Jak wspierać przyjaciółkę, która zmaga się z depresją poporodową?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
25 kwietnia 2018
1 z 1

Jak wspierać przyjaciółkę, która zmaga się z depresją poporodową?

Fot. iStock/SolStock

Karolina szybko przestała karmić piersią, bo chciała uwolnić się od dziecka. Miała dość, że ciągle jest na niej uwieszone. Chciała, żeby ktoś ją wyręczył – nakarmił, umył butelki. Żeby nie musiała non stop przebywać z Mają. O tym, że dzieje się coś złego, pierwszy raz głośno powiedziała jej kuzynka. „Odwiedziła mnie w domu, przyniosła upominek dla dziecka. Ciągle piała z zachwytu – że rączki takie malusie, że grymas taki uroczy, że zapach skóry taki uroczy, że jaka to radość i ona już zapomniała, jak wyglądają takie malutkie dzieci, bo jej to już stare konie. I wtedy coś we mnie pękło. Zaczęłam płakać i mówić, że jak chce to niech sobie je weźmie” – opowiada. Potem długo rozmawiały. Okazało się, że problem depresji poporodowej był kuzynce znany. To ona umówiła ją do psychologa. To ona porozmawiała z mężem Karoliny i rozpisała wśród rodziny i znajomych dyżury, kto, kiedy i jak ma pomagać.

„Kilka lat zajęło mi pokonanie wstydu”

Od tamtej pory minęło 6 lat. Karolina zaliczyła terapię, przeczytała mnóstwo książek i poradników, rozmawiała z wieloma kobietami, które również zmagały się z depresją poporodową. „Dziś wiem, że wtedy najbardziej potrzebowałam tego, żeby ktoś się nade mną pochylił. Skupił się na mnie, a nie tylko pytał o dziecko. Miałam wrażenie, że ja jestem nie istotna” – wspomina. Mówi też, że ma żal do matki, która wówczas ją wyśmiała. „Tak nie wolno robić. Przez nią poczułam się jeszcze gorzej. Miałam potworne wyrzuty sumienia i czułam wstyd. Kilka lat zajęło mi jego pokonanie” – opowiada.

Czasem nie widać, że kobieta zmaga się z depresją poporodową. Zamyka się w sobie i robi dobrą minę do złej gry. Wstyd powoduje, że wszystko robi automatycznie. Inni widzą, że nie skacze z radości, ale przecież wypełnia swoje obowiązki, więc tłumaczą sobie, że to po prostu zmęczenie. Czasem za tym zmęczeniem czai się coś znacznie gorszego.

Co powinnaś zrobić, jeśli martwisz się o swoją znajomą/przyjaciółkę? „Radzę zacząć ją bacznie obserwować. Pytać o jej stan, uczucia i emocje. Trzeba pozwolić dać się wygadać, ale pod żadnym pozorem nie oceniać, ani nie wyśmiewać. I warto też zaproponować realną pomoc – znaleźć terapeutę, zająć się dzieckiem” – mówi mama 6-letniej Mai.

Dziś Karolina wie, że jest dobrą matką, a to, co ją spotkało, może wydarzyć się w życiu każdej z nas. Mimo to nie chce kolejnego dziecka. Boi się, że znów dopadnie ją depresja poporodowa, choć z drugiej strony marzy o tym, by przeżyć pierwsze chwile macierzyństwa jeszcze raz – normalnie, radośnie, w szczęściu i spełnieniu. Jej wspomnienia są zupełnie inne.

PoprzedniNastępny

Nie podoba ci się, to mnie zostaw! Jak kobiety sabotują związki

Redakcja
Redakcja
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/silverkblack
Fot. iStock/silverkblack
 

Jasne, że świat roi się od łamaczy serc, od kłamców i oszustów. Jest jeszcze ta grupa mężczyzn, który nie kłamią i nie oszukują, ale boją się zaangażowania, albo po prostu są irytujący. Pewnie każda z nas ma na swoim koncie jakąś interesującą historię z nieszczęsnym partnerem – nieudacznikiem w roli głównej. Jednak, która jest bez grzechu, niech pierwsza rzuci kamieniem… Bo kobiety czasem nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo sabotują swoje związki.

Spodziewamy się bycia traktowanymi jak księżniczki

Ale w tym złym znaczeniu. Nie ma nic dziwnego w tym, że chcesz być traktowana z szacunkiem przez mężczyznę, z którym się spotykasz. Ale na litość boską, to musi działać w obie strony. Nie możesz mieć jednego dawcy i jednego biorcy w związku, o ile jeśli chcesz oczywiście, aby związek trwał.

Bycie partnerem czy partnerką w związku nie polega na byciu rozpieszczonym dzieckiem, wymagającym ciągłej uwagi, traktowania z nadzwyczajną delikatnością i obsypywania prezentami. „Księżniczki” trudno zadowolić i trudno z nimi wytrzymać. Kochają szantażować emocjonalnie swoich partnerów („Nie podoba ci się, to mnie zostaw!”) i wykańczają ich psychicznie, bo nigdy nie wiadomo, o co im tak naprawdę chodzi.

Jesteśmy maniaczkami kontroli

Czy jesteś kobietą, która „nie jest apodyktyczna, ale po prostu wie lepiej, co on powinien robić”? Pora się opamiętać. Kilka innych syndromów:

* Jesteś „sztywna” / nie lubisz lub nie radzisz sobie ze spontanicznością – w zasadzie nie potrafisz wyluzować

* Jesteś wymagająca / zaborcza- chcesz być z nim cały czas, stale dzwonisz i wysyłasz wiadomości, panikujesz, gdy on nie odpowiada odpowiednio szybko

*Jesteś zazdrosna – nie chcesz, żeby patrzył lub nawet rozmawiał z innymi kobietami. Nienawidzisz wszystkich jego byłych. Najlepiej, żebyście mieli wspólne konto na Facebooku. Złościsz się, gdy on chce wyjść gdzieś bez ciebie.

Kochając wciąż swojego byłego

Jeśli nadal kochasz swojego byłego, przestań się umawiać z kimś innym, aż się z tej miłości wyleczysz. Albo przynajmniej przestań o nim mówić, kiedy jesteście razem. Przestań porównywać mężczyznę, z którym jesteś do tego, z którym byłaś. Przestań się nim zachwycać, przestań wspominać z błyskiem w oku i rozmarzonym spojrzeniem wspólne chwile, sprawiać, by ten z którym jesteś czuł się dosłownie bezwartościowy.

Bywamy materialistkami

Tak samo jak niektórzy mężczyźni. Jeśli jesteś typem kobiety, które „chodzi tylko o pieniądze” i dbasz tylko o to, ile on zarabia, jak mieszka, jaki ma samochód i co może ci zaoferować,  oddalasz się od znalezienia prawdziwego szczęścia.

Specjalizujesz się jedynie w tym, co dotyczy jedynie… ciebie samej

Masz w zwyczaju większość zdań zaczynasz od słowa „ja”? Uważasz, że w związku jesteś najważniejsza, oczekujesz, że twoje potrzeby będą na pierwszym miejscu? No nie, one powinny być traktowane na równi z potrzebami twojego partnera. Inaczej wam po prostu nie wyjdzie. To znaczy jedno z was nie będzie w tym związku szczęśliwe, spełnione.  Przestań „oczekiwać” rzeczy materialnych od partnerów, przyjaciół, życia. Marzysz o czymś, zapracuj na to, bo warto nawet dla samego uczucia satysfakcji. W związku oczekuj lojalności, szacunku, zaufania i uczciwości. Cokolwiek dostajesz od niego ponad to, co jest NAPRAWDĘ ważne, jest po prostu dodatkowym bonusem. To nie powinno być to, czego szukasz w miłości.

 

 


5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka. Check lista rodzica

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 kwietnia 2018
check lista rodzica
Fot. iStock / damircudic

Słodki bobas, uroczy maluch, a w końcu i „grzeczne” dziecko w granatowym mundurku – marzenie, które układa się nam w głowach, gdy myślimy o rodzicielstwie. Bardzo szybko jednak okazuje się, że nieśmiertelne powiedzenie naszych babć: „chcesz, żebym dostała zawału?”, choć niewypowiedziane głośno, dudni nam w głowie. Bo dzieci są dziećmi i ich życie rządzi się szczególnymi prawami. Nie musisz się bać na zapas ani zamykać dziecka pod kloszem. Jest co najmniej pięć sposobów, by odnaleźć spokój w tym, co nas czeka.

5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka 

Są rzeczy, na które masz wpływ i te, które po prostu się zdarzają. Jednym sposobem, by nie zwariować jest nauczyć się dbać o swój spokój. Na co warto zwrócić uwagę?

1. Zabezpieczenia

Fotelik samochodowy, kask na rower – rzeczy dla wielu z nas oczywiste. Tak naprawdę, to drobiazgi, które budują nasze codzienne bezpieczeństwo – i  uczą, że warto się o nie zatroszczyć. W zależności od tego, jakim mamy pomysł na życie, dopiszemy do tej listy swoje najważniejsze punkty. Zmieszczą się tutaj szczepienia ochronne, krem z filtrem UV, czy zajęcia z samoobrony. Książki, edukacja, zainwestowanie w lepsze, bardziej bezpieczne sprzęty domowe czy sportowe. Jeżeli możesz w ten sposób zabezpieczyć swoje dziecko – wybieraj zgodnie z obowiązującymi przepisami i własną intuicją.

W zamian oprócz fizycznej, namacalnej ochrony, otrzymasz wewnętrzny spokój.

2. Czas

Czas który zainwestujesz w swoje dziecko, zawsze będzie najlepszą rzeczą, jaką możesz dla niego zrobić. To od ciebie zależy, czy pokażesz swojemu dziecku, jak bezpiecznie korzystać z noża w kuchni, jak poprawnie założyć kask na głowę, czy wytłumaczysz mu dlaczego stawanie na głowie na kanapie, jest kiepskim pomysłem (i czy zabierzesz je na salę gimnastyczną, by mogło poćwiczyć bezpiecznie na materacu). Od ciebie zależy, czy zabierzesz je na basen, zamiast puszczać nad niestrzeżoną rzekę i czy upewnisz się przed wyjściem z domu, czy twoje już całkiem duże dziecko, pamięta o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Od samego początku, w bardzo naturalny sposób, wpajamy dzieciom pewne zasady bezpieczeństwa, a one odkąd pojawiają się na świecie bacznie nas obserwują. Najdroższa rzecz na świecie jest całkowicie za darmo – to twój czas.

3. Umiejętności miękkie

Jakie? Chociażby umiejętność słuchania. Gotowość, by wysłuchać, nawet, gdy jest się bardzo zajętym. Och, zdziwicie się, ilu siniaków i rozbitych głów można by uniknąć, gdybyście usłyszeli, o co pyta dziecko, zamiast zbywać je odruchowym „aha, tak, tak” znad bardzo ważnego e-maila. To nasz rodzicielski grzech powszedni.

4. Siła i praca nad sobą

By nasze dzieci nie dziedziczyły naszych lęków. To najtrudniejszy punkt w drodze po spokój rodzica. Umiejętność tłumaczenie bez straszenia. I przyjęcia pewnych cech naszych dzieci takimi, jakimi są.

Nikt nie podaruje nam spokoju, gwarancji na bezwypadkowe i różowe rodzicielstwo. Tego spokoju musimy się krok po kroku nauczyć. Gdy nasze dzieci zdobywają kolejne umiejętności my – rodzice, zdobywamy medale za miarowe składanie ochronnego parasola. Trudne. Jednak nagroda jest bezcenna.

Z czasem uczymy się czegoś bardzo ważnego, że choćbyśmy oddali wszystko, by było inaczej, nie jesteśmy w stanie uchronić naszego dziecka przed bardzo wieloma rzeczami. I że nie ma w tym nic złego.

5. Spokojna głowa…

… i poczucie, że potrafisz poradzić sobie z tym, co przyniesie życie. W życiu jest bardzo wiele rzeczy, na które nie mamy żadnego wpływu, jedyną receptą na spokój jest nie zadręczanie się tym.

Małe dziecko zawsze może wejść tam, gdzie nie powinno – ale zminimalizujesz ryzyko odpowiednio zabezpieczając dom.

Przedszkolak zawsze może spaść z huśtawki czy zarobić kuksańca od kolegi w piaskownicy – ale jeśli poświęcisz swój czas, będziesz wiedział, że sam nie wybiegnie na ulicę.

Dorastające dziecko zawsze może złamać nogę lub wpakować się w tarapaty chcąc zaimponować kolegom – ale jeśli zadbasz o wasze relacje, poprosi cię o pomoc, radę i zastanowi się zanim podejmie niepotrzebne ryzyko.

A jeśli już zdarzy się wypadek, chociażby ten złamany na wuefie palec, dobrze jest nie martwić się o kolejkę w przychodni na rehabilitację. Spokojna głowa każdego rodzica to: więź z dzieckiem i ubezpieczenie się od następstw nieszczęśliwych wypadków. Brzmi jak banał? Być może, ale gdy coś już się wydarzy, nie warto tracić dodatkowo energii i nerwów na kolejki, formularze i niemoc. Zadbajmy o to, czego nie można było przewidzieć. Wypadki i urazy słono kosztują… w takim momencie nie o pieniądze powinniśmy się martwić!

Check lista (spokojnego) rodzica

W zależności od wieku dziecka, twoja check lista będzie się zmieniała, choć śmiało można powiedzieć, że z upływem lat – zamiast plastrów i nakładek bezpieczeństwa na rogi stołu, zagości na niej sporo umiejętności miękkich. Żeby w miarę spokojnie przeżyć dzieciństwo twojego dziecka, potrzeba ci przede wszystkim… gotowości na to, by pozwolić mu dorastać. Ale przydadzą się też przyziemne zasady i gadżety.

Pierwsze trzy lata życia: Uwaga maluch!

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kontakty i kable ukryte przed maluchem
  • Blokady i osłonki na szafki
  • Drzwi i okna pod nadzorem
  • Bezpieczne zabawki
  • Stabilne i solidne meble
  • Sporo cierpliwości
  • Domowa apteczka
  • Gotowość na nadejście niemożliwego 😉

Przedszkolak i młody uczeń: Skoro mogę, to na pewno spróbuję! 

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kask i ochraniacze do jazdy na rowerze, rolkach, hulajnodze, łyżwach, nartach…
  • Czas, który poświęcisz dziecku, by je nauczyć, pokazać i wysłuchać
  • Książeczka edukacyjna o niebezpieczeństwach – doskonale sprawdza się w przypadku przedszkolaków.
  • Domowa apteczka
  • Zaufanie i konsekwencja
  • Siła, by pozwolić dziecku na coraz większą samodzielność
  • Rodzinny kontrakt – czyli zbiór ustalonych i zaakceptowanych przez domowników zasad bezpieczeństwa i życia rodzinnego (bardzo pomocna forma egzekwowania ustaleń w sposób uczciwy wobec wszystkich członków rodziny)

Nastolatek: Moje ciało, moja sprawa – kontra – bez przesady

Twoja podstawowa checklista to:

  • Dobre relacje z dzieckiem
  • Świadomość zagrożeń
  • Pomoc w realizowaniu pasji (czasem trudnych dla rodziców do akceptacji)
  • Zbudowaniu w dziecku odpowiedzialności za swoje ciało i decyzje
  • Codzienna rozmowa
  • Umiejętność słuchania
  • Gotowość na dorastanie twojego dziecka, na jego coraz większe samostanowienie

Pamiętaj o ubezpieczeniu, nie masz kontroli nad wszystkim, co się w życiu wydarzy.


Artykuł powstał przy współpracy z Nationale Nederlanden

 


Zobacz także

www.elies.pl | Fot. Materiały prasowe

Pokój twojego dziecka, to miejsce, gdzie tworzą się jego wspomnienia. Zadbaj o to, aby były wyjątkowe

Fot. Fundacja Gajusz / facebook

Każda pomoc ma znaczenie. Potrzebna dobra energia! Czyli akcja reakcja

Fot.  Screen z Youtube  /

Siad równoważny z piłką lekarską