Zdrada nasza powszednia… Dlaczego zdradzamy? Och, powodów jest tyle, ile sypialni, ale niezwykle rzadko chodzi o seks

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 sierpnia 2018
Fot. iStock
 

„Nie każda niewierność jest symptomem problemu w związku (…) Czasem udajesz się gdzie indziej, nie dlatego, że nie lubisz tego, z którym jesteś; ty nie lubisz osoby, którą się stałeś…”.

Esther Perel

Niewierność, w przeciwieństwie do tego, co większość ludzi zakłada, nie jest ani rzadka, ani nie oznacza definitywnego końca małżeństwa. Co ciekawe, zdrada stała się sprawą równych szans. Zdradzają kobiety, mężczyźni, geje, hetero, młodzi i starzy – zdrada nie dyskryminuje. Wciąż ewoluuje. Tylko jedno jeszcze się nie zmieniło… Stygmaty związane z rozwodem zanikają, a jedyne piętno, które pozostało, to piętno niewierności.

Zdrada nie musi być przyczyną definitywnego zakończenia relacji, nie musi oznaczać rozwodu… Małżeństwa mogą się wzmocnić, gdy partnerzy będą potrafili zdradę konstruktywnie przepracować. Powszechne jest przekonanie, że zdrada dotyczy seksu i z seksu się rodzi. W rzeczywistości sprawy mają się zgoła odmiennie. Jak jest naprawdę? Dlaczego zdradzamy nawet, gdy mamy wiele do stracenia? Och, powodów jest tyle, ile sypialni, ale niezwykle rzadko chodzi o seks…

Zdrada nasza powszednia… Dlaczego zdradzamy?

Unikanie konfliktów

Ludzie, którzy długotrwale unikają wszelkich konfliktów małżeńskich, mogą ratować się dalszą ucieczką… w romans.

Bo z czasem każdy nierozwiązany problem, uwiera jakby mocniej, nawet gdy bardzo mocno udajemy, że przecież nic się nie stało. A wtedy nowy, świeży i pozbawiony tych wszystkich przylepionych pod blatem gum do żucia, staje się ziemią obiecaną. Szukamy w nim leku na niespełnione potrzeby i niewypowiedziane żale.

Unikanie bliskości, brak intymności

Brak bliskości w związku, to gwóźdź do małżeńskiej trumny. Osoby unikające intymności, zwiększają dystans w związku. Romans może pomóc utrzymać emocjonalną odległość między partnerami i rekompensować brak intymności w związku podstawowym.

3. Kryzys (egzystencjalny lub rozwojowy)

Uciekamy w romanse, gdy nie radzimy sobie z przeżywaniem życiowych zmian i dołów. Przyczyną może być ucieczka przed kryzysem wieku średniego, lęk przed starzeniem się, puste gniazdo, depresja i poczucie pustki. Te przejściowe etapy mogą skłaniać do zdrady. Uciekamy od zjadających nas emocji, maskując je czymś innym.

4. Uzależnienie seksualne

Uzależnieni od seksu, wykazują słabą kontrolę impulsów seksualnych. Nie potrafią się powstrzymać mimo wielkich wyrzutów sumienia. Okazja „na seks” wygrywa z całą resztą świata. Uzależnieni używają seksu, żeby zdusić wewnętrzny ból i/lub poczucie pustki.

5. Przypadkowy skok w bok

To się „po prostu zdarza”, gdy dana osoba znajduje się we (nie)właściwym miejscu i we (nie)właściwym czasie. Ciekawość, litość, pijaństwo, a nawet uprzejmość (naprawdę!) mogą prowadzić w cudze ramiona.

6. Skłonność do zdrady

Istnieje pewien typ osób bardziej podatnych na romansowanie. Okazuje się, że ludzie o niskim poczuciu własnej wartości łatwiej ulegają pokusie skoku w bok. Potrzebują nieustanne upewniania się, że są wartościowe. W takim kontekście zdobywanie kolejnych partnerów w charakterze trofeum staje się dla nich narzędziem. Muszą „zdobywać” – by udowadniać samym sobie swoją wartość.  Osoby narcystyczne i impulsywne mogą być szczególnie podatne na niewierność małżeńską.

7. Zemsta

Czasami jeden partner chce „odzyskać” drugiego partnera poprzez romans, wzbudzić w nim zazdrość lub ukarać go swoją zdradą. Może to być odwet za odcięcie pieniędzy, miłości, emocji lub jakichkolwiek innych działań.

8. Nieudane małżeństwo

Bywa, że romans jest spowodowany nieudanym małżeństwem, wtedy częściej przypomina regularny związek niż przelotną znajomość. Gdy tkwimy w martwym związku, gdzie brak nam zwykłej komunikacji, intymności, wsparcia lub seksualności, a jednocześnie nie potrafimy z różnych powodów tego związku zakończyć, szukamy innego sposobu na zaspokojenie swoich potrzeb.

9. Uciekinierzy

Uciekinierzy wpadają w sidła zdrady z prostego powodu, szukają impulsu, punktu zwrotnego do zakończenia swojego małżeństwa.

10. Podwójne życie

Są to długotrwałe związki pozamałżeńskie, które pokrywają się z oryginalną diadą małżeńską. Takie relacje nie zawsze szkodzą małżeństwu, a nawet zdarza się, że za zgodą współmałżonków, romanse wyręczają małżeństwo w niektórych obszarach życia.

Przykładem może być wieloletni romans Księcia Karola i Camilli Parker Bowles. Takie związki pozamałżeńskie są czasami jawne, akceptowane lub tolerowane przez współmałżonka i otoczenie.

11. Internet

Niektórzy postrzegają internet jako jedno z największych zagrożeń dla małżeństwa. Dzięki dostępności, przystępności, anonimowości i uzależnieniom, populacja internetowa zdaje się odkrywać seksualność w sposób, który wcześniej był niespotykany.


na podstawie: zurinstitute.com


Cztery najgorsze powody, dla których tkwimy w nieudanych związkach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 sierpnia 2018
Fot. iStock/MangoStar_Studio
 

Łatwo jest usiąść i osądzić kogoś: „Dlaczego ona właściwie nadal z nim jest, ja już bym dawno go zostawiła”. Tyle, że decyzja o zakończeniu związku nigdy nie jest prosta. Pojawia się lęk, wątpliwości – a może go jednak kocham, a może on się zmieni, co jeśli sama sobie nie poradzę. To jest naturalne.

Okazuje się jednak, że ludzie tkwią w związkach tak naprawdę niszcząc siebie, rezygnując z własnego szczęścia. Do tego wszystkie używają jednego z czterech (a czasami wszystkie naraz) najgorszych powodów, tłumacząc się przed sobą, ale też przed innymi, dlaczego nie decydują się odejść.

Zostaję dla dzieci

Zgadza się, że skutki rozwodu lub separacji dla dzieci mogą być katastrofalne. Żaden rodzic nie chce, by jego cierpiały w wyniku podjętych decyzji, dlatego mówimy: „Skoro powołaliśmy je na świat, jesteśmy im to winni”. Warto jednak zdać sobie w końcu sprawę, że nieszczęśliwe małżeństwo, w którym tkwicie, też nie niesie dzieciom nic dobrego. Znacznie lepiej byłoby dla nich, gdybyście stworzyli im pozytywne i bezpieczne miejsca, niż to pełen kłótni i konfliktów.

Nie chcę zaczynać od nowa

Dla tych, którzy żyją w związkach po 10, 15, a nawet 20 lat myśl o nowym rozdziale ich życia po rozstaniu, jest przerażająca. Wielu nie wie, jak to jest być niezależnym.

Dlatego też pozostajemy w nieszczęśliwych lub toksycznych związkach, ponieważ obawiam się samotności, czujemy się „zbyt starzy” na zmiany.

I choć wydaje się to przerażające, warto zacząć od zmiany negatywów na pozytywy, nie izolować się. Wręcz przeciwnie najlepiej otoczyć się przyjaciółmi, rodziną, tymi osobami, od których dostaniesz wsparcie.

Stracę bezpieczeństwo finansowe

Rozwód to droga impreza. Często może kosztować więcej, niż nam się wydaje, zwłaszcza, gdy jedna osoba w związku pracuje i zarabia, a druga jest odpowiedzialna za wychowanie dzieci, prowadzenie domu.

Czasami obciążenie finansowe i zmiana stylu życia mogą skutecznie zniechęcić do rozstania. W rzeczywistości wiele par po rozwodzie nadal mieszka razem, bo nie mogą sobie finansowo pozwolić na życie gdzie indziej.

Jeśli tego się boisz, zorientuj się, jakie masz finansowe możliwości, jakie wsparcie możesz uzyskać, co możesz zrobić, żeby odłożyć trochę pieniędzy na początek. Może warto rozejrzeć się za pracą?

Obawiam się społecznego ostracyzmu

Chociaż wydawałoby się, że rozwód nie wyciska już wielkiego piętna na tych, którzy się na niego decydują, to jednak wiele osób myśli: „Co ludzie powiedzą, wszyscy będą o mnie plotkować”. Martwimy się o to zwłaszcza, gdy przez wiele lat nasze małżeństwo uchodziło za udane i szczęśliwe, a teraz nagle musimy wszystkim oznajmić, że nasz związek był daleki od doskonałości, co często wywołuje poczucie porażki i zakłopotania.

Zapamiętaj – nie jesteś pierwsza i na pewno nie ostatnia. Nie musisz wywieszać przed domem transparentu: „Rozwodzę się”. Nie myśl o tym, co powiedzą inni, to twoje życie, twoja droga do szczęścia, najważniejsi są przyjaciele, którzy będą cię wspierać bez względu na wszystko.


5 etapów intymności w związku. Gdzie wy jesteście?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 sierpnia 2018
Fot. iStock/Anna Rise

Wszystko w naszym życiu odbywa się etapami. Dojrzewamy, przeżywamy stratę, dorastamy do zmian. Nic nie dzieje się ot tak, po prostu, jak pstryknięcie palcami. Nie budzimy się nagle nowymi ludźmi. Nimi się stajemy. Podobnie jest z miłością. Przechodzi ona swoje etapy, by osiągnąć pełną dojrzałość i pewnego rodzaju mądrość. A jak wiadomo największą składową związku jest intymność. Na jakim jej etapie wy jesteście?

1. Zauroczenie

„O rety, właśnie spotkałam miłość mojego życia”.

„On jest doskonały, chcę, żeby był moim mężem”.

„Nie mogę uwierzyć, że mamy ze sobą tak wiele wspólnego”.

„Jest świetny w łóżku”.

„Nie mogę się doczekać, żeby znowu go zobaczyć”.

Och, ten słodki etap zadurzenia. Jest taki cudowny i trudno mu się oprzeć. Na tym etapie hormony i rozum rzadko idą w parze, więc sprawdzamy co chwilę telefon, czy napisał, szukamy jego wpisów na Facebooku czy Instagramie, nie jemy, robimy sobie paznokcie o północy, kupujemy piżamy pasujące do prześcieradła i wiele innych mało zrozumiałych rzeczy.

Zauroczenie powoduje wzrost poziomu dopaminy, wywołując euforię całego ciała, przez co mamy ogromną ochotę na seks. Badania pokazują, że mózg podczas orgazmu w 95% funkcjonuje tak samo jak po heroinie. A jak wiadomo najlepsze odloty w końcu się kończą… Zauroczenie będzie się płynąć w różnych kierunkach. Seks nie zawsze będzie taki dobry – może być lepszy, ale też gorszy.

Ile filmów możemy obejrzeć na ten temat? Miliardy.

2. Lądowanie

Lądowanie po etapie zauroczenia może być trochę przerażające, bo zaczynamy widzieć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę. Przeczytałam kiedyś: „Dzień, w którym się budzisz i mówisz, że poślubiłeś niewłaściwą osobę, to dzień, w którym naprawdę zaczyna się twoje małżeństwo”.

„O nie, ona jest neurotyczna.”

„On kompletnie nie ma poczucia humoru”.

Lądowanie może być jednak tak jak kamieniste, tak i lekkie i łagodne. Jednak prędzej czy później zegar wybije północ i Kopciuszek będzie musiał stać się tym, kim jest naprawdę.

3. Bycie razem

To etap, kiedy schodzicie do zwykłej codzienności. Zanim się zorientujesz, rozmowy skupią się na takich rzeczach, jak to, kto robi pranie, kto zakup, jak zachował się twój szef lub co powiedziała szalona teściowa. Po prostu życie wkracza w wasz związek. Uważajcie – to pułapka, która szybko prowadzi do rutyny i nudy w związku, dlatego tak ważne jest przełamywanie schematów – zapisanie się na lekce tańca, seks w miejscach publicznych, wspólny wyjazd na weekend. Zróbcie coś, co pozwoli wam na przerwę od codzienności.

4. Świadomość

To wtedy mówisz:

„Tak bardzo cię kocham”

„Jesteś cudowna”

„Zapomniałam jaki potrafisz być fantastyczny”.

Dociera do ciebie z całą świadomością, że jesteście razem i że to jest świetne. On może czytać godzinę w toalecie, ty możesz przy nim depilować nogi, ale nadal nie możecie się doczekać wspólnej randki, wieczoru. Jesteście wdzięczni za to, że macie siebie nawzajem.

5. Miłość

O to właśnie chodzi, prawda? O tę część naszego życia, w której patrzymy na siebie przez stół, walczymy o pilota lub udajemy się na wspaniałą wycieczkę do Tajlandii i myślimy: „Jestem szczęśliwa”, „Kocham go bardziej niż mogłam to sobie wyobrazić”.

Na tym etapie seks (zwykle) jest lepszy niż kiedykolwiek. Wam jest ze sobą tak dobrze, jak nigdy dotąd. Czujecie się spełnieni w waszej miłości.

Na którym etapie jesteście… Ja po 18 latach związku na szczęście już pomiędzy czwartym a piątym. 😉


Zobacz także

Takim panom dziękujemy! Czyli znienawidzone przez kobiety cechy u mężczyzn (mimo, iż często taki zostaje ich mężem)

Takim panom dziękujemy! Czyli znienawidzone przez kobiety cechy u mężczyzn (mimo, iż często taki zostaje ich mężem)

Tajemniczy niebieski krem. Dlaczego kobiety chcą go mieć w swojej w lodówce?

Niespełnieni i niedoświadczeni w miłości wiedzą o niej niewiele. A jednak kochają udawać ekspertów od naszych związków