Ferie malucha w mieście – 4 pomysły dla całej rodziny!

Redakcja
Redakcja
23 stycznia 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Ferie zimowe najczęściej kojarzą się z rodzinnymi wyjazdami w góry lub nad morze. Bywa jednak, że z różnych względów ten czas spędzamy z maluchem w mieście. Wbrew pozorom ferie w domu mogą okazać równie ciekawe, co ferie na wyjeździe – wystarczy je dobrze zaplanować! Dowiedz się, co można zrobić, aby dwa tygodnie zimowych wakacji spędzanych w mieście były dla dziecka niezapomnianą przygodą!

  1. Przebywajcie jak najwięcej na dworze

Jeśli pogoda będzie sprzyjała, a wokół będzie leżał biały puch, to idealna okazja, by wybrać się z dzieckiem na spacer do parku, lasu lub na poszukiwanie górki do zjeżdżania na sankach. By nie dopadło Was zimowe znudzenie, warto wykorzystać do zabawy śnieg – lepienie bałwana, szukanie śladów leśnych zwierząt czy niewinna bitwa na śnieżki będą nie lada zabawą dla malucha. Takie aktywności będą też idealnym sposobem na wspieranie wciąż kształtującego się układu odpornościowego dziecka. Stopniowe przyzwyczajanie dziecka do niższych temperatur stymuluje jego mechanizm termoregulacji. W efekcie organizm malucha będzie coraz lepiej dopasowywać się do warunków atmosferycznych. Jest to bardzo ważne szczególnie zimą, gdy przy częstych zmianach temperatur łatwiej o przeziębienie.

  1. Bądźcie razem

Może się oczywiście zdarzyć, że pogoda nie będzie sprzyjała na aktywności na dworze – pomocne powinny się okazać wtedy gry planszowe i zabawy ruchowe w domu. Dla młodszych dzieci z pewnością intersujące będą książeczki pełne ilustracji lub z naklejkami, świetnie sprawdzą się także tradycyjne kolorowanki. Dobrym pomysłem na zajęcie malucha jest czytanie i opowiadanie mu bajek – dzięki temu można wzmocnić więź emocjonalną. Należy jednak pamiętać, że małe dzieci łatwo się rozpraszają i dekoncentrują, dlatego poszczególne zabawy (np. czytanie, rysowanie) warto przerwać na kilka minut, jeśli widać, że maluch jest już zmęczony i rozkojarzony. Małe dzieci nie powinny też siedzieć dłużej niż godzinę bez przerwy, aktywność fizyczna jest dla nich bardzo ważna! Zabawa ruchowa nie tylko wzmacnia więzi, ale też ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju poznawczego, fizycznego, społecznego i emocjonalnego dzieci.

  1. Nauczcie się czegoś nowego

Ferie zimowe to świetny czas na naukę nowych umiejętności – może właśnie teraz dziecko stanie się prawdziwym wielbicielem jakieś gry czy zabawy? Możliwości jest wiele – lepienie z plasteliny, robienie figurek z masy solnej. Warto puścić wodze fantazji i zrobić coś maluchem po raz pierwszy. Większy apetyt dziecka w tym czasie może być świetną okazją do zapoznania go z nowymi potrawami – pod warunkiem, że jest ono już na etapie rozszerzania diety. Przez pierwsze pół roku życia – zgodnie z zaleceniami ekspertów – wyłącznym pokarmem dla niemowlęcia jest mleko mamy (jeżeli mama nie może karmić piersią, powinna podawać mleko modyfikowane dopasowane do potrzeb młodego organizmu). Wielu rodziców może mieć wątpliwości, kiedy i od czego zacząć rozszerzanie diety lub co podawać małemu dziecku. Wsparciem dla nich – na ferie i nie tylko – będzie kalendarz żywienia dziecka w 1000 pierwszych dni (0-36 miesiąc), dostępny na stronie: www.1000dni.pl/kalendarz-zywienia.

  1. Poszerzajcie horyzonty

W większym mieście na rodziny z dziećmi czeka szereg rozrywek – m.in. teatry, kina, muzea czy sale zabaw. Na okres ferii takie placówki często przygotowują specjalne wydarzenia i pokazy dla najmłodszych. W tym czasie domy kultury czy biblioteki również proponują atrakcyjne formy spędzania czasu dla maluchów. Planują warsztaty i inne przyjemności – na pewno nie ma tam czasu na nudę. Na stronach urzędów miasta można znaleźć odpowiednie informacje.

Sprawdź, kiedy przypadają ferie zimowe w Twoim województwie w 2019 roku:

14 – 27 stycznia – województwa kujawsko-pomorskie, lubuskie, małopolskie, świętokrzyskie

wielkopolskie

21 stycznia – 3 lutego – województwa podlaskie, warmińsko-mazurskie

28 stycznia – 10 lutego – województwa dolnośląskie, mazowieckie, opolskie, zachodniopomorskie

11 – 24 lutego – województwa lubelskie, łódzkie, podkarpackie, pomorskie, śląskie


Już prawie zapomniałaś, już zamknęłaś ten rozdział. Wtedy on wraca i wywraca twoje życie do góry nogami

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 stycznia 2019
Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!
Fot. iStock / kieferpix
 

Wydaje ci się, że masz to za sobą. Przetrwałaś, zamknęłaś tamten rozdział, przepłakałaś swoje. Pozapominałaś o tych iluzjach. Wykluczyłaś go ze swojego serca. Minęło tyle lat. Jesteś z kimś, kto przez lata było ojcem dla twojego dziecka – waszego dziecka. Zaakceptował je, pokochał jak swoje. Uspokoiłaś się. Jesteś już gdzie indziej. Tylko czasem patrzysz na twarz swojego syna i widzisz w nim JEGO. To niezwykłe, jak bardzo nie da się oszukać natury. Jego oczy, jego gesty, jego słowa. Sposób, w jaki odrzuca grzywkę z czoła. Lekko nerwowy, ale zaraźliwy śmiech. Uważność, z jaką patrzy na ciebie, gdy mówisz, że musicie porozmawiać. Nawet charakter pisma. Oddychasz głęboko. Przecież masz to już za sobą. Masz dom, rodzinę. Nic już się nie wydarzy. Tamto jest skończone.

I nagle staje się to, czego tak bardzo się bałaś. Kiedy wierzysz głęboko we wszystko, co zbudowałaś – on wraca. Miłość twojego życia. Mężczyzna, któremu nikt nie dorównał. Nawet ten, z którym jesteś. Pojawia się „znikąd”. Odnajduje cię na Facebooku albo przez starych znajomych. Wysyła niezobowiązującą wiadomość. Zwykłe „cześć, co u ciebie, u was?” i jeszcze „miło byłoby cię zobaczyć”.

Nie wiesz co się z tobą dzieje. Łapiesz się kurczowo tego, co masz, tego, co nagromadziłaś przez cały czas, kiedy jego nie było. Miłości, która pojawiła się z czasem. Codzienności, pracy. Wieczorów przed telewizorem. Wyjazdów na narty. „Wrócił”. Te słowa wyświetlają ci się w głowie jak wielki, drażniący neon.

Patrzysz na faceta, z którym spędziłaś ostatnie kilkanaście lat życia i czujesz, że nie potrafisz mu o tym powiedzieć. Dlaczego? Przecież tamten już dawno nic dla ciebie nie znaczy. To naprawdę głupstwo, nic takiego. Wam nic nie grozi. Wasz związek jest bezpieczny, silny. Obmyślasz tylko, jak przedstawisz mu tę sytuację. Ćwiczysz przed lustrem obojętną minę i wypowiedziane mimochodem „a, zapomniałabym T. się odezwał”. Nic z tego. Uspokajasz się na siłę. Przecież nic się nie stało. To tylko wiadomość, jak tysiące innych. Poza tym, od ciebie zależy, co z nią zrobisz. Możesz ją skasować, udać, że nie przeczytałaś. Nie myśleć, zepchnąć do podświadomości. Ale nie umiesz. Podejmujesz tę decyzję, odpowiadasz. Najnormalniej w świecie. Najbardziej obojętnie. „Hej, u nas w porządku, dzięki za wiadomość”. I czekasz, co się teraz wydarzy.

Nie wiesz jak to się dzieje, ale on znowu jest w twoim życiu. Najpierw tylko na chwilę, bo „przypomniał sobie”, że przecież macie razem dziecko. Jest go ciekawy. Nie oponujesz, przecież ma prawo. Posyłasz zdjęcia, chwalisz się wynikami w szkole, w sporcie. Starasz się, bo co ci szkodzi, przecież to już dawno „nie twoja bajka”. Potem okazuje się, że to jest powrót na dłużej. Bo on przypomniał sobie jak bardzo jesteś niezwykła. I jak piękna, mimo upływu czasu. Może nawet piękniejsza niż kiedyś. Wie to, bo się spotykacie. Od czasu do czasu, w kawiarni.

Pierwsze spotkanie jest dziwne. Witasz się podając mu rękę. Szybkie spojrzenie, nerwowe gesty. Potem jest już dobrze, spokojnie. Myślisz sobie: dobrze mu z tymi siwymi pasmami. Wygląda tak szlachetnie. Zapomniałaś już, że zostawił was, bo nie umiał zrezygnować z życia, które prowadził. Było, minęło. Już dawno cię to przecież ni dotyka. Nic nie szkodzi.

Łapiesz się na tym, że zastanawiasz się, co on myśli o tobie. Czy analizuje twoje zmarszczki, twoją figurę? Wiesz, że dobrze wyglądasz, widzisz zachwyt w jego oczach. Wracasz do domu i jesteś w rozsypce. Ale zaprzeczasz, że coś się stało. Masz swoje życie. Masz swoją stabilizację. Masz mężczyznę, który był u twojego boku w najtrudniejszych momentach. Mężczyznę, który nadal nie wie o NIM.

Byłaś taka pewna uczucia i związku, w którym jesteś. Mijają miesiące i jesteś pewna coraz mniej. Nie potrafisz przerwać tej odzyskanej znajomości. Tłumaczysz sobie, że to dla niego, dla waszego syna. Nie, nie masz romansu. To tylko spotkania przy kawie, jakieś SMS-y. Jego wyznania, że nigdy nie przestał cię kochać. Że chce życia we dwoje. We troje – chce też odzyskać syna.

Czas mija. Przychodzi moment, w którym nie potrafisz już zaprzeczyć: Uczucia odżyły, mocniejsze niż kiedyś. Męczysz się. Wyobrażasz sobie, że ten, z którym jesteś znika z twojego życia, że jesteś wolna, że mogłabyś znów być z tym, który był zawsze najważniejszy…

W końcu stajesz przed decyzją, bo dłużej już tak nie możesz. Musisz zakończyć tę znajomość albo odejść od partnera. Przecież masz wyrzuty sumienia. Potworne poczucie winy. Przecież to on wychował twoje dziecko. To z nim stworzyłaś dom. To on ci ufa bezgranicznie. I to on zasypia codziennie obok ciebie, głaszcząc przed snem twoje włosy.

Ale serca nie oszukasz. Ono wyrywa się do tego, którego już kiedyś pokochało. Tylko jaką masz gwarancję, że i tym razem on nie odejdzie? Kalkulujesz, analizujesz, patrzysz na niego próbując odgadnąć, ocenić szczerość jego uczuć.  Jest starszy o te kilkanaście lat, wiele przeszedł, może zrozumiał. I mówi, że marzy o Tobie. Nie umiesz przyznać, jak bardzo to na ciebie działa.

Jeszcze dziś, jeszcze w tym momencie nie wiesz co zrobisz. Chciałabyś zniknąć, zapaść się pod ziemię. A jednocześnie tak bardzo pragniesz jego. W którą stronę pójdziesz? Jaką decyzję podejmiesz?


6 trucizn duszy. Większość nas unieszczęśliwiają te same rzeczy

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 stycznia 2019
Fot. iStock/AleksandarNakic

Łatwo jest życzyć sobie szczęścia i planować kolorową przyszłość. Zdecydowanie trudniej jest żyć z dnia na dzień dobrze, czerpiąc z tego jak najwięcej. Najczęściej sami sobie rzucamy kłody pod nogi, stale podnosząc oczekiwania wobec życia, stawiając przed sobą nowe pragnienia.

Sugerujemy się tym, co mają i jak żyją inni, nie dostrzegając tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Nadmierne oczekiwania nadają szalony pęd życiu, pochłania nas pogoń za pieniędzmi i wyższym statusem społecznym. Nawet jeśli udaje się osiągać wyznaczone cele, coś po drodze umyka. Zamiast satysfakcji odczuwamy rozczarowanie, zamiast radości — pustkę. Po czasie orientujemy się, że nie tu jest szczęście. Zatruwamy swoje dusze i większość z nas robi to w bardzo podobny sposób. Gdzie tkwi przyczyna?

6 trucizn duszy. Większość nas unieszczęśliwiają te same rzeczy

1. Chcemy łatwego i szybkiego zysku

Stale szukamy nowych okazji do łatwego zysku, chcemy osiągać więcej. Za mocno kombinujemy i zapatrujemy się na przyszłość. Nie zauważamy tego, co życie oferuje tu i teraz, a to ogranicza możliwości, utrudnia rozwój. Brakuje wiary we własną, ciężką pracę, często więc oddajemy komuś odpowiedzialność za nasz sukces.

2. Zabiegamy o aprobatę otoczenia

Życie wymaga od nas w pewnych chwilach pójścia na kompromis. Ale to my sami rezygnujemy z niezależności, choćby po to, by zadowolić innych. Nie pamiętamy o tym, że jesteśmy tylko ludźmi i nie musimy stawać na rzęsach, by żyć perfekcyjnie. Naginanie się pod oczekiwania otoczenia oznacza rezygnację z samego siebie, a to finalnie musi rodzić rozczarowanie i frustrację.

3. Jesteśmy bierni

Czekamy, zamiast działać. Oczekujemy, że życie będzie względem nas sprawiedliwe. Tymczasem tak nie jest  i każdego dnia trzeba stawiać czoła przeciwnościom losu. Bierność, na którą się decydujemy czekając na lepszy czas rodzi zniechęcenie i sprawia, że marnujemy możliwości.

4. Oczekujemy taryfy ulgowej

Idąc na skróty nie angażujemy sie w pełni w swoje działania. Oczekujemy natomiast pomocy, zrozumienia, różnych ułatwień, choć nie dajemy wiele w zamian. Jesteśmy coraz bardziej roszczeniowi, powtarzając jak mantrę, że nam się należy. Tymczasem nikt nie jest aż tak wyjątkowy, by nie musiał nic robić. I każdy powinien włożyć energię w to, na czym mu najbardziej zależy. Tylko osiągnięcie sukcesu przez zaangażowanie daje radość i poczucie sensu.

5. Szczęście warunkujemy posiadaniem pieniędzy

Materializm i pęd za pieniądzem to charakterystyka wielu osób. Może i trudno się dziwić chęci posiadania, bo współczesność wymusza na nas pewien styl życia. Ale zamiana szczęścia na pieniądze jest destruktywna. Posiadane dobra mogą zaspokoić nasze fizyczne potrzeby. Jednak zadowolenie, którego potrzebujemy do prawdziwego szczęścia, dalekie jest od materialnego zysku.

6. Nie kochamy siebie

I to jest najsmutniejsze. Nie kochamy siebie i nie szanujemy. Robimy wiele rzeczy dla innych wbrew sobie tłumacząc, że tak trzeba. Naginamy się stale pod presją pracy, rodziny czy otoczenia. Robimy wiele dla świętego spokoju, rezygnując z rzeczy dla nas ważnych. Sami siebie więzimy w strachu przed życiem, choć to ono może dać nam wszystko, czego potrzebujemy.

źródło:  themindsjournal.com 


Zobacz także

Bycie matką to nie przywilej, dzisiaj to luksus

Karuzela, piekarnia, skorupa. Czyli nasz osobisty folklor

Matka „nieobecna” i jej wpływ na twoje życie