Zdjęcie męża wspierającego żonę chorą na raka wzrusza do łez. To dowód na to, że prawdziwa miłość istnieje

Redakcja
Redakcja
30 kwietnia 2017
Fot. Screen Twitter/kenna
 

Decydując się na związek, decydujemy się na bycie z drugą osobą w szczęściu, nieszczęściu, zdrowiu i chorobie. Ta deklaracja jest wystawiona na próbę w momencie, kiedy dowiadujesz się, że ukochana osoba jest ciężko chora. Nie wszyscy sobie z tym radzą i wielu nie przechodzi jej pomyślnie. Historia tego małżeństwa jest dowodem na to, że prawdziwie kochający mąż jest w stanie udźwignąć ciężar choroby żony i być przy niej w najtrudniejszych momentach. „To prosty, ale piękny dowód miłości” – piszą internauci.

Kilka miesięcy temu u Marci Newman zdiagnozowano raka tarczycy. Oznaczało to, że zacznie radioterapię i będzie musiała przebywać w odosobnieniu. Jednak jej mąż nie pozwolił na to, by w tak trudnych momentach była sama. Znalazł sposób na to, aby bez narażania siebie na promieniowanie, być blisko żony.

Zdjęcie przedstawiające Jona Newmana wspierającego ukochaną żonę wrzuciła do sieci ich 17-letnia córka. „Moja mama musiała przebywać w swoim pokoju w izolacji ze względu na promieniowanie, więc mój tata umieścił sobie biurko z krzesełkiem przed drzwiami, aby dotrzymać jej towarzystwa. Ten widok doprowadził mnie do łez”- napisała na Twitterze. I nie tylko ją.

Postawa mężczyzny szybko została wyłapana przed media, które publikują ich wzruszającą historię. Historię o oddaniu, poświęceniu i wielkiej miłości. Takiej, o jakiej marzy każdy z nas.

 


Miej nad sobą dobre niebo lub je sobie stwórz. Relacja z konferencji Porta Drzwi i portalu Ohme.pl „Otwórz się na”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 kwietnia 2017
 

Kto nie był, kto nie widział, kto nie śledził naszej relacji na Facebooku – niech żałuje. 27 maja, w kawiarni Nowy Świat Muzyki, przy ulicy Nowy Świat 63 odbyła się nasza konferencja, organizowana wspólnie z firmą Porta Drzwi, zatytułowana „Otwórz się na…”. Podczas tego niezwykłego, sympatycznego spotkania rozmawialiśmy właśnie o tym, czy potrafimy się otworzyć na drugiego człowieka, na nowe doznania, na nieznane, na siebie samych…

Oj, działo się! W przemiłej, przełamującej bariery scenerii, przy kawie, herbacie i smacznych przekąskach, spotkanie poprowadziła Małgosia Ohme. W temat przewodni wprowadziła nas pytając, co właściwie kojarzy nam się ze słowem  „otwartość”. Padały hasła takie jak akceptacja, tolerancja, ciekawość umysłu, szczerość, radość, autentyczność, dystans, towarzyskość… Szybko okazało się, że długo można by mówić o tym, co to znaczy „być otwartym”.

konfa

Małgosia zaprezentowała nam także dekalog człowieka świadomego swoich emocji., autorstwa profesora Rafała Ohme. Okazuje się, że będąc „otwartym” znacznie zwiększamy naszą świadomość. Żeby być świadomym, powinniśmy bowiem trzymać się następujących zasad:

Bądź blisko ludzi. Otwórz się na nich.

Słuchaj głosu swojej intuicji. Gromadź dla niej wiedzę.

Karm się różnorodnością! To skarbnica podświadomej wiedzy.

Pielęgnuj zmysły. Dotykaj, wąchaj, smakuj. Wsłuchuj i wpatruj się.

Nie rezygnuj z marzeń. Wierz w to, co niemożliwe.

Miej nad sobą dobre niebo lub je sobie stwórz.

konfa1

Po tym krótkim wprowadzeniu, wyruszyliśmy na poszukiwania prawdy o samych sobie. Zaczęło się niewinnie, od pogaduszek… Dobrani w przypadkowe pary, rozmawialiśmy z nieznanymi wcześniej osobami przez dwie minuty, a następnie zapisywaliśmy na kartkach nasze wrażenia i obserwacje dotyczące rozmówcy. Dla niektórych te dwie minuty okazały się zdecydowanie niewystarczającym czasem :). Z pewnością zawiązała się też na sali kilka obiecujących znajomości:).

Chyba jednak największe emocje wzbudziło ćwiczenie, podczas którego, z zawiązanymi oczami starałyśmy się odgadnąć nazwy różnych produktów posługując się jedynie zmysłem smaku. Okazało się, że nawet suszona biała morwa nie stanowiła większego wyzwania dla naszych uczestniczek.

morwy

Następnie swój wykład kontynuowała Małgosia Ohme, przedstawiając nam kilka psychologicznych teorii dotyczących otwartości i mówiąc o tym, jak ważną rolę odgrywa ona (lub jej brak) w naszym życiu, już od wczesnego dzieciństwa. To właśnie nasz stopień otwartości na doświadczenia decyduje o gotowości do przyjmowania nowych doświadczeń, idei, wartości, koncepcji, determinuje nasz dalszy rozwój. Wiadomo, że osoby o niskim poziomie otwartości wolą trzymać się znanych konwencjonalnych sposobów, zasad, pomysłów, a te bardziej otwarte są jednocześnie bardziej twórcze i wrażliwe, częściej poszukują nowych doznać, są ciekawe innych ludzi i innych niż stosowane dotąd rozwiązań.

Nie była dla nas tajemnicą, to czego dowiedziałyśmy się na koniec. Dzieci widzą najwięcej. Nie dlatego, że mają dobry wzrok, ale dlatego że są na wszystko otwarte.

pan i Gosia

Dorośli z wiekiem oznaczyli pewne kryteria tego co chcą widzieć, ograniczyli swoją otwartość umysłu.

Po kilkuminutowej dyskusji, postanowiłyśmy otworzyć się 🙂 na muzykę i słowo i wsłuchaliśmy krótkiego, ale uroczego recitalu duetu: Stanisław Łopuszyński/ Bartosz Jakubowski.  Zaserwowano nam naprawdę kilka bardzo smacznych muzycznie minut z klasyką polskiej i zagranicznej muzyki rozrywkowej. Żal było zakończyć nasze spotkanie, dlatego już myślimy o następnym :).pan spiewa

pan spiewa2

IMG_5276

IMG_5277

IMG_5282

IMG_5294

IMG_5296

IMG_5298

IMG_5301 (1)

IMG_5303

IMG_5306

IMG_5308

IMG_5316

IMG_5357

IMG_5393

IMG_5403

IMG_5413


7 kłamstw narcyza. Nie pozwól się zmanipulować

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 kwietnia 2017
Fot. iStock

„Bądź najlepszy”, „Uwierz w siebie”, „Musisz się starać”, ten, kto jest słaby i gorszy nic nie osiągnie, będzie nikim – jak często takie przekonania krążą gdzieś w naszej głowie? Jak często słyszeliśmy od innych, że tylko najlepsi coś osiągnąć, że trzeba stawiać sobie wysoko poprzeczki, być ambitnym?

Współcześnie narcyzów kreuje trochę nasza rzeczywistość, bo najczęściej to ci, którzy żyją wyimaginowanym obrazem samych siebie, którzy uważają się za lepszych, mądrzejszych, co daje im przewagę nad innymi. Oczywiście, że złudną, bo tak naprawdę narcyzm ukrywa kompleksy i słabości, tak silne, żeby gdyby tylko ujrzały światło dzienne, to po narcyzmie nie byłoby czego zbierać… Smutne, to, ale nie usprawiedliwia przerośniętego sztucznie ego, przez które krzywdzeni są inni ludzie. Osobie o narcystycznej osobowości można pokazać, że to nie jest dobry kierunek, że można się zmienić, przewartościować swoje życie… Pytanie, czy on zechce?

Nim jednak zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z patologicznym narcyzem, warto wiedzieć, jakimi kłamstwami się on posługuje, by nas użyć do swoich celów, czytaj – do budowania naszym kosztem swojego lepszego samopoczucia… Te kłamstwa pozwolą też zrozumieć, jak działa osobowość narcystyczna

„Jestem świetny – tylko spójrz”

Narcyzm to przekonanie o tym, jaki jestem świetny, jaki fantastyczny. No tak, ale żeby to pokazać całemu światu, trzeba o tym mówić. I on mówi – przechwala się, mówi non stop o sobie, o swoich osiągnięciach, o tym kogo spotkał, z kim rozmawiał, jaki świetny fryzjer obciął mu włosy. Każdą pierdołę wyciągnie, która zbuduje jego lepszy obraz. Nie interesuje go, co u ciebie, jak się czujesz. Liczę się ja i mnie podziwiaj.

A tak naprawdę, pod całym tym samozachwytem może kryć się prawdziwy brak poczucia własnej wartości. Może to ktoś, kto został odrzucony w dzieciństwie, kto nigdy nie czuł się kochany, nigdy nie mógł sprostać wymaganiom kogoś bliskiego… Narcyz nie potrafi inaczej, nie potrafi być szczery, nie umie budować autentycznych związków.

„Jestem lepszy od ciebie”, „Jestem lepszy od innych”

Tyle tylko, że nie jest łatwo być lepszym od wszystkich, których się zna… Tymczasem narcyz wierzy, że jest lepszy i chce, by traktowano go, jako kogoś lepszego. On nieustannie przypomina o swojej (budowanej oczywiście fałszywie) wyższości – bo więcej zarabia, bo skończył lepszą (w jego mniemaniu) uczelnię, bo lepiej sobie radzić w domowych obowiązkach, bo jest mądrzejszy, jest lepszym rodzicem, wszyscy muszą go słuchać. A wystarczy odrobina krytyki, zwrócenia uwagi, że nie do końca ma rację, by rozpętać burzę. Narcyz nie toleruje niewiernych wyznawców swojej wspaniałości – jest wówczas sarkastycznych, marginalizuje te osoby, krytykuje. W swoich głowach niektórzy narcyzi są bogami, wokół których obraca się świat i to oni zasługują na przywileje, uczucia innych są kompletnie nieistotne.

Dlaczego tak się dzieje? Bo w ten sposób narcyz ukrywa swoje niskie poczucie wartości i w ogóle poczucie niższości wobec innych… Naszym kosztem chce czuć się lepiej.

„Obiecuję”

Wspólną cechą osób o narcystycznej osobowości jest kompletne nieprzestrzeganie zobowiązań, czy obietnic. Czasami są to drobne rzeczy, jak rezygnacja ze spotkania, czy wycofanie się z chęci pomocy na przykład przy przeprowadzce. Ale bywają te większego kalibru, które wpływają na relacje z najbliższymi. Generalnie narcyz zrobić coś tylko wtedy, gdy odpowiada to jego własnym interesom, gdy może na tym skorzystać bezpośrednio. Jest jeszcze druga strona medalu – kiedy na przykład odwołują spotkanie, albo postanawiają, że nie pójdą na imprezę rodzinną, gdzie wszyscy na niego czekają. W ten sposób narcyz pokazuje: ja tu rządzę, ja decyduję i zrobię to, co ja uważam za słuszne, a nie ktoś inny.

Naukowcy już dawno powiązali narcyzm z takimi cechami jak: niewiarygodność, niewierność, nieszczerość, manipulacja.

„To nie moja wina”

Narcyz tak skupiony na sobie nie widzi niczego wokół, on nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że może popełnić błąd, choć inni go przed nim ostrzegają. Ale przecież on wie lepiej, co robi, nie potrzebuje żadnych podpowiadaczy, ani pomocy. Tymczasem właśnie za tę ignorancję i zapatrzenie w siebie i własną nieomylność przychodzi mu płacić. No tak, ale on zawsze się wymiga od odpowiedzialności – bo sytuacja mu nie sprzyjała, bo ktoś przeszkodził, zawsze znajdzie winnego swojego błędy, by z siebie ściągnąć odpowiedzialność za porażkę. Przecież on nie popełnia błędów. Wszystko to robi po to, żeby ukryć swoje słabości, niedociągnięcia, żeby siebie pokazać znowu w jak najlepszym świetle.

„Jestem dla ciebie, troszczę się o siebie”

Narcyz jest trochę jak sprzedawca w sklepie, który potrafi opowiedzieć nam najpiękniej o najgorszych produktach, zwabi naszą uwagę skupi nas tak naprawdę na sobie. Narcyz potrafi być niezwykle uroczy, wzbudzać podziw, być kimś, koło kogo chce się przebywać, bo on traktuje nas wyjątkowo, czujemy się wyróżnieni jego uwagą. Tymczasem on to robi tylko i wyłącznie dla własnych korzyści, uwodzi, flirtuje, bo karmi się zachwytem w naszych oczach. Narcyz będzie tak długo dla ciebie miły, jak ty będziesz się nim zachwycać, jak będziesz go podziwiać. Gdy zaczniesz zauważać wady, krytykować, szybko się ciebie pozbędzie i zastąpi nową ofiarą. A ciebie zostawi z poczuciem, że nie wiesz, co złego zrobiłaś, że on ciebie odrzucił…

„Rozczarowałaś mnie, nie jesteś dla mnie”

„Rozwiodłem się, bo żona po trzech latach małżeństwa nie spełniała moich wymagań, rozczarowałem się nią” – tak może powiedzieć tylko narcyz i to w dodatku patologiczny, bo tylko ten wymaga stałej uwagi, poświęcania mu siebie, swoich pasji, bo tylko tak on czuje się ważny i doceniany. Jeśli w związku, czy relacji wybierzesz swoją niezależność, będziesz chciała zbudować swoją przestrzeń, usłyszysz, że jesteś egoistą że myślisz tylko osobie. Jeśli znajdziesz się w kręgu takich oskarżeń, kiedy usłyszysz, że nie jesteś warta jego uwagi, że rozczarowujesz, zadaj sobie kilka pytań:

– czy ja jestem traktowana z szacunkiem?

– czy jego oczekiwania są racjonalne?

– czy dobrze się czuję w tej relacji?

Jeśli na jedno z nich odpowiesz negatywnie, to znaczy, że to on nie jest dla ciebie, a nie odwrotnie.

„Przepraszam, zmienię się”

Idealna manipulacja, w momencie, kiedy narcyz czuje, że może coś stracić, że może zostać zdemaskowany. Kiedy mówisz, że chcesz rozwodu, że odejdziesz, że to koniec waszej relacji, usłysz, że on na pewno się zmieni, że zrobi wszystko, czego chcesz, bylebyś tylko została. I być może w tę swoją zmianę wierzy, ale nie ma co dawać się zwieść pozorom. Nawet pójście na terapię może mieć na celu tylko zażegnanie sytuacji kryzysowej, a nie całościową zmianę. Bardzo często, gdy kryzys się kończy, narcyz wracają do swoich nawyków. „Zmienię się” często oznacza na krótkotrwałą zmianę do momentu wyjaśnienia nieprzyjemnej dla niego sytuacji.

Czy może zmienić się na lepsze? Oczywiście, że może, ale tylko wtedy gdy jest bardzo świadomy i chce przejść przez proces samooceny, zmierzyć się z przekonaniami na własny temat, które głęboko w sobie zakopał. A to może okazać się często za trudne…


Zobacz także

Jak się kogoś pozbyć ze swojego życia. Odetnij „więzy” i odzyskaj spokój

Marysia Markiewicz: „Wszędzie najważniejsza jest naturalność!”

Mała zmiana, wielki uśmiech. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #5 [25.04]