Twoje dziecko superbohaterem. Dlaczego już dzieci powinny się uczyć udzielania pierwszej pomocy?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 listopada 2017
Fot. iStock /SerrNovik
Fot. iStock /SerrNovik
 

Ktoś powie: „on/a jest jeszcze za mały”, „co może dziecko?” – odpowiedź jest bardzo prosta: nigdy nie jest się za małym i zawsze można uratować czyjeś lub swoje życie.

No dobrze, ale co może zrobić bobas? – zapytacie. Zrobić jeszcze nic, choć i tu pojawią się głosy, że już roczne dzieci można nauczyć swobodnego dryfowania na wypadek upadku do wody. Prawda, można. Ale przede wszystkim każdy z nas, rodziców, może od samego początku z dzieckiem rozmawiać, pokazywać i uczyć. Nie straszyć.

Bardzo często unikamy tematów dla nas trudnych – takich jak choroba czy wypadki, jakie mogą się przytrafić każdemu z nas. Ze strachu, trochę nieświadomie okłamujemy nasze dzieci mówiąc „nic złego ci nie grozi”, „dzieci tak nie chorują”, „to zdarza się gdzie indziej, w domu jesteś zawsze bezpieczny”. Lub, wręcz przeciwnie, używamy mrożących krew w żyłach historii, jako wychowawczych straszaków. Prawda jest taka, że żadna z tych postaw nie pomoże ani nam, ani naszym dzieciom. A każde dziecko (i jego rodzic czy opiekun) może być prawdziwym superbohaterem. Właśnie dlatego zawsze warto uczyć udzielania pierwszej pomocy.

Niebezpieczeństwa

W zależności od tego ile nasze dziecko ma lat, możemy to robić na różne sposoby. Gdy mamy do czynienia z maluchem lub bobasem – po prostu wplećmy tematy dotyczące bezpieczeństwa i pierwszej pomocy w codzienność, zabawę i lekturę bajek. Nawet roczny maluch z chęcią będzie obserwował, jak założyć plaster misiowi i jak reagować na niebezpieczne sytuacje. Będziecie zaskoczeni, jak szybko maluch zacznie sam wskazywać na obrazkach różne sytuacje i żywo reagować.

Wzywanie pomocy

Gdy dziecko jest już w pełni komunikatywne można zacząć uczyć je wzywania pomocy. Dla przedszkolaka to pestka, jeśli tylko poświęcimy mu czas. Już nie jeden kilkulatek w ten sposób uratował dorosłego – mamę czy tatę z cukrzycą. Ale to wiedza i umiejętność, którą sami musimy naszym maluchom włożyć w rączki. Nie bójmy się tego. Naukę powinniśmy zacząć od upewnienia się, że nasze dziecko potrafi odróżnić sytuację niebezpieczną od zabawy. Nauczmy je rozpoznawać różnicę między snem a utratą przytomności. To też nie musi być trudne, nawet maluchowi można pokazać to na przykładzie łaskotek, na które przytomny człowiek zareaguje. Potem nauczmy dziecko korzystać w podstawowym zakresie z telefonu, nauczmy jednego numeru alarmowego ‚112’. Nauczymy adresu… Jak często wydaje się nam, że nie jest im to jeszcze potrzebne? Że przecież są zawsze z nami, pod opieką – a przecież i nam może się coś przytrafić.

Tak jak dbamy o nasze dzieci, dbajmy o bezpieczeństwo całej rodziny – również siebie. Mama i tata, to dla nich cały świat. Warto, prawda?

Pierwsza pomoc

Jeśli choć raz mieliście okazję poobserwować, jak dzieci uczą się pierwszej pomocy od ratowników – jesteście szczęśliwcami. Bo oglądając ich zaangażowanie, zainteresowanie i naturalną chęć pomagania można dojść do bardzo ważnego wniosku: możemy się od dzieci wiele nauczyć. Dla nich te umiejętności to nie tylko realna „techniczna” umiejętność. To nie tylko praktyka i dyplom – ale i potężna supermoc. Moc, którą można naprawdę zmieniać świat, być ważnym, być bezpiecznym – ale i też pomocnym, podziwianym i aktywnym.

Gosia-Ohme-awatar-SG-100pxMałgorzata Ohme:
„Uczenie dzieci od najwcześniejszych lat pierwszej pomocy to skarb. Nie tylko ze względu na ich bezpieczeństwo, ale także w odniesieniu do poczucia odpowiedzialności społecznej i wrażliwości. Dziecko, które potrafi pomóc postrzega siebie jako osobę sprawczą, samodzielną, ważną dla innych, a w konsekwencji ważną też dla siebie. Doświadczenie z tym związane, czyli wdzięczność poszkodowanego, podziw innych, aprobata, zachwyt tylko wzmacniają jego rozwijające się poczucie wartości. A ponadto, wszystko to sprawia, że czuje się bezpiecznie w świecie, w którym żyje, bezpiecznie nie dlatego, że chronią go inni, ale dlatego, że potrafi chronić się samo. Takie poczucie bezpieczeństwa jest ogromną psychologiczną zdobyczą”.

Pozwól dziecku zostać superbohaterem…

… tym prawdziwym, który nie musi ryzykować własnym życiem, a wręcz przeciwnie – doskonale wie (ba! wie to lepiej niż nie jeden dorosły), jak to życie chronić i ratować! Bo pierwsza pomoc to supermoc!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Mali Ratownicy

W programie „Mali Ratownicy” wzięło udział już blisko sześć tysięcy dzieci. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy powinna być jak oddychanie czy dodawanie – każdy powinien ją mieć w małym palcu. Właśnie dlatego Volkswagen, wspólnie z Fundacją Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, stworzył program „Mali Ratownicy”. Dzięki wspólnym działaniom każde dziecko może zdobyć supermoc i dowiedzieć się jak skutecznie udzielić pierwszej pomocy, kogo zawiadomić w sytuacji alarmowej, na jaki numer zadzwonić czy jak zadbać o swoje bezpieczeństwo w trudnej sytuacji.


Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen


Co jeść, a czego unikać, gdy boli gardło

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
9 listopada 2017
Fot. iStock/South_agency
Fot. iStock/South_agency
 

Gdy boli gardło, ostatnie na co mamy ochotę, to jedzenie. Dyskomfort w trakcie przełykania, nadwrażliwość na ciepłe i  zimne płyny powoduje, że każdy kęs i każdy łyk to prawdziwa katorga. Pożywienie przyspiesza powrót do zdrowia, dlatego nie wolno z niego rezygnować nawet wtedy, stan zapalny gardła uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Co i jak jeść, by poczuć ulgę?

Produkty, które musisz odstawić

Gdy pojawi się ból gardła, powinnaś zrezygnować z picia napojów gazowanych (nawet gazowanej wody), alkoholu oraz mocnej kawy i herbaty. Chociaż zimne napoje dają chwilową ulgę, nie pomogą na dłużej, dlatego odstaw bardzo zimne płyny, ale również te bardzo gorące. Przy zapaleniu gardła lepiej też unikać ostrych przypraw i kwaśnych produktów, które mogą podrażniać śluzówkę, powodując jeszcze większy dyskomfort. Staraj się spożywać niewielkie kęsy. Zrezygnuj też z twardych produktów oraz takich, które mogą podrażnić ściany gardła, np. chipsów.

Co powinnaś jeść i pić?

Przede wszystkim pamiętaj o nawodnieniu organizmu. To bardzo ważne w trakcie choroby. Poza zwykłą wodą, możesz sięgać po herbatki i zioła z dodatkiem syropów, np. z czarnego bzu, lipy czy malin. Sok z jeżyn hamuje rozwój bakterii, które gromadzą się w gardle, a sok z czarnego bzu ma działanie przeciwbólowe, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Do herbaty możesz także dodawać miodu, który uważany jest za naturalny antybiotyk – wspomaga odporność organizmu, walczy z bakteriami i nawilża błonę śluzową gardła, zmniejszając podrażnienie i suchość. Pamiętaj jednak, żeby napoje nie były zbyt gorące. Pij je zawsze po przestudzeniu.

Nie zapomnij także o jedzeniu! Najlepiej sprawdzą się przeciery i papki. Taka konsystencja nie utrudni przełykania i nie spowoduje jeszcze większego bólu. Postaw na zupy kremy, koktajle, kisiele i owsiankę.


 

Źródło: Hello Zdrowie


Mam to wszystko w … , czyli jak się uodpornić na codzienność

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 listopada 2017
Fot. istock/Martin Dimitrov
Fot. istock/Martin Dimitrov
 

Patrzysz na ludzi, którzy zdają się mieć nerwy ze stali i przeklinasz w duchu swoją „wrażliwość”. Znowu zdenerwowała cię rozmowa telefoniczna z twoją własną matką, niekompetencja twoich współpracowników, korki na mieście, problemy w szkole twojego syna. Słowem – życie. Wieczorem parzysz sobie jakieś ziółka, ale poziom stresu nie spada. Rano wstaniesz już lekko podenerwowana i byle błahostka sprawi, że obudzi się w tobie niepotrzebna złość.

Kiedy jako nastolatka denerwowałam się problemami z przyjaciółką, szkołą, rodzicami, moja babcia mawiała po staroświecku „miej wszystko niżej krzyża”. Było w tym tyle uroku, uśmiechu i tyle prawdy, że negatywne myśli same znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale w dorosłym, normalnym życiu trudniej wyrobić sobie umiejętność „filtrowania” tego, co powinno nas dotykać i odrzucania tego, czym sobie głowy zawracać nie warto. Bo życie jest na to za krótkie.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, jednak zdaniem psychologów, wystarczy jedynie poćwiczyć kilka strategii i zdać sobie sprawę z kilku prostych mechanizmów.

Jeśli często zwracasz uwagę na to, że łatwo dajesz się wyprowadzić z równowagi, tylko wzmacniasz swoją nadwrażliwość

Dlatego pielęgnuj te momenty w życiu, w których wykazujesz się odpornością. Chwal się za każdy trudny moment, w którym nerwy „nie puściły”, za każdą trudną rozmowę, której nie odtwarzałeś potem w myślach w nieskończoność, w stresie. Teraz wyobraź sobie, jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś był bardziej „odporny” i nie czuł się ciągle zraniony. Jak mógłbyś reagować, jakie uczucia mogłyby ci towarzyszyć? Czujesz lekką ulgę, gdy sobie to wszystko wizualizujesz?

Jeśli chcesz mniej przejmować się błahostkami, powinieneś przeanalizować swój stosunek do własnych emocji

Zapisz na kartce następujące słowa i noś je w portfelu lub torebce: „To, że tak czuję, to nie znaczy, że to jest prawda”. Zastanów się nad tymi słowami, kiedy twoje emocje zaczynają wymykać się spod kontroli. To pomoże ci spojrzeć na twoją sytuację z całkiem innej perspektywy, zrozumieć, gdzie leży prawdziwy problem i uświadomić sobie, czy słusznie się nim przejmujesz.

Poznaj swoje „słabe punkty”

Pomoże Ci to dokładnie określić, kiedy reagujesz zbyt intensywnie, denerwujesz się niepotrzebnie. W jakim punkcie, obszarze swojego życia czujesz się najbardziej niepewnie? Kto z twojego otoczenia ma na ciebie zdecydowanie „zły wpływ”? Najprostszy przykład –  denerwujesz się, że w pracy znowu ktoś pochwalił twojego kolegę nie ciebie. Nie ma potrzeby kumulować w sobie tak silnych emocji, problemem nie jest nierówne traktowanie pracowników przez twojego szefa, ale twój brak pewności siebie w obliczu konkurencji.

Zrób przerwę

Kiedy czujesz, że zaczynasz się gotować, że już „nie możesz” – idź na spacer, zrób sobie drzemkę, policz do 100. Jeśli ktoś zranił twoje uczucia, po prostu rozważ możliwość, że jego intencją nie było sprawienie ci przykrości. Postaw się na chwilę w jego sytuacji.butach. Empatia jest najlepszym sposobem na pokonanie nadwrażliwości.

 

 


Zobacz także

Fot. iStock / elenaleonova

Piękno tkwi w prostocie. Naturalne, proste i efektowne dekoracje na Wielkanoc. Akcja „Wielkanoc pachnąca tradycją z babcinymi przepisami oraz dekoracjami”

wstepniak-patchwork-ma-urodziny

Patchwork ma urodziny

Fot. Unsplash /

Dajcie wy mi wszyscy święty spokój. O potrzebie samotności