy ludzie naprawdę się zakochują, takie sprawy nie mają większego znaczenia. Wstaniesz w nocy o północy, wciągniesz na tyłek spodnie, zwiążesz włosy gumką i możesz iść na romantyczny spacer. Nie chodzi o to, że nie zależy ci na tym, żeby robić wrażenie na facecie. Po prostu co innego jest priorytetem.

Nie zwracasz uwagi na szczegóły

Kiedy w grę wchodzi wyłącznie pożądanie, nie interesują cię tak naprawdę jego rodzinne sprawy. Nie przejmujesz się niektórymi jego nawykami czy gestami. Nie zwracasz więc uwagi na wszystko to, co z czasem może przerodzić się w duży problem. Trochę podświadomie odcinasz się od pewnych rzeczy, choć tego nie zauważasz. Koncentrujesz się na tym, że jest ci z nim fajnie tu i teraz. Miłość charakteryzuje się tym, że wszystko, co dotyczy drugiej osoby, jest dla ciebie ważne. Nawet jeśli cię przeraża lub niepokoi.

Mówisz to, co on chce usłyszeć

Tak naprawdę nie zależy ci na poważnej relacji, chociaż wydaje ci się, że jesteś szaleńczo zakochana. Że te emocje, która są, tworzą właśnie miłość. Tymczasem ty chcesz po prostu mu się przypodobać. Może nie aż tak, żeby kłamać, ale z całą pewnością wybierzesz jakąś „bezpieczną” odpowiedź na trudne pytanie. Miłość polega na czymś kompletnie innym.

Uważasz, że jest absolutnie idealny

Jesteś w niego wpatrzona jak w obraz. Nie dostrzegasz żadnych jego wad. Może i na zewnątrz faktycznie jest idealny, ale na pewno ma jakieś wady. Wszyscy je mamy. To nie jest tak, że w miłości ich nie zauważamy. Przeciwnie, widzimy je bardzo wyraźnie. Cała sztuka polega na tym, że je zaakceptować lub pomóc drugiej stronie je zmienić. Jeżeli łączy was wyłącznie pożądanie, on będzie bez skazy.

Tak naprawdę wcale go nie znasz

No dobrze, być może wiesz, jaki jest jego ulubiony kolor i na jaki składnik jest uczulony, ale to są wyłącznie ogólniki. Nie wiesz, jaka jest jego osobowość, o czym marze, jakie ma dzieciństwo. Szczegóły do ciebie nie docierają. Nie pamiętasz, ile łyżeczek słodzi i w jakich sytuacjach zdarza mu się płakać. Nie wiesz, jaki zapach powoduje, że przypomina mu się rodzinny dom i jaką potrawę babci najbardziej lubi. To właśnie te szczególiki powodują, że naprawdę kogoś znamy.

Nie mówisz o swoich problemach

A wiesz, dlaczego? Bo najprawdopodobniej wcale nie czujesz się przy nim komfortowo. Chcesz zrobić jak najlepsze wrażenie, a rozmawianie o problemach działa raczej na odwrót. Przecież w jego oczach ty również musisz być idealna. Taka rysa na szkle nie jest potrzebna. Niech wierzy, że wiedzie ci się cudownie i nic cię nie martwi. Sama też nie masz ochoty wysłuchiwać jego lamentów, prawda?

Cisza jest wyjątkowo niezręczna

Ludzie, którzy się kochają, mogą spędzać w cichy długie godziny. Jeżeli odczuwasz niepokój już po 5-sekundowej pauzie, coś jest na rzeczy. Może i czujesz do niego miętę, ale nic więcej poza gorącym seksem z tego nie będzie. Chyba, że zależy ci wyłącznie na takiej relacji i to cię usatysfakcjonuje…

Nie myślisz o przyszłości

Fajnie jest żyć chwilą. Kiedy jednak zaczynasz czuć coś więcej, niż tylko pożądanie, automatycznie rozmyślasz o tym, co będzie za kilka lat. Czy on ma podobne plany? Te same wartości wyznaje? Jeżeli nie zaprzątasz sobie tym głowy, najprawdopodobniej wcale nie myślisz o nim poważnie. Zatrzymaj się na chwilę i zastanów się, czy widzisz go przy swoim boku za 10 lat. Nie? No cóż.

Masz jeszcze jakieś wątpliwości?

Źródło: Your Tango


Drogi mężu, nigdy dobrze cię nie znałam. Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 grudnia 2017
Fot. iStock/:lechatnoir
Fot. iStock/:lechatnoir

Dziś mija czwarta rocznica naszego ślubu. Cztery lata to czas, w którym można poznać drugiego człowieka na tyle, by wiedzieć, że można na niego liczyć, gdy będzie trudno, gdy motyle odlecą i zostanie codzienność. To też czas, by się przekonać o sile miłości, która nas połączyła. Ja wciąż nie wiem kim jesteś, jaka jest twoja prawdziwa twarz. Nie wierzę w to, że to się kiedyś zmieni. I nie wiem na ile prawdziwa jest twoja miłość. Sądzę, że udajesz, tak bardzo nie chcesz stracić życia, które teraz masz.

Kiedy się poznaliśmy pokazałeś mi tego siebie, którego chciałam w tobie zobaczyć. Tak, jakbyś czytał w moich myślach, siedział w mojej głowie. Byłeś zabawny, potrafiłeś jednym zdaniem albo gestem rozbroić mój smutek, przegonić zły nastrój. Kiedy oblałam jeden z ostatnich egzaminów na studiach, zabrałeś mnie na nocy spacer i tańczyłeś ze mną na ulicy, aż zaczęłam się śmiać.

Byłeś szarmancki. Pamiętam zdziwienie moich koleżanek, kiedy podawałeś mi rękę, wysiadając z autobusu. „Gdzieś ty go znalazła? Gdzie się taki uchował?” Pękałam z dumy.

I pamiętam oświadczyny, romantyczne, nad jeziorem, kiedy klęczałeś przede mną na kolanach i widziałam łzy wzruszenia w twoich oczach. Jesteś aż tak świetnym aktorem? Jak ja Cię wtedy kochałam, jaka ja byłam pewna. Jak wierzyłam w obraz, który budowałeś: obraz mężczyzny opiekuńczego, troskliwego, pewnego swoich uczuć. Godnego zaufania.

I tylko Agata nie potrafiła ci zaufać. Nie znosiłeś mojej przyjaciółki, jej jednej nie udało ci się „kupić”. Kiedy wszyscy inni rozpływali się na twój temat, ona milczała. Raz tylko zapytała: Czy naprawdę uważasz, że on o wszystkim myśli tak samo jak ty?

Czy ślub może kogoś tak bardzo zmienić? Naprawdę, jeden papierek, jedna ceremonia, jedna decyzja „na całe życie”?… Miesiąc po tym, jak zostałam twoją żoną, wszystko zaczęło się zmieniać. Tak, jakbyś wiedząc na pewno, że jesteśmy małżeństwem, że masz na mnie „gwarancję”, odpuścił, przestał udawać, zaczął być prawdziwym sobą. Jakim – nie wiem.

Kto jest prawdziwy? Ten mężczyzna, który otulał mnie kocem, kiedy byłam przeziębiona i podawał do łóżka kubek gorącej herbaty, czy ten, który wyszedł bawić się ze znajomymi na noc, gdy zwijałam się z bólu i gorączki?

Ten, który snuł wizję kupna wspólnego mieszkania i rysował mi szkice, żeby pokazać, jak je urządzimy, czy ten, któremu wystarcza M3 po mojej babci i brak rozmów o dalszej przyszłości?

Ten, który kochał spotykać się z moimi przyjaciółmi i pokazywać wszystkim, jak bardzo mnie kocha, czy ten, który co tydzień w piątek mówi: „dziś nikogo nie zapraszaj, nie mam ochoty widzieć tych twoich durnych koleżanek”.

Ten, który marzył o rodzinie i wymyślał imiona dla naszych dzieci, czy ten, który oznajmia mi „Dziecko? Chyba zwariowałaś! No, chyba, że sama będziesz je niańczyć, bo ja nie mam na to czasu ani pieniędzy!”.

Ten, który uwielbiał moich rodziców, czy ten, który mówi kolejny raz: „Idź sama, nie lubię tych spotkań”.

Ten, który był dla mnie czuły w łóżku, czy ten, któremu starcza seks raz na kilka tygodni?

Ten, który patrząc mi głęboko w oczy przysięgał kochać mnie i szanować, czy ten, który wczoraj wieczorem nazwał mnie „szmatą bez własnego zdania”?

Odchodzę, bo dla mnie to o jeden most za daleko. Odchodzę, bo nie chce się dłużej zastanawiać z kim zasypiam i obok kogo się budzę. Odchodzę, bo nie

Nie wiem w końcu, czy mnie kochasz, kiedy reagujesz panicznie na moje słowa o wyprowadzce, o tym, że powinniśmy zamieszkać oddzielnie, jeśli nie zgadasz się na terapię. Myślę, że kieruje tobą jedynie strach przed tym, że zostaniesz sam, że stracisz to życie, które masz teraz. Tę pewność, że cokolwiek zrobisz, powiesz, jakkolwiek mnie zranisz – będę.

Od dawna czuję, że tu nie chodzi o mnie, ale o ciebie. Chciałeś mieć żonę, bo to ładnie wygląda w papierach i w pracy. Chciałeś mieć ślub, żeby pokazać wszystkim, jaki jesteś dojrzały. Mogłam być każdą, wystarczyło mnie tylko przekonać, że dla ciebie jestem jedyną.

Kogo grasz, kiedy pytasz mnie kolejny raz, jak mogę odejść i złamać ci życie, skoro tak bardzo się starałeś? Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa. Straciłam cierpliwość. A miłość kiedyś minie.


Zobacz także

Fot.  Screen z Youtube

Nawet nie wiesz, jak wiele mechanizmów używasz, żeby się obronić… Nasze tarcze, zbroje i przekleństwa

11 różnic między wiecznym chłopcem, a facetem, który zostanie twoim mężem

11 różnic między wiecznym chłopcem, a facetem, który zostanie twoim mężem

Fot. iStock/eclipse_images

„O wszystko, co złe w moim życiu winiłam jego. A to były moje wybory, moje wyobrażenia, jaki powinien być nasz związek”