Zrozumieć Karmę. 10 zdań, które pomogą przybliżyć ci jej znaczenie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2018
Fot. iStock/LeszekCzerwonka
Fot. iStock/LeszekCzerwonka
 

Słowa „karma” używamy dość często, również w żartach, niekoniecznie dobrze rozumiejąc jego znaczenie. Na ogół mówimy o karmie, gdy dzieje się coś negatywnego lub jako o naturalnej „zemście” losu na kimś, kto popełnił niewybaczalny czyn. W rzeczywistości pojęcie karmy jest szersze, dlatego istotne jest, aby znać kilka zdań, które pomogą nam lepiej zrozumieć jej ideę.

Słowo „karma” pochodzi z sanskrytu i jest powszechnie rozumiane jako niewidzialna siła, która nabiera poprzez działania, które podejmujemy. Ta siła powoduje szereg skutków i działa na zasadzie prawa przyczyny i skutku.

10 zdań, które przybliżą ci znaczenie karmy

1. „Każde działanie w naszym życiu porusza strunę, która będzie wibrować w wieczności.”(Edwin Hubbell Chapiny)

Oznacza to, że nie ma takiego działania, nawet najmniejszego, które na przestrzeni czasu nie będzie miało wpływu na nasze życie.

2. „Życie oferuje nam najbardziej przydatne doświadczenia dla rozwoju naszej świadomości. Skąd będziesz wiedzieć, że są to doświadczenia, których potrzebujesz? To proste: to są te, które teraz przeżywasz. ” (Eckhart Tolle)

Przeżywamy dokładnie to, czego w danym momencie potrzebujemy.

3. „Nie oceniaj każdego dnia w zależności od plonu, który zbierzesz, ale nasion, które zasiałeś” (Robert Louis Stevenson)

Można czerpać z wysiłku, który wkładamy w to, by przetrwać każdy dzień.

4. „Poznaliśmy się z jakiegoś powodu. Albo jesteś błogosławieństwem, albo jesteś lekcją „

Każdy, człowiek, który pojawia się w naszym życiu, pojawia się z w nim nie bez powodu.

5. „Budzimy w innych ludziach takie samo nastawienie psychiczne wobec nas, jakie oni budzą w nas” (Elbert Hubbard )

Relacje, jakie mamy z innymi, nie są dziełem przypadku. To my je kreujemy.

6. „Kiedy zasiejesz ziarno miłości, sam kwitniesz” (Ma Jaya Sati Bhagavati)

W miłości dużo ważniejsze jest dawanie niż otrzymywanie

7. „Karma nie jest silnikiem kosmicznym, który przynosi nam karę. To raczej neutralna sekwencja czynów, rezultatów i konsekwencji „. (Vera Nazarian)

Nie ma kary, która spadnie z nieba z powodu naszych działań: są raczej te działabua, które powodują powstanie szeregu pozytywnych i negatywnych konsekwencji.

8. „Karma, właściwie zrozumiane, to tylko mechanika, przez którą manifestuje się naszs świadomość.” (Deepak Chopra)

Jeśli dobrze się zastanowimy na tym, co przydarza nam się w życiu, zrozumiemy, że wszystko ma przyczynę i skutek.

9. „Każde doświadczenie powtarza się, albo też cierpisz z powodu każdego doświadczenia, dopóki nie przeżyjesz go odpowiednio i całkowicie po raz pierwszy. ” (Ben Okri )

Cechą karmy jest wieczne powtórzenie. Dzieje się tak, ponieważ życie przynosi nam te same trudne doświadczenia, dopóki nie stajemy się tego świadomi.

10. „Sposób, w jaki traktujesz ludzi, jest ich karmą; sposób w jaki oni cię traktują, jest twoją karmą.” (Wayne Dyer)

Koncentruj się na swoich działaniach i reakcjach, nie oglądaj się na innych.


Na podstawie: nospensees.fr


Udajemy dobre życie zbyt długo i zbyt starannie. Pułapki tłumionych, zawieszonych emocji czekają na każdego

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 czerwca 2018
Nosi w sobie potwora, który zmienia ją i wzbudza lęk. Potwora zwanego schizofrenią
Fot. iStock / cranach
 

„Nic się nie stało…” – odpowiadasz odruchowo, choć masz wrażenie, że zaraz bezpowrotnie rozpadniesz się na milion kawałków tak drobnych, że nie sposób będzie je posklejać. Ale coś podpowiada ci, że to twój problem, twoja sprawa, twój teren. Przecież MUSISZ sobie poradzić, jak zawsze. Musisz unieść ten ciężar – należy do ciebie. Nikt nie ma prawa wchodzić z butami w  twoje życie i problemy… Tak bardzo ci wstyd. Tak bardzo chcesz uciec, że jedynym rozwiązaniem jest, choć na chwilę, poudawać dobre życie…

Jesteś mistrzem świata w racjonalizowaniu i wypieraniu tego, co złe. Tak jest bezpieczniej – myślisz. Bo przecież trzeba sobie jakoś pomóc, zrobić coś, żeby choć przez chwilę nie bolało… Brzmi znajomo? Pewnie wydaje ci się, że ciebie to nie dotyczy.

Przypomnij sobie teraz, ile razy odpowiedziałeś: „Jest OK”, mimo, że właśnie spotkała cię ogromna przykrość lub krzywda. Ile razy ukrywałeś łzy, drżące dłonie za „nic się nie stało…”? Zaryzykuję, że nie sposób tego zliczyć.

Skoro to nic takiego, dlaczego płaczesz? Możesz na chwilę oszukać swoją duszę, ale nie ciało. Aż pewnego dnia zabrniesz tak daleko, że wszystkie stłumione i wyparte emocje, zaczną rozrywać cię jak granat. Wyrywać z ciebie to, co najlepsze… Co stanie się potem?

Wszyscy to robimy, ale nie każdy przekroczy granicę

Każdy z nas w swoim życiu będzie musiał zmierzyć się ze zbyt trudną dla niego emocją. Prawdopodobnie również każdy z nas doświadczy mechanizmu wyparcia – zazwyczaj jako naturalną i dość krótką reakcję na stres z tą emocją związany. Są jednak osoby, które zdecydowanie gorzej radzą sobie w takich sytuacjach – bywa, że grają przez całe swoje życie sparaliżowani strachem przed prawdziwym życiem.

Perfekcjoniści – udają, bo nieidealne nie ma prawa istnieć. Zakłóca ich wewnętrzne bezpieczeństwo. Bardzo często to jedyny mechanizm, jaki wydaje im się akceptowalny. Bo walczyć z problemem, znaczy przyznać, że on istnieje…  W perfekcyjnym świecie ciągłych ocen, na takie „wybryki” nie ma miejsca. To jeden z powodów, które sprawiają, że perfekcjonizm jest tak niszczycielski. Perfekcjoniści obawiają się oceny innych.

Chorobliwie kontrolujący – tu mechanizm wyparcia działa podobnie, jak w przypadku perfekcjonizmu, inna jest za to jego motywacja. Nie musi być najlepiej, musi być po mojemu (choćby to prowadziło do klęski). Jeśli nie mogę kontrolować emocji – nie mają prawa istnieć…

Cynicy i wieczni krytycy – ich sposobem na wyparcie, jest dewaluacja rangi problemu. Bo przecież taki problem, to nie problem. Najlepiej odwrócić od siebie uwagę, przekierować ją gdzie indziej – i nie czuć już odrzucenia.

Osoby z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, usługujące innym – muszą stłumić siebie, by móc bez reszty służyć innym, poświęcać się. Wszystko w zamian za poczucie bezpieczeństwa, zainteresowanie. To osoby, które zazwyczaj nie doświadczyły dobrych emocji  w dzieciństwie, mają trudności ze zbudowaniem własnej pozytywnej tożsamości.

A nastolatki…?

Nastolatkom jest trudniej

Dlaczego nastolatki? Jeżeli przyjrzysz się cechom tych wszystkich „grup ryzyka”, narażonych na emocjonalne udawanie, szybko zauważysz, że w każdej z nich, kryją się również cechy, które bez trudu mogłbyś powiązać z okresem dorastania.  Jakie?

Bardzo silna presja rówieśnicza i ciągłe podleganie ocenie. Niskie poczucie własnej wartości, poszukiwanie i uczenie się, jak ją zbudować. Sarkazm, bunt – próby radzenia sobie w ten sposób z trudnymi sytuacjami, uciekanie od nich. Brzmi wręcz książkowo.

Nasze dzieci w okresie dojrzewania, osiągają mistrzostwo świata w tłumieniu emocji na krótkich dystansach. Co się dzieje po przebiegnięciu mety? Następuje olbrzymi wybuch, który tak dobrze znasz. Tylko one jeszcze często nie zdają sobie sprawy, że zapalnikiem tej zwykłej, małej awantury, wcale nie były skurczone w praniu ulubione dżinsy albo szlaban na wyjście z przyjaciółmi. Potrzebują czasu i drogowskazów, by zacząć zaglądać głębiej w siebie.

Jak długo można tak udawać? Odpowiedź jest prosta – niezbyt długo, emocji nie da się usunąć, wyciąć chirurgicznie ze zbyt zmęczonej i udręczonej głowy. Każdy akt, odegrany w takim teatrze, sprawia, że emocje, choć niewidoczne – pęcznieją. I prędzej czy później trzeba będzie przyznać się przed innymi – a przede wszystkim przed sobą, że to wszystko nieprawda, że to nie twoje życie. Jedyne, co możesz dobrego dla siebie zrobić, to zebrać całą swoją odwagę i pomoc, na którą możesz liczyć – i zrobić pierwszy krok, by wyjść z iluzji… Pytanie brzmi, jak bardzo ci zależy?

Pozwól dzieciom czuć. Od samego początku i wszystko – tylko tak możesz pomóc im stanąć z emocjami twarzą w twarz. Naprawdę, mimo wieku, tak bardzo się nie różnimy. Im też jest trudno.

Troska

Nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa, ukazała się właśnie genialna wręcz książka „Troska”.  To już kolejna pozycja Eve Ainsworth, autorki bestsellerowych powieści dla młodzieży.  Zdecydowanie warto podsunąć „Troskę” swoim dorastającym dzieciom, ale również koniecznie samemu przeczytać. I przypomnieć sobie, jak to jest czuć, że nie ma wyjścia, stać pod ścianą, gdy ma się tylko naście lat. Bo idę o zakład, że każdy z nas, ma w sobie pewien dorosły odruch, który podpowiada „chciałbym mieć znów TAKIE problemy…”.

Udajemy dobre życie zbyt długo i zbyt starannie – nasze dzieci też to robią. Daj im jakiekolwiek narzędzia, by mogły się z emocjami zmierzyć.

9788380738379Autor: Eve Ainsworth
Data wydania: 2018
EAN: 9788380738379
Format: 145×205
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 288
Wiek czytelnika: 12-14 lat

„Troska” to poruszający obraz życia dwojga młodych ludzi, którzy odnajdują się pomimo przeciwności losu. Książka 12+.

Głównie bohaterowie to dziewczyna i chłopak. Marty i Daisy udają przez całe życie. Marty udaje, że jego mama z dnia na dzień nie traci kontaktu z rzeczywistością. Daisy udaje, że jej rodziców nie wykańcza opieka nad jej nieuleczalnie chorym bratem. Oboje udają, że wszystko jest w porządku. Ale jak długo można udawać?

Świetnie napisana historia przez Eve Ainsworth – autorkę „Krzywdy. Historii moich blizn”, „7 dni” oraz „Zadurzenia”.


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Zielona Sowa

Na podstawie typologii dr Dona Colberta


Był cellulit i… już go nie ma. Nie wierzcie wszystkiemu, co widzicie na zdjęciach

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2018
Fot. Screen z Instagrama /II tk_line09
Fot. Screen z Instagrama /II tk_line09

Karmimy się zdjęciami. Zresztą teraz cały świat jest sfotografowany. W sieć wrzucamy to, co jemy, co na siebie zakładamy, rzadko kiedy to, jak wyglądamy. Bo jak się porównywać z tymi wszystkimi pięknymi kobietami z cudownymi ciałami, skoro nasze ma tyle niedoskonałości. Na szczęście coraz więcej kobiet, które mają wpływ na to, jak postrzegamy nasze ciała, odkrywa prawdę nie wstydząc się pokazać w pełnym świetle, bez retuszy, poprawek. Często nie zdajemy sobie sprawy, ile sztuczek zostało wykorzystanych, by przedstawić się w jak najbardziej korzystnej wersji. Za to coraz częściej pokazane zostaje, jak wykorzystanie światła może zmienić to, jak wyglądamy.

27-latka –  Tesia Kline z Alabamy podzieliła się na swoim Instagramie dwoma zdjęciami pokazując, jak oświetlenie zmieniło wygląd jej nóg.  Jej celem jest nakłonienie nas, abyśmy nie wierzyli w wszystkie obrazy, które widzimy, zwłaszcza te, na których widać pozornie „doskonałe” ciała.

Jak sama mówi – był czas, kiedy miała obsesję na punkcie pozbywania się swoich „wad”. Tesie bardzo schudła, więc cellulit, rozstępy, luźna skóra były tym, z czym walczyła. Używała tony kremów i żeli, które nigdy nie przyniosły idealnego rezultatu. W końcu zdała sobie sprawę, że nawet jej absolutnie szczupłe ciało nie jest idealne. Zaczęła więc uczyć się, jak pokochać siebie i zaakceptować, jak budować pozytywny wizerunek własnego ciała. To dało jej pewność siebie  i wiarę w swoje możliwości, nie idealne ciało. Tesie podkreśla, że teraz skupia się na byciu zdrową, koniec z ostrą dietą i wycieńczającymi treningami. Ważne są dla niej – ona sama, jej ciało i zdrowie psychiczne. 27-latka zyskała coś jeszcze – dystans do siebie.  


Zobacz także

Fot. iStock / martin-dm

Niekochane córki tracą emocjonalną równowagę. 4 destrukcyjne zachowania dorosłych kobiet

Co łączy wszystkie filmy Disney Pixar? W życiu nie zgadniesz

Co łączy wszystkie filmy Disney Pixar? W życiu nie zgadniesz

Fot. iStock/AleksandarNakic

15 prostych rzeczy, które są ważne dla twojego dziecka, tato