List do mojej matki, która nie zdołała obronić mnie przez cierpieniem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 lipca 2018
 

Nasze pierwsze pięć lat razem było naprawdę świetne. Byłam twoją drugą córką, kochałaś mnie, nie mam co do tego wątpliwości. Moje wspomnienia z tamtego okresu są mgliste, ale są szczęśliwymi wspomnieniami i wiem, że miałam wtedy wspaniałe dzieciństwo. Może nawet „bajkowe”?

Potem, nagle stało się coś, czego nie mogłam zrozumieć, coś, czego nie mogłam wytłumaczyć. Coś, co odczuwałam instynktownie jako rzecz, która nie powinna była się wydarzyć. Wiedziałam, że to nie było w porządku, ale nie umiałam tego określić. Nawet teraz, jako dorosła osoba, mężatka, matka trójki córek, długo staram się znaleźć właściwe słowa.

Gdy miałam pięć lat mój własny dziadek, twój ojciec ukradł moją niewinność, moje zaufanie do ludzi i świata i całą moją miłość do tego, co nieznane. Jak każde dziecko w kochającej rodzinie, zaufałam ci. A ty oddałaś mnie w jego ręce. To się stało podczas kąpieli. A potem powtórzyło jeszcze raz, którejś nocy. Dotykał mnie, bolało. Wołałam cię, płakałam i wierzyłam, że mnie uratujesz. Nie przyszłaś. Następnego dnia, gdy próbowałam opisać, co się stało, zostawiłaś mnie samą w pokoju. Po prostu wyszłaś. Zrozumiałam, że nie wolno mi o tym mówić.

Dziś jako dorosła osoba jestem zszokowana tym, jak zareagowałaś. Uważam to za niewyobrażalne, jako rodzic, że nic z tym, co mi się stało, nie zrobiono. Dziadka widywałam jeszcze potem, sporadycznie, przez kilka lat. Zawsze starałam się być jak najdalej od niego. Buntowałam się, kiedy kazałaś mi go pocałować na przywitanie. Każda jego wizyta w naszym domu napawała mnie niewyobrażalnym lękiem. Kiedy w końcu ciężko zachorował i miałam pewność, że go nie zobaczę, przynajmniej przez jakiś czas, odczułam niewyobrażalną ulgę.

Cieszę się, że on nie żyje. Cieszę się, że cierpiał umierając. Ale jego kara powinna być większa. To ogromna niesprawiedliwość, że nikt się nie dowiedział.

Zrozumiałam to jako nastolatka. I to, że mnie zawiodłaś.

Czas minął bardzo szybko. Naznaczył mnie latami depresji, poczuciem, że nie jestem nic warta i zaburzeniami odżywiania. Sześć lat temu dowiedziałam się, że moja starsza kuzynka przeszła przez to samo, co ja. Czy ktoś jej pomógł? Nie, przecież najważniejsze było dobre imię rodziny. I to, by nikt się nie dowiedział. Wyobraź sobie ten wstyd. Na pewno skazano by go na więzienie. Starsza osoba nie może tam spędzić ostatnich lat swojego życia, prawda?

A właściwie, dlaczego nie? Wstydzę się być częścią tej rodziny.

Dzisiaj mówisz mi, że nie odwiedzam cię wystarczająco często. Nie widzisz wystarczająco często swoich wnuczek. Nie ma przyjaźni między matką i córką. Mój dom nie jest wystarczająco dobry. Moja kariera nie postępuje tak, jak tego chciałaś. Nie jestem wystarczająco dobrze ubrana. Mój styl życia nie jest tak dobry jak styl mojej siostry, która najwyraźniej ma wszystko, czego mi brakuje. W ogóle mnie nie znasz, nie chcesz mnie poznać. Chcesz swojej własnej wersji mnie.

Mam ciągle nadzieję, że pewnego dnia powiesz „przepraszam”, ale w głębi duszy wiem, że ten dzień nie nadejdzie. Chcę, żebyś mi wytłumaczyła, dlaczego mnie nie ochroniłaś, ale wiem, że brak ci odwagi. Chcę, żebyś przyznała, jak wielką krzywdę mi wyrządziłaś, ale nie sądzę, żebyś miała na to siłę.

Zamiast tego chcę, żebyś wiedział, jak bardzo cię kocham. Widzę twoją rosnącą wrażliwość, bo się starzejesz i chciałabym, byś była spokojna przez resztę swojego życia. Nie życzę ci żebyś była zadowolona z życia, które miałaś, ponieważ nie czuję, że na to zasłużyłeś.

Ja wiem, że zawsze z uwagą wysłucham wszystkiego, co mówią mi moje córki. Będę je chronić. Nie jesteś moim wzorem do naśladowania, zbudowałem swój własny model rodzicielstwa.

Widzisz, wtedy wystarczyłoby jedyni, gdybyś mnie przytuliła i powiedziała „wszystko będzie dobrze, nie zrobiłaś nic złego”. Ale nie mogę zmienić przeszłości.


Przestań się „dopasowywać”. Jeśli naprawdę szanujesz samego siebie, nigdy nie pozwolisz na te kilka zachowań

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lipca 2018
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Żyjemy w tak trudnych, „fałszywych” czasach, zadowalając się jedynie powierzchownymi relacjami i niezbyt głębokimi więziami. Pozwalamy też na zbyt wiele innym, tracąc resztki szacunku dla samych siebie. Gdzie postawić granice? Jeśli naprawdę szanujesz i kochasz siebie, nie będziesz tolerował żadnego z poniższych toksycznych zachowań.

Zadowalanie innych

Pod koniec dnia po prostu musisz robić to, co czyni cię szczęśliwym. Zapomnij o próbach zadowalania innych, zawsze znajdą tysiąc powodów, dla których nie powinieneś podążać za głosem serca. Musisz wznieść się ponad opinie innych, a zamiast tego po prostu robić to, co wydaje ci się właściwe.

Negatywne postrzeganie samego siebie

Jeśli chcesz, aby twoja rzeczywistość wyglądała bardziej pozytywnie i energicznie, twoje myśli muszą być zgodne z twoją wymarzoną wizją świata. Jeśli masz negatywny pogląd na siebie, świat będzie szary i przygnębiający. Jednakże, jeśli masz pozytywny związek z samym sobą, zobaczysz nieskończone możliwości gdziekolwiek spojrzysz.

Pozostawanie w strefie komfortu

Wielu ludziom brakuje odwagi by spróbować czegoś nowego, postawić na swoim, wyruszyć w wymarzoną podróż… Decydują się pozostać „bezpieczni” tak długo, jak to możliwe, aby uniknąć czegoś niewygodnego, niekomfortowego.

Dopasowywanie się

Musisz znaleźć własną ścieżkę i nauczyć się ufać swoim instynktom, a nie „ślepo”  opiniom innych. Naucz się czuć komfortowo we własnej skórze i zaufaj swojej intuicji, a zobaczysz zupełnie nowy świat.

Zaniedbywanie swojego zdrowia

Jeśli nie czujesz się dobrze psychicznie, fizycznie lub emocjonalnie, koniecznie poszukaj przyczyny takiego stanu rzeczy. Zmiana nie następuje z dnia na dzień, ale wydarza się stopniowo dzięki działaniom, które można podjąć. Każdy szanujący się człowiek stawia na pierwszym miejscu swoje zdrowie, ponieważ wie, że bez tego nie może cieszyć się pełnią życia

Nadmierna kontrola relacji

Jeśli masz przyjaciół lub partnera, który próbuje dyktować ci, jak powinien wyglądać każdy aspekt twojego życia, to powinieneś poważnie zastanowić się nad tą relacją.  Nigdy nie wolno tolerować kogoś, kto chce tobą manipulować. Zasługujesz na przyjaźnie i związki, które poprawią twoje samopoczucie i zmobilizują Cię do rozwoju i nauki.

Lenistwo

Nie chodzi tu o słodki relaks. Wielu z nas pozwoliło, by nasze smartfony, tablety i komputery zapewniały nam rozrywkę przez większość czasu. Straciliśmy motywację, ponieważ łatwiej jest usiąść przed ekranem, niż wyjść do prawdziwego świata, aby coś osiągnąć.

Odrzucenie szczęścia

Zbyt wielu ludzi decyduje się na mniej niż to, na co zasługują, tylko dlatego, że nie cenią siebie wystarczająco lub czują się zbyt dobrze w swojej obecnej sytuacji, aby dokonać jaichkolwiek zmian.

Jeśli nie będziesz robić tego, co cię uszczęśliwia, zaczniesz tracić swoją duszę. Pozostaw za sobą wszystko, co nie wzbogaca twojego życia i wybieraj rzeczy, które cię wzmacniają.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Jak toksyczna relacja rodziców odbija się na dzieciach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 lipca 2018
Fot. iStock/PeopleImages

Każdy, kto psychicznie znęca się nad swoim partnerem, używa szantażu, szyderstw, upokarza i niszczy poczucie własnej wartości, również robi krzywdę swoim dzieciom. To one są stałymi świadkami toksycznego związku i stają się jego pierwszymi ofiarami. A smutny, emocjonalny bagaż zabierają ze sobą w dorosłe życie.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i danych Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) choroby i zaburzenia psychiczne to prawdziwa plaga XXI wieku. Wiele z nich ma swoje źródło w toksycznych relacjach lub nadużyciach, jakich doświadczyliśmy w dzieciństwie. Zespół stresu pourazowego, depresja, zaburzenia lękowe są cichymi konsekwencjami dysfunkcjonalnych zależności lub… świadkowania im.

 

Dzieci, które od najmłodszych lat są świadkami toksycznych relacji między rodzicami są szczególnie wrażliwe pod względem emocjonalnym. Poczucie winy, które towarzyszy ofierze przemocy, pojawia się również w dziecku, które widzi co się dzieje, ale nie rozumie dlaczego i nie może nic zrobić, w żaden sposób wpłynąć na sytuację. Ponieważ małe dzieci mają poczucie, że świat kręci się wokół nich, uważają automatycznie, że ból taty lub mamy, w taki sam sposób, jak krzyki lub kłótnie, są wynikiem czegoś, co one same spowodowały.

Dzieci są ofiarami w sytuacji, gdy wychowują ich rodzice pozostający w toksycznej relacji. Nie ma znaczenia, czy maluchy znajdują się za drzwiami i  nie widzą bezpośrednio brutalnych scen. Dzieci czują i słuchają, interpretują świat po swojemu, i niewiele jest rzeczy równie krzywdzących, niszczących jak dorastanie w środowisku o patologicznym i niszczącym podłożu emocjonalnym.

Niektóre osoby nie są w stanie zbudować stabilnego psychicznie i emocjonalnie środowiska. Są to ludzie balansujący między delikatnością a agresją, empatią a szantażem. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że oni nie powinni mieć dzieci. Świat jak wiadomo, nie jest jednak idealny.

Dzieci dorastające w takich domach w dorosłym życiu powielają dobrze znany mechanizmy stając się ofiarami własnych relacji. A zasługują przecież na na możliwość dorastania i życia w spokojnym otoczeniu. Jesteśmy winni im to wszystko zapewnić.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Zobacz także

„Mam dosyć słuchania, że muszę kochać swoje niedoskonałe ciało. Dajmy sobie prawo do rozpaczy"

Każdy ma swój niewysłany list. „Nauczyliście mnie, że furczeniem i wrzaskami można osiągnąć więcej”

„Gdy malowałyśmy pociąg cała łazienka była w zielonej farbie, cała zielona ja, cała zielona Ty i zielony dywan. Ale byłaś dzieckiem”. Akcja „List do dziecka”

Bardzo Was proszę pamiętajcie, że w życiu najważniejsze jest to by żyć. Akcja „List do dziecka”