Kobieta po trzydziestce szuka zmiany… tylko nie wie jakiej

Patrycja Załuska
Patrycja Załuska
27 października 2015
grimace-388987_1920
 

Tak na wstępie, dla przypomnienia, moje motto to „wstań i działaj!” Żeby nie było…

Jakiś czas temu mogłabym umieścić taki anons: „Kobieta po trzydziestce szuka zmiany. Tylko nie wie jakiej”. Życiowo ogarnięta (mniej więcej ;-), rodzinnie też, zawodowo nie najgorzej, no więc czegóż więcej mogłabym chcieć? Ano mogłabym chcieć i chciałam.

Chciałam więcej, szerzej, jakoś tak z rozmachem i z polotem …Tak żeby się kręciło, ale żeby jednocześnie nie kolidowało. Jakby nie było, na pewno nie wiedziałam co by to mogło być i jak bym miała to robić.

No właśnie, doskonale wiedziałam czego nie chcę. Nie chciałam monotonii, ale też i gonitwy nie wiadomo za czym. Nie chciałam stabilizacji choć jednocześnie potrzebowałam jej i dążyłam do niej. Nie chciałam mnóstwa ludzi wokół siebie a jednocześnie chciałam z nimi pracować, tylko jakoś tak pod kontrolą(?). Nie chciałam ciągle dla kogoś, choć uwielbiam pomagać i dawać. W tamtym czasie to był taki ogromny worek chaotycznie wypełniony tym czego nie chcę, czego chcę, emocjonalnie napięty tym wszystkim co było w środku we mnie, w mojej głowie, sercu, wszystko co w tamtym czasie w duszy grało. A głównie nie grało.

Teraz już wiem, ze mogłam zrobić po prostu tak:

  1. Podzielić kartkę na pół.
  2. Na jednej połowie napisać NIE CHCĘ.
  3. Drugą połowę z napisem CHCĘ zagiąć, tak aby usunąć z pola widzenia na jakiś czas :-).
  4. I wypisać wszystko czego NIE CHCĘ.
  5. Dać sobie czas i tak sobie po prostu patrzeć na to moje NIE CHCĘ, uzupełniać, znowu patrzeć…

I kiedy poczuję się gotowa do tego, aby zacząć określać moje CHCĘ, wtedy odgiąć kartkę i pisać. Wartościować, nadawać priorytety, zastanawiać się po co mi to wszystko czego chcę, co ma się zmienić, czym ma się to różnić od mojego NIE CHCĘ. Co ma być tam w tym CHCĘ takiego, że WSTANĘ i ZACZNĘ DZIAŁAĆ.

Bo wiesz. Do tego aby wstać chyba nie można się przygotować. Tu trzeba się zdecydować. W dobrym czasie. Choć nigdy zapewne nie jest dobry. Ale zdecyduje. Wstań, próbuj, nie rezygnuj, szukaj, rozmawiaj, nie poddawaj się. Szukaj przestrzeni, które mogą Cię rozwinąć, szukaj osób, które Cię wesprą i nie zapominaj, ze masz wszystkie potrzebne talenty i predyspozycje do tego aby działać. Tylko na wstępie może trzeba trochę pokopać, postukać łopatą w ziemię i poszukać miejsc gdzie to wszystko się ukryło. Po to aby na początku trochę się spocić, zmęczyć, czasem rozczarować, by w końcu wziąć do ręki to co jest nam dane. I zacząć tego używać. I mieć z tego radość. Po trzydziestce 😉


Luke. I am your Partner. O współpracy słów kilka :-)

Patrycja Załuska
Patrycja Załuska
27 listopada 2015
lego-932781_1920
 

Według Wikipedii jeśli dwie osoby będą chciały przesunąć ciężką szafę działając razem mogą dokonać zmiany na przestrzeni nawet 10 m. Działając osobno przesuną mebel o max. 3 metry. Tym właśnie jest SYNERGIA.

Kiedy zaczynasz realizować swoje pomysły biznesowe, nierzadko początki są takie, że robisz wszystko sama. Od stworzenia strony www, profili w mediach społecznościowych, poprzez pozyskiwanie nowych klientów, szukanie nowych przestrzeni rynkowych gdzie mogłabyś sprzedawać swoje produkty i usługi, kończąc na realizacji „tego wszystkiego” co chcesz przekazać światu.

Jak zaczynałam prowadzić Fundację, wszystko spoczywało na moich barkach. Rozmiar działań nie należał jeszcze do spektakularnych (ciągle nie należy, ale już niedługo ;-)), potrzeba rozsądnego inwestowania była istotna i co najważniejsze, poczucie misji – przeogromne a satysfakcja z jej realizacji wypełniała bilansowe pola przychodu i dochodu.

Po pewnym czasie działania, które wykonujesz zaczynają się intensyfikować, jeśli robisz coś dobrze, zaczynają cię polecać, przybywa Ci klientów, angażujesz się w nowe projekty itd. To taki etap gdzie już się sporo dzieje, być może już nie dokładasz a zerujesz ponoszone koszty (hurra!) i okazuje się, że potrzebujesz przysłowiowych „rąk do pracy”. Oczywistym jest, że możesz po prostu kogoś zatrudnić, ale zastanów się czy nie warto pozyskać do Twojego przedsięwzięcia, partnera biznesowego. Partnerem biznesowym może zostać inna firma, organizacja, osoba, która będzie wspierała Cię długoterminowo lub na wybranym etapie projektu.

Namierzenie potencjalnego partnera to nie sztuka. Przekonanie do swojej wizji i misji również nie jest kłopotliwe. Wyzwaniem jest ustalenie zasad współpracy, tak aby była ona faktycznie partnerska. Określenie zasad jest o tyle istotne, iż w sytuacjach, które będą dla obu stron, nazwijmy to delikatnie, wyzwaniem będziesz mogła się odwołać do konkretnych ustaleń poczynionych na początku waszej współpracy. Oczywiście zasady raz ustalone mogą ulegać modyfikacjom. Tu wszystko leży w obustronnej woli współpracy, spójnym rozumieniu łączących Was spraw, podobnych wartościach i dialogu, dialogu, dialogu…

A co jeśli nie wiemy jak „technicznie” stworzyć zasady współpracy z kimś kogo już namierzyliśmy? Warto zastanowić się co jest dla nas ważne w relacji z drugą osobą. Co jest ważne w biznesie, który prowadzimy. Po co to robimy. Z jakiego powodu, zapraszamy drugą stronę do współpracy i z jakiego powodu ona może być tym zainteresowana. Jeśli mamy już pierwsze doświadczenia współpracy z innymi to możemy je wykorzystać do tego aby zastanowić się nad IDEALNYM PARTNEREM.

Zrób sobie tabelę z 3 kolumnami. W pierwszej z lewej wypisz osoby, firmy z którymi współpracowałaś do tej pory z sukcesem. Obie strony były zadowolone. Po tej stronie wypisz wszystko to co sprawiło, że Waszą relację i współpracę chciałabyś kontynuować. Po prawej stronie tabeli wypisz te osoby i firmy, z którymi NIGDY WIĘCEJ. Z jakich powodów Wasza współpraca nie przyniosła owocu, oczekiwanego efektu. Co stanęło na drodze. Nieterminowość? Niesłowność? Brak zrozumienia idei tego co robisz? Następnie środkową kolumną zatytułuj IDEALNY PARTNER BIZNESOWY i czerpiąc z obu kolumn stwórz sylwetkę Twojego idealnego partnera, z którym chciałabyś współpracować na poziomie biznesu. Przesuwać szafy nie o 3 metry, nawet nie o 10 ale o 15 metrów czy nawet 20 :-)

Gratuluję! Właśnie stworzyłaś podwaliny do zasad partnerskiej współpracy. Pamiętaj, jak w każdej relacji ważne jest aby zadbać o : Ja – OK, Ty – OK.

A Wy jak ustalacie zasady współpracy i czy w ogóle to robicie?


Chcesz sprzedać? Wejdź w buty Klienta

Patrycja Załuska
Patrycja Załuska
22 października 2015
shoes-776245_1920

Niezależnie od tego czy pracujesz na etacie czy jesteś samo-zatrudniona, w obu przypadkach konieczne jest aby odpowiednio sprzedać swoje umiejętności, kompetencje, produkty i usługi czy to potencjalnemu pracodawcy czy klientowi.

Z perspektywy sprzedającego chyba największe zniechęcenie powoduje kolejna odmowa kolejnego klienta, natomiast z perspektywy potencjalnego kupującego to co zniechęca do sprzedawców i do sprzedaży jako takiej, to niedopasowanie produktu do naszych aktualnych potrzeb. Wokół tego zarówno po jednej jak i po drugiej stronie unoszą się takie obszary jak komunikacja, emocje, zaufanie, kultura osobista etc.

Osobiście kilka lat pracowałam w korporacji na stanowisku sprzedażowym. Mimo, że ten etap mam już za sobą nie mogę powiedzieć, że nie lubiłam swojej pracy a i nauczyłam się w niej naprawdę wiele. To co szczególnie procentuje w moich obecnych poczynaniach zawodowych to umiejętność rozróżnienia sprzedaży od akwizycji i stosowanie zasad tej pierwszej (uwaga: nie mylić wymienionej akwizycji z pozyskiwaniem klientów, które również jest tak nazywane. Tu chodzi bardziej o rozróżnienie podejścia do sprzedaży jako reakcji na… a nie wciskania na siłę …)

compassion-857748_1920

Chcesz sprzedać? Wejdź w buty Klienta …

Wejdź w buty Klienta

Sprzedaż to właściwa reakcja na potrzeby artykułowane przez klientów[1]. To dawanie przestrzeni przede wszystkim klientowi. To rozmowa, partnerstwo, wzajemny szacunek. A ponad wszystko to słuchanie. Słuchanie tego co mówi klient, tego czego nie mówi klient, tego co chce powiedzieć klient i tego czego nie chce powiedzieć. Sprzedaż to wejście w buty klienta. Wejście w buty mojego potencjalnego pracodawcy lub odbiorcy moich usług. To nasza odpowiedź na pytania pojawiające się w głowach pracodawcy czy klienta: kogo szukam? Czego szukam? Czego potrzebuję? Co lub kto może mi pomóc? Jak mogę rozwiązać problem z …?

Sprzedaż to również pewne wymagania, które my jako sprzedawcy swoich usług MUSIMY spełniać. Pierwszym z nich jest wiedza o produkcie. Jeśli nie wiesz kim jesteś, co możesz zaoferować, jakie są Twoje kompetencje i umiejętności, jak możesz wesprzeć konkretna firmę, do której aplikujesz, nie dziw się, ze oni również nie będą wiedzieli po co przyszedłeś i z jakiego powodu zajmujesz ich czas.

Jeśli nie wiesz jak produkt czy usługa, którą oferujesz może pomóc w rozwiązaniu problemu klienta, który stoi przed Tobą, nie dziw się, że po raz kolejny otrzymujesz odpowiedź negatywną na swoją ofertę.

Do wiedzy o produkcie warto dorzucić również wiedzę o naszej konkurencji, branży i rynku. Szukając pracy na etacie czy pracując na własnym warto zorientować się co porabia nasza konkurencja i jak zmienia się branża, w której chcemy pracować, jakie są trendy itd.

Ważne jest również zadbanie aby relacja, którą zamierzamy budować na linii ja – pracodawca, ja – klient, była etyczna, oparta na wzajemnym szacunku i partnerstwie, przy zachowaniu taktu oraz zasad savoir – vivre’u, z nutką adekwatnego do sytuacji humoru.

Na sam koniec pamiętajmy też, że klient i pracodawca to też człowiek, który nie samym produktem żyje. To co może pomóc i często pomaga w budowaniu relacji, to nasze zainteresowania i wiedza dotycząca tego co z nimi jest związane. Dzięki szerszej perspektywie patrzenia na kontakt z klientem, staje się on bardziej naturalny, przyjazny, otwarty i ma szansę oprzeć się na wzajemnym zaufaniu, które jest już konieczne aby relacja na linii ja – klient, ja – pracodawca stała się relacją długoterminową przynoszącą zyski i satysfakcję obu stronom.

Reasumując: wiedza (o nas samych, naszych umiejętnościach, usługach itd., konkurencji i branży) + słuchanie (potrzeb pracodawcy, klienta) pozwoli nam na nazwanie potrzeb pracodawcy lub klienta i odpowiednią reakcję (prezentację swoich kompetencji i doświadczenia lub produktu czy usługi, którą sprzedajemy w odpowiednim, dla obu stron, czasie). A od tego dzieli nas już tylko krok do długoterminowej relacji z Klientem.

Co Wy sądzicie o takim pojmowaniu sprzedaży?


[1] Por. Kluczowe kompetencje sprzedawcy – przypadek przedstawiciela medycznego, Justyna M. Bugaj [w:] Problemy Zarządzania, vol. 10, nr 1 (35) ISSN 1644 – 9584