„Jak nie zobaczę pierścionka, to się pożegnamy”. Dlaczego nie należy sobie w związku stawiać ultimatum

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 lutego 2018
Fot. istock/Mkovalevskaya
 

„Jeśli tego nie zrobisz, z nami koniec, odchodzę” – mówimy partnerowi i nazywamy to obroną naszych przekonań i potrzeb. Wybieraniem swojego szczęścia. Siłą i pewnością. Nie boimy się zawalczyć o siebie, zażądać tego, czego nam trzeba. Równie często radzimy naszym przyjaciołom, żeby postąpili w podobny sposób, kiedy w ich związku pojawiają się choćby drobne problemy.

Jednak okazuje się, że stawianie ultimatum jest w rzeczywistości destrukcyjne dla relacji i może mieć poważne, negatywne konsekwencje. Stawianie warunków sprawia, że twój partner czuje się zmuszany i „uwięziony” w waszej relacji. Jakiekolwiek działania podejmuje pod presją, a nie z odpowiednich pobudek. Trudno czuć się kochanym i akceptowanym przez kogoś, kto nam grozi lub czegoś żąda. Dodatkowo, szantażując swojego partnera, podnosisz poziom napięcia między wami jeszcze bardziej, w sytuacji, która mogłaby być okazją do pielęgnowania wzajemnego zrozumienia i zaufania.  Jeśli uda ci się postawić na swoim – wygrałeś, ale nie wygrał twój związek.

Stawiamy ultimatum, ponieważ nie rozumiemy do końca na czym polega asertywność.  Zapominamy, że szantaż i żądanie czegoś od partnera to nie to samo co prośba o zaspokojenie naszych potrzeb.  Różnica między tymi dwoma pojęciami polega na tym, że każde z nich wyrażamy inaczej. Zamiast stawiać warunki, powinniśmy ze sobą prowadzić szczere, uważne, pełne szacunku, spokojne rozmowy, dzielić się ze sobą swoją perspektywą i starać się zrozumieć swój punkt widzenia.

Kluczowa jest uczciwa, wspierająca,  i ukierunkowana na wzajemną ciekawość siebie samych komunikacja. Kochaj swojego partnera na tyle, by nie stawiać mu ultimatum. Rozmawiaj z nimi, pracuj nad waszym związkiem. I pamiętaj, że choć  konflikt może być bolesny, oferuje nam możliwość rozwoju jako parze, a nawet wzmocnienia więzi między nami.


Na podstawie: psychcentral.com

 


Słodkie Walentynki w stylu fit. Przepis na kakaowe torciki bezowe Konrada Gacy

Redakcja
Redakcja
6 lutego 2018
Przepis na kakaowe torciki bezowe Konrada Gacy
Fot. Materiały prasowe
 

Święto zakochanych zbliża się wielkimi krokami. Takie okazje, to często duże wyzwanie dla osób, które właśnie są w trakcie walki o nową, szczuplejszą sylwetkę. Poniżej przedstawiamy  przepis na fit deser autorska Konrada Gacy, specjalisty ds. leczenia otyłości.  Przepyszne kakaowe torciki bezowe będą doskonałym zakończeniem wspólnego posiłku oraz prawdziwym przysmakiem dla osób dbających o linię.

Kakaowe torciki bezowe

Składniki:

  • białko, 2 sztuki
  • cukier brzozowy, 125 g do bezy i 1 łyżka do twarożku
  • naturalne kakao, 1 czubata łyżka
  • ser biały chudy, 120 g
  • jogurt naturalny, 4 łyżki
  • otarta skórka z limonki, pół łyżki

Wykonanie:

125 g cukru dokładnie mielimy w młynku. Z białek ubijamy sztywną pianę, po czym delikatnie dosypujemy cukier, cały czas ubijając. Po dodanie cukru piana powinna być gładka. Następnie powoli dodajemy kakao, aż dokładnie wymieszamy je z całą pianą. Tak przygotowaną pianę wyciskamy za pomocą rękawa lub wykładamy łyżką na papier do pieczenia. Między bezami ostawiamy trochę miejsca, ponieważ delikatnie wyrosną. Wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do 110 ˚C i pieczemy przez 50 min. Po tym  czasie wyłączamy piekarnik i pozwalamy bezom wystygnąć. Twaróg mielimy z jogurtem i cukrem do uzyskania kremowej konsystencji i dokładnie mieszamy ze skórką limonki. Bezy po przestygnięciu przekrawamy na pół i smarujemy je w środku twarożkiem. Złożone bezy wykładamy na talerz.

Przepis na kakaowe torciki bezowe Konrada Gacy

Fot. Materiały prasowe

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia Fit 2” Konrada Gacy.

Przepis na kakaowe torciki bezowe Konrada Gacy

Fot. Materiały prasowe


4 typy emocjonalnych szantażystów – prokurator, biczownik, cierpiętnik, kusiciel. Którego z nich miałaś pecha spotkać?

Redakcja
Redakcja
6 lutego 2018
Fot. iStock/g-stockstudio

Przez nasze życie przewija się niezliczona ilość ludzi. Jedni towarzyszą nam przez długie lata, a inni wchodzą w naszą orbitę tylko na chwilę, by następnie zniknąć na zawsze. W życiu nie zawsze mamy szczęście, bo mimo posiadania intuicji, natrafiamy na osoby, które działają na naszą szkodę, choć kreują się na tych, którzy chcą jedynie naszego dobra.

Toksyczni ludzie, energetyczne wampiry i emocjonalni szantażyści to osoby, od których każdy trzyma się z daleka. To oni żerują na naszej naiwności bądź chwilowego ignorowania podszeptów intuicji. Szkody, jakie wyrządzają są ogromne i mogą skutkować wielkim zawodem, który będzie rzutował na resztę  naszego życia.

Emocjonalny szantaż

Szantaż emocjonalny to zło, którego często nie zauważamy. To swego rodzaju presja, którą wywiera na nas szantażysta, byśmy spełnili jego oczekiwania. Nie ma tu jawnie użytej siły, za to są działania dobrane idealnie do naszej osobowości, które po cichu oddają nas we władanie emocjonalnego szantażysty. Mogą pojawiać się emocjonalny chłód i ukryte groźby, których powagę odbieramy podświadomie, lecz nim z tym nie robimy.

Być może spotkałaś na swojej drodze ten niebezpieczny typ człowieka, a jednak nie umiałaś go zidentyfikować. Poznaj cztery typy emocjonalnych szantażystów, od których należy trzymać się z daleka.

4 typy emocjonalnych szantażystów:

Prokurator

To najczęstszy typ emocjonalnego szantażysty, który działa wręcz klasycznie — jeśli nie spełnisz jego oczekiwań, możesz spodziewać się konsekwencji. Np. ojciec grozi ucięciem kieszonkowego, gdy dziecko nie zdecyduje się na wybrany przez niego kierunek studiów dla dziecka. Tu nie liczy się to, czego pragnie dana osoba, ale czego chce szantażysta. On wręcz zmusza do dokonania wskazanego wyboru, bez szans na rozpatrzenie innej opcji. Prokurator najczęściej jest przeświadczony, że najlepiej wie, co jest dobre dla innej osoby i wierzy w słuszność swoich działań.

Biczownik

Biczownik jet szantażysta, który najczęściej grozi zrobieniem sobie krzywdy za nieposłuszeństwo drugiej osoby. Biczownik wpędza w poczucie winy i powoduje wyrzuty sumienia u ofiary, która dla własnego spokoju spełnia postawione żądania. Często jest znakomitym aktorem, który posuwa się do ogrywania scenek towarzyszących wstawianym wymaganiom. Wystarczy podać przykład osoby, która wieszczy, że jeżeli ktoś nie zrobi tego, na co ona liczy, z pewnością np. jej serce tego nie wytrzyma.

Cierpiętnik

Kolejny typ emocjonalnego szantażysty to cierpiętnik, który każe domyślać się, co mu dolega i co powoduje daną niedyspozycję. Wymaga, by inni czytali w jego myślach, trzyma w szachu, odwołując się do uczuć bliskich, którzy nie chcą przyczyniać się do pogorszenia samopoczucia, wykonują jego prośby. To znakomici aktorzy, którzy nie wstydzą się ciągnąć swoich dramatów w nieskończoność.

Kusiciel

Ostatni typ emocjonalnego szantażysty, kusiciel, obiec wszystko, co chcesz usłyszeć, o ile ty spełnisz jego oczekiwania. W jego świecie nie ma nic za darmo, za miłość i uwagę również trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Na pewno usłyszysz od niego „ok, pójdziemy, ale najpierw ty …”, „zrobię tak, jeśli…”

Życie z takimi osobami u boku nie jest satysfakcjonujące, wręcz przeciwnie, odbiera radość i zwykłą energię. Trudno zmienić samodzielnie taka osobowość, bo oni ze sobą czują się dobrze i nie widzą powodu do zmiany. Czasem więc lepiej zrezygnować z relacji, by odnaleźć szczęście i utraconą równowagę.

źródło: psychologiazycia.com


Zobacz także

13 rzeczy, które warto zrobić, zanim skończy się lato

Naprawdę uważacie, że zapalenie zniczy i wirtualny udział w proteście przeciwko śmierci Kacpra coś zmieni? A może jego śmierć mało kogo obchodzi?

„Wyobraź sobie, że za pomocą potraw możesz wpływać na emocje innych ludzi…”