Jaką kaszkę wybrać dla niemowlęcia?

Redakcja
Redakcja
23 października 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Poznaj propozycje od BoboVita, które są nr 1 wśród mam![1]

Kaszki BoboVita to nr 1 wśród mam! Dzieci lubią je za wyjątkowo pyszny smak, a mamy – za to, że zawierają kluczowe witaminy i składniki mineralne, ważne dla prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Powstają nawet z 8 różnorodnych zbóż i są dopasowane do potrzeb maluszków. Spełniają wyjątkowo surowe normy, a każda partia zawartych w nich składników przechodzi setki testów jakości i bezpieczeństwa. Dowiedz się, dlaczego kaszki są ważnym elementem diety oraz za co są tak lubiane.

  • Kaszki BoboVita to nr 1 wśród mam i znakomity sposób na wprowadzenie zbóż do diety niemowlęcia.
  • Zawierają kluczowe witaminy i składniki mineralne, które są ważne dla prawidłowego rozwoju młodego organizmu, m.in. żelazo i witaminę C, witaminę D czy wapń[2].
  • To produkty dopasowane do potrzeb najmłodszych, sprawdzone i bezpieczne, których pyszny smak jest uwielbiany przez dzieci!

Czas na kaszkę nr 1 wśród mam![3]

Rozszerzanie diety to ważny etap w życiu maluszka. Dziecko poznaje wtedy nowe smaki, inne niż mleko mamy, a podczas tej przygody kształtuje swoje nawyki i preferencje żywieniowe. Jednym z pierwszych kroków w urozmaicaniu jadłospisu są produkty zbożowe, które powinny pojawić się w diecie, kiedy dziecko zaakceptuje smak warzyw i owoców. Smakowita kaszka to dobry pomysł na wprowadzenie do diety maluszka cennych zbóż, składnika ważnego w diecie małego dziecka, a później również dorosłego. Pyszne propozycje od BoboVita są uwielbiane przez najmłodszych. Ich delikatna konsystencja pomaga przejść od diety opartej wyłącznie o mleko do produktów bardziej stałych. Zawarte w nich zboża spełniają wyjątkowo restrykcyjne normy jakości – nawet do 1000 razy[4] bardziej surowe niż w przypadku produktów zbożowych ogólnego przeznaczenia.

Pyszny smak i moc wartościowych składników

Żywienie niemowlęcia nie może być kwestią przypadku. Aby mieć pewność, że dieta maluszka jest odpowiednio zbilansowana i dostarcza mu ważnych składników, których potrzebuje młody organizm, warto korzystać ze sprawdzonych i pewnych produktów. Kaszki BoboVita zawierają to, czego potrzebuje dziecko, a jednocześnie zgodnie z przepisami prawa są wolne od konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku. Są dopasowane do potrzeb malucha i stanowią niezastąpione źródło energii, tak ważnej dla jego wzmożonej aktywności fizycznej oraz codziennego poznawania świata. Kaszki mleczne i bezmleczne przygotowane na mleku modyfikowanym pomagają mamie wspierać prawidłowy rozwój młodego organizmu w wyjątkowym okresie 1000 pierwszych dni życia, ponieważ zawierają m.in.:

  • żelazo i witaminę C dla wspierania układu odpornościowego,
  • witaminę D i wapń[5] dla mocnych kości i zębów,
  • jod[6], ważny dla rozwoju poznawczego – wspierający uczenie się, pamięć oraz rozwój mózgu,
  • cynk, istotny dla prawidłowego wzrostu,
  • witaminy z grupy B – tiaminę (B1)[7] dla rozwoju systemu nerwowego, ryboflawinę (B2), niacynę (B3), kwas pantotenowy (B5), B6 i biotynę (B7) dla metabolizmu energetycznego.

„Cieszymy się, że kaszki BoboVita to nr 1 wśród mam. Ich pyszne smaki, takie jak truskawka, malina, banan i wanilia, są uwielbiane przez dzieci. Nasze produkty smakują maluszkom, a mamy doceniają je za zawarte w nich witaminy i składniki mineralne. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać opiekunów w kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych ich dzieci, oferując bezpieczne kaszki, które – przygotowane zgodnie z instrukcją na opakowaniu – stanowią pełnowartościowy posiłek[8], kompozycję różnorodnych zbóż i mleka modyfikowanego, w wielu pysznych smakach” – mówi Agnieszka Cebulska, Starszy Kierownik ds. Zarządzania Marką BoboVita.

Ważne informacje: Zaleca się kontynuację karmienia piersią podczas wprowadzania pokarmów uzupełniających. Karmienie piersią powinno trwać tak długo, jak jest to pożądane przez matkę i dziecko. Karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka.


Marka BoboVita oferuje szeroką gamę produktów dla niemowląt i małych dzieci, obejmującą m.in. posiłki, zupki, owoce i kaszki. Produkty BoboVita cieszą się uznaniem i powodzeniem wśród konsumentów, czego dowodem są liczne nagrody i wyróżnienia. Więcej informacji o ofercie produktów BoboVita znaleźć można na stronie www.bobovita.pl.

NUTRICIA Polska to lider rynku żywności dla dzieci i niemowląt w Polsce. Specjalizuje się w żywności dla niemowląt i małych dzieci oraz dla osób dorosłych, wymagających specjalistycznego żywienia. NUTRICIA Polska dostarcza produkty żywnościowe dla niemowląt i małych dzieci we wszystkich kategoriach, m.in. mleka następne, takie jak Bebiko 2 Nutriflor+, Bebiko PRO+ 2, Bebilon 2 z Pronutra+, Bebilon Profutura 2 i mleka modyfikowane typu junior oraz żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (m.in.: Bebiko Comfort 2 Nutriflor+, Bebilon Pepti 2 DHA), a także pełną gamę produktów uzupełniających dla niemowląt i małych dzieci (marka BoboVita).

NUTRICIA Polska jest częścią grupy spółek DANONE – światowego lidera na rynku żywności, któremu we wszystkich działaniach przyświeca dbanie o zdrowie. W Polsce DANONE działa w 4 obszarach istotnych dla prawidłowego żywienia: produkty mleczne oraz pochodzenia roślinnego (Danone), woda i napoje (Żywiec Zdrój), żywność dla niemowląt i małych dzieci (NUTRICIA) oraz żywność medyczna (NUTRICIA Medyczna). Wszystkie spółki DANONE łączy podwójne zobowiązanie na rzecz zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego oraz realizacja misji, zgodnie z którą poprzez żywność niesiemy zdrowie tak wielu ludziom, jak to możliwe. Przez nasze produkty, projekty i programy zachęcamy do podejmowania właściwych wyborów żywieniowych na co dzień oraz przyczyniamy się do zrównoważonego rozwoju planety. W 12 lokalizacjach w kraju zatrudnienie znajduje ponad 3 000 osób, rozwijających się zawodowo w bezpiecznym i przyjaznym środowisku pracy.

[1] NUTRICIA Polska Sp. z o.o. za Nielsen – sprzedaż wolumenowa i wartościowa w kategorii kaszek dla dzieci, 2017.

[2] Zgodnie z wymaganiami prawa kaszki mleczne zawierają wapń, witaminę D i jod.

[3] NUTRICIA Polska Sp. z o.o. za Nielsen – sprzedaż wolumenowa i wartościowa w kategorii kaszek dla dzieci, 2017.

[4] Dotyczy norm dla pestycydów w zbożach. Żywność dla niemowląt i małych dzieci spełnia normy bezpieczeństwa i jakości produktu wynikające z prawa europejskiego i krajowego. Normy te są o wiele bardziej restrykcyjne w porównaniu z żywnością ogólnego przeznaczenia.

[5] Zgodnie z wymaganiami prawa w kaszkach mlecznych.

[6] Zgodnie z wymaganiami prawa kaszki mleczne zawierają wapń, witaminę D i jod.

[7] Zgodnie z wymaganiami prawa.

[8] Dotyczy produktu przygotowanego zgodnie z rekomendacją producenta, dodatek mleka i owoców w proszku w zależności od rodzaju kaszki.

Artykuł powstał we współpracy z NUTRICIA Polska


Otyłość u dzieci – jak jej zapobiegać? Poznaj 5 najważniejszych zasad

Redakcja
Redakcja
23 października 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Społeczeństwo żyje coraz szybciej, poświęcając podstawowym czynnościom, takim jak wspólne posiłki czy domowe gotowanie coraz mniej czasu. Rodziny zwracają się w stronę półproduktów i gotowych dań ze sklepu, chcąc zaoszczędzić czas na przygotowanie jedzenia. Tymczasem „oszczędzając” w ten sposób, tracimy składniki odżywcze i energię z wartościowego pożywienia, a w konsekwencji – dobrą kondycję i samopoczucie. Zyskujemy jedynie zbędne kilogramy.

Problem ten dotyczy niestety coraz młodszych pokoleń. Według Światowej Organizacji Zdrowia od 1975 roku liczba osób otyłych na świecie potroiła się, a w 2016 r. 41 milionów dzieci poniżej 5. roku życia cierpiało z powodu nadwagi![1] W Polsce już 1/3 dzieci w wieku 5-36 miesięcy ma nieprawidłową masę ciała[2]. Jak zatem rodzice mogą przeciwstawić się niepokojącemu trendowi i uchronić pociechę przed chorobą cywilizacyjną, jaką jest otyłość?

Po pierwsze – dieta powinna być dostosowana do wieku

Organizm dziecka w kluczowym okresie 1000 pierwszych dni życia, liczonym już od poczęcia, rozwija się niezwykle intensywnie. Potrzebuje zatem specjalnego sposobu żywienia. W pierwszych 6 miesiącach życia najwłaściwszym pokarmem dla niemowlęcia jest mleko mamy, które dostarcza wszelkie niezbędne składniki odżywcze (poza witaminami D i K, które należy suplementować). Jeżeli mama z uzasadnionych powodów nie może karmić piersią, powinna wybrać mleko modyfikowane dopasowane do potrzeb malucha. Później, między ukończonym 17. a 26. tygodniem życia, przychodzi czas na rozszerzanie diety – nadal pod osłoną mleka mamy. Potem, nawet po 1. urodzinach, gdy maluch wydaje się już taki „dorosły”, jego dieta wciąż powinna być różna od tej stosowanej przez starszych członków rodziny. Jej ważnym elementem nadal jest mleko i produkty mleczne, ale jednocześnie należy uwzględniać produkty ze wszystkich grup żywności, tj. warzywa, owoce, produkty zbożowe, białkowe i zdrowe tłuszcze.

Nie można zatem na siłę przyspieszać zmian w menu malucha albo ich spowalniać – dieta powinna odpowiadać aktualnym potrzebom młodego organizmu i „rosnąć” razem z nim. By upewnić się, że jadłospis malucha jest dostosowany do jego aktualnych potrzeb, rodzice mogą korzystać z bardzo prostego i czytelnego narzędzia, przygotowanego specjalnie z myślą o nich, jakim jest kalendarz żywienia dziecka w 1000 pierwszych dni (0-36 miesiąc życia). Jest on dostępny dla każdego na stronie www.1000dni.pl/kalendarz-zywienia.

Po drugie – niech dziecko je tyle, ile potrzebuje

Maluch zaspokaja swój głód w naturalny, instynktowny sposób – je, kiedy czuje taką potrzebę. Rodzice nie powinni zmuszać dziecka do zjedzenia dodatkowej porcji posiłku, jeżeli wyraźnie nie ma ono na to ochoty. Tym większym błędem jest namawianie dziecka do dokończenia na siłę obiadu w imię późniejszego słodkiego deseru! Nie tylko spowoduje to, że maluch się przeje, ale także będzie motywowane kolejną porcją kalorii – niestety tych pustych.

Właśnie dlatego warto przestrzegać zasady, że to rodzic decyduje o tym, co dziecko zje, zaś dziecko zdecyduje ile zje. Dzięki temu posiłki nie będą dla malucha żadnym dodatkowym stresem, a rodzic może mieć kontrolę nad tym, co znajdzie się na małym talerzyku. Dobrze, by opiekunowie zwrócili na tę kwestię szczególna uwagę i uzupełniali posiłki kolorowymi warzywami, pełnowartościowymi zbożami i źródłami białka. To bardzo ważne, bowiem badania wykazują, że aż 88% dzieci po 1. roku życia otrzymuje w codziennej diecie zbyt mało warzyw, za to w ich menu znajduje się miejsce na niewskazane, dosalane i dosładzane posiłki![3]

Po trzecie – należy unikać pustych kalorii w diecie

Rodzice często martwią się, gdy ich maluch odmawia zjedzenia obiadu w całości i za sukces uważają moment, w którym pociecha ze smakiem pochłania porcję frytek. Zdarza się, że opiekunowie z obawy przed tym, że dziecko nie dojada, częstują je różnego rodzaju przekąskami – i to tymi niekoniecznie zdrowymi. Przekąska może być dobrym uzupełnieniem jadłospisu pomiędzy głównymi posiłkami pod warunkiem, że składa się z wartościowych składników. W przeciwnym razie dostarcza jedynie zbędnych kalorii, hamując apetyt malucha na czas najważniejszych posiłków dnia.

Po czwarte – regularność to podstawa

Dzięki stałym porom spożywania posiłków człowiek przyzwyczaja swój organizm do tego, że energia jest mu regularnie dostarczana i nie ma potrzeby magazynowania jej na później. Ponadto taka regularność zapobiega napadom głodu, podczas których często dokonuje się mało racjonalnych wyborów żywieniowych. Posiłki o stałych godzinach, najlepiej spożywane z rodziną, to jeden z najlepszych nawyków, jakie rodzice mogą przekazać swojej pociesze.

Nie tylko regularne posiłki są pożądane. Ogromne znaczenie dla zdrowia i zachowania dobrej kondycji ma także systematyczna aktywność fizyczna. Warto zabierać dziecko na codzienne spacery czy zabawy w parku – będzie to miało nieocenione korzyści dla jego zdrowia teraz i w przyszłości.

Po piąte – woda to najlepszy sposób gaszenia pragnienia

Człowiek w 60-70% składa się z wody. To niezbędny element prawidłowego funkcjonowania organizmu i najlepszy sposób na ugaszenie pragnienia. Rodzice powinni przyzwyczajać malucha już od samego początku, że gdy chce mu się pić, powinien sięgać właśnie po wodę. Nawet naturalne soki mogą ewentualnie występować w menu starszych dzieci jako uzupełnienie posiłku, a nie służyć do nawadniania organizmu. To także niezmiernie ważny element profilaktyki nadwagi i otyłości, bowiem słodkie napoje stanowią bardzo łatwy sposób na „wypicie” kalorii, nie zaspokajając przy tym ani głodu, ani pragnienia.

Właściwa dieta dziecka teraz to zdrowie i dobre samopoczucie w przyszłości

Prawidłowe żywienie dziecka w okresie najintensywniejszego rozwoju, jakim jest 1000 pierwszych dni życia, wspiera nie tylko odpowiednie kształtowanie się młodego organizmu, ale także zapobiega rozwojowi chorób cywilizacyjnych, takich jak właśnie otyłość, która z kolei prowadzić może do poważnych powikłań w postaci cukrzycy czy miażdżycy. Właściwe komponowanie diety w pierwszych latach życia to najważniejsza inwestycja, jaką poczynią rodzice w zdrowie swojej pociechy – i to z najwyższym zwrotem.


[1] http://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/obesity-and-overweight

[2] Raport z badania „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, Instytut Matki i Dziecka, 2017. Badanie zostało zainicjowane przez Fundację NUTRICIA.

[3] Raport z badania „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, Instytut Matki i Dziecka, 2017. Badanie zostało zainicjowane przez Fundację NUTRICIA.

Artykuł powstał we współpracy z Fundacja NUTRICIA.


Jestem tą drugą i kocham twojego męża. Mnie też ta miłość boli, ale nie umiem przestać…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 października 2018
Fot. iStock/bee32

Siedzieliśmy w restauracji. Za miastem. Tak się cieszyłam na ten wieczór, bo dawno nie mieliśmy okazji spędzić razem więcej czasu. Żartowaliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Znam każdy milimetr jego twarzy, a on mojej. Zamawiam dla niego jego ukochany stek, a on dla mnie sałatkę z krewetkami, którą uwielbiam. Nie musimy nic mówić, żeby wiedzieć o sobie wszystko. Siedzimy razem w tej naszej miłości, rozkoszując się każdą wspólną minutą. Dotykamy się nieustannie, stopami, kolanami, dłońmi, jakbyśmy nie mogli przestać, jakby brak dotyku odbierał nam powietrze.

Widzę jak jego twarz tężeje. Odsuwa się. Nerwowo zerka w stronę drzwi. Zakłada na palec obrączkę, co dla mnie jest torturą. Spotkanie pełne miłości przybiera formę oficjalnego. W mgnieniu oka. Pospiesznie zjadamy, co jeszcze zostało, dopijam wino, dostajemy rachunek wychodzimy. To był jego kolega z pracy, z żoną. Spotykają się całymi rodzinami na służbowych integracjach. Nic nie mówię, on przeprasza. Wracam do domu sama, ze łzami w oczach.

Ktoś by pomyślał, że po trzech latach umawiania się z żonatym facetem, powinnam przywyknąć. Nie umiem. Pamiętam, jak musiałam się chować w sklepie za pomarańczami, gdy spotkał swojego dawno niewidzianego kuzyna. Gdy ześlizgiwałam się w dół na siedzeniu jego samochodu, kiedy okazywało się, że na parkingu, dwa samochody dalej, zaparkował kolega od tenisa.

Tak, wiem, sama do tego dopuściłam, sama zdecydowałam się na taki związek. Gdybym do tego nie doszło, nie musielibyśmy się ukrywać, a ja nie czułabym zazdrości za każdym razem, gdy on wraca do domy, do swojej żony.

Dlaczego to zrobiłam? Dlaczego ktoś to robi? Na początku widziałam same zalety tej sytuacji. Wyobraź sobie wolność. Wyobraź sobie brak odpowiedzialności. Byłam silną, niezależną, pewną siebie kobietą, która nie chciała komplikować swojego życia związkiem i wszystkim, co z się z nim wiązało. Podobnie jak wiele innych kobiet czułam, ze mężczyzny potrzebuję tylko do jednego, ale żeby od razu z nim mieszkać i obiecywać sobie wspólne życie na lata?

Kiedy rozmawiałam o tym z przyjaciółkami, doszłyśmy do wniosku, że kto byłby lepszy, jak nie żonaty facet? Co więcej – żonaty facet z dziećmi. Miał obowiązki, żonę rodzinę. To uwalnia cię od niezręcznych poranków, stałych telefonów i zobowiązań. Tak mogłam mieć wszystko, co chciałam bez skarg i oczekiwań wobec mnie.

Ale to, co zaczęło się jako prosty związek ewoluowało… Nigdy nie możesz mieć ciastka i zjeść go. Pamiętam, jak pierwszy raz się spotkaliśmy, podaliśmy sobie ręce, a między nami przepłynęło coś w rodzaju wstrząsu elektrycznego. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, opowiadać o swoim życiu, polegać na sobie nawzajem. Staliśmy się dla siebie wsparciem, aż zwykła przyjaźń z „korzyściami” przekształciła się w troskliwy i pełen miłości związek. Widziałam ten błysk w jego oku, gdy mnie widział. Znaliśmy się doskonale, wiedzieliśmy o swoich potrzebach, marzeniach, problemach. Jedno na drugiego zawsze mogło liczyć.

Tylko, że ja nie liczyłam się z pułapkami takiej relacji. Myślałam, że to wszystko rozgryzłam, że wiążąc się z żonatym facetem, wiem wszystko. Nie spodziewałam się jednak, że będę go potrzebować, że będę za nim tęsknić, gdy nie byliśmy razem, nie myślałam, że tak bardzo przywiążę się do jego dzieci, do myśli, że moglibyśmy być rodziną. Nie spodziewałam się, że się zakocham, ani że on zakocha się we mnie.

To, co uważałam za prosty związek, okazało się bardzo skomplikowane. Musieliśmy się ukrywać, wykradać wspólny czas, którego zawsze było za mało. Byłam zazdrosna, zła i szaleńczo zakochana, a czasami tak zraniona, że ledwo mogłam to znieść. Nienawidzę być druga, ale byłam.

Opowiadał mi o tym, jak kiedyś będziemy razem na pełny etat. Opuści ją i będzie ze mną. Niewielka część mnie uwierzyła mu, ale reszta wiedziała lepiej, jak to będzie wyglądać. A jednak zostałam. Myślałam, że życie bez niego byłoby o wiele gorsze niż przetrwanie agonii dzielenia się nim z inną kobietą.

Czułam jednak, że wszystko zaczyna się rozpadać. Miałam obsesję na punkcie jego życia z nią. Co robili? Gdzie byli? Czy z nią było mu lepiej niż ze mną? Co w niej było takiego wspaniałego?

Nasza miłość była silna, ale związek się rozsypywał. Wiedziałam, co muszę zrobić, choć próbowałam to zignorować. Pewnego ciepłego marcowego wieczoru, powiedziałam mu, że to koniec. Łzy spadały mi tak szybko jak deszcze podczas pierwszej wiosennej burzy. „To koniec” powtórzyłam, gdy nie mógł uwierzyć w to, co mówię. Przekonywał mnie, żebym jeszcze o tym pomyślałam, zastanowiła się, ale ja wiedziałam, że nie dojdę do żadnych innych wniosków. To koniec.

I tak było. Bez dramatów. Po prostu zimna prawda. Przez kilka następnych dni rzadko rozmawialiśmy, aż przestaliśmy się do siebie odzywać. W ciszy mój świat się kończył. Zrezygnowałam z miłości, z życia. Leżałam cały dzień w łóżku i nic nie jadłem. Nikt z moich najbliższych nie wiedział, co się dzieje. Myśleli, że to depresja, przemęczenie, że wolne od pracy mi się przyda.

A potem zadzwonił. Chciał, żebym wiedziała, że jego żona wszystko wie. Że mnie kocha i nie może żyć beze mnie. Ale nie był gotowy. Czy mogę poczekać, prosił Potrzebował mnie.

Będzie ze mną, kiedy jego dzieci pójdą do szkoły. We wrześniu. Tylko wszystko tu sobie poukłada. Tak, oczywiście, będę czekać. Był moją miłością.

Następne miesiące były pełne podniecenia i wątpliwości. Widywaliśmy się prawie codziennie. On rozsnuwał wizje naszego przyszłego domu, wycieczek, na które pojedziemy i na które wzięlibyśmy jego dzieci i o naszym wspólnym dziecko. Tak bardzo chciałam w to wierzyć. Serce chciało zaufać, ale rozum wiedział lepiej: kochanie go rani drugą kobietę.

Siedziałam przylepiona do nadziei i obserwowałam go, gdy kupował nowe meble z żoną. Kupili nowy samochód. Zatrudnił ogrodnika i zaczął remontować swój dom.

Przez te czterdzieści godzin tygodniowo, kiedy jego żona pracowała, był mój. Kochał mnie, wielbił i mówił o naszej przyszłości. Ale przyszedł wrzesień i minął. Słońce i księżyc wznosiły się i opadały. A ja wciąż byłam sama.

Powiedział mi, że będziemy razem we wrześniu. Więc każdego pierwszego września czekam. Siadam na tej samej ławeczce i czekam na niego. Na moją miłość. Z biegiem lat moja nadzieja nie słabnie. Naiwnie pozostaje silna. Może pewnego dnia, po całym tym straconym czasie, dołączy do mnie i nadejdzie wrzesień.


Zobacz także

12 podpowiedzi, jak „dziś” wychować dziecko

Masz „wymagające” i trudne dziecko? Każde zasługuje na miłość. Zobacz piękny i wzruszający film

5 pytań, na które musisz sobie odpowiedzieć, zanim zdecydujesz się na dziecko

5 pytań, na które musisz sobie odpowiedzieć, zanim zdecydujesz się na dziecko