Żyjemy w zbyt ciasnych gorsetach, które pozwoliliśmy sobie założyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 lutego 2018
Fot. iStock / fcscafeine
 

– Gdybyś mogła tu i teraz zadecydować, co chcesz robić w życiu, to co by to było – spytałam znajomej.

– Ale, że co?

– No, co byś chciała robić, od jutra mogłabyś to wprowadzić w życie – tłumaczę.

– Nie wiem – odpowiada. – Cholera, nie wiem.

A ja jestem zaskoczona. Kilka lat temu, jakby trochę w innym moim życiu, bardzo dalekim od tego, jakie mam dzisiaj, kumpel spytał: „Gdybyś dzisiaj mogła zmienić swoje życie, co byś robiła?”. Bez wahania odpowiedziałam wtedy: „Podróżować, pisać o tym i tak zarabiać”. Wtedy była to całkowita abstrakcja, od dawna nie miałam nic wspólnego z pisaniem, a podróżowanie, cóż… przy dwójce małych dzieci i tak byliśmy kosmitami, którzy z maluchami jeździli połazić w góry.

Dzisiaj, choć nadal marzenie brzmi niezbyt realnie, to jednak jest zdecydowanie bliżej w zasięgu moich możliwości. Co więcej, nie mam najmniejszego zamiaru z niego zrezygnować. Został mi rok do czterdziestki, mój młodszy syn dziś kończy 10 lat i tak naprawdę nie mam poczucia, że z mojego życia wycisnęłam wszystkie soki, że zamieram w jakieś strukturze, w której mi niewygodnie. Bo nie, bo nie jest wygodnie. Wręcz przeciwnie, im jestem starsza, tym bardziej jestem głodna życia, doświadczania nowego i szukania swojej drogi, sprawdzania, czy to już wytyczony szlak, czy może warto sprawdzić boczną – choć ryzykowną ścianę. Ostatnio znajomy patrzył na mnie jakbyśmy poznali się dopiero co, kiedy mówiłam, że ja jeszcze nie wiem, co będę robić za pięć lat, nie wiem, gdzie będę za dziesięć.

Patrzę na ludzi wokół siebie i coraz częściej uderza mnie jedno – zabiegani w codzienności, w skupianiu się na tym, co tak naprawdę nie ma większego w naszym życiu znaczenia, kompletnie rozmijamy się z tym, czego byśmy chcieli. Odbieramy sobie prawo do zmiany, do zawalczenia o to, co istotne, co może sprawić, że nasze życie będzie zwyczajnie lepsze, a może po prostu dobre. Uciekamy od wszystkich pytań, wątpliwości. Zakopujemy wszystkie „złe” myśli, bo trudno się przed sobą przyznać, że może popełniłam błąd, że może źle wybrałam, że może przegapiłam podsuwaną szansę.

A przecież nie ma nic złego w popełnianiu błędów. Porażką jest ich nie zauważyć i nie wyciągnąć wniosków i… nie spróbować jeszcze raz.

Znacie to na pewno. Ładny obrazek. Rodzina. Oni, rodzice załóżmy dwójki dzieci. Oboje koło 40-tki, żyją normalnym życiem, jak wszyscy. Dom czy mieszkanie na kredyt. Auto średniej klasy, praca za tyle, żeby wystarczało także na jakieś wakacje, bez szaleństw. Wstają codziennie rano – dzieci, praca, zakupy, obiad. Wieczorem jakieś drobne domowe obowiązki, w weekend obiad u rodziców, teściów, czasami spotkanie ze starymi znajomymi. Spoko życie. Niejeden o takim marzy i słusznie. Tyle, że ona kiedyś marzyła o tym, żeby żeglować. Żeby wybrać się w rejs po cieplejszych morzach. A on zawsze chciał przejechać Europę rowerem. A może ona chciała grać na fortepianie, a on otworzyć schronisko dla psów. Nie wiem, cokolwiek. Każdy z nas kiedyś wyobrażał sobie swoje życie, słyszał jeszcze te głosy, co w środku krzyczały, że nie chcę być jak wszyscy, że chcę od życia czegoś więcej niż rodzice, ich sąsiedzi czy znajomi. Zarzekaliśmy się, że nie pozwolimy zamknąć się w M3, z lodówką, pralką z suszarką – bo ta okaże się w naszym życiu nagle niezbędna. Podobnie, jak nowy odkurzacz, telewizor i dywan. I okej. Nie ma w tym nic złego do momentu, kiedy ona nie zaczyna się złościć na koleżankę spotkaną po latach, która pasję przekuła w pracę, realizuje się na wielu obszarach. Nie wiem – biega, skacze, łazi po górach, śpiewa, pisze książki, cokolwiek, ale to, co robi, jest w pełni z nią tożsame. Nie przełyka goryczy myśląc: „Dobra, jakoś wytrzymam w tej robocie, byle do urlopu”. Bo ty właśnie na ten urlop odkłada i o nim marzysz. Cała reszta jest bez znaczenia, szaro-bura, rozświetlana przez dzieci jedynie. Ale skoro jest szaro-bure, to czemu tego nie zmienić. Nie zadać sobie kilku pytań, posłuchać, co nam w duszy gra, co serce podpowiada. Przecież czasami bywa to kwestią wyjścia z domu, zapisania się na kurs tańca, na lekcje angielskiego bez oglądania się na nikogo, spakować torbę na basen. Znaleźć internetowy kurs, którego ukończenie nie jest dla nas niczym trudnym, a co pozwoli się rozwinąć.

Spotkaliśmy ostatnio znajomych, nie widzianych od dawna. Okazało się, że dla nich największą atrakcją był wyjazd, który my zorganizowaliśmy trzy lata temu. Rozejrzałam się – dwójka dzieci, kot, praca ta sama od 15 lat. Zastanawiałam się, czy oni już tak do końca. Kolejna niedziela, sobota, emocje podczas egzaminów dzieci, ich matura, studia, później wnuki. A gdzie oni? Gdzie ich pasje, ciekawość świata, marzenia i cele. Przecież każdy z nas ma wierzchołek, na który chciałby wejść, a przynajmniej kiedyś tego pragnął.

Ostatnio często pytam siebie: „Czego ty do cholery chcesz”. Płaczę, gryzę poduszkę, mierzę się z tymi wszystkimi myślami, które kłębią się w mojej głowie. To nie jest łatwe, pewnie dlatego chętniej je zakopujemy albo racjonalizujemy: „No co ty, jestem w takiej dupie, że nie mogę teraz swojego życia wywrócić do góry nogami” – często słyszę. Chodzi o uwikłanie – bo dzieci, bo rodzina, kredyt, praca. Ale przecież nikt od nas nie wymaga rewolucji. Może czasami wystarczy korekta, jakaś wartość dodana, sięgnięcie po to, czego chcemy, a nie rzucanie się w wir zmian. One przerażają. Myślę: „Ale jak?”. To złe pytanie. Zmieniam je na „dlaczego” – dlaczego tego akurat chcę, dlaczego tego potrzebuję. Wówczas na owo „jak” odpowiedź przychodzi sama, choć opornie, choć w pełnym sprzeciwie mojej głowy, to jednak.

Pozwalamy sobie założyć zbyt ciasne gorsety. Wmawiamy sobie, że dobrze w nich wyglądamy, ba – czujemy się świetnie. One trzymają nas w schemacie – rodzina, dom, kredyt, praca, dzieci. A co jest poza tym? Gdzie ty jesteś? Czego chcesz? Czego potrzebujesz? Co porusza twoje delikatne struny, zalewa falą niezrozumiałych dla ciebie emocji. Wiesz, że coś cię wzrusza, coś wkurza masakrycznie, ale nie szukasz odpowiedzi dlaczego? Pamiętam, jak moja przyjaciółka mówiła mi: „Co widziałam małe dziecko, płakałam. Myślałam, że oszaleję”. Aż w końcu usiadła ze sobą i pozwoliła sobie usłyszeć, że tak, że ona chce jeszcze jedno – trzecie dziecko. Dzisiaj jest szczęśliwą mamą trójki.

Każdy z nas ma w sobie pragnienia. Każdy. Nie wierzę, że nie ma kogoś, kto ich nie ma. Są ci, którzy nie chcą ich słyszeć, bo się boją rozczarowania, tego, że nie sprostają, że jest za późno. A gdyby tak poluzować trochę ten gorset? Pozwolić sobie na ciut głębszy oddech i swobodniejsze rozejrzenie się wokół? Wytężenie słuchu i takie prawdziwie pobycie tu i teraz ze sobą. Usłyszeć siebie, to już bardzo dużo. Nieuleganie konformizmowi, jeszcze więcej. Pozwolić sobie na wahania, wątpliwości, a w końcu na próbowanie choćby najmniejszych zmian, to sukces, to wartość i jakość, którą dajemy sobie w prezencie. Dajemy ją naszemu życiu. Masz na to ochotę? Bo ja mam ogromną.


„Życzę każdej kobiecie takiego faceta”. Akcja #ListdoNiego

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 lutego 2018
 

Cześć kochanie,

w moim pierwszym liście do Ciebie, chcę Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham i jak wiele zawdzięczam.

Nasze początki nie przypominały historii rodem z komedii romantycznej. Nie znam drugiej takiej pary, która przez pierwsze pół roku tak się kłóciła jak my. Jesteśmy zupełnie inni. Na początku bardzo dużo kłótni, przysłowiowe rzucanie talerzami, żeby potem atmosfera mogła być oczyszczona. Teraz już kłócimy się bardzo rzadko. Ale to Twoja zasługa, bo znosisz cierpliwie moje wybuchy złości. Masz nawet do mnie więcej cierpliwości niż własna mama. W trakcie pisania tego listu zdążyłeś już do mnie 5 razy zadzwonić z zapytaniem co kupić na rosół. Robisz tak za każdym razem, a przecież składniki na rosół zawsze są takie same. Mówisz, że wolisz sto razy mnie zapytać niż potem słuchać mojego narzekania, że coś źle kupiłeś. Może dla niektórych to nieistotna sprawa, ale w codziennym życiu jest to duże ułatwienie. Dzięki temu nie ma między nami niepotrzebnych sporów. Zawsze starasz się wszystko zrobić tak, żebym była zadowolona. Myślisz, że tego nie zauważam? Wiem, w życiu codziennym nie pokazuję tego, jestem taką małą zołzą. Ale naprawdę widzę Twoje starania i doceniam.

Chciałabym teraz napisać Ci o najważniejszym, o czym bardzo trudno mi mówić. Bardzo Ci dziękuję, że uratowałeś moje życie, że uratowałeś mnie. Gdyby nie Ty nie byłoby mnie już na tym świecie. Byłam na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego. Nikt mi nie wierzył, że z dnia na  dzień czuję się coraz gorzej. Ani rodzina, ani przyjaciele. Byłam pozostawiona sama sobie. Nagle pojawiłeś się Ty, mój zawsze uśmiechnięty A. Poznaliśmy się w pracy i nawet tam już otoczyłeś mnie opieką, poprawiałeś to co zepsułam. Byłeś moim cieniem. Z czasem przekonałeś mnie, że powinnam się leczyć. Również dzięki Tobie rodzina zaczęła wierzyć, że jednak coś mi dolega. Miesiące chodzenia po lekarzach, czekania w kolejkach. Twoja cierpliwość do mnie była i nadal jest nieoceniona. Ale w końcu dowiedzieliśmy co mi jest, podjęłam leczenie. Rok byłam wyłączona z życia, a Ty dalej byłeś. I nie miałeś żadnych pretensji, że siedzimy w domu i nigdzie nie wychodzimy bo ja nie mam siły. Cały czas byłeś, wyrozumiały i czuły…

Mogłabym napisać jeszcze niezliczoną ilość słów dziękujących Tobie, ale wiem, że czytanie nie jest Twoim ulubionym zajęciem. Jeszcze raz dziękuję Ci z całego serca, że byłeś i jesteś. Życzę każdej kobiecie takiego faceta. W bajkach rycerze przyjeżdżają na białym koniu i ratują królewny. W mojej bajce takim rycerzem jesteś Ty;*

Jeśli jakimś cudem ten list zostanie opublikowany to obiecuję Ci, pokażę Ci go i pozwolę przeczytać.;)

A.

 

Akcja #ListdoNiego

Napisz i wyślij do nas swój #ListdoNiego – i uwolnij słowa. Wybrane listy opublikujemy, a najlepsze wyznania nagrodzimy – a nagrody czekają bajeczne. 😉

Bądźcie z nami, oprócz waszych listów w ramach akcji ukażą się… różne miłosne sekrety. Gotowi na miłość?

Czekamy na wasze listy pod adresem: kontakt@ohme.plw tytule wiadomości wpisujcie: #ListdoNiego. Koniecznie podpiszcie się imieniem i nazwiskiem, a jeśli życzycie sobie publikację pod pseudonimem – napiszcie nam o tym!

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me .
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora i Sponsora konkursu swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).
Wysłanie tekstu jest równoważne ze zgodą na jego publikację oraz kontakt ze strony Oh!me w celu odbioru nagrody. Tekst powinien być podpisany imieniem i nazwiskiem. Publikacja pojawi się pod wybranym przez autora pseudonimem bądź inicjałami. Prosimy o dołączenie informacji, jak chcecie zostać podpisani lub wyraźną informację, że chcecie by tekst pojawił się pod waszym imieniem i nazwiskiem.

Nagrody:

logo

2 x zaproszenie do Hotelu Afrodyta Business&SPA*

ohme konkurs karnet

*Do nagrody przypisana jest dodatkowa nagroda pieniężna, przeznaczona na poczet pokrycia podatku dochodowego od wygranej w Konkursie. Dodatkowa nagroda pieniężna nie podlega wypłacie zwycięzcy i zostanie potrącona przez Sponsora oraz przeznaczona na pokrycie należnego podatku dochodowego od osób fizycznych od wygranej w Konkursie zgodnie z art. 41 ust. 4 i 7 w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Karnet ważny do zrealizowania przez 3 miesiące od daty rejestracji (przyznania karnetu).

Kopia Panorama hotel z zewnątrz Afrodyta

Szampan&Sekrety_logo_beztła

1 x  Bon Podarunkowy na nocleg dla dwóch osób w apartamencie dla zakochanych „Szampan i Sekrety” z wybranym wystrojem Pokoju Fantazji,  w dowolnie wybranym dniu od poniedziałku do czwartku. W pakiecie Gold butelka wina, śniadanie dla dwojga i świeże płatki róż. Bon ważny do końca 2018 r. Wartość 500 PLN.**

IMG_5628

1 x  Bon Podarunkowy na nocleg dla dwóch osób w apartamencie dla zakochanych „Szampan i Sekrety” z wybranym wystrojem Pokoju Fantazji,  w dowolnie wybranym dniu od piątku do niedzieli. W pakiecie Gold butelka wina, śniadanie dla dwojga i świeże płatki róż. Bon ważny do końca 2018 r. Wartość 800 PLN.*, **

1 x  Bon Podarunkowy na nocleg dla dwóch osób w apartamencie dla zakochanych „Szampan i Sekrety” z wybranym wystrojem Pokoju Fantazji,  w dowolnie wybranym dniu od piątku do niedzieli. W pakiecie Platinum butelka szampana, śniadanie dla dwojga, zmysłowa niespodzianka i świeże płatki róż. Bon ważny do końca 2018 r. Wartość 1200 PLN.*, **

*Do nagrody przypisana jest dodatkowa nagroda pieniężna, przeznaczona na poczet pokrycia podatku dochodowego od wygranej w Konkursie. Dodatkowa nagroda pieniężna nie podlega wypłacie zwycięzcy i zostanie potrącona przez Sponsora oraz przeznaczona na pokrycie należnego podatku dochodowego od osób fizycznych od wygranej w Konkursie zgodnie z art. 41 ust. 4 i 7 w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
** Realizacja bonu podarunkowego zgodnie z regulaminem „Bonu Podarunkowego Szampan i Sekrety”; regulamin zawierający informacje o sposobie zrealizowania wygranej zostanie przesłany laureatom

Hama - logo

3 x zestaw dobrej mocy dla dwojga od hama, składający się z:

  1. Hama Ładowarka bezprzewodowa „Magnetic Touch” do smartfonów (1 szt.)
    hama_magnetictoich2

    – Gwarantowana maksymalna szybkość ładowania dostosowana do urządzenia

    – Zoptymalizowany proces ładowania oszczędza akumulator i wydłuża jego trwałość

    – Ekskluzywne wzornictwo na wysoki połysk

    – Bezprzewodowe ładowanie smartfonów za pomocą technologii Qi

    – Obracany o 360° zacisk do mocowania na kratce wentylacyjnej w pozycji pionowej lub poziomej

  2. Hama Power Pack „Premium Alu”, 8000 mAh, antracytowy (1 szt.)

hama_premiumalu1

– Ładowarka Power Pack umożliwia mobilne zasilania energią

– Atestowane ogniwa gwarantują najwyższy standard bezpieczeństwa i najwyższą jakość

Akcja trwa od 05.02.2018 do 28.02.2018 roku.

Regulamin zabawy jest dostępny tutaj.


Zaraz wyjdziesz z siebie i staniesz obok? Podpowiadamy, jak rozmawiać z dzieckiem, gdy puszczają ci nerwy

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 lutego 2018
Fot. iStock/NataliaDeriabina
Następny

Dzieci są przesłodkie, kiedy śpią. Kiedy są aktywne, potrafią dać w kość. I choć szybko się o tym, zapomina, w sytuacjach kryzysowych bardzo trudno zapanować nad emocjami. Szczególnie, jeżeli mamy do czynienia z małym dzieckiem, które nie manifestuje wszystkich swoich uczuć i emocji. Przy czym często nie potrafi wyjaśnić, skąd bierze się jego gniew lub frustracja. W takich sytuacjach, to my – dorośli musimy stanąć na wysokości zadania i tak poprowadzić rozmowę, by pomóc dziecku się uspokoić. To niełatwe, ale możliwe do osiągnięcia. 

„Przestań rozrzucać zabawki”. Zamiast tego, powiedz: „Kiedy wyrzucasz zabawki, mam wrażenie, że nie chcesz się nimi bawić, to prawda?”.

Taka technika pozwala na zachowanie odpowiedniej, otwartej komunikacji. Kiedy wyjaśniasz, jak sytuacja wygląda z twojej perspektywy, dajesz dziecku szansę na przeanalizowanie swojego zachowania. To z kolei pozwala wam porozmawiać o tym, dlaczego faktycznie rozrzuca zabawki i jak tego uniknąć.

„Duże dzieci tak się nie zachowują”. Zamiast tego, powiedz: „Każdy człowiek, nawet dorosły, nie potrafi czasem zapanować nad emocjami. Porozmawiajmy o tym”.

Mówienie, że duże dzieci, nastolatkowie czy dorośli nie odczuwają gniewu lub frustracji jest nieprawdą. Każdy człowiek ma prawo do odczuwania silnych emocji.

„Nie waż się go uderzyć!”. Zamiast tego, powiedz: „Masz prawo się złościć, ale nie wolno ci nikogo bić. Każdy ma prawo czuć się bezpiecznie”.

To bardzo ważne, żeby nauczyć dziecko odpowiednio reagować w sytuacji, gdy nie potrafi poradzić sobie z emocjami. Może chcieć kogoś uderzyć, tylko po to, by dać upust swojej frustracji. Trzeba mu wyjaśnić, że emocje to jedna sprawa. To, jak sobie z nimi poradzimy, to zupełnie inna sprawa.

„Dość tego! Masz wyjść”. Zamiast tego, powiedz: „Chodźmy w jakieś spokojne, neutralne miejsce”.

Izolowanie dziecka nie jest najlepszym pomysłem. Szczególnie, gdy jest za małe, żeby zrozumieć swoje emocje i postępowanie. W takiej sytuacji poczuje się odtrącone. Żeby pomóc dziecku radzić sobie z emocjami, trzeba z nim być, a nie pozostawiać je samo sobie.

„Natychmiast myj zęby”. Zamiast tego, powiedz: „Chcesz najpierw umyć zęby czy twarz?” albo „Chcesz najpierw umyć zęby misiowi czy swoje?”.

W ten sposób najpierw dajesz dziecku wybór, a dopiero w drugiej kolejności pokazujesz kontrolę.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Samotne wakacje nie bolą!

Samotne wakacje nie bolą!

Znacie serię „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn”? To książki, które mówią językiem dzieci o tym, co jest im bliskie

Czas na zmiany! Rozpoczynamy naszą wyjątkową akcję „7 dni dla siebie”