Ziemia, woda, ogień czy powietrze? Sprawdź, jakim jesteś żywiołem

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 czerwca 2017
Fot. iStock / gremlin
Następny

Choć astrologię i horoskopy traktujemy z przymrużeniem oka, czasem chwila poświęcona na niewinną zabawę może mocno podbudować. Bo dlaczego by nie wyłuskać z tych wszystkich gwiezdnych „cudów” czegoś, co wzmocni nasze poczucie własnej wartości, rozbawi lub zwyczajnie sprawi, że na chwilę porzucimy szablonowe myślenie o sobie, świecie, możliwościach.

Zastanawialiście się, jakim jesteście astrologicznym żywiołem i co dobrego może to oznaczać? Zadanie na dziś, żeby dobrze przeżyć weekend – znajdźcie swój żywioł i zobaczcie, co fajnego się w nim ukrywa. Pomyślcie, jak to, co „zapisane w gwiazdach” możecie wykorzystać dla siebie.

PS: Tylko żadnego marudzenia, że „nudne” albo „a ja chciałam coś innego” 😉 , pobudzamy kreatywność. Napiszcie, czy opisy waszych żywiołów zgadzają się z rzeczywistością.

Ziemia: Byk, Panna, Koziorożec

Woda: Rak, Skorpion, Ryby

Ogień: Baran, Lew, Strzelec

Powietrze: Bliźnięta, Waga, Wodnik


Na podstawie: przewodnikduchowy.pl

Mam romans z byłym mężem… Gdzie to nas tym razem zaprowadzi?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 czerwca 2017
Fot. iStock / Georgijevic
 

„Matko, to koniec świata” – pomyślałam, gdy zamykał nad ranem drzwi wychodząc z mojej sypialni. W głowie wirowało mi tysiące myśli. Cudowny seks, jakiego dawno nie doświadczyłam. I jego ciało takie znane, a jednak zupełnie inne. Bezpieczeństwo, spokój. A z drugiej strony motyle w brzuchu i niedowierzanie – czy to aby dzieje się NAPRAWDĘ? A jeśli to pomyłka, jeśli popełniamy błąd? Możemy zniszczyć wszystko, co wypracowaliśmy przez lata, a z drugiej strony… jesteśmy dorośli, dojrzali. Ale seks z były mężem?

Rozwiedliśmy się dziewięć lat temu. Nasze małżeństwo nie było szczęśliwe. Mieszkaliśmy przez kilka lat z teściami i chyba to od początku było przyczyną wszystkich nieporozumień. Ja młoda – miałam zaledwie 24 lata, szanująca starszych od siebie, pozwoliłam teściowej wejść mi na głowę. Ingerowała we wszystko – co i jak robię na obiad, jak dbam o siebie, kiedy zaszłam w ciążę, a jak już urodziłam, to ona kompletnie przejęła kontrolę nad moim macierzyństwem i życiem. Potrafiła wejść w nocy do naszej sypialni, kiedy mój syn płakał – bo był głodny, bo rosły mu zęby – dla niej każdy powód był dobry, by wygłosić swoje mądrości. A co ja mogłam? Mogłam zacisnąć zęby i nic nie mówić, bo wtedy myślałam, że tak niewiele wiem, że zawsze powinno się słuchać starszych.

Czasami, kiedy moja frustracja sięgała zenitu, bo teściowa wpadała do kuchni mówiąc: „No co ty, Wojtek nie lubi brokułów, a ty sałatkę z brokułami robisz?”, mówiłam mu, że nie wytrzymam. Że gdy jeszcze raz powie, co ze mnie za żona, bo ciasta w weekend nie upiekłam, to zwariuję. A on zupełnie tego nie rozumiał. Tłumaczył, że jego mama taka jest, ale że w końcu mieszkamy u nich, żeby się dorobić, nie wynajmować mieszkania. No i że pomoc mam, kiedy chcę mogę wyskoczyć po zakupy, do koleżanki, bo babcia wnukiem się zajmie. Ale ja za przeproszeniem w dupie miałam tę pomoc! Czułam, jak ona zawłaszczała każdy fragment mojego życia, a kiedy jej zwracałam uwagę, że sama sobie poradzę, że mam swoje zdanie na dany temat, obrażała się i mówiła mężowi, że do grobu ją wpędzę i że niewdzięczna jestem, bo przecież ona nic złego na myśli nie miała.

Kiedy zaczęła dopytywać o drugie dziecko powiedziałam – stop, koniec, wystarczy. Postawiłam mężowi sprawę jasno – albo się wyprowadzamy, albo rozwodzimy, bo ja z nią na karku nie wytrzymam ani dnia dłużej. I o dziwo przez jakiś czas był spokój, ale później znowu wszystko wróciło do normy. Znalazłam mieszkanie do wynajmu. Już wtedy pracowałam i zarabiałam nieźle. Nasz syn chodził do przedszkola, więc wiadomo, że było już łatwiej. Tyle, że mój mąż w ogóle nie chciał przyjąć do wiadomości, że się wyprowadzamy, że przecież nie po to pracujemy, żeby pieniądze wydawać na wynajem. Powiedziałam: „To weźmy kredyt i kupmy w końcu własne mieszkanie”. Było tysiące „ale”, że rodzicom przykro, że oni sami zostaną, że jednak tam jest dom i podwórku. A gdzie byliśmy my? Gdzie nasza rodzina? Przecież nie brałam ślubu z jego rodzicami! Postawiłam sprawę jasno: „Ja się z Jankiem wyprowadzam, ty decyduj, z kim zostajesz”. Teściowa, kiedy ją widziałam, ukradkiem ocierała łzy, żeby wpędzić mnie w wyrzuty sumienia, ale byłam nieprzejednana. Miałam 30 lat i chciałam w końcu zacząć żyć swoim życiem. Zostawiać kubki w zlewie, gdy mam na to ochotę, kłaść nogi na stół, i chodzić nago po mieszkaniu i seks uprawiać jak normalny człowiek, a nie po cichu i po ciemku w obawie, że ona za chwilę może wpaść. Boże, każdy szmer był w stanie wyprowadzić mnie z nastroju, bo bałam się, że ona zaraz do nas wejdzie i przyłapie. Przecież to chore było!

Tyle tylko, że jak się wyprowadziliśmy, zobaczyłam, jak mój mąż jest związany i zależny od swoich rodziców. On po pracy potrafił jechać najpierw do nich, a nie do naszego domu. Był na każde zawołanie, każdy telefon. Robiłam awantury, spokojnie tłumaczyłam, że tak się nie da, że mam poczucie, że matka jest dla niego ważniejsza niż ja. To bolało. Robisz obiad, a okazuje się, że on już zjadł u mamusi. Coraz częściej się kłóciliśmy, a on w domu spędzał coraz mniej czasu. Z teściową właściwie w ogóle nie rozmawiałam. Wiedziałam, że gada na mnie, że jestem najgorsza, że buntuję syna przeciwko niej, że jestem egoistką z jednym dzieckiem i niewdzięcznicą.

Rozwiedliśmy się, kiedy Janek miał dziesięć lat. Poczułam olbrzymią ulgę zrzucenia z siebie ciężaru dźwigania całej rodziny byłego męża. Rozstaliśmy się w miarę poprawnie. On wrócił na chwilę do rodziców, ale wiedziałam, że szybko wynajął, a później kupił mieszkanie – proszę zrobił coś, na co nie było go stać przez jedenaście lat naszego małżeństwa. Początkowo nasze kontakty były bardzo chłodne. Przekazywanie dziecka, informacje, jak w szkole, kiedy wywiadówka. Prawda jest taka, że on dawał z siebie wszystko jako ojciec. Był na każdym przedstawieniu Janka, każdym meczu, przychodził zawsze na urodzinowy tort. Z czasem zaczęłam to doceniać. Kiedy Janek był już nastolatkiem sam mi powiedział, że ciekawe czy tata nikogo nie ma, czy tylko przed nim się ukrywa. Nie interesowało mnie to specjalnie. Ja się z nikim nie związałam na dłużej. Jakieś takie przelotne znajomości, romanse zbyt dużo nieznaczące. Nigdy do Janka życia nie wprowadziłam żadnego „wujka”.

Wojtek kibicował Jankowi przy maturze, normalne było, że siedzieliśmy w dwójkę z zaciśniętymi kciukami. Im byliśmy starsi, tym mniej zadr było między nami. Byłam nawet trzy lata temu na pogrzebie Wojtka mamy, zmarła szybko, na raka. Wiedziałam, że dla niego dużo znaczyło, że przyszłam na cmentarz razem z Jankiem, dla którego była ukochaną i rozpieszczającą go babcią. Co z tego, że my się nie dogadałyśmy, przecież to już było.

Zadzwonił, czy może wpaść, bo chciał porozmawiać o wyjeździe Janka do pracy, który wymyślił sobie, że pojedzie za granicę, żeby zarobić na studia. Miałam oczywiście tysiące wątpliwości. Umówiliśmy się, że Wojtek wpadnie, jak Janka nie będzie, wyjechał na weekend do kolegi – jego rodzice mieli dom pod miastem. Niczego sobie nie wyobrażałam, o niczym nie myślałam. Był piątek, otworzyłam sobie butelkę wina, wciągnęłam na tyłek dresy, a kiedy Wojtek przyszedł, na luzie usiedliśmy razem w kuchni. Nalałam mu wina, zrobiłam na szybko kolację z tego, co miałam w lodówce. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, jak starzy znajomi. Przez moment przeszło mi przez myśl: „co tu się dzieje”, ale szybko ją odrzuciłam. Wojtek opowiadał o pracy, wspominaliśmy czas, kiedy Wojtek był mały, a teraz do pracy chce iść… Poczułam taki luz… Jakbym spotkała dawno nie widzianego przyjaciela, który mnie zna, który dużo o mnie wie. Zmienił się przez te lata. Stał się pewny siebie, własnego zdania, nie uciekał już wzrokiem, ale śmiał się tak, jak kiedyś. Kiedy zamilkliśmy na chwilę, zrobiło się niezręcznie… Szybkie spojrzenie na zegarek, że już po północy, że tak późno. Wiecie, jak to jest, kiedy chcesz szybko zatrzeć krępująca sytuację – zbierasz naczynia, druga osoba szykuje się do wyjścia… Stanęliśmy w drzwiach i… coś pękło. Jeny, ja nawet nie wiem, jak znaleźliśmy się w sypialni. To był taki seks, jakbyśmy oboje dojrzewali do niego przez ostatnie 10 lat i tęsknili… Jego ciało, takie znane i tak inne. I on inny… „Nic nie mów, proszę”, wyszeptał tylko i nie mówiłam, bo po co. Dawno nauczyłam się brać to, co życie mi niesie, a tym razem przyniosło mi byłego męża do mojego łóżka…

Z zamyślenia wyrwał mnie SMS, zrobiło się już jasno… „Może masz ochotę na kolację?”. Poczułam się jak nastolatka umawiająca się na randkę… Zapraszał do nowej restauracji. Czeka nas pewnie rozmowa, bardziej poważna, ale z drugiej strony… Co tu analizować. Oboje jesteśmy dorośli. Idę na randkę z byłym mężem, a może raczej z facetem, którego ostatniego wieczora poznałam na nowo? Może każdy zasługuje na drugą szansę?


200 krajów na świecie, 25 miast w Polsce uczestniczyło w obchodach Międzynarodowego Dnia Jogi

Redakcja
Redakcja
30 czerwca 2017
Fot. Materiały prasowe

Na całym świecie, już po raz trzeci, wspólnie świętowaliśmy Międzynarodowy Dzień Jogi, w tym roku hasło przewodnie to Joga na stres. Główne obchody w Polsce odbyły się 25 czerwca na warszawskim Polu Mokotowskim – ponad 20.000 osób świętowało podczas całodniowego pikniku rodzinnego.

Tegoroczny Dzień Jogi w Polsce, pod hasłem „Joga na stres” świetnie, więc wpisuje się w aktualne potrzeby szybkiego życia i szukania coraz to nowych sposobów na uwolnienie się od stresu. Okazuje się, że Polacy są najbardziej zestresowanym narodem w Europie (wg badania „The Workforce View in Europe 2017”, przeprowadzonego przez międzynarodową firmę ADP). Więcej niż co piąty z nas doświadcza codziennie stresu w pracy, a blisko połowa twierdzi, że stresuje się w pracy często lub bardzo często. Przeprowadzone badanie przez portal Bosonamacie.pl wskazało, co czerpie z jogi: 86% badanych wskazało, że ćwiczy jogę dla poprawy i utrzymania kondycji fizycznej, rozciągnięcia i wzmocnienia ciała, 73% motywuje dobre samopoczucie, jakie odczuwają po jodze, 72% joga uspokaja i wycisza, redukuje stres, 59% dla poprawy zdrowia fizycznego i lub redukcji bólu, 58% dla zachowania równowagi i harmonii, 54% dzięki jodze lepiej funkcjonuje z życiu codziennym, 18% dla zwiększenia koncentracji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Joga na świeżym powietrzu, szczególnie o tej porze roku to wspaniały sposób na relaks, ale także świetny pomysł na plany wakacyjne. Dzięki jodze możemy się skupić, wyciszyć i znaleźć wewnętrzną równowagę, tak cenną w dzisiejszym szybkim, wymagającym świecie.  Amerykańskie Kolegium Medycyny Sportowej, organizacja zajmująca się badaniami nad wydolnością fizyczną oraz aktywnością sportową, w opublikowanych w 2015 r. badaniach potwierdziło, że spośród 20 najpopularniejszych dyscyplin fitness, joga zajmuje pierwsze miejsce pod względem dobroczynnego wpływu na ciało i kondycję fizyczną. 3 lata temu Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło 21 czerwca Międzynarodowym Dniem Jogi, uznając, że praktykowanie jogi korzystnie wpływa na zdrowie ludzi na całym świecie. Tysiące ludzi celebruje ten dzień, nie tylko ćwicząc w szkołach jogi czy parkach, ale nawet na ulicach wielkich miast, np. Times Square w Nowym Jorku, pod wieżą Eiffla, na Placu Poczdamskim.

W Polsce obchody Międzynarodowego Dnia Jogi odbywają się dzięki Jego Ekscelencji Ajay Bisaria, Ambasadorowi Republiki Indii, który objął to wydarzenie patronatem honorowym oraz czynnie bierze udział. Wydarzenie wspierają Ambasadorki Jogi: Agnieszka Cegielska, Edyta Herbuś, Paulina Holtz Małgorzata Pieczyńska, Natalia Przybysz od lat ćwiczące jogę i propagujące zdrowy styl życia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak co roku, organizatorzy przygotowali bogaty program obchodów wydarzenia. Niedziela, 25 czerwca: Piknik rodzinny na warszawskim Polu Mokotowskim oraz wydarzenia w ponad 25. miastach Polski. Na sympatyków jogi czekał całodzienny program poświęcony jodze i dziedzictwu kultury indyjskiej. 20 sesji jogi w plenerze dla: zdrowia, kręgosłupa, stawów i bioder, zapracowanych, kobiet w ciąży, dzieci, seniorów. Koncert RagaBoy Live Act, muzyczny chillout z The Frozen Heart oraz muzyczna kąpiel w dźwiękach gongu. Pokazy Acro Yogi oraz stylów jogi, pokazy i warsztaty tańca indyjskiego. Warsztaty malowania henną (mehendi). Strefa zdrowego jedzenia, pokazy kulinarne: „Daj sobie spokój” Karoliny i Maćka Szaciłłów oraz „Relaks i harmonia, bo Tefal Companion gotuje za Ciebie” Grzegorza Łapanowskiego. Specjały kuchni indyjskiej, wegańskie i wegetariańskie przekąski, vegan sushi, naturalne lody, tłoczone soki, mango na wiele sposobów, aromatyczna kawa i oczywiście słodkości.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Strefie relaksu: odpoczynek na leżaku, kocyku, matach, rozmowy z przyjaciółmi, przy ulubionym smaku ajurwedyjskich herbat Yogi Tea i masaży ajurwedyjskich. A w Strefie wystawców kolorowo: najnowsze kolekcje ubrań, mat, akcesoriów do jogi, książek i naturalnych kosmetyków, unikatowych produktów kulinarnych, mebli oraz biur podróży i linii lotniczych. Porady zdrowotne medycyny konwencjonalnej („Mobilny gabinet Zdrowia”) oraz ajurwedy. Liczne spotkania z autorkami książek o zdrowym stylu życia i odżywianiu m.in. z Kasią Bem i oraz z Iną Rybarczyk, z autorami wydawnictwa Zwierciadło Anetą Łańcuchowską-Jeziorowską oraz Karoliną i Maciejem Szaciłło.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzień Jogi na Polu Mokotowskim był niepowtarzalną okazją zarówno dla osób już ćwiczących i praktykujących jogę, jak i sympatyków,  tych, którzy dopiero chcieli dowiedzieć się i spróbować, czym jest joga. Każdy, niezależnie od wieku, płci czy kondycji znalazł podczas tego dnia aktywności dla siebie – dostosowane do różnorodnych potrzeb i możliwości. Również najmłodsi byli zadowoleni, korzystając z licznych atrakcji, animacji, zajęć jogi dla dzieci.

Wydarzenie prowadzili Dominika Łakomska oraz  Michał Niewęgłowski.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Organizatorzy tego wydarzenia to: Porozumienie Szkół Jogi (PSJ), Indyjsko-Polska Izba Gospodarcza (IPCCI) oraz Fundacja Art of Living Polska (AOL).

Partnerzy Wydarzenia: Indian Association of Poland oraz Fundacja Life Change, Media Connect.

Sponsorzy: Tefal Companion, Yogi Tea, Qatar Airways, Tranquini, Indigo Decor, Buddha, FLEX Poland, Indorama Ventures, Weco-Travel, Belbin Polska, Bollywood, Rival Group, DrukMax.

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie: dzien-jogi.pl oraz na oraz na Facebooku https://www.facebook.com/events/822299097927797 – polub nas!

Krótki film z pikniku:

A więcej informacji na temat jogi na: Bosonamacie.pl


Zobacz także

Dlaczego tak trudno nam otworzyć się na ludzi, których kochamy, kiedy jesteśmy na nich zdenerwowani?

Dlaczego tak trudno nam otworzyć się na ludzi, których kochamy, kiedy jesteśmy na nich zdenerwowani?

Nie biega z nożem i nie robi dziwnych min. Jak rozpoznać psychopatę?

Nie wiedziałaś, że spotykasz się z psychopatą? A tych kilku znasz?

5 niezwykłych zalet owsianki. Jest przynajmniej 5 powodów, by jeść ją codziennie! Akcja #rodzINKA. Tydzień I, wyzwanie 2