Moje niemowlę ciągle płacze! Jak je uspokoić? 10 sprawdzonych metod matek, które w końcu śpią spokojnie

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
9 listopada 2016
Moje niemowlę ciągle płacze! Jak je uspokoić? 10 sprawdzonych metod matek, które w końcu śpią spokojnie
Fot. iStock / Halfpoint
 

Nie sztuką jest ze spokojnego niemowlaka zrobić płaczącego potworka. Trudniej jest z wiecznie krzyczącego maluszka, zrobić aniołka. 

Każde dziecko rodzi się z własnym, indywidualnym temperamentem. Jedne dzieci z natury są spokojne, inne pobudzone i bardzo wrażliwe, czyli tzw. typ „wiecznie płaczący”. Jednak temperament temperamentem, ale pewne zachowania często zależą od nas – rodziców. Moja córka jest bardzo spokojna, ale widzę, że banalnie jest sprawić, że będzie płakała przez kilka godzin, będzie marudna i krzycząca. Natomiast żeby każdy dzień był pogodny i radosny nawet u spokojnego dziecka, należy trzymać się pewnych zasad. 

A jak to jest z dziećmi wrażliwymi? Czy da się sprawić, żeby stały się spokojniejsze i pogodniejsze?
Przepytałam kilkanaście mam, które stosowały różne techniki uspokajania swoich dzieci i zebrałam je do kupy. U niektórych maluchów wystarczyło zastosować jedną czy dwie metody, u innych wszystkie. To zależy od stopnia wrażliwości dziecka. U niektórych te czynności należało powtarzać kilkukrotnie żeby zaczęły działać, u innych było to natychmiastowe rozwiązanie wszystkich problemów.*

*(Oczywiście mówimy o dzieciach płaczących mimo: najedzenia, czystej pieluchy, zdrowych, nieprzegrzanych/niewychłodzonych itp).

CO MOŻESZ ZROBIĆ, ŻEBY USPOKOIĆ SWOJE PŁACZĄCE NIEMOWLĘ?

  1. WIĘCEJ TULENIA
    Zauważyłam, że jest pewna zależność między temperamentem dziecka a niektórych matek. Te matki, które były zapracowane, mocno zadaniowo podchodziły do opieki nad dzieckiem, często tworzyły pewien dystans w stosunku do dziecka. Zwykle były dość zimne i oschłe, mało emocjonalne. Dziecko to był jeden z kilku punktów w harmonogramie dnia. O takich matkach pisała też Tracy Hogg w książce pt. „Język niemowląt„. Dziecko potrzebuje bliskości, czułości, poczucia bezpieczeństwa w ciepłych matczynych ramionach. Gdy matka nie ma czasu na tulenie dziecka, albo nie jest na tyle wylewna emocjonalnie, by czuć potrzebę robienia tego, dziecko może być bardzo płaczące. Po prostu nie zaspokaja się jego głównych potrzeb – bliskości i bezpieczeństwa. Rozwiązanie? Wyrzuć kalendarz, telefon, komputer, klientów, kij z tyłka – wyrzuć z siebie wszystkie emocje i poczuj tą wspaniałą więź z dzieckiem. Przytulaj, kochaj, baw, noś na rękach, całuj. Zapewnij jego podstawowe potrzeby! Jesteś jego/jej mamą!
  2. SPOKÓJ MATKI
    Dzieci bardzo mocno wyczuwają nasze emocje. Gdy jesteśmy rozdrażnieni, zdenerwowani, wkurzeni – maluchy przejmują nasze emocje. Zadbaj o spokój, relaks, wypoczynek, komfort życia. Zastanów się z czego wynikają Twoje emocje. Kłótnie z mężem? Z dziadkami? Problemy finansowe? Praca? Jeśli masz na to wpływ, rozwiąż najpierw swoje problemy, zrzuć z siebie bagaż, który nie daje Ci spokoju. Jeśli Twój nastrój wynika z tego, że dziecko ciągle płacze – tworzysz błędne koło. Weź głęboki oddech, znajdź przyczynę, spróbuj ten problem rozwiązać z uśmiechem na twarzy, a zobaczysz, że maluszek też poczuje się dużo lepiej. Oczywiście pomoc Partnera jest tutaj konieczna. Nie zapominajcie o tym!
  3. SPANIE Z DZIECKIEM
    Temat kontrowersyjny, ale skuteczny i sprawdzony. Dzieci, które płaczą w nocy, często nie są gotowe na odseparowanie od matki. Pamiętajmy, że niemowlęta do pewnego momentu myślą, że są integralną częścią macicy. Nie rozumieją otaczającego go świata, dlatego tym bardziej nie wiedzą czemu nie ma mamy obok! Spanie z dzieckiem to najlepszy sposób na zaspokojenie potrzeby bliskości, bezpieczeństwa, ciepła i komfortu dziecka. Śpiąc z dzieckiem należy jednak pamiętać o wszelkich zasadach bezpieczeństwa! Jeśli mimo wszystko nie chcecie spać z dzieckiem, może warto pomyśleć, żeby kłaść malucha na ubraniu mamy (żeby czuło zapach), albo dostawieniu łóżeczka do łóżka rodziców, żeby było blisko. Sprawdzone są też tzw. dostawki do łóżka. Dziecko śpi z Wami, ale osobno 😉 . Niemowlęta śpiące z rodzicami są dużo spokojniejsze i praktycznie w ogóle nie dochodzi do SIDS (Nagłej Śmierci Łóżeczkowej. Jedyna przyczyna śmierci niemowląt w łóżku rodziców to upadek z łóżka lub przygniecenie/przyduszenie. Dlatego tak ważne jest zachowanie środków ostrożności).
  4. IZOLACJA OD BODŹCÓW
    Niektórzy rodzice nie potrafią zmienić swojego dotychczasowego życia po pojawieniu się dziecka w domu. Lubią gwar, chaos, muzykę, zabawę, atakują dziecko tysiącem zabawek, bodźców, co wywołuje potworne zmęczenie i rozdrażnienie. Przebodźcowanie to jedna z najczęstszych przyczyn płaczliwości u dzieci. Pamiętaj, że im młodsze dziecko, tym mniej zabawek i atrakcji potrzebuje. Ich mózg naprawdę pracuje na wysokich obrotach i czasami wystarczy patrzenie na to co ma w pokoju (to naprawdę ogromna ilość rzeczy do poznania!). Co zrobić? Wycisz dziecko. Wyłącz radio, telewizor, zabierz nadmiar zabawek, pozwól dziecku poznawać świat na spokojnie. W jego tempie. Nie Twoim.
  5. IZOLACJA OD GOŚCI
    Gdy pojawia się dziecko w domu, goście walą drzwiami i oknami. Czasami rodzice przyzwyczajeni do tłumów sami spraszają codziennie kolejnych wujków, ciocie i znajomych. Miło jest gdy rodzice mogą spędzić czas w gronie najbliższych, ale nie zawsze jest to dobre dla dziecka. Po porodzie noworodek przeżywa szok. Nie rozumie kim jest mama i tata, a co dopiero inni ludzie. Wstrzymajcie się od gości na jakiś czas. Maluszek może się ich bać (obce głosy, zapachy, dotyk… to wszystko przeraża!). Wiele matek zabrania odwiedzin przez pierwszy miesiąc życia dziecka. Ja osobiście to popieram. Dziecko potrzebuje spokoju i zżycia się z rodzicami. Będzie później czas na gości.
  6. IZOLACJA OD WYJAZDÓW I WYPADÓW W GŁOŚNE MIEJSCA
    Niedawno urodziłaś a już Cię niesie, żeby wyskoczyć z maluchem na weekend? A może czas na zakupy w centrum handlowym? Dziecko nie jest na to jeszcze gotowe. Pomijając kwestie infekcji i wirusów, które można złapać, to znowu jest to nadmiar bodźców i chaosu, którego Twój maluch nie rozumie. Dzieci mogą wtedy płakać ze strachu, z przebodźcowania i z braku bliskości z mamą. Wstrzymaj się na razie od takich atrakcji. Daj sobie czas na regeneracje po porodzie i daj czas dziecku na przystosowanie się do życia w naszym świecie.
  7. NOŚ W CHUŚCIE
    Ciekawe jest to, że u wielu znajomych matek u których dzieci bardzo płakały, sprawdzało się chustonoszenie. To było jedyne miejsce gdzie się uspokajały i usypiały. Potwierdza to fakt, że większość noworodków potrzebuje spędzać czas w warunkach zbliżonych do panujących w macicy. Ciasno, ciepło, blisko mamy, kołysanie, bicie serca… Warto spróbować!
  8. CIASNO I CIEPŁO
    Jak już pisałam wyżej: spróbuj odtworzyć warunki panujące w macicy. Otulaj ciasno niemowlę, bujaj, szuszaj do ucha, ogrzewaj. Dzieci czują się wtedy bezpieczniej i lepiej śpią oraz szybciej się uspokajają.
  9. DUŻO PIERSI
    Nic tak nie działa kojąco na dziecko jak pierś mamy. Żaden smoczek ani butelka nie zapewni tego spokoju jaki daje ciepłe mleko, ssanie piersi i zapach mamy. Niestety wiele mam czuje się uwiązanych gdy dziecko „wisi na piersi”, zamiast zrozumieć, że to daje bardzo dużo dobrego. A z czasem to „wiszenie” się skraca. Ja pozwalałam swojej 4,5 miesięcznej córce wisieć na piersi. Smoczka do tej pory nie poznała. Mimo, że przez pierwsze tygodnie potrafiła wiele godzin ssać, tak teraz ten czas skrócił się jedynie do karmienia. Karmienie piersią pozwala też matce się wyciszyć, potulić dziecko, uspokoić i nawiązać więź, której często brakuje. Pozwalając dziecku korzystać z dobrodziejstw piersi zaspakajamy też punkt 1 – więcej tulenia. Ale musimy pamiętać o kolejnych punktach: nie spieszymy się, nie denerwujemy, wyłączamy bodźce, wypraszamy gości itd. Bez tego wszystkiego karmienie piersią nie będzie przyjemne ani dla dziecka ani dla matki.
  10. UŚMIECHAJ SIĘ I POZBĄDŹ ZŁYCH EMOCJI
    Gdy widzicie człowieka ze smutną miną czy chce Wam się śmiać? Raczej nie. Zwykle przejmujemy emocje drugiej osoby (odbicie lustrzane). Gdy trafiamy na entuzjastę, czujemy przypływ energii, gdy widzimy marudę, nam też się wszystkiego odechciewa. Czemu więc dzieci mają nie przejmować naszych emocji? Przejmują! I to bardzo! Jasper Juul w książce „Twoje kompetentne dziecko” opisał ciekawą historię: Rodzice odprowadzali dziecko do przedszkola. Gdy malucha odprowadzał tata, dziecko z uśmiechem szło do przedszkola, a gdy matka płakało. Można by pomyśleć, że ciężko znosiło rozłąkę z matką. A prawda była taka, że przejmowało emocje mamy, których na zewnątrz nie było widać. To matka nie była gotowa na rozłąkę z dzieckiem. Widzę to też u siebie. Ostatnio mieliśmy gościa, który bardzo mnie zdenerwował. Wręcz rozwścieczył, ale chcąc być kulturalna starałam się nie dać tego po sobie poznać, mimo, że w środku aż kipiałam. Jaki był tego efekt? Moja córka z uroczej śmieszki w trzy sekundy stała się wrzeszcząco-płaczącą marudą.

Nie gwarantuję, że Wasze dzieci się zmienią, ale każda metoda jest dobra, żeby spróbować uspokoić płaczące niemowlę. Czasami wystarczy zmienić jeden element, a czasami konieczna jest zmiana wszystkich nawyków i dotychczasowego życia. Niektórzy rodzice uważają, że nie można dostosowywać wszystkiego do dziecka. Moim zdaniem jest inaczej. Wprowadzanie zmian we wczesnym, niemowlęcym okresie, pozwoli wrócić do pewnych rzeczy w przyszłości. Gdy zaspokoimy potrzeby dziecka, zadbamy o jego komfort psychiczny, istnieje szansa, że łatwiej nam będzie się z nim komunikować w przyszłości i dobrze współpracować.
Znam przypadek w którym rodzice za wszelką cenę nie pozwalali swojemu wiecznie płaczącemu dziecku spać z nimi. Nie zgadzali się na bujanie i uspakajanie na rękach, zajmowali się ciągle swoimi sprawami zawodowymi, regularnie zostawiali niemowlę z dziadkami lub znajomymi. Przetrwali te pierwsze trudne lata licząc, że gdy dziecko podrośnie to będzie inaczej. Syn ma teraz kilka lat. Kończy przedszkole. Od roku śpi z rodzicami, wymaga dużo uwagi, nie potrafi się sam sobą zająć, bo jak tylko rodzic schodzi z pola widzenia ma małego wisielca przy nodze. Łatwo go wystraszyć i trudno uspokoić gdy wpadnie w histerie. Potrzebuje dużo czułości i bliskości oraz zapewnienia, że rodzice go kochają. Nie ma mowy, żeby zostawili go u dziadków czy cioci na kilka godzin. Wyjście do przedszkola zawsze jest koszmarem, więc ten czas, którego nie poświęcili mu w okresie niemowlęcym, nadrabiają teraz dwukrotnie.

Pewne rzeczy zostają w głowie dziecka od pierwszych dni jego życia. Budowanie poczucia bezpieczeństwa, bliskości, więzi z rodzicami to jest inwestycja na całe życie. Nie da się odłożyć tego na później. Rodzicielstwo jest tu i teraz. Nie za rok czy pięć lat. Dlatego zmiany warto wprowadzić od razu, bo im później tym będzie dużo trudniej. A nie wszystko będzie dało się zmienić i nadrobić w późniejszych latach. 


Model 1+1. Czyli Zrozum Matkę… samotną.

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
15 listopada 2016
postpartum-depression
 

Widać je w sklepach, przychodniach, na spacerach i placach zabaw. Zawsze same z dzieckiem. Niektórzy pomyślą, że mąż w pracy a ona na macierzyńskim i dlatego. I nikt nie zwraca wtedy na to uwagi. Chyba, że jest weekend.

Idzie z wózkiem i mija szczęśliwe małżeństwa z małymi dziećmi. Bo w weekendy większość mężów ma wolne i wychodzi ze swoją rodziną na spacer. A ona idzie sama z wózkiem.

Chyba, że to pierwsze wizyty u pediatry po porodzie, szczepienia. Wtedy przeważnie rodzice idą razem. A ona sama z dzieckiem. Niby nie wygląda to źle, bo przecież mąż może być w pracy… ale większość ojców w te pierwsze dni i tygodnie jednak częściej jest przy niej i dziecku. Jak naprawdę nie może, to zwykle jest babcia, ciocia, dziadek, koleżanka… A tu nic. Ona sama. I niby nikt się krzywo nie patrzy, ale jednak jakieś przyglądanie się ze strony otoczenia jest, bo wszyscy sparowani.

W pewnym momencie sąsiedzi zaczynają zauważać, że tego ojca nigdy nie widać. Zaczynają się podejrzenia czy on w ogóle istnieje, bo ona ciągle sama. I trochę głupio jej się robi, bo mimo wszystko gdzieś ten ojciec powinien być. A tu zonk. Brak. Czasami delikatnie dopytują czy ktoś jej pomaga, sugerując czy mieszka sama czy z kimś. Głupio wychodzi, bo ona mówi, że „mama, siostra, kuzynka, koleżanka…” i nikt nie zadaje pytania „Co z ojcem?” chociaż wszyscy wiedzą, że prędzej czy później padnie. A ojca nie ma. Odszedł.

Odszedł zanim dowiedział się, że będzie ojcem. Stwierdził, że to koniec, że jej nie kocha. A ona chciała mu właśnie powiedzieć, że będą mieli potomka… Wyszeptała jedynie „Rozumiem. Jasne. Ok. Nie ma o czym mówić”. I odeszła. Wiedziała jak to będzie wyglądało. Samotna matka. Koleżanki mówiły: „Może usuń…”, ale ona nie chciała. Bo krzywdy swojemu dziecku by nigdy nie zrobiła. To nie jego wina, że ojciec odszedł. Bo odszedł na dobre do innej. Albo innego. Kto tam go wie.

Postanowiła przejść przez to sama. Nie szukała zastępcy, nie logowała się na Sympatii. Miała to w dupie. Liczyła się tylko ona i dziecko. Ciąża minęła znośnie. Bardziej dokuczała jej świadomość, że na porodówce będzie sama, mimo tej całej mody na rodzinne porody. Zgłosiła się do szpitala gdy nadszedł czas. Na porodówce widziała ich – zestresowanych ojców czekających na swoje potomstwo. A inne matki pytały czy rodzi sama czy z mężem. Mówiła, że sama. Że nie chce stresować męża, że dogadała się ze swoją położną, która będzie ją bardzo wspierać. Oczywiście ściema. Drżało jej gardło, bo zazdrościła innym matkom, które mogą ściskać swojego faceta za ręką podczas parcia. Zazdrościła momentu w którym ojciec przecina pępowinę. Ale powiedziała, że będzie twarda, że w dupie z nimi.

Urodziła. Nie było źle. Tylko zabrakło tego kogoś do kogo można się uśmiechnąć po pierwszym buziaku dziecka. Kogoś kto ją przytuli i powie, że była dzielna, że dała radę, że urodziła cudne dziecko.

Wróciła do domu. Przyjechali jej rodzice na kilka dni, bo mieszkają za granicą. Pogadali, pośmiali się, ale temat Jego nie był poruszany, mimo napiętej atmosfery. W końcu wykrzyczała, że On nic nie wie i się nie dowie. To nie jego sprawa. On nie chciał z nią być, więc tym bardziej nie będą razem ze względu na dziecko. Ona tego nie chce.

Z czasem emocje się uspokoiły. Pogodziła się z tym, że wszyscy będą ją obserwować i komentować, że jest samotną matką. Ale ona daje radę. Jest dzielna. Kocha swoje dziecko i zawsze tak będzie. Wszystkie wspaniałe chwile dzieli ze swoim Maleństwem. Gorsze chwile też. Pomagają jej sąsiedzi, bo ona potem musi iść do pracy i ktoś musi się zająć dzieckiem. Trochę ciotka, trochę koleżanka i trochę ona, bo po części udaje się pracować zdalnie. Jednak gorzej jak dziecko choruje. Bo dzieci chorują! Trzeba brać wolne za każdym razem. W pracy się czepiają, bo ile można. Mijają miesiące, w końcu lata.

Dziecko zaczyna pytać „Gdzie jest tata?” bo koledzy w przedszkolu mają takiego kogoś kogo nazywają Tatą. I pojawia się dylemat. Umarł? Odszedł? Nie istnieje? Jest w więzieniu? Wojsku? w kosmosie? pracuje w NASA i wróci za 150 lat? 

Mówi wprost: „Tata nie kochał mamusi, więc odszedł”.

Syn odpowiada: „W takim razie ja nigdy nikogo nie pokocham, bo nie chcę być smutny jak Ty, Mamo”.

// Historia Angeliki – mamy 5 letniego Wojtka. Dzięki za Twoją historię. Piszcie na zrozummatke@wp.pl . O czym chcecie. O tym co Was boli, czego doświadczacie, co cieszy i o czym myślicie.//


„Dziecko to także człowiek, tylko jeszcze mały…” czyli Zrozum Dziecko i okaż mu szacunek!

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
2 listopada 2016
baby-750x420

Janusz Korczak powiedział:

„Nie ma dzieci, są ludzie”. 

I to jest prawda. Tylko my – dorośli, często o tym zapominamy. Zapominamy też, że sami byliśmy dziećmi oraz o tym, że dziecku należy się taki sam szacunek jak każdemu z nas.

Myślicie pewnie sobie: „Przecież nie krzywdzę swojego dziecka! Nie biję, nie torturuję. Przecież nie robię mu krzywdy!”. Czy aby na pewno? 

Kto to jest dziecko?

Według Konwencji o Prawach Dziecka (art. 1) dziecko to „każda istota ludzka w wieku poniżej osiemnastu lat, chyba że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletność”.

Istota ludzka. Dorosły też jest istotą ludzką. Czyli tłumacząc: dziecko to ISTOTA LUDZKA, która jest niepełnoletnia, a dorosły to ISTOTA LUDZKA, która jest pełnoletnia. Czyli elementem wspólnym jest to, że wszyscy niezależnie od wieku jesteśmy LUDŹMI. 

W kwestiach prawnych różni nas to, że osoby pełnoletnie podlegają pod inne akty prawne, a osoby niepełnoletnie pod inne.

W Polsce najważniejszymi aktami prawnymi, gwarantującymi prawa dziecka, są:
– Konstytucja RP
– Konwencja o Prawach Dziecka
– Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka

Wróćmy teraz do tematu: „CZY ROBIĘ SWOJEMU DZIECKU KRZYWDĘ?

  • Bicie dziecka
  • Torturowanie
  • Gwałt
  • Przymuszanie
  • Brutalne karanie
  • itdTo bez wątpienia przemoc fizyczna i psychiczna. Jest to robienie krzywdy. Najczęściej można się z tym spotkać w środowiskach patolgicznych ale nie tylko. Jednak krzywdę można robić dziecku też w inny sposób. Bardziej ludzki.
  • Czy wrzucanie zdjęcia dziecka na Fejsa może być krzywdą?
    TAK. Mimo, że chcemy się pochwalić jak piękne i cudowne mamy dziecko, zapominamy, że internet to mekka dla pedofilów i innych zboczeńców. Nawet jeśli mamy profil tylko dla znajomych zdjęcia mogą się z tamtąd wydostać. Poza tym: zanim dodamy fotkę zastanówmy się czy nie będzie miało to wpływu na życie naszego dziecka za kilka lat? To co jest w internecie zostaje tam już na zawsze.
  • Czy usilne usypianie dziecka może być krzywdą?
    TAK. Chcemy unormować dzień naszemu maluchowi albo wolelibyśmy, żeby teraz spało, bo mamy trochę do zrobienia… Często dziecko nie wykazuje żadnych chęci zaśnięcia mimo wielu prób. Otwiera szeroko oczy, śmieje się a my brutalnie bujamy je i szuszamy do ucha albo gasimy światło włączając przy tym kołysankę. Jak dziecko nie chce spać, to nie chce. Jak byście się czuli gdyby ktoś kazał Wam iść spać gdy czujecie się wypoczęci?
  • Czy karmienie na siłę może być krzywdą?
    TAK. Czasami wydaje nam się, że dziecko zjadło za mało i dokarmiamy. Dajemy na siłę, żeby zjadło do końca. „Za mamusie”, „za tatusia”, „za dziadziusia”… A jak Wy się czujecie gdy ktoś Wam daje kolejną porcje obiadu gdy pękacie w szwach? Jeśli dziecko nie chce jeść, nie przybiera na wadze skonsultuj to z pediatrą. Natomiast jeśli wszystko jest w porządku, maluch jest zdrowy, przybiera na wadze – nie karm go na siłę. Może nie chce jeść, bo mu nie smakuje? Ugotuj coś lepszego!
  • Czy usilne zabawianie dziecka może być krzywdą?
    TAK. Dziecko nie zawsze ma ochotę na zabawę. Nie zmuszaj go to tego. Maluch czasami chce poleżeć i popatrzeć Ci w oczy, uśmiechnąć się, popatrzeć w sufit (to naprawdę ciekawe! Cienie, linie proste…serio!). Nie zabawiaj go w każdej wolnej chwili. Daj mu odpocząć od wszystkich bodźców. Czy Ty zawsze chcesz COŚ robić? Nie masz ochoty czasami poleżeć i popatrzeć w niebo?

Zjawisko, które niestety jest bardzo powszechne wśród dorosłych to traktowanie niemowląt i dzieci jak PODLUDZI. 

Pięknie to opisała Tracy Hogg w książce „Język niemowląt”. Pokazała, że niemowlę należy traktować z należytym szacunkiem i zrozumieniem, że należy dbać o jego godność i prawa. I nie chodzi tu o walkę z przemocą ale o codzienną opiekę i pielęgnacje. Chodzi m.in. o to, żeby:

  • Mówić dziecku co się z nim w danej chwili robi np. „właśnie zmieniam ci pieluszkę„. Może wydawać się to głupie, ale jaką mamy gwarancję, że dziecko naprawdę nas nie rozumie? Może rozumie tylko w inny sposób? Szacunek do dziecka wymaga, żeby informować go co się robi z jego ciałem. Przy okazji uczy się w ten sposób mówić.
  • Wszystkie rzeczy przy dziecku należy robić wolno i spokojnie. Niemowlę widzi obrazy rozmazane, ma bardzo wrażliwy słuch. Nie rozumie otaczającego go świata. Wszystko co się dzieje wokół niego to ogromny chaos. Jego mózg ma ogromną liczbę komórek ale mało połączeń, dlatego wszystkie informacje przetwarza dużo wolniej. Dlatego daj mu czas na opanowanie sytuacji. Nie śpiesz się. Rób wszystko wolno i spokojnie. Dzieci są wtedy dużo spokojniejsze i czują się bezpieczniej.

(Polecam zajrzeć do książki „Język niemowląt” Tracy Hogg).

Jako matka niemowlaka obserwuję dość intensywnie reakcje otoczenia, nie tylko na moje dziecko ale też na dzieci koleżanek, mojego rodzeństwa i innych znajomych. Przerażające jest to jak bardzo ludzie traktują maluchy jak „małpki w zoo”, zabawki czy inne przedmioty. Przerażające jest to na ile pozwalają sobie ludzie w stosunku do Twojego dziecka, nie biorąc pod uwagę szacunku jakim należy je darzyć. To jest np.

  • Wyrywanie dziecka z rąk (pisałam o tym a propos „Grzechów głównych babć i dziadków„) dla zaspokojenia swoich potrzeb,
  • Przekładanie dziecka z rąk do rąk, bo każdy musi potrzymać dziecko chociaż przez chwilę,
  • Robienie dziecku kompromitujących zdjęć. Niezależnie czy to matka chwaląca się zdjęciem dziecka w internecie czy ciocia/wujek/babcia/dziadek chcąca zrobić sobie śmieszną pamiątkę (mowa tutaj również o nagich zdjęciach dziecka),
  • Śmianie się z naturalnych niemowlęcych i dziecięcych zachowań np. ślinie się, robienie kupy, guganie, płacz. Oczywiście mam na myśli naprawdę chamskie wyśmiewanie się z dziecka a nie naturalne rodzicielskie zachwyty,
  • Przychodzenie w gości o późnych porach. Oczywiste jest to, że wieczorem dziecko idzie spać, wycisza się itd. Dlatego przyjeżdżanie w odwiedziny na godzinę 20.00 (i później) do domu gdzie jest małe dziecko czy niemowlę, to nie jest zbyt dobry pomysł. Dotyczy to też ogólnie długich odwiedzin. Niemowle potrzebuje spokoju i ciszy, a nie długich i tłocznych wizyt gości. (Odsyłam do wpisu: „Co najbardziej wkurza matki po porodzie„.) Nie wspomnę już o rodzicach, którzy również potrzebują odpoczynku.
  • Widownia przy zmianie pieluch i kąpielach. Dla niektórych może to atrakcja i nie wszystkim rodzicom to przeskadza. Wszystko zależy też od tego jaka to widownia. Aczkolwiek pamiętajmy, że jest to pokazywanie nagich miejsc intymnych dziecka. Mimo, że pewnie nasi bliscy czy znajomi nie muszą być napalonymi pedofilami, to jednak warto pamiętać, żeby okazać szacunek do intymności malucha.
  • Wybudzanie dziecka gdy śpi. Dzieci przeważnie same regulują czas snu. Jedne śpią krócej, inne dłużej. Niektórzy rodzice uparcie próbują utrzymać rytm snu dziecka i np. zamiast pozwolić dziecko zrobić jedną, porządną drzemkę w ciągu dnia, skracają ją i potem usypiają na nowo, żeby podzielić ją na dwie krótsze. Każdy ma swój rytm biologiczny. Może dziecko potrzebuje tej jednej drzemki a nie dwóch? Pomyśl czy Ciebie nie wkurzałoby gdyby ktoś Cię wybudzał w czasie snu i kazał ponownie zasnąć za trzy godziny.

I wiele wiele innych…

Drodzy Dorośli!
Niezależnie czy jesteście rodzicami, dziadkami, cociami, wujkami, znajomymi… SZANUJCIE NIEMOWLĘTA I DZIECI. Szanujcie ich prywatność, intymność, spokój, komfort życia. Szanujcie to, że są LUDZMI. Takimi jak Wy tylko mniejszymi. 

Jeśli macie wątpliwości czy Wasze zachowania są w porządku czy nie, pomyślcie, czy Wy chcielibyście być tak samo potraktowali jak traktujecie niemowlę czy dziecko. Niezależnie czy to Wasze dziecko czy cudze. 

Chciałbyś (teraz, jak jesteś dorosły), żeby cała rodzina oglądała jak robisz kupę w łazience? A może chciałbyś, żeby ktoś włączał Ci cały czas tą samą wkurzającą, piszczącą melodyjkę? Jak byś się czuł gdyby Twoje kompromitujące zdjęcie znalazło się w internecie a potem np. na Demotywatorach? (Tak, ludzie wykorzystują cudze zdjęcia znalezione w internecie do takich celów i nie zawsze jesteśmy tego świadomi) Albo jakby Twój wujek/ciotka przy obiedzie rodzinnym powiedzieli:

„Gdy byłeś mały miałeś taką grubą dupcie. To było takie zabawne! Wszyscy robiliśmy jej zdjęcia!”