Mój Mały Książę, dziękuję za pierwszy nasz wspólny koc i za to, że dowiedziałam się że mam uczucia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 grudnia 2015
Fot. Flickr / Felipe Venâncio / CC BY
 

Kiedy to piszę, sama nie wiem, gdzie jesteśmy. Co będzie, na czym stoimy i co powiesz mi jutro… Dziękuję że pokazałeś mi, jak wygląda życie.

19. czerwca – ta impreza Twój wzrok i ten moment. Wiedziałam już, że utonę, ale nie wiedziałam, że  utonę aż tak głęboko.  Przecież to był właśnie ten czas, który był tylko moim.

To ja zawsze byłam przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Tylko ja i mój świat. Bez nikogo. A ty w niego wkroczyłeś butami, jak nigdy nikt inny.

Znalazłam Cię, napisałam pod dziwnym pretekstem i czekałam. Nigdy tak na nic nie czekałam, jak na pierwszą wiadomość od Ciebie.

Tak jak teraz, zalana łzami, czekając na jakąkolwiek iskierkę nadziei…

Odpisałeś – nie tego oczekiwałam, ale było. A ja wiedziałam, że tyle mi wystarczy. Na tę chwilę…

28. czerwca. Moje urodziny. I myśli. Nie wokół ludzi. Nie  mojego tortu ani rodziny. Tylko wokół Ciebie. Odliczam.  Czekam szczęśliwa, że spotkam Cię znowu. I spotykam. Dokładnie takiego samego jak tydzień wcześniej. Patrzysz, co robię. Z kim rozmawiam. Jak się zachowuję.  Nie odpuszczasz ani chwili. Chociaż moi znajomi chcą iść gdzieś indziej, błagam ich, abyśmy zostali.

Kolejne wiadomości. Kolejna noc. Piszesz mi, że jesteśmy z innego świata, a Ty tego świata nie rozumiesz. Tak bardzo chcę to zmienić. Postaram się to zrobić.

Nasze pierwsze spotkanie i te emocje w powietrzu. Nie wyobrażalne emocje i dystans. Ty boisz się mnie, ja boję się tego, co stanie się już za niedługo. Mówimy o sobie wiedząc, że będzie ciężko… a ja zadaje sobie pytanie, czy ten ciężar uniosę?  Czy to będzie mieć sens. Ty wiesz, że nie jestem dla Ciebie, a ja już wiem, że to z Tobą chcę spędzić życie…

Piszesz chaotycznie. I co raz więcej. Zaczynasz dzwonić więcej niż być chciał i chyba więcej niż ja bym tego chciała.

Drugie spotkanie i ten spacer nad rzeką. Cały świat przestaje dla mnie istnieć. Zwracam uwagę na każdy szczegół. Uśmiecham się chwytając się na tym, że nigdy nie będąc zwolenniczką takich momentów, stają się dla mnie wszystkim. Puszczasz kaczki, a ja chcę, żebyś je puszczał kiedyś z naszymi dziećmi….  nagle odwracasz się i mówisz: ” Muszę jechać do pracy”, a ja zastanawiam się całą noc ,co poszło nie tak?

Nasze spotkanie numer trzy. Sobota, las, spacer i mówisz do mnie :  „Proszę traktuj mnie jak koleżanka kolegę”. I wtedy po raz pierwszy mój świat się zatrzymał….

Nie ma Cię kilka dni. Znikasz, a ja myślę sobie, że nie odpuszczę. Nie pozwolę. Muszę zrobić coś, aby Cie zatrzymać.

Nasz pierwszy obiad na rynku. Nasza pierwsza noc.  I pierwszy pocałunek po jednej butelce wina. Oboje boimy się siebie. Ja nie znam tego uczucia – nie wiem, jak to jest, jak mi na kimś zależy. Z kim po miesiącu chcę mieć rodzinę. Tak rodzinę. Sama nie wierzę,  że o tym myślałam, myślę i czułam, że to nastąpi.

Spotykamy się często, a ja dowiaduję się o Tobie co raz więcej. Nie tylko o Tobie. Dowiaduję się o wszystkim, co jest wokół Ciebie. Co robisz, z kim się kolegujesz i z kim masz bliższe relacje.

Powoli tonę, a zarazem uczę się pływać.

Każdy wieczór. Każdy Twój gest pamiętam. Stajesz się moją obsesją  i sensem wszystkiego.

Chcę Ciebie i nasze dziecko. Jak nigdy nic innego. Chcę być z tobą zawsze. Za rok za 10 za 20 lat. Widzieć jak się starzejesz. Chcę z Tobą siedzieć na tej kanapie w tym naszym domu. I jeść makaron, który robisz najlepszy. Chce być dla Ciebie wyjątkowa. Chcę być Twoim partnerem w każdym aspekcie Twojego życia.

Boję się, co będzie. Boję się, że to wszystko stracę. Że obudzę się z wielkiego snu i że wszystko pęknie jak bańka mydlana.

Pierwszy wyjazd. Pierwsze wyjście z Twoją mamą. Siostra. Dla Ciebie tak nie wiele dla mnie wszystko. Pierwsze noce i poranki. I wiem, że chcę, aby to trwało już zawsze.

Nie jesteś idealny i daleko Ci do tego, co zawsze myślałam, że będę mieć. Nie jesteś idealny, a jednak  bez Twojej idealności nie mogę oddychać.

Jeden wieczór. Drugi. Ty zamykasz się w sobie a ja wiem, że w tym momencie mój, a raczej nasz świat, rozsypuje się na miliony kawałków. Ty „nie jestem facetem dla Ciebie. Nie będziemy ze sobą. Jesteśmy z innej gliny ulepieni. To nie zadziała”. Tylko dlaczego ja wiem, że to działa. Że to zadziała. Wmawiam sobie to? Utonęłam. Nie umiem już pływać. Chciałabym Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham i jak bardzo ważny jesteś dla mnie. Ale nie potrafię. Boję się, że mnie to pogrąży. Boję się. Kolejny raz. Szukam pomocy w różnych miejscach. Nie mogę oddychać. Dałeś mi szansę wtedy, daj mi szansę teraz. Modlę się. Nie czuję nic.

Druga rozmowa, a ja już wiem że Cię tracę. Trzymając Cię za rękę chcę Twojego szczęścia. Naszego szczęścia, o którym gdzieś tam przez chwilę marzyliśmy.

Tak różni, a tak podobni. Tak daleko od siebie, ale bliżej się już nie da. Tak całkowicie inni. Nie napiszę, że chcę być dla Ciebie wszystkim. Nie powiem Ci tego, co powiedziały Ci już inne kobiety. Zastanawiasz się skąd wiem? Skąd wiem aż tyle. Jak się kocha, to się czuje. Czuje się to, czego się nie widzi. Poczujesz kiedyś też…

Przepraszam, że nie mogę wnieść do Twojego życia tego, czego oczekujesz. Zasługujesz na to, czego pragniesz jak nikt inny, a zarazem jak każdy.

Nie wiem, jak to będzie bez Ciebie. Nie chcę i nie będę płakać najbliższe tygodnie. Nie chcę wyobrażać sobie, jak to jest nie zobaczyć się z Tobą po pracy.  Lęk przed uczuciem straty paraliżuje mnie. Paraliżuje mnie myśl, że za jakiś czas, jeśli będę chciała walczyć,  znowu powiesz „Nie jestem mężczyzną dla Ciebie”. Nie wiem czy to przeżyję jeszcze raz…

Dziękuję, że pokazałeś mi jak wygląda życie. Dziękuję za momenty, kiedy poczułam w sobie chęć posiadania rodziny. Za to, że poczułam co to może być rodzina. Dziękuję za pierwszy nasz wspólny koc i za to że dowiedziałam się, że mam uczucia.

Moje życie i nasza bajka się kończy, a razem z nią cała ja…..

Kocham Cię mój  ” Mały Książe”.

Twoja LB.


„Jeśli wybierasz trudną miłość, twoja sprawa, nie mieszaj w to dziecka”. List córki do matki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 grudnia 2015
Fot. iStock / muratseyit
 

Droga Mamo,

Cóż, chciałabym napisać, że dziękuję Ci za wszystko. Ależ nie, to nie ironia.

No może tylko kapeczkę, minimum, ale bez teatru zbytniego. Obiecuję.

Siedzę mocno w moim szczęśliwym życiu, który latami sobie wypracowywałam. Jestem często dla innych wzorem. Fajny mąż jest? Jest. Uroda jest? Raczej. Dziecko? Oczywiście. Praca, pasje, siła.

Trochę czasem drżą mi ręce, czasem nie mogę oddychać – to podobno nerwicowe. Koleżanki biorą na to magiczne białe, różowe i fioletowe pigułki. Ono ponoć odcinają lęk. Ja wolę niepokój popić winem. Nie, nie za często. Zbyt dobrze pamiętam, co alkohol robi z człowiekiem, mamo i sama rozumiesz nie chciałabym leżeć w przechodzonej już pościeli, nie chciałabym bełkotać, rozrzucać rzeczy i sprawiać, że moje dziecko się boi. No wiesz, tłumaczyłam Ci milion razy – dziecko potrzebuje przede wszystkim spokoju, stałych reguł, przewidywalności. I ja daję ten spokój mojemu dziecku.

I jednak kocham bardziej ją, moją córkę niż alkohol, choć rozumiem, że wybór mógł być trudny. I ty zdecydowałaś inaczej, ale życie to wybory, prawda?

Sama też rozumiesz, mamo, że każdego dnia wybieram właściwego mężczyznę, choć serce nieraz bolało mnie od tego wyboru, bo moja chora dusza popędziłaby tam gdzie Wy zabieraliście mnie każdego dnia: do bólu, przemocy, chwiejności. To Ty uczyłaś mnie zresztą nazywać to miłością. „Ale ja go kocham, córeczko” mówiłaś o tacie. „Kocham cię, córeczko. Po prostu musiałem cię zbić. Zasłużyłaś” mówił on.

Za to jednak czasem nienawidzę Cię najbardziej, bo przecież naprawdę mogłabym być szczęśliwa w normalności, a nie bardzo umiem. Trudno mi odróżnić dobrą miłość od złej, wciąż szukam napięcia. Dlatego uwierzyłam M. że mnie kocha, uwierzyłam P. Śmieszne, bo co miłość ma wspólnego z niszczeniem.

Kochasz – szanujesz. Troszczysz się – nie niszczysz.

Dziś koleżanka opowiedziała mi, że mąż miał zabrać ją na obiad. Ją i dzieci. Wsiedli do auta, było ciepło, miło. Nagle jedno z dzieci zwymiotowało. Mąż (przed chwilą cudowny) dostał szału, darł się, dzieci się zesztywniały ze strachu, potem się skuliły. On cedził, że nici z obiadu, a ona ma sprzątnąć samochód i w ogóle jest beznadziejną matką.  Bardzo, bardzo się zdziwiłam, że ona opowiada o tym tak jakby chodziło o przegotowaną zupę, spóźnienie, małe niedogadanie.

Ale ofiary przemocy to chyba nigdy nie wiedzą, że są ofiarami przemocy, a ich życie to zapominanie, prawda? Czy będę potworem jeśli powiem, że dzieci nie wybierają sobie takiego życia, a obowiązkiem matki jest chronić dziecko?

No cóż, próbuje nie zamykać już oczu i nie przypominać sobie jego szałów. Szału mężczyzny, twojej miłości, mojego ojca, z którym poranek był inny niż wieczór, wieczór niż noc i nigdy nie było wiadomo o co i dlaczego wybuchnie. Kiedyś, pamiętasz, zdenerwował się. Rzucił obiadem przez okno, zwymyślał sąsiadkę. Chodziłaś i przepraszałaś za niego. „Przepraszam, bardzo przepraszam, bardzo. Nie wiem jak to się stało, mąż jest taki zdenerwowany”.

A przecież po prostu powinnaś wziąć mnie, psa, parę rzeczy i uciec. Niezależnie od tego, że on pisał, że Cię zabije. No cóż, zabijał nas każdego dnia. Dziś już temu nie zaprzeczasz, często mnie przepraszasz, mówisz: „gdybym mogła zmienić przeszłość”, każesz mi szanować mojego męża i doprawdy jesteś taka poukładana, że nikt by nie uwierzył, że stworzyłaś piekło nie tylko sobie.

Nie, nawet nie mam do Ciebie już pretensji, że sporo piłaś, migrowałaś do łóżka, zostawiałaś mnie i musiałam walczyć o nasze bezpieczeństwo, Twoje bezpieczeństwo, bo przecież gdyby nie ja być może już by Cię zabił. No wiesz, wtedy, gdy spadłaś ze schodu, on rzucił w Ciebie kubkiem, rozciął Ci skroń, a ja wzywałam lekarza i mówiłam mu: „Basta, przestań”. Ile to ja miałam lat? A, chyba dziesięć. Tyle ile moja córka teraz. A jej największą życiową trudnością jest klasówka z matematyki, basen i pobudki co rano.

Ale tak, wiem. To była miłość. Miałaś z nim namiętność, emocje, szaleństwo, a gdy byłaś w ciąży przeżyłaś najpiękniejsze chwile życie. On Ci mówił słowa tak piękne i zabierał w takie rejony seksu, że nawet nie przypuszczałaś, że one istnieją.

Tak, wiem. On  miał trudne dzieciństwo, naprawdę nas kochał. Po prostu nie umiał.

Tylko dlaczego mam ochotę zabić każdą kobietę, która wciska mi te farmazony, a na jakąkolwiek formę przemocy („spier**laj” to też przemoc) patrzy jej dziecko? Że mam ochotę pozbawić ją praw rodzicielskich, bo po prostu uważam , że w dupie z tym, co my nazywamy miłością, nasze dzieci na to patrzą. I się uczą. I cierpią.

Każdej kobiety, która godzi się na przemoc spytałabym

– chcesz, żeby twoja córka spokoju szukała w winie wypijanym duszkiem w samochodzie?

– chcesz, żeby wciąż się niszczyła – jedzeniem, nieodpowiednimi ludźmi, poczuciem winy

– chcesz, żeby cierpiała z miłości, ból za miłość uważała

– żeby niszczyła dobrych ludzi, których być może spotka?

– żeby dużo się śmiała, a w środku miała popiół i pustkę?

Chcesz? Weźmiesz za to odpowiedzialność? Czy może zrobisz coś ze sobą zamiast mówić, że go kochasz?

Bo kochać to powinnaś tylko swoje dziecko. I je chronić. Przed sobą. I tą, pożal się Boże, miłością.

Córka ofiara przemocy, córka bardzo kochających się rodziców.


O tym jak zwykli ludzie, robią całkiem niezwykłe rzeczy, czyli bajkowy świat fantazji, zrobiony… iPhone’em

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 grudnia 2015
Fot. Screen z Instagram / alijardine

Czasem miło jest zobaczyć coś znów oczami dziecka, a nie ma lepszej okazji by je w sobie ponownie obudzić, niż zostać towarzyszem dzieciństwa własnych dzieci. Właśnie pojawienie się na świecie córki Pippin, było inspiracją dla zakochanej w świecie fantasy Ali Jardine.

Zawsze byłam marzycielką i posiadanie własnych dzieci tylko wzmocniło moją miłość do baśni i magii. Stworzyłam te obrazy – wracając myślami do tych wszystkich historii i opowieści, na których wszyscy dorastali, aby zabrać widza z powrotem do prostszych czasów dzieciństwa. – pisze Ali Jardine na portalu Boredpanda.

Z jednej strony smartfony kradną nam bezcenny czas i realne życie, z drugiej – w rękach pasjonata – mogą pomóc stworzyć coś wyjątkowego. Zobaczcie koniecznie galerię baśniowych obrazów. To coś, co naprawdę robi wrażenie. Wszystkie obrazy powstały przy użyciu iPhone’a i jego aplikacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sweet dreams, friends? Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ali Jardine (@alijardine)

 

 


Źródło: Boredpanda, Instagram


Zobacz także

Moja pierwsza miłość jest moim drugim mężem i dopiero teraz czuję, że wszystko jest tak, jak być powinno

„Chcę Ci serdecznie i z całego serca podziękować za pomoc, którą każdego dnia mi dajesz”. Akcja „List do redakcji”

Każdy ma swój niewysłany list. „Każdego dnia budzę się w dwóch światach. W tym z nim i w tym bez niego, ale z Tobą”