12 nawyków nieszczęśliwych ludzi – wyeliminuj je ze swojego życia czym prędzej!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
7 czerwca 2017
Fot. iStock / Viktor_Gladkov
Fot. iStock / Viktor_Gladkov

Choć każdy z nas może zupełnie inaczej definiować szczęście i różnie określić sposoby na jego osiągnięcie, to wszyscy zgodzimy się co do jednego – szczęście to coś pożądanego, chcianego i bardzo mile widzianego. To niezwykła energia, która napędza nas do działania, dodaje nam skrzydeł i sprawia, że czujemy się mocniejsi, piękniejsi i wyjątkowi, a życie nabiera kolorów i wydaje nam się bardziej sympatyczne. Ogromny wpływ na nasze samozadowolenie i odczuwanie szczęścia mają codzienne nawyki i zachowania, które mogą prowadzić do frustracji i smutku! O czym mowa? Oto 12 nawyków chronicznie nieszczęśliwych ludzi – unikajcie ich lub wyeliminujcie czym prędzej!

Ciągłe narzekanie

Myślisz, że ludzie nie narzekają, bo są szczęśliwi? Błąd – są szczęśliwi, bo nie narzekają! Marudzenie, podkreślanie problemów i trudności nie prowadzi do ich rozwiązania, a jedynie zwiększa nasze niezadowolenie i smutek. Ludzie, którzy cieszą się życiem dobrze o tym wiedzą, dlatego zamiast narzekania wybierają szukanie efektywnych rozwiązań napotykanych przeciwności i skupiają się na tym, co dobre, miłe i przyjemne.

Nieustanna krytyka (siebie i innych)

Jeśli będziesz ciągle mówić o sobie, że jesteś stara/ brzydka/ gruba/ głupia to sama odpędzasz od siebie szczęście! To, jak rozmawiasz ze swoim odbiciem w lustrze i jak o sobie myślisz ma bardzo duże znaczenie dla twojego poczucia własnej wartości i samooceny. Daj sobie i innym prawo do niedoskonałości, zaakceptuj wady i bądź tolerancyjna. Więcej zdziałasz postawą życzliwości i akceptacji i z pewnością poczujesz się szczęśliwsza.

Życie ponad stan

Jeśli myślisz, że większe mieszkanie, szybszy samochód, nowszy telewizor czy markowa bluzka uczynią cię szczęśliwym człowiekiem, to bardzo się mylisz. Taka taktyka działa jedynie na chwilę, bo kupić można niemal wszystko, ale szczęścia niestety nie. I choć żyjemy w czasach, gdy liczy się pieniądz i dominuje konsumpcjonizm, to lepiej szukać satysfakcji i zadowolenia w czymś, co można dostać bez karty kredytowej czy szybkiej pożyczki – w spędzaniu czasu z rodziną i znajomymi, aktywności fizycznej, realizowaniu swojego hobby, czytaniu, podróżowaniu.

Szkodliwe uzależnienia

Podobno wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że zachowamy umiar i rozsądek. Gdy jednak pewne rzeczy zaczynają pochłaniać nasze myśli i stają się centrum naszego życia, pojawia się problem. Uzależnić się można niemal od wszystkiego, a każdy nękający nas nałóg jest szkodliwy i działa destrukcyjnie na nasze życie, bliskie osoby i poczucie szczęścia.

Żałowanie tego, co minione

Żal to uczucie szkodliwe i bezużyteczne – nie prowadzi do niczego pozytywnego i więzi nas w przeszłości, tym, co dawno minione i za nami. Ciągłe rozpamiętywanie złych decyzji lub ich braku, myślenie o tym, co można było zrobić inaczej, lepiej prowadzi nie tylko do smutku i nieszczęścia, ale nawet do depresji! Zamiast żałować lepiej jest wyciągnąć wnioski, przepracować swoje emocje, przeżyć je i odpuścić, a także naprawić to, co jesteśmy w stanie i iść dalej przez życie.

Zamartwianie się o przyszłość

Ciągłe myślenie o przyszłości i zamartwianie się o to, co będzie, uniemożliwia nam bycie obecnym tu i teraz, czerpanie radości z teraźniejszości i przeżywanie w pełni naszego życia. To co wczoraj już nie wróci, to co jutro  jest niepewne i trudne do przewidzenia – Dzisiaj to najważniejszy dla nas dzień i tylko nim powinnyśmy się przejmować.

Poddawanie się strachowi

Ach, ten strach! Jest nam bardzo potrzebny – w końcu to naturalny instynkt, który ostrzega przed niebezpieczeństwem – ale jednocześnie często powstrzymuje nas przed działaniem, sprawia, że to, co nieznane wydaje nam się trudne i przerażające, osłabia naszą pewność siebie i poczucie sprawstwa. Nie trzeba z nim walczyć, wręcz przeciwnie – należy zauważyć go, zrozumieć i oswoić, a potem oddzielić nachodzące nas straszne myśli od nas samych i działać pomimo nich.

Odkładanie swoich marzeń na mityczne „kiedyś”

Kiedyś pojadę w końcu do Paryża… Kiedyś zapiszę się na ten kurs… Kiedyś nauczę się tańczyć tango…. Kiedyś, kiedyś… KIEDY? Jeśli pragniesz szczęścia, to odpowiedź jest tylko jedna – teraz, zaraz, już! Odkładanie swoich marzeń i celów na później prowadzi do wypalenia, popadnięcia w rutynę, frustracji i nieszczęścia. Nie zawsze będzie łatwo – praca, dom, rodzina, obowiązki – ale podobno najtrudniejszy pierwszy krok. Nie dowiesz się, na jak wiele cię stać, póki go nie zrobisz i nie zacznie realizować swoich pasji.

Plotkowanie

Złośliwe, krzywdzące dla osoby trzeciej rozmowy może i wydają się kuszące i interesujące, ale z pewnością nie prowadzą do szczęścia! Nie warto angażować się w coś, co nie przynosi ci żadnych korzyści, a jedynie wywołuje negatywną energię i psuje atmosferę. Zamiast skupiać się na życiu innych, zastanów się, jak może poprawić własne.

Chowanie urazy

No i po co ci ten balast? Po co te negatywne emocje, które niesiesz na swoich plecach przez życie? Nie warto chować urazy, bo jedyną osobą, która przez to cierpi jesteś ty! Nie chodzi o to, byś udawała, że nic się nie stało i ignorowała złe zachowania innych, ale byś wybaczyła, przestała o nich nieustannie myśleć, zostawiła je w przeszłości i ruszyła dalej.

Złe odżywianie się

Jak to – złe jedzenie jest przyczyną nieszczęścia? Oczywiście! Zdrowa, zbilansowana dieta daje nam energię do działania, siły i zapewnia promienny, świeży wygląd. Możesz zapychać się śmieciowym żarciem, wrzucać na swój talerz byle co lub zagłuszać emocje słodyczami i chipsami, ale szczęścia tym nie przyciągniesz – prędzej depresję, cukrzycę, nadwagę i zwiększony cholesterol. Jedz dobrze, wyglądaj dobrze, czuj się dobrze!

Wyolbrzymianie problemów

Uwielbiamy robić z igły widły, mylnie coś interpretować i dopisywać do wydarzeń nieistniejące rzeczy. Zamiast poddawać się pierwszym, emocjonalnym reakcjom postaraj się zapanować nad uczuciami, spojrzeć na daną sprawę obiektywnie i rozważyć wszystko na spokojnie. To nie jest łatwe, gdy w głowie kotłują nam się myśli i emocje, ale jeśli zależy nam na byciu szczęśliwym, to jedyna słuszna droga. Więcej spokoju, to mniej stresu, a mniej stresu, to więcej szczęścia.

Na podstawie: www.powerofpositivity.com


Uścisk dłoni, pocałunek czy seks? Tak Polacy kończą pierwszą randkę

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
7 czerwca 2017
Fot. iStock/svetikd
Fot. iStock/svetikd

Portal Sympatia.pl postanowił spytać osoby w różnym wieku, jak kończą pierwszą randkę. Zapytano ich, czy żegnają się uściskiem dłoni, buziakiem w policzek czy może idą do łóżka. Zobaczcie wybory internautów.

12 proc. kobiet i 8 proc. mężczyzn przyznało, że najlepiej pożegnać się w sympatyczny sposób, czyli wystarczy powiedzieć sobie „cześć” lub „do widzenia”. Bez żadnego dotykania czy przytulania, nawet pomimo miło spędzonego czasu i złapania dobrego kontaktu.

Kontakt cielesny w postaci uścisku dłoni wybiera 14 proc. kobiet i 9 proc. mężczyzn. Istnieje tu pewna prawidłowość, która ma związek z wiekiem. Im jesteśmy starsi, tym bardziej uznajemy podanie sobie dłoni jako właściwą formę zakończenia spotkania. Wskazują na to wyniki: 3 proc. internautów w wieku 18-24 lat żegna się w ten sposób, w wieku 25-39 jest to 9 proc., 40-54 lata to już 17 proc. 20 proc. osób w wieku 55-65 uważa, że właśnie tak powinni się żegnać, bo wynika to z tradycji i randkowego savoir vivre, które im przekazano.

Całus w policzek został najczęściej wybieraną formą zakończenia pierwszej randki. Wskazało na niego 55 proc. Tu wiek i płeć nie miały wpływu na wynik. A co z pocałunkiem w usta? Co piąty uczestnik badania przyznał, że tak widzi zakończenie spotkania. W ten sposób chciało by zakończyć 31 proc. osób w wieku 18-24, a wśród osób po 50. roku życia jest to 11 proc.

Jak oddzielić serce od rozumu?

Fot. iStock/filadendron

Seks na zakończenie pierwszej randki? Czemu nie! Tak twierdzi 4 proc. badanych. Jednak tu znaczenie ma płeć. 1 proc. kobiet uznaje ten sposób, a mężczyzn 7 proc.. Co ciekawsze, są to badani z najmłodszej i najstarszej grupy.

To, jak zakończy się pierwsza randka, zależy od obu stron. Nie można nikogo do niczego zmuszać i należy wyczuć, do czego chce posunąć się druga strona.


Źródło: sympatia.onet.pl


Seks najlepiej smakuje po kłótni i… z draniem. To najbardziej kręci kobiety w seksie

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2017
Fot. iStock / proud_natalia
Fot. iStock / proud_natalia

Jak wygląda seks przeciętnej Polki, możemy się domyślać. Nie słyniemy z zamiłowania do wspinania się na wyżyny sztuki miłosnej, a najczęściej serwowany przez partnerów pięciominutowy „numerek”, trudno jest określić mianem seksu z najdzikszych marzeń. Wiemy, że pstryknięcie palców nie wystarczy, aby wywołać eksplozję, która zawstydzi sąsiadów. Wiemy czego pragniemy, ale albo nie wiedzą o tym nasi partnerzy, albo my nie wiemy, jak o tym mówić i jak po to sięgać.

Nie ma co się oszukiwać. Nawet te najbardziej zabiegane, dręczone przez niedostatek czasu kobiety, te przysłowiowe matki-polki, potrzebują seksu. Naprawdę dobrego seksu! To, co każda z nas rozumie przez hasło „dobry seks”, zazwyczaj pozostaje skrywaną tajemnicą.

Najnudniejszy jest  seks … z mężem

Najnudniejszy seks mają mężatki, to pokazują przeprowadzone badania. W dodatku, gdy małżeństwo ma jeszcze dzieci i własne problemy, życie erotyczne marnieje. Najczęściej seks nasz codzienny (raz w tygodniu) wygląda tak samo, często nudno, monotonnie, wg utartego scenariusza. Obliczamy czas, kiedy wreszcie dzieci zasną, włączymy film bez dialogów, za to z pikantną akcją i szczelnie okryjemy się kołdrą. Kilka ruchów i już „po”. Ty szybciutko gonisz pod prysznic, a on do lodówki czy na papierosa i wreszcie spać, bo rano trzeba się podnieść. I mimo że taki scenariusz brzmi jak spełnienie najgorszego seksualnego koszmaru, tak wygląda codzienność wielu kobiet. Brakuje chęci na miłosne uniesienia, brakuje energii, której szkoda krzesać na znowu ten sam schemat. Bez „achów” i  „ochów”, które tak chętnie oglądamy w filmach, bez zabaw, słów i ról, których nie mamy odwagi spróbować.

Jeśli pojawiają się fantazje, to raczej nie o mężu, tylko o fajnym sąsiedzie albo bezimiennym policjancie czy strażaku. Kobiety nie czują się dobrze podczas seksu, jeśli nie akceptują własnego ciała. Duży wpływ na jakość życia seksualnego ma to, jak kobietę postrzega partner, obawa przed nieplanowaną ciążą, własne niezdecydowanie.

Przemoc, drań i naprawdę dobry seks

Ale nie jest tak, że wszystkie kobiety są udręczone, pozbawione seksualnych pragnień i chęci do realizacji swoich fantazji, z partnerem lub bez. Badaczki Katie McCall i Cindy Meston stworzyły kwestionariusz na temat „sygnałów pożądania seksualnego”, w którym zapytały kobiety, co je podnieca. Wynik nie zaskakuje, jesteśmy bardziej złożone od mężczyzn i potrzeba nam mieszanki sygnałów erotycznych i romantycznych, które wzmacniają pożądanie:

  • bezpośrednie sygnały erotyczne, takie jak np.: oglądanie filmu, patrzenie lub słuchanie, jak inni ludzie uprawiają seks, rozmowa o erotyce. Na kobiety najbardziej działają filmy erotyczne nie takie, w których widać jedynie genitalia, ale takie, na których ludzie są połączeni jakimś rodzajem więzi. Co ciekawe, inne badania pokazują, że zwracamy uwagę na wygląd, ubiór i buty, przytulne otoczenie,
  • sygnały wizualne związane z fizyczną bliskością: obecność atrakcyjnego, inteligentnego partnera, jego zapach, postura i pewność siebie,
  • sygnały ukryte: m.in. bliskość w tańcu, spacery, rozmowy oraz inne rodzaje intymnej bliskości (masaż, wspólna kąpiel).

W innych badaniach, autorstwa Johna Gottmana, uderza, że w licznych przypadkach kobiety regularnie doświadczające fizycznej przemocy w związku, deklarują lepszy seks. Najbardziej szokującą informacją jest to, że najlepszy seks w życiu tych kobiet miał miejsce tuż po aktach przemocy, których były ofiarami. Inne kobiety natomiast nie umiały odczuć pełni satysfakcji seksualnej z „normalnymi” partnerami, czułymi, kochającymi, ale jednak niewzbudzającymi wysokiego pożądania. Za to, jak magnes ciągnęło je do złych chłopców, którzy traktują kobiety przedmiotowo. Niestety, trudno wyjaśnić, skąd się bierze siła doznań tuż po rozstaniu lub po awanturze.

Można rozbudzić w sobie seksualny apetyt

Seks nie zależy wyłącznie od wyglądu czy zachowania partnera. Wiele siedzi w naszych głowach. Badacze podkreślają, że kluczem do zadowolenia z życia seksualnego jest nauczenie się częstszego postrzegania świata jako miejsca pełnego bodźców seksualnych. Nie zawsze chodzi o kwiaty, świece i romantyczną muzykę. Przykładem może być sytuacja, w której partner wykonuje zwykłą czynność w domu. W przypadku, gdy związek jest pełen bliskości, wzajemnego zrozumienia i pomocy, nawet zmywanie czy wstawianie prania przez partnera może rozbudzać wyobraźnię. Ta czynność kojarzy się z troską, bezpieczeństwem, co otwiera partnerów na siebie. Natomiast w przypadku, gdy partner robi to samo, ale z „łaski” raz do roku, a kobieta myśli ze złością „no, wreszcie!”, nie odnajdziemy tu kontekstu seksualnego.

W poczuciu bezpieczeństwa pojawia się gotowość do kontaktu, ciekawość, pożądanie. W atmosferze napięcia, zamiast podniecenia odczujemy niepokój i strach. W większości problemów kobiet z seksem nie chodzi o ciało, ale o emocje, nad którymi warto popracować.


 

źródło: www.newsweek.pl, www.wysokieobcasy.pl


Zobacz także

Fot. iStock/alien185

„Kim jestem?” – pyta siebie Ewa, ale nie umie znaleźć odpowiedzi. Wie tylko jedno, to nie jest jej życie. Nigdy go nie miała

Fot. iStock / martin-dm

Czasami budzisz się i czujesz w sobie ogromną pustkę… Wszyscy czasem ją czujemy, nie zawsze jest zła

fot. iStock/Vladimir Piskunov

Lenistwo? Skądże znowu! To inteligencja!