„Nie użerają się z teściami i są super zorganizowane”. Czego można pozazdrościć samotnym matkom?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
14 grudnia 2017
Fot. iStock/Pekic
Fot. iStock/Pekic
 

Każdy z nas ma w swoim otoczeniu kobietę, która samotnie wychowuje dziecko. Jest ci jej szkoda. Zastanawiasz się, jak sobie radzi i co ty byś zrobiła, gdybyś znalazła się w podobnej sytuacji. Mimo najszczerszych chęci, nie potrafisz znaleźć żadnych plusów samotnego rodzicielstwa. Na myśl o tych wszystkich obowiązkach, problemach finansowych i braku pomocy aż boli cię głowa. Tymczasem jest kilka rzeczy, których naprawdę można im pozazdrościć.

Nie muszą się z nikim konsultować (chyba, że chcą)

Koniec z podziałem na „dobrego i złego policjanta”. Jak matka zadecyduje, tak będzie. W Wielu sytuacjach to bardzo komfortowe. Nikt nie podważa twojego autorytetu i nie krytykuje twoich metod. Możesz robić tak, jak uważasz za stosowne. A gdy faktycznie potrzebujesz się z kimś skonsultować, po prostu prosisz o radę mamę czy przyjaciółkę.

Są niezależne

Większość z nas zwala na facetów różne ciężkie zadania. Nie bierzmy się za coś, bo nam się nie chce, nie znamy się na tym lub wydaje nam się, że niektóre prace są typowo męskie. Tymczasem kobiety, które wychowują dzieci w pojedynkę, starają się wszystko robić same. Nie potrafią? To się nauczą! – Jestem samotną matką od trzech lat. Wiem, że w codziennym życiu mogę liczyć tylko na siebie. Kiedyś mój mąż jeździł na przegląd samochodu do warsztatu, montował karnisze, składał meble i wymieniał różne uszczelki. Dziś robię to sama i wiem, że ze wszystkim sobie poradzę – mówi 32-letnia Monika.

Znacznie lepiej śpią…

…ponieważ nikt nie chrapie im nad uchem, nie zabiera kołdry, nie kręci się w nocy i nie oczekuje szybkiego seksu. Jedyne, z czym muszą się liczyć, to z tupotem małych stópek nad ranem. Ale co stoi na przeszkodzie, by wziąć dziecko do siebie i jeszcze na chwilkę zasnąć?

Mają mniej kompleksów i utrzymują wagę

Badania, przeprowadzone przez naukowców z Cornell University wykazały, że kobiety w trakcie pierwszych lat swojego małżeństwa tyją od 2,5 do 3,6 kg . Kobiety, którą tkwią w nieszczęśliwych związkach przybierają na wadze jeszcze więcej. Samotne matki mają za to na głowie tyle, że prędzej chudną, niż tyją. Znacznie częściej chodzą też po domu nago i nie ukrywają swojego ciała pod obszernymi piżamami.

Są w oczach dzieci superbohaterkami

Każdego dnia muszą wchodzić w różne role. Raz stoją przy garnkach i gotują. Za chwilę grają w piłkę. Gdy potrzeba, przyniosą ciężkie zakupy z samochody i powieszą obrazek na ścianie. Potrafią „ojojać” bolące kolano i jednocześnie podnieść na duchu zawstydzone dziecko. Co więcej, znajdują jeszcze czas, by realizować swoje pasje i marzenia. To potrafią tylko superbohaterowie!

Tworzą z dziećmi zgraną drużynę

– Mamy tylko siebie, więc ja polegam na nich, a oni na mnie. Żeby wszystko dobrze funkcjonowało, musimy być dobrze zorganizowani. Każdy domownik ma więc swoje obowiązki, dostosowane do wieku. Dzięki temu tworzymy naprawdę zgraną drużynę – mówi Karolina, samotnie wychowująca 7-letniego syna i 10-letnią córkę. Dla wielu osób może to oznaczać zbyt wczesne wejście w dorosłość, ale tak naprawdę jest to zwykła nauka samodzielności.

Mają bardzo bogate doświadczenie

Bycie jednocześnie ojcem i matką naprawdę nie jest proste. Samotne kobiety muszą sprostać tak wielu zadaniom, że siłą rzeczy wciąż uczą się czegoś nowego. Często są jedynymi osobami, które stoją za sukcesami swoich dzieci. To one na każdym kroku dopingują je i wspierają. Naprawdę mają powodu ku temu, by co jakiś czas powiedzieć do siebie w myśli: „Odwaliłaś kawał dobrej roboty”.

Są wyjątkowo kreatywne

Często po prostu zmusza je do tego życie i ograniczony budżet. Kiedy rodzic musi sam zadbać o wszystko, może nie wystarczyć pieniędzy na nowe zabawki i atrakcyjne wycieczki. Dlatego też matki, które samotnie wychowują dzieci muszą być kreatywne, potrafić zrobić coś z niczego i jeszcze w ciekawy sposób zaprezentować to dziecku.

Nie użerają się z teściami

Nawet jeśli dziadkowie ze strony ojca są obecni w życiu dzieci, samotna matka nie musi już znosić ich ingerencji w swoje życie, poglądy i sposób prowadzenia domu. Czy to nie cudowne?

Nie muszą dzielić się swoimi dziećmi na co dzień

To trochę samolubne, ale bardzo powszechne. To do nich biegną dzieci, gdy się skaleczą. To im pokazują rysunki, które namalowały, to do nich się przytulają przed snem. Niektórym kobietom, szczególnie tym, które zostały porzucone, daje to ogromną motywację, by stanąć na nogi.

Są inspiracją dla innych kobiet

Dlaczego? Bo udowadniają, że kobiety mają w sobie ogromną siłę! Że gdy tylko chcą coś osiągnąć, mogą to zrobić. Są niezależne, dobrze zorganizowane i pracowite.

Z mojej strony – szacun!


 

Źródło: Your Tango


„Ona jest tą, która sprawia, że on się unosi”. To jego stały tekst, który sprawia , że ona się uśmiecha. Teraz jednak nie jest jej do śmiechu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
14 grudnia 2017
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic
 

Kilkanaście wiadomości w ciągu kwadransa. Wykonanych telefonów, których Radek nie odebrał. Paula wariuje. Pisze dalej. Wysyła zdjęcie koszulki. No Kotku jutro ją założę, byś ją zdarł pazurami. Gdzie wolisz, na stole czy w aucie? Och Kotku jestem gotowa wiesz? Tak bardzo Cię pragnę.

Paula

Bardzo się zakochała. Jest pewna, że Radek to ten jedyny. Nie przejmuje się, że on ma żonę. No Jezu, rozwiedzie się. To nie katastrofa przecież. Wszyscy prawie się dziś rozwodzą, bo żenią się nie z tymi kobietami co trzeba. On z nią się ożeni i będą razem na zawsze, są dla siebie stworzeni. Ona to czuje. Będą mieli dzieci. No wiadomo, że Radka dzieci będą mogły ich odwiedzać. Już ona stworzy prawdziwy dom. A nie taki, jak jego żona, co to ciągle jej nie ma i na dodatek nie dba o siebie.
A dziś tak w ogóle ta żona ma urodziny. Paula jest zła. Wie, że Radek będzie z nią dziś krótko, pewnie prezent kupi i będzie kłamał tę idiotkę, podczas gdy myślami będzie na pewno z nią. Kurczę no, zazdrosna jest o tę uwagę, o tort i gości. Nie może znaleźć sobie miejsca. Wysyła do niego sms za smsem. Słodkie, erotyczne, milutkie. Jak tęskni, jak kocha, jak pragnie i nie może się doczekać, by pokazać mu się w nowej bieliźnie. Gdy nie odpisuje, zaczyna pisać jeszcze więcej, puszczać strzałki. No cholera co jest, to tylko urodziny niekochanej żony. To ona jest tą, która sprawia, że on się unosi. To jego stały tekst, który sprawia , że ona się uśmiecha. Teraz jednak nie jest jej do śmiechu. Jest zła i rozżalona. Jak on tak może. No Kotku odpisz swojej Myszce.

Pomyśl o niej jaka jest słodka, jakbyś ją schrupał. Jak wygląda w tej koronkowej koszulce. Przecież wiem, że tam jesteś. Puk puk Kochany. Tak bardzo tęsknię. Boję się, że o mnie zapomniałeś. Kochasz mnie jeszcze?! Powiedziałam coś nie tak? Kotku napisz do swojej Myszki. Ona tak czeka byś ją złapał i był trochę niegrzeczny. I się na nią rzucił…Kochanie tak bardzo Cię kocham. Ty mnie też prawda? Odpiszesz swojej Myszce?

Telefon zawibrował. Paula przeszczęśliwa. Odpisał, no w końcu. Wygrała. Jest jej. Zaraz zadzwonię Myszko. Bądź gotowa, będzie ostro tak jak chcesz.

Dzwoni, a ona szczebiotliwym głosikiem, nie czekając na niego, opowiada mu jak tęskni i jaka jest go spragniona. Radek milczy, wzdycha. Oj podnieciła go.
Dzień dobry Myszko, tu Sylwia, żona Radka. Dziękuję za informację. Na razie będziesz musiała poczekać na niego. Pozwól, że ja się do niego dobiorę pazurami w naszym domu. Później do ciebie. Bądź gotowa. Żegnam.

Sylwia

Patrzy w lustro, widzi pierwsze drobne zmarszczki. Dziś ma urodziny. No młodsza nie będzie. Patrzy na ciało. Jest gruba. Nie ma co ukrywać. Rozmawiała z lekarzem, może będzie mieć operację w ramach NFZ. Schudnie. Kończy dziś 33 lata. Za rok będzie starsza o rok, ale połowę chudsza. Ma też jeszcze jedną niespodziankę dla męża. Dostała pracę w prywatnej klinice. Większe pieniądze i praca do 15.30. Dodatkowe studia się przydały. Pielęgniarka anestezjologiczna. Ładnie to brzmi. Dziś to opiją. Wzięła wolne. Zrobi pyszną kolację, przyjdą przyjaciele i razem będą świętować. Spędzi z dziećmi cały dzień. Fajnie. Ranek jest dla niej.
Radek spieszył się do pracy. Zapomniał telefonu. Biedak, wszystko na jego głowie. Ale za kilkanaście dni wszystko się zmieni. Będą w końcu normalną rodziną. Ona będzie więcej w domu, zacznie dietę. Przygotuje się do operacji i będzie mieć czas dla męża.
Telefon Radka wariuje. Ktoś się dobija. Niejaka Pani Paulinka. Cholera kto to. Czemu tak wpisana. Sylwia czyta. Cała się trzęsie. Jak w najgorszym horrorze, jak w durnej telenoweli, gdzie wszyscy wiedzą, że on zdradza tylko głupia żona nie.

To Radek kogoś ma? Kogoś pragnie? Uwielbia, dotyka? Kocha może? To dlatego był nieobecny myślami i stąd te kwiaty bez okazji? Żeby zabić jej czujność. Tyle się słyszy i czyta o zdradach. Przecież Martę, jej najlepszą przyjaciółkę mąż też zdradzał w pracy. Razem to przerabiały, piły, płakały. Marta nie zdobyła się odejść od męża. Tkwi nieszczęśliwa w związku bez zaufania.
Jezu jak on mógł? Wszystko wiruje. Wiadomości lepkie od seksu przychodzą jeden za drugim. Kto to jest?! Znalazła ją na fejsie. Radek sie nie wylogował. Mnóstwo rozmów. Czyta. Robi jej się ciemno przed oczami. Jedyne czego teraz chce, to zniknąć. Inne emocje czekają na swoją kolej. I rozszarpią ją na kawałki. Zawala jej się świat. Każde zdanie rani każdy centymetr jej ciała. To pierwsze wstrząsy. Sypie się wszystko. Mimo wszystko ma siłę odpisać. Zahartowana  w szpitalu umie opanować drżenie rąk. Sylwia, Radek i Paula nie wiedzą jeszcze, że ten dzień pociągnie za sobą tsunami. Potężne, które niszczy wszystko.

Cdn.


Autorka: Poli-Ann


Badania potwierdzają: mężowie stresują żony dwa razy bardziej niż dzieci

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 grudnia 2017
Fot. Unsplash / Sweet Ice Cream Photography / CC0 Public Domain
Fot. Unsplash / Sweet Ice Cream Photography / CC0 Public Domain
 

W dzisiejszych czasach wiele kobiet czuje, że w życiu rodzinnym nie może polegać na wsparciu partnera. Pełniąc kilka ról jednocześnie (dobrego pracownika, żony, mamy, szefa kuchni, pielęgniarki, szofera i koordynatora), silnie odczuwają brak „drugiej połówki”, choć teoretycznie mają już tuż obok. W rezultacie są zestresowane i sfrustrowane. Mężowie stresują je bardziej niż dzieci.

Today przeprowadził ostatnio ankietę na reprezentatywnej grupie kobiet. Jej rezultaty są smutne. Panie oceniły one swój odczuwalny poziom stresu na 8,5 w 10-cio stopniowej skali. Blisko 50% z nich stwierdziło, że ich partnerzy powodują o wiele więcej stresu niż ich dzieci.

Ponadto badacze stwierdzili również, że:

  • Jedna na pięć matek twierdzi, że nie ma wystarczającej pomocy ze strony męża, co stanowi źródło codziennego stresu.
  • Trzy na cztery matki z uważają, że wykonują same większość obowiązków domowych i rodzicielskich.
  • Większość matek podkreśla, że ​​na wszystko brak jej czasu i czują się samotne.

Psycholodzy z Uniwersytetu w Padwie doszli do wniosku, że gdy mężowie tracą swoje partnerki, ich zdrowie zaczyna się pogarszać, natomiast gdy żony tracą partnerów, radzą sobie ze stresem bardzo dobrze i…zdrowieją. Naukowcy doszli do wniosku, że to dlatego, że mężowie bardziej polegają na swoich żonach, niż żony na mężach.

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Zazwyczaj błędy w komunikacji między partnerami i… brak przekonania, że „on to zrobi dobrze”. Bywa, że żony oczekują od swoich mężów wsparcia i równego podziału obowiązków, ale nie potrafią im do końca zaufać lub powiedzieć, czego tak naprawdę chcą.

Drogie panie, jasno komunikujcie swoje oczekiwania partnerom. Szkoda zdrowia!


Na podstawie: positivethingsonly.com

 


Zobacz także

Masz w domu córkę? Nie wychowuj księżniczki!

Masz w domu córkę? Nie wychowuj księżniczki!

Fot. Materiały prasowe

Rodzinne warsztaty Akademii Duckie Deck

fot. iStock/ SchulteProductions

Postacie z bajek Disney’a są złe dla psychiki dziewczynek. W dzisiejszych czasach księżniczki pewnie zginęłyby marnie