26 zdań, które pomogą ci uspokoić twoje dziecko, kiedy jest złe

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 marca 2017
Fot. iStock / jandrielombard
Fot. iStock / jandrielombard

Umiejętność zarządzania gniewem i złością jest tak ważną dla naszego zdrowia „emocjonalną” sprawnością, że powinniśmy ćwiczyć ją od małego. Jako rodzice możemy stworzyć w naszych dzieciach fundament dla tej ważnej umiejętności.

Gdy następnym razem będziesz miał do czynienia z rozgniewanym dzieckiem lub nastolatkiem, zamiast się denerwować i reagować chaotycznie, spróbuj jednego z tych 26 zwrotów (do wyboru w zależności od sytuacji i wieku dziecka):

1. Zamiast: Przestań rzucać tymi rzeczami!

Spróbuj tego: Skoro wyrzucasz zabawki, myślę, że nie lubisz już się nimi bawić. Czy o to właśnie chodzi?

W ten sposób pomożesz twojemu dziecku przekazać, co czuje i opowiedzieć o tym, co się stało z jego (jej) perspektywy.

2. Zamiast: Duże dzieci tego nie robią!

Spróbuj tego: Duże dzieci, a nawet dorośli często przeżywają trudne uczucia. To jest OK, to uczucie minie.

Bądźmy szczerzy. Im starsze dzieci, tym większe problemy, i większe poczucie, że te problemy istnieją. Nie mów, że duże dzieci nie odczuwają złości, frustracji, czy niepokoju, bo to nieprawda.

3. Zamiast: Nie złość się!

Spróbuj tego: Złościsz się zbyt często. Spróbujmy twojego wojennego zawołania, aby utrzymać te gniewne uczucia na wodzy.

Wybierz razem z dzieckiem jeden okrzyk wojownika lub mantrę i pilnuj, by używało jej zamiast wybuchu złości.

4. Zamiast: Nie waż się mnie uderzyć!

Spróbuj tego: Gniewać się – to jest w porządku, ale nie pozwolę ci mnie bić. Musimy zachowywać się tak, by każdy czuł się bezpieczne.

Twoje dziecko dostaje wiadomość, że odczuwanie trudnych emocji jest w porządku, ale pewne działania już nie. Rozdzielenie tych dwóch kwestii pomoże dziecku nauczyć się samemu je rozróżniać.

5. Zamiast: Jesteś taki trudny!

Spróbuj tego: Jest nam teraz trudno, prawda? Ale uda nam się dojść ze sobą do ładu.

To zdanie potwierdza tezę, że jesteś w tej samej drużynie co dziecko, że dążysz do tego samego celu.

6. Zamiast: Dosyć, wychodzisz uspokoić się do pokoju!

Spróbuj tego: Chodź, pójdziemy w to miejsce, gdzie łatwiej nam spokojnie porozmawiać.

7. Zamiast: Myj zęby, w tej chwili!

Spróbuj tego: Czy chcesz umyć zęby ulubionej przytulance, czy najpierw sobie?

Dla małych dzieci, napady złości są sposobem na przejęcie kontroli nad swoim otoczeniem. Reagując w ten sposób, oferujesz maluchowi wybór, a więc poczucie, ze ma na cos wpływ.

8. Zamiast: Jedz to, albo pójdziesz spać głodny!

Spróbuj tego: Co możemy zrobić, aby to jedzenie było pyszne?

Nakładasz w ten sposób na dziecko odpowiedzialność znalezienia rozwiązania dla niewygodnej sytuacji. Czasem wystarczy dodatkowy plasterek pomidora na kanapce…

9. Zamiast: Twój pokój jest obrzydliwy! Zostaniesz tu, aż posprzątasz.

Spróbuj tego: Najpierw posprzątaj tamten kąt swojego pokoju. Pomogę ci.

Zawsze dziel „wielkie” zadania na małe cele. To bardziej motywuje.

10. Zamiast: Wychodzimy! 

Spróbuj tego: Czego potrzebujesz, aby być gotowym do wyjścia?

To pomaga uniknąć walki o władzę.

11. Zamiast: Przestań jęczeć!

Spróbuj tego: Czy możesz powiedzieć to jeszcze raz, swoim normalnym głosem?

Czasami dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, że „jęczą”.

12. Zamiast: Przestań narzekać!

Spróbuj tego: Rozumiem cię. Może wymyślisz jakieś rozwiązanie?

Znowu, przenosisz odpowiedzialność za męczącą reakcję na dziecko.

13. Zamiast: Ile razy muszę to jeszcze powtórzyć?

Spróbuj tego: Widzę, że nie słyszałeś mnie po raz pierwszy. Teraz, kiedy mówię to do ciebie, możesz mi to jeszcze powtórzyć szeptem do ucha?

 14. Zamiast: Przestań się denerwować!

Spróbuj tego: Czy to jest dla ciebie zbyt trudne w tej chwili? Zróbmy sobie przerwę i wrócić do tego za 17 minut.

15. Zamiast: Idź do swojego pokoju!

Spróbuj tego: Zaczekam tu, aż będziesz gotów się przytulić.

Czasem, izolując dziecko, wysyłasz mu wiadomość, że coś jest z nim „nie tak”.

16. Zamiast: Wstyd mi za ciebie!

Spróbuj tego: Chodźmy gdzieś, gdzie możemy jakoś rozwiązać ten problem.

Pamiętaj, że nie chodzi o ciebie. Tu chodzi o dziecko i jego uczucia.

17. Zamiast: Wzdychać i wywracać oczami

Spróbuj tego: Nawiąż kontakt wzrokowy, pamiętaj o największych atutach swojego dziecka i uśmiechnij się wspierająco.

18. Zamiast: Jesteś niemożliwy!

Spróbuj tego: Masz trudny moment. Wymyślmy coś razem, żeby ci pomóc.

19. Zamiast: Przestań wrzeszczeć!

Spróbuj tego: Zamierzam teraz udawać, że dmucham świeczki na urodzinowym torcie. Zrobisz to ze mną?

Głębokie oddychanie pomaga przywrócić organizm do stanu spokoju.

20. Zamiast: Nie mogę sobie z tobą poradzić!

Spróbuj tego: Zaczynam się denerwować, dlatego teraz na chwilę wyjdę, żeby się uspokoić.

21. Zamiast: Skończyłem rozmowę!

Spróbuj tego: Kocham cię. Musisz zrozumieć, że to nie jest w porządku. Czy jest coś, co chcesz mi powiedzieć, żebym cię lepiej mógł zrozumieć?

22. Zamiast: Jestem już na granicy nerwów!

Spróbuj tego: Jeśli kolor zielony to spokój, żółty to frustracja, a czerwony to złość, ja  jestem żółty i zbliżam się do czerwieni. A ty, jakiego koloru jesteś? Co możemy zrobić, abyś wrócić do zielonego?

Daj dzieciom wyrazić to, jak się czują. I pozwól wymyślić rozwiązanie.

23. Zamiast: Nie zmienię zdania!

Spróbuj tego: Przykro mi, że nie spodobało ci się, jak…. Jak możemy to zrobić lepiej następnym razem?

24. Zamiast: „Przestań mówić!”

Spróbuj tego: Słyszałem, jak mówisz „nie” Rozumiem, że nie chcesz. Pomyślmy, co możemy zrobić inaczej.

25. Zamiast: Przesadzasz!

Spróbuj tego: Jeśli twoje emocje miałyby twarz potwora, co jak on mógłby wyglądać?

Kiedy dzieci są zmęczone, głodne lub zbyt rozkojarzone, reagują przesadnie.

26. Zamiast: Przestań!

Spróbuj tego: Jestem tu dla ciebie. Kocham Cię. Jesteś bezpieczny. (Usiądź w bezruchu z dzieckiem i pozwól emocjom się wyciszyć).


Na podstawie: www.mother.ly

 


Zakochać się na wiosnę? Owszem i to jak! Ale najpierw i najmocniej w sobie

Anika Zadylak
Anika Zadylak
4 marca 2017
Fot. iStock / KristinaJovanovic
Fot. iStock / KristinaJovanovic

Tak wiele od niej oczekujemy, jakby była wróżką, która jednym skinieniem naprawi każde zło. Wyobrażamy sobie, że jak już nadejdzie, to wszystko się zmieni na lepsze. Ot tak, za pstryknięciem palców. Że wystarczy tylko jakoś przeczekać tę parę miesięcy, kiedy śpi ukryta gdzieś w ciepłym miejscu. Nie robimy wtedy nic,  zakładamy nogę na nogę, udajemy, że nie widzimy nadwagi, zasiedzenia i załamania nerwowego leczonego grzanym winem.

Wmawiamy sobie i wszystkim wokół, że nieważne, do jakiego stanu, się dopuścimy, bo z wiosną wszystko odpłynie, niczym kra na rozmarzającej rzece. Krzyczymy hasła „zakochaj się na wiosnę” dajemy się przekonać, że dozgonna i piękna miłość tylko wtedy i, że tylko wtedy, możemy być niezwykli. Niestety, smutna prawda jest zgoła inna. Żaden, nawet najcudowniejszy maj, nie zapuka do twoich drzwi, bo wie, kto mu otworzy. Smutna, szara, lekko niedobudzona postać, z nadprogramowymi kilogramami, zarośniętymi nogami i odrostem na pół głowy. Chcesz rozkwitnąć na wiosnę i rozkochać ją w sobie? Zacznij od siebie i zacznij się zauważać.

Możesz mieć szafę pełną najlepszych sukienek i butów, które przyprawiają o zawrót głowy. Ale jeśli to, co widzisz w lustrze raczej cię smuci niż cieszy, nawet najpiękniejsza pogoda nie pomoże. Jeśli nie potrafisz czegoś w sobie zaakceptować, zmień to, a jeśli mimo starań nie dajesz rady, zaakceptuj i polub.

I nawet się nie zastanawiaj, istnieją tylko te dwie metody, za to obie skuteczne.

Musisz zrozumieć, że sama pora roku, to tak naprawdę stan twojego umysłu. I czym mocniej nauczysz się stawiać siebie na pierwszym miejscu i sobie nie odpuszczać, tym częściej ta ciepła pora roku będzie gościć w twoim życiu. Nawet w grudniu.

– Co roku, ten sam schemat, zimą się zapuszczałam, „bo na wiosnę się jakoś szybciej zrzuca”, a potem wściekałam. Bo co z tego, że już można było założyć lekkie ubrania, skoro ja czułam się jak słoń? – Dagmara śmieje się, że jej wiosny, choć wyczekane, bywały ciężkie. –  I taka zrezygnowana, leniwa, bez chęci do niczego byłam. Jakby zimą nie można było o siebie dbać, uprawiać sportów czy zdrowo się odżywiać. Wszystko, najlepiej wtedy zgonić na deprechę, którą można jedynie przespać, przepracować albo zapić. Przeczekać najlepiej pod stertą kołder i przy zgaszonym świetle, niczym niedźwiedź w swojej norze. A potem znowu obudzić się za późno i wcale się nie cieszyć, że zielono za oknem, bo w nas nadal przytłaczająca szarzyzna.

Od razu, połowę radości z jaśniejszych dni szlag trafia, bo widzisz siebie, niekoniecznie taką, jak to sobie planowałaś. I zamiast  się z niej w pełni cieszyć, kombinujemy, co ze sobą zrobić, najlepiej szybko, bo zanim się obejrzymy znowu zaczną spadać z drzew liście.

Zakochać się na wiosnę? Owszem i to jak! Ale najpierw i to najmocniej w sobie. I to przez cały rok, nie tylko w połowie maja, gdy wszystko kwitnie. Tylko każdego dnia, bez względu na deszcz czy mróz.

Wiosna to niezwykłe zjawisko. Co roku wszyscy czekamy na nią, jakby miała cudowne moce, które zmuszą nas do otwarcia oczu. Choć coś w tym jest, że ciepłe wieczory, sadzają nas na przypadkowych ławkach, obok kogoś wcześniej niezauważanego. Że śpiew ptaków za oknem, przyspiesza bicie serca i krążenie krwi, bo słyszy życie. I  gdy wybiegasz z domu nad ranem, to nawet ten najbardziej nielubiany sąsiad staję się milszy.

Tylko musisz najpierw popatrzeć na swoje odbicie i się do niego uśmiechnąć. Obdarzyć ciepłym uczuciem, na które zasługujesz. Powiedzieć sobie, że jesteś piękna i w to uwierzyć. Wtedy ją znajdziesz najszybciej i będziesz cieszyć najmocniej. Bo wiosna kocha tylko tych ludzi, którzy nigdy o sobie nie zapominają.

 


7 pozytywnych rzeczy, które zyskujesz dzięki porażce

Redakcja
Redakcja
4 marca 2017
Fot. iStock / MaleWitch
Fot. iStock / MaleWitch

Nikt nie lubi przegrywać, szczególnie gdy rzecz dotyczy sprawy, na której szczególnie nam zależy. Współczesny świat nastawia nas na zdobywanie, odnoszenie sukcesów. Gdy to się nie udaje, coś idzie niezgodnie z planem i następuje tąpnięcie, niełatwo jest się z tym pogodzić. 

A wbrew pozorom, porażka, nawet ta pozornie trudna do zaakceptowania, może przynieść coś pozytywnego.

7 dobrych rzeczy, które zyskujesz ponosząc porażki

1. Wzmocniony charakter

Nic nie hartuje tak, jak poniesiona klęska. Mimo nieprzyjemnego wydźwięku, niepowodzenia powodują zebranie doświadczeń i naukę dzięki popełnionym błędom. Łatwiej być silnym, gdy wiadomo, ile jesteś w stanie udźwignąć po poniesionej porażce. Nie ma lepszego nauczyciela odporności charakteru niż niepowodzenie.

2. Sięganie po nową szansę

Nieosiągnięcie jednego założenia powoduje, że otwierają się zupełnie inne możliwości. Nigdy nie wiadomo, czy szansa, która czeka za kolejnymi drzwiami, nie okaże się tą najważniejszą w życiu, która osłodzi dotychczasową gorycz.

3. Silniejsza motywacja

Po przeboleniu porażki często uruchamia się od razu opcja „muszę TO osiągnąć”, wbrew wszystkiemu. Założony cel, poprzez jedno niepowodzenie, staje się tym ważniejszy do osiągnięcia, a ty jesteś w stanie przekonać się, jak wielką siłę ma twój upór i wola walki.

4. Większa odwaga

No cóż, kto nie ryzykuje, ten może nie wystawia się na porażkę, ale nie osiągnie też niczego spektakularnego. Porażka nie tylko uczy pokory, ale buduje odwagę. Odwaga i coraz większa świadomość własnych możliwości to główne motory napędowe, do pokonywania własnych niedoskonałości i sięgania wymarzonych szczytów.

5. Potężniejsza kreatywność

Gdyby nie porażka, większość nie miałaby potrzeby wyściubiać nosa zza swojej strefy komfortu. Porażka napędza kreatywność, bo gdy jedna rzecz się nie udaje, sięgamy po inne sposoby, by osiągnąć to, co założyliśmy. Przecież największe wynalazki nie wychodziły odkrywcom za pierwszym podejściem. Niepowodzenia pomagają lepiej opracować plan działania, tak by tym razem był skuteczny.

6. Wytrwałość

Jeśli tylko zrzucasz z pleców ciężar klęski, zapewne krew zaczyna się od nowa burzyć, by spróbować znów dopiąć swego. A gdy kolejny raz nie wyjdzie, mało kto od razu się poddaje. Próbuje jeszcze raz i kolejny… aż do skutku. To wzmacnia wytrwałość i uczy, że wszystkiego można dokonać, o ile damy sobie na to czas i szansę.

7. Zachęta do szukania nowych dróg

Gorzki smak porażki potrafi na jakiś czas zatrzymać starania o założoną sprawę. Bywa tak, że mimo starań mamy serdecznie dość podejmowania prób i rezygnujemy. Czasem odpuszczenie sobie bywa zbawienne, bo dzięki temu skupiamy się na czymś innym, co można dopracować do perfekcji i czerpać z tego jeszcze większą satysfakcję.


źródło: www.powerofpositivity.com, kcro.pl

 


Zobacz także

wpid-wp-1444897690770.jpg

Refleksji o macierzyństwie ciąg dalszy

1200x900

Odpowiedzialność za zdrowie dziecka

Ból porodowy - jak sobie z nim radzić i czy warto się go całkowicie pozbywać?

Ból porodowy – jak sobie z nim radzić i czy warto się go całkowicie pozbywać?