Dlaczego trak trudno uwierzyć, że w związku dochodzi do przemocy. Zazwyczaj nie wierzymy ofierze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 kwietnia 2018
Fot. iStock/martin-dm
 

Odkrywając, całkiem przypadkowo, że na pozór idealna para, którą znamy od lat boryka się z problemem agresji i przemocy, zazwyczaj przeżywamy szok. Bo stereotypowy obraz w naszej głowie podpowiada nam, że to „powinno” wyglądać inaczej. Że przemocowy on czy ona powinni być już na pierwszy rzut oka odpychający, że powinno „być widać”. A to wszystko nie tak…

Ci, którzy są stroną agresywną w związku zazwyczaj mają pewien plan. Pociągają ich ci, którymi łatwo można manipulować, których będą mogli kontrolować. Ci, którzy są w relacji ofiarami normalizują emocjonalne i słowne nadużycia ze strony partnera, często nie identyfikując ich z przemocą. Obopólna zmowa milczenia trwa, nikt z zewnątrz nie ma możliwości zorientować się, że jedna ze stron cierpi. Kiedy dochodzi do tragedii, czy też przełomu, nie dajemy wiary ofierze – żądamy dowodów.

Jako obserwatorzy koncentrujemy się bardziej na skutkach przemocy fizycznej, bo ją jest łatwiej zauważyć. Poza tym, zakładamy, że jeśli w związku dzieje się źle, logicznie jest się po prostu rozstać.

Tymczasem on/ona tego nie robią – nie odchodzą od oprawcy. Psycholodzy wyróżniają kilka motywów takiego zachowania:

  • Samooszukiwanie i zniekształcenie: obejmuje ono racjonalizację nadużyć, postrzeganie ich jako czegoś zasłużonego i minimalizowanie znaczenia własnego cierpienia
  • Brak poczucia własnej wartości : wierzymy, że nie jesteśmy godni innego traktowania
  • Strach : Wiara, że ​​odejście może doprowadzić do „czegoś gorszego”, w tym krzywdę lub śmierć dla siebie, dzieci i innych bliskich
  • Konieczność uratowania partnera: wielu zostaje, ponieważ uważają, że mogą zmienić lub uratować sprawcę, a zatem mogą utrzymać rodzinę w stanie „nienaruszonym”.
  • Uratowanie dzieci: Wiele kobiet uważa, że zostając i przyjmując ciosy na siebie oszczędzają dzieci
  • Oczekiwania rodziny (od wiary w świętość małżeństwa po konieczność dostosowania go do zniekształconych oczekiwań wynikających z doświadczeń z dzieciństwa)
  • Finanse: Brak pieniędzy ma istotny wpływ na nasze życiowe wybory.
  • Izolacja i brak wsparcia społecznego.

Te motywy jasno pokazują, że decyzja o odejściu – jakkolwiek oczywista dla osób osądzających – jest znacznie bardziej skomplikowana dla kogoś, kto funkcjonuje w takim związku.


Na podstawie: psychologytoday.com


5 hormonów, które powodują tycie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 kwietnia 2018
Fot. iStoc/franckreporter
 

Hormony są niezwykle istotnymi elementami pomagającymi zarządzać funkcjonowaniem ludzkiego organizmu. Wydzielają je gruczoły dokrewne, a ich funkcję można porównać do posłańców, którzy umożliwiają komunikację pomiędzy poszczególnymi narządami. Jeżeli cały układ hormonalny działa jak należy, cieszymy się dobrym zdrowiem i samopoczuciem.

Jednak gdy coś ulegnie zaburzeniu, na przykład z powodu choroby, możemy to odczuwać na wiele sposobów, np. odczuwać zmęczenie, mieć problemy z cerą lub z przybieraniem na masie.

Właśnie to tycie spędza sen z powiek wielu kobietom. Jeśli ty też jesteś ciekawa, które z hormonów wpływają na masę twojego ciała, sprawdź to poniżej.

5 hormonów, które powodują tycie

1. Insulina

Insulina, wytwarzana przez trzustkę, odpowiada za dostarczenie glukozy do komórek organizmu oraz magazynuje również tłuszcz. Jeśli trzustka wydziela zbyt dużo insuliny, efektem tego może być magazynowanie tłuszczu w organizmie i tycie.

2. Grelina

Grelina wydziela się w żołądku, gdy odczuwamy głód. Zbyt duże wydzielanie greliny wzmacnia apetyt i zachęca nas do zjadania większych posiłków oraz podjadania. Co ciekawe, zauważono ścisły związek z niewystarczającą ilością snu, a wzmożoną produkcją greliny. Ci, którzy śpią zbyt mało, mają większą tendencję do tycia.

3. Leptyna

Leptyna, czyli hormon sytości, wydzielany jest przez komórki białej tkanki tłuszczowej i pełni rolę kontrolera metabolizmu komórek. Decydując również o tym, czy tłuszcz w organizmie należy spalić, czy zatrzymać na gorszy czas. Zbyt niski poziom leptyny sprawia, że rośnie apetyt, a organizm kumuluje nadmiar tkanki tłuszczowej.

4. Kortyzol

Ten hormon stresu produkowany przez nadnercza ma za zadanie nie dopuszczać do spadku poziomu cukru poniżej normy. Szczególnie odczuwalne jest to w sytuacjach nerwowych, gdy automatycznie sięgasz po coś słodkiego do przekąszenia, aby „zagryźć” stres. Kortyzol poza tym wpływa negatywnie na metabolizm zwalniając go, aby organizm zachował więcej energii, by w razie potrzeby walczyć lub uciekać. Im więcej kortyzolu we krwi, tym bardziej wzrasta ryzyko tycia.

5. Hormony tarczycy

Hormony tarczycy (T3 i T4) odgrywają ważną rolę w regulacji procesów metabolicznych. Jeśli ich równowaga ulega zaburzeniu, zwalnia tempo przemiany materii i organizm funkcjonuje gorzej, odkłada dostarczane z pożywieniem kalorie w postaci tkanki tłuszczowej.

Proste badanie krwi i oznaczenie w nim poszczególnych hormonów wskaże, czy problem z tyciem leży właśnie tutaj. Łatwiej jest zadbać o wagę, dobrać odpowiednią dietę, ćwiczenia, a gdy trzeba to również leki, by schudnąć i utrzymać wagę na optymalnym dla zdrowia poziomie.

źródło:  www.ofeminin.plwww.vitalab.pl


Czy można kochać kogoś, ale stracić zainteresowanie nim? Można

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
7 kwietnia 2018
Fot. iStock/SIphotography
Następny

Gdyby ktoś teraz zapytał cię, czy go kochasz, miałabyś problem z odpowiedzią. Niby tak, niby kochasz, ale… Coraz częściej cię denerwuje, coraz częściej patrzysz na niego ze zdziwieniem, a w twojej głowie pojawia się jedna myśl: „Boże, co ja w nim widziałam?”. Kiedyś nie mogliście się od siebie odkleić, a teraz… no po prostu tworzycie parę. Dawna euforia gdzieś uleciała. Czy to oznacza, że miłość się skończyła? Niekoniecznie. Długoletnie związki mają to do siebie, że ewoluują. Na początku jest szaleństwo, motyle w brzuchu, różowe okulary, pasja. Wszystko chcecie robić razem, jesteście pełni nadziei, macie plany na przyszłość. Potem, z biegiem lat wszystko się zmienia. Pojawia się szara codzienność, rutyna, problemy. Wy się zmieniacie – dojrzewacie, nabieracie doświadczenia. Zmieniają się wasze poglądy, plany, cele, wyobrażenia o związku o oczekiwania wobec siebie.

Utrata zainteresowania partnerem pojawia się sama z siebie. Nawet, jeśli bardzo się kochacie. Można o taki związek walczyć, spróbować wyłamać się ze schematu, przerwać błędne koło i na nowo rozpalić ogień. Ale można też się rozstać (i często później żałować), poszukać kogoś, kto bardziej by do nas pasował na tym etapie życia. Tu wszystko zależy od was.

Trzeba jednak mieć świadomość, że utrata zainteresowania pojawia się nawet wtedy, gdy bardzo kogoś kochamy. Znudzenie przewija się we wszystkich aspektach wspólnego życia. Oto niektóre znaki, na które powinnaś zwrócić uwagę:

Nie ekscytujesz się jego obecnością

To uczucie poddenerwowania, motyle w brzuchu, ucisk w żołądku są charakterystyczne dla pierwszych etapów związku. Na myśl o spotkaniu czy seksie czujesz wówczas podniecenie. Potem to wszystko gdzieś znika. Nadal może być fajnie, ale to już nie jest ta sama ekscytacja. Co możesz zrobić? Zastanów się, co się stało. Czy zmiana twojego nastawienia pojawiła się nagle, czy też słabła powoli. Pomyśl, co pomogłoby na nowo was do siebie zbliżyć.

Traktujesz go jak przyjaciela

Wiesz, że jest kompanem do tańca i do różańca i bardzo go za to cenisz. Zauważyłaś jednak, że przestało być między wami gorąco. Mówiąc jednym słowem – nie ma chemii. Nie flirtujecie, nie dotykacie się, nie całujecie. Może i zdarza się, ale to raczej powinność, niż efekt silnego podniecenia. Istnieją pary, które nie potrzebują namiętności. Jeśli jednak zauważyłaś, że twój popęd wcale nie osłabł, ale jest ukierunkowany w inną stronę, czas się zastanowić dokąd zmierza wasz związek.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Szukasz wiosennych ubrań dla dziecka? Wybrałyśmy dla ciebie kilka perełek

8 sygnałów, że utknęłaś w związku z emocjonalnym sadystą i musisz się z tego uwolnić

Odchodząc od niego bądź uczciwa wobec siebie, odpowiedz sobie szczerze na kilka pytań. Czy na pewno to najlepsza decyzja?