Kiedy dziadkowie nie interesują się dziećmi… Znak czasów, czy zamierzone działanie?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/Lise Gagne
Fot. iStock/Lise Gagne
 

Czasy się zmieniły, pojęcie „starzenia się” również i nasze podejście do więzi rodzinnych także ulega zmianie. Kiedyś dziadkowie byli integralną, bardzo ważną częścią rodziny – pomagali w wychowaniu dzieci, organizowali rodzinne uroczystości, a w wakacje zabierali wnuki do siebie albo wyjeżdżali z nimi nad morze. Dziś wiele się w tej w kwestii zmieniło, bo współcześni dziadkowie mają dla swoich wnuków coraz mniej czasu, chcąc cieszyć się relacjami z przyjaciółmi, planując swoje hobby i podróżując.

Coraz więcej osób przebywających na emeryturze ma całkiem dobrą sytuację materialną i stara się choć po części realizować swoje marzenia. Wielu z nich uważa też, że „dzieci już odchowało” i nie zamierza się angażować w pomoc w wychowywaniu następnego pokolenia.

To nie są jednostkowe sytuacje. Z drugiej jednak strony, zmieniło się również nastawienie współczesnych rodziców do roli dziadków w życiu ich rodziny. Są rodzice, którzy swoje dzieci najchętniej zostawialiby u dziadków na każdy weekend, byle tylko zyskać „trochę czasu” dla siebie, byle na trochę pozbyć się pociech z domu. Ich oczekiwania są ogromne, a postawa roszczeniowa. Uważają, że to się im należy. Prawda jest przecież jednak inna. To oni podjęli decyzję o posiadaniu dzieci i to oni są za nie odpowiedzialni. Opieka nad dziećmi jest przede wszystkim ich zadaniem. Jasne, że mogą i powinni szukać wsparcia, szczególnie wtedy, gdy czują, że emocjonalnie nie dają sobie w jakimś momencie rady, ale nie oznacza to, że powinni „sprzedawać” dzieci własnym rodzicom, nie szanując ich wolnego czasu, ani prawda do odpoczynku, wtedy, kiedy akurat jest im wygodnie.

Tymczasem coraz więcej współczesnych dziadków wykazuje brak zainteresowania swoimi wnukami. Kochają je, owszem. Cieszą się ich szkolnymi sukcesami, chętnie oglądają zdjęcia i rozmawiają z nimi przez telefon. Czasem sypną kieszonkowe i … na tym koniec. Mają swoje życie i nie chcą, by znowu kręciło się ono wokół dzieci.

Oczywiście, dziadkowie mają swoje własne powody tego „wycofania” w relacjach z wnukami. To pokolenie jest po prosto o wiele bardziej aktywne niż dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu. I choć jest to wspaniała zmiana, wpływa ona również na kształt współczesnej rodziny. Dziś babcia czy dziadek są bardziej gośćmi, „ciekawymi osobami” w życiu naszych dzieci niż członkami rodziny z pełnią praw.  Trzeba również zdać sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich (wcale nie mniejszość) nadal pracują, realizując się zawodowo na pełnym etacie i po prostu nie mają czasu na opiekowanie się wnukami. Poza tym, po pełnym tygodniu pracy mogą być zbyt zmęczeni, żeby biegać po placu zabaw za małym dzieckiem lub zostać wieczorem z noworodkiem. Trudno jest zebrać energię, kiedy nie ma się już dwudziestu lat.

Jest jeszcze jedna grupa dziadków – ci, którzy świadomie ograniczają kontakt ze swoimi dziećmi, kiedy rodzi im się córka czy syn. Tacy dziadkowie uważają, że ich dzieci powinny radzić sobie i „przejść przez to” same, ponieważ im – dziadkom – nikt nie pomagał. To trochę chęć pozwolenia, by karma zadziałała. „Chciałeś dziecko – to masz, zobacz ile pracy cię czeka, odczuj to na własnej skórze”.

Choć to podejście może wydawać się egoistyczne, nie jest niczym wyjątkowym. Zapytajcie znajomych, czy usłyszeli od własnych rodziców: „Ja nie będę niańczyć twoich dzieci”. Odpowiedź może was zaskoczyć.

Relacje z dziadkami są dla dzieci wyjątkowo ważne i warto o tym pamiętać, niezależnie od tego, do którego pokolenia należymy – dziadków czy rodziców. Wspomnienia wspólnych wakacji, świąt, czy choćby spacerów po parku to fundament, na którym można budować życiowy bagaż doświadczeń i wiedzy o innych, już od małego. Jednak nic na siłę i nic bez obopólnej zgody. Dziadkowie nie mogą czuć się w tej sytuacji wykorzystywani, a rodzice „zależni” od nich.


„Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Byłam jedynie epizodem w twoim życiu”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika
 

Dostałam od ciebie SMS-a. Nie miałeś odwagi ze mną rozmawiać. Tak, ta rozmowa nie należałaby do przyjemnych. Ale czekałam, miałam nadzieję, że się odważysz stanąć ze mną twarzą w twarz i wysłuchać tego wszystkiego, co chciałam ci powiedzieć.

Dałam ci drugą (i trzecią i czwartą) szansę, ponieważ nie chciałam przekreślać tego wszystkiego, co między nami było.

Przez długi czas wysyłałeś mi sprzeczne sygnały. Mogłam pomyśleć, że nasz związek przestał cię interesować… Mogłam stracić nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze będzie dobrze. Ale postanowiłam walczyć, bo myślałam, że potrzebujesz jakiegoś gestu z mojej strony, żeby zdecydować, w którą stronę chcesz iść.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że mogę cię powstrzymać, mówiąc, że to tylko chwilowy kryzys. Myślałam, że będę w stanie cię przekonać, że warto o nas walczyć.

Wymyślałam dla ciebie wymówki. Wymyśliłam powody, dla których mnie odpychałeś. Wciąż w trudnych rozmowach wracałeś do swojego poprzedniego związku, w którym zabrakło miejsca na zaufanie. Z jednej strony bałeś się odrzucenia, a z drugiej, gdy zaczynało się robić poważnie, odsuwałeś się ode mnie. Jakbyś się bał, że możesz mnie prawdziwie pokochać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Myślałam, że potrzebujesz mojej czułości, dobrych słów i gestów, dowodów nawet na tych durnych mediach społecznościowych, które zdawały się mówić: „Tak to jest poważny związek, poważne deklaracje”. Chciałam ci udowodnić, że jestem warta twojego czasu i twojego wysiłku.

Nigdy nie ukrywałam swoich uczuć, nawet wtedy gdy byłam smutna. Uważałam, że lepiej będzie, gdy wiesz, jak się w tym związku czuję, niż pozwolić ci zgadywać, co się tak naprawdę dzieje. Myślałam, że wyrażanie siebie jest lepsze niż wysyłanie sprzecznych sygnałów, jak ty to robiłeś. Chciałam być z tobą szczera. Chciałam, żebyś dokładnie wiedział, jak traktuję ten związek i jakie emocje on we mnie wywołuje.

Nie pozwalałam ci odejść, bo tak bardzo zależało mi na twojej uwadze i nie przejmowałam się, gdy było jej tak bardzo mało. Pogodziłam się z tym, że jestem wciskana w twój plan dnia, między pracą, treningiem, spotkaniem służbowym i samotnym wypadem do kina. Byłam gotowa zrobić wszystko, żebyś zobaczył, jak ważna jestem w twoim życiu, jak wiele wnosi w nie moja obecność.

Nie pozwalałam ci odejść, ponieważ wiedziałam, że jeśli odpuszczę, jeśli nie zawalczę o ciebie, to wszystko, co było między, nami umrze pod naporem twoich lęków, które zmuszały cię do obojętności. Jeśli przestałabym planować nasze spotkania, wyjazdy, nie wiem, kiedy byśmy się spotkali. Wiedziałam, że jeśli nie dam ci kolejnej szansy, ty zejdziesz mi z drogi nie próbując niczego naprawiać. Czułam, że muszę wykonać ogrom pracy, by nas razem zatrzymać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo wiedziałam, że ty zawsze mogłeś powiedzieć: „To koniec”, a jednak tego nie robiłeś. Chciałam cię zatrzymać w moim życiu. Chciałam, żebyś stał się trwałą częścią mojego świata. Okazało się, że dla ciebie byłam jedynie krótkim epizodem…


37 rzeczy, które warto powiedzieć najważniejszym osobom w naszym życiu. Na to nigdy nie jest za późno

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2018
Fot. Pixabay / Public Domain CC0
Fot. Pixabay / Public Domain CC0

Są w naszym życiu ludzie niezwykle ważni. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo, dopóki ich nie zabraknie lub gdy okazuje się, że mamy kłopoty i właśnie na nich możemy liczyć. Jesteśmy wdzięczni za ich obecność, ale rzadko dziękujemy im za to, że są. A może właśnie powinniśmy? Tak trudno przychodzi nam mówienie dobrych rzeczy…

Zamknijcie oczy i pomyślcie o kimś, bez kogo nie wyobrażacie sobie swojego życia, kogoś bardzo istotnego. Kto pierwszy przyszedł wam do głowy? Może warto dzisiaj zebrać się w sobie i powiedzieć tej osobie  kilka ważnych rzeczy. Mówmy najbliższym nam ludziom, ile dla nas znaczą. (A może udostępnijcie tę listę właśnie takiej osobie)

Dzięki tobie patrzę na świat w zupełnie inny sposób.

Przy tobie jestem najlepszą wersją siebie.

Dziękuję, że akceptujesz mnie taką jaką jestem i nie oceniasz. 

Kiedy jesteśmy razem, wszystko wydaje się możliwe.

Jesteś moją przypominajką o tym, że ludzie mogą być dobrzy.

Uwielbiam, jak się śmiejesz. Twój śmiech jest zaraźliwy.

Świat bez ciebie byłyby nudny.

Sprawiasz, że małe rzeczy stają się dużymi.

Inspirujesz mnie do działania i do zmiany.

Twoja życzliwość jest niczym nieograniczona i to jest niezwykłe.

Nie wiedziałam, czym jest miłość, dopóki cię nie spotkałam.

Nie wiedziałam, jak ważna jest przyjaźń dopóki się nie spotkaliśmy.

Nie ma drugiej takiej osoby, jak ty. 

Przytulenie cię, to komfort, jakiego często potrzebuję.

Jesteś piękna/piękny.

Kocham twój umysł.

Uwielbiam, kiedy stajesz się wariatem.

Jesteś niesamowitą matką/ojcem.

Kiedy o tobie myślę, zawsze się uśmiecham.

Gdy jesteś blisko czuję się bezpiecznie.

Masz dobre serce. 

Przy tobie mogę być w całości sobą.

Cenię twoją szczerość.

Przy tobie najczęściej śmieję się do łez.

To właśnie przed tobą potrafię się otworzyć i powiedzieć o rzeczach, o których nie mówię nikomu innemu.

Jesteś wyjątkowy/wyjątkowa.

Dzięki tobie moje problemy zdają się być mniejsze.

Dziękuję, że zawsze mogę na ciebie liczyć.

Dziękuję ci za wsparcie, jakie mi dajesz.

Dzięki tobie jestem lepszym człowiekiem.

Dodajesz mi odwagi.

Podziwiam cię.

Jestem z ciebie dumna. 

Kocham cię.

Dziękuję za to, że po prostu jesteś. 


Zobacz także

Fot. Pixabay / StartupStockPhotos /

Co dzieci kupują w sieci? I czy wiedzą, że kupują?

91nNgP7MR5L._SL1500_

Do utraty sił

Fot. iStock / JohnAlexandr

Żywienie ma znaczenie! Jak układać jadłospis dziecka?