„Zapomniał mi powiedzieć, że ma dziewczynę, i że ta dziewczyna jest jego żoną, i że mają dziecko i że…”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 września 2017
Fot. iStock
 

U mnie świetnie. Dziś pierwszy raz od bardzo dawna mam wolne i to dzień dla mnie i F.. Właśnie wróciliśmy z runmagedonu. I zarządziłam dzień bez używania tel. Więc wybacz opóźnienie mój drogi Ł..

Oprócz tego naprawdę cudnie mi się żyje.

W firmie chuj**o, rzygam ludźmi, rzygam skarbowym rzygam ZUSem rzygam kredytem rzygam kasą a raczej rzygam jej brakiem. Wczoraj po prawie dwóch latach w końcu założyłam mu sprawę o nękanie groźby stalking naruszenie dóbr cielesnych naruszenie miru domowego zniszczenie mienia śledzenie pobicia – takie tam same przyjemności. Przez ostatnie trzy miesiące zrobił z mojego życia piekło ale najgorsze piekło zrobił w mojej głowie już do końca rozpierdal***ac i tak dosyć kruchą konstrukcję.

Cztery godziny zeznań nagrywanie tysięcy SMSów jak mnie dojedzie rozj*bie zaj*bie zniszczy aż mi zabiorą dziecko aż mnie będzie gwałciło dziesiątki jeb*ków jak zniszczy mi firmę ogoli na łyso itp itd. Odważyłam się zrobiłam to a teraz boje się jego jeszcze bardziej.

Poza tym chłopak (bo nie mężczyzna) z którym zaczęłam się spotykać jakiś czas temu zapomniał mi powiedzieć że ma dziewczynę potem zapomniał mi powiedzieć że ta dziewczyna jest żoną i jeszcze później zapomniał mi powiedzieć że mają 3 letnie dziecko a na końcu był zaskoczony że nie domysliłam się że jego małżonka jest w końcówce drugiej ciąży. Przypomnę tylko że to obrzydliwa znienawidzona żona  której nie kocha i której ma dosyć.

Oprócz tego nie mogę dłużej udawać że TEN problem nie istnieje i muszę w końcu zrobić tę biopsję od której uciekam k*rwa nie wiadomo gdzie.

Jak widzisz mój drogi moję życie to pasmo wszelkiej szczęśliwości i pomyślności.

Należę do kobiet które mają poukładane życie. Które łatwo rozkładają nogi nawet jak mają spodnie zsunięte na kostkach i nie mogą ich rozłożyć to zawsze mogą się wypiąć chociaż tego nie chcą i wiedzą że później będą czuły się jak szmaty. Poza tym dużo czytam. Zaczytuje ten ogrom szczęścia. Mam fajnego syna – głupieje gdy mówi o 21.00: mogę iść do parku z koleżankami??!!! Przestaje być dzieckiem a ja nawet nie wiem kiedy to się stało….

Poza wszystkim co powoduje tyle szczęścia to na dokładkę wpierd**am takie ilości żarcia i cukru że potem jestem jeszcze bardziej szczęśliwa. Ale nie zazdrość mój drogi, taką ilość niewiarygodnej szczęśliwości mogą udźwignąć tylko wybrane jednostki.

PS: i pierd*lę przecinki.

D.

Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przez cały miesiąc będziemy czekać na wasze historie pod adresem kontakt@ohme.pl. Będzie nam niezmiernie miło, gdy zechcecie się podzielić tym, co wam w duszy gra. Co was boli, a co cieszy, kim jesteście i gdzie byście chciały być. Najciekawsze z historii opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

10 x zestaw 7 dwufazowych ampułek POWER EFFECT Bi-Phase serum od KLAPP Cosmetics, idealny jako 7-dniowa intensywna kuracja

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw kosmetyków Kneipp® – W HARMONII Z NATURĄ, składający się z:

Bestseller marki Kneipp®BIO-Olejek do ciała,

BioOel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Balsam pod prysznic Kwiat migdała Jedwabna skóra,

BC_PSD0308Duschbalsam_Mandelbluete102_hi_40

Kneipp®Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Hautoel_Mandel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Oelbad_Mandel_20ml_Pl_hi_40


8 x egzemplarz książki „Projekt: Związek”

To książka, która ukazuje wszystko to co ważne i poważne w naszym związku w formie komiksu. Fantastyczna lektura, w której temat najważniejszej dla nas relacji potraktowano w nietuzinkowy sposób.

projekt zwiazek druk


10 x film „Azyl” na nośniku DVD

FILMOSTRADA_logo_bez_tla

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Polsce, w 1939 roku, Antonina Żabińska (dwukrotnie nominowana do Oscara ® Jessica Chastain) i jej mąż, z powodzeniem zarządzają warszawskim ZOO, gdzie mieszkają wraz z rodziną w idyllicznych warunkach. Jednak ich świat wali się w gruzy, gdy hitlerowcy napadają na Polskę, a oni zostają podporządkowani przybyłemu z Rzeszy zoologowi (Daniel Brühl). Dla odzyskania wszystkiego co stracili, Żabińscy ryzykują życiem, podejmując współpracę z ruchem oporu, wykorzystując klatki i sekretne tunele ZOO do ratowania ludzi przed okrucieństwem nazistów.

To jedna z takich historii, o które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Czas trwania akcji: 05.09.2017 – 05.10.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na www.ohme.pl do dnia 15.10.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Serek wiejski popijany piwem i niesamowity zapach kiełbasy. Droga do wegetarianizmu

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
24 września 2017
Fot. iStock/knape
 

Pieczony kurczak, domowy schabowy, karkówka w sosie, kiełbaska z grilla – już od samego czytania zapewne cieknie ci ślinka. To normalne. Większość z nas je mięso przez całe życie. Coraz więcej osób zaczyna jednak rozważać przejście na dietę wegetariańską. Jednym przychodzi to łatwo, inni przygotowują się do tak radykalnej zmiany latami. Chociaż głównym argumentem z reguły jest troska o dobro zwierząt, niektórzy wegetarianie kierują się czymś zupełnie innym.

Joanna nie je mięsa już od 8 lat. Zrezygnowała z niego, gdy mieszkała jeszcze w rodzinnym domu. Nie było to łatwe, nikt w jej domu nie był wegetarianinem i od dziecka była przyzwyczajona do mięs podawanych na różne sposoby. – Od zawsze uważałam na to, co jem, ze względu na to, że moja mama wiecznie się odchudzała. Na lodówce w domu była przyklejona piramida żywieniowa, a ja za przykładem mamy wymyślałam nowe diety, bo nigdy nie byłam zadowolona ze swojego ciała – szczególnie w momencie, kiedy zaczęłam nabierać kobiecych kształtów. Mięso nigdy nie było moim przysmakiem – raczej jadłam je z konieczności, bo – jak to wpaja się dzieciom – jeśli nie będzie się jadło mięsa, to nie będzie się rosło – wspomina.

Serek wiejski popijany piwem

Co ciekawe, nie planowała przerzucić się na dietę bezmięsną. Wiele osób latami się do tego przygotowuje, podejmuje różne próby, ogranicza się na różne sposoby. – Przestałam jeść mięso poniekąd pod wpływem mojej bliskiej koleżanki, z którą wyjechałam do pracy na wakacje nad morze. Musiałyśmy sobie same gotować, a że nie miałyśmy lodówki, ja nie miałam nawet szans na to, aby kupić mięso i je przechować. Dlatego uznałam, że będę się żywiła tak jak moja koleżanka. Po kilku tygodniach regularnych posiłków (5 razy dziennie) pozbawionych mięsa poczułam się doskonale. Waga spadła, poprawiła mi się cera, miałam więcej energii. O dziwo nie tęskniłam nawet za smakiem mięsa. Moja mama uważała, że jak wrócę do domu, a ona przygotuje mi moje ulubione gołąbki, na pewno zmienię zdanie. Jakie było jej zdziwienie, gdy wcale tak się nie stało – wspomina.

Głównym powodem nie było więc dobro zwierząt, choć jak sama mówi, szanuje osoby, które zrobiły to przede wszystkim z myślą o ich cierpieniu. Joanna uważa, że to decyzja każdego z nas i nie przekonuje innych, że powinni zmienić dietę. Jej mąż jest mięsożerny, a ona nie ma problemu z tym, by przygotować mu jego ulubione dania. Nauczyła się już gotować obiady, które modyfikuje tak, by każde z nich było zadowolone. W ich przypadku idealnie sprawdza się parowar. Mięso ląduje po prostu na innej półeczce.

Ten niesamowity zapach kiełbasy

Choć brzmi to wszystko bardzo zachęcająco, Joanna bez problemu jest w stanie przypomnieć sobie kilka momentów kryzysowych. – Na początku było mi jedynie trudno „nadążyć” za znajomymi. Gdy szliśmy na przykład na grilla, oni obkupywali się w mięsiwa, ja z kolei jeszcze wtedy nie wiedziałam, na co mogę je zamienić (wtedy rynek produktów sojowych itp. był dość ubogi). Dlatego zazwyczaj kończyłam z pojemniczkiem serka wiejskiego (hahaha), który zapijałam piwem. Tak jak wspomniałam, nie tęskniłam i nie tęsknię za smakiem mięsa. Uwielbiam za to zapach… kiełbasy! Kiedy przechodzę z mężem obok stoiska z mięsem i czuję zapach kiełbasy, specjalnie zwalniam prawie jak przed najlepszą perfumerią. Pamiętam też jeden moment kryzysowy, kiedy myślałam, że oszaleję i się złamię. Byliśmy w Budapeszcie w hali targowej, która obfitowała w niesamowite zapachy. Aromat grillowanego mięsa wypełniał cały ten budynek. Dostałam ślinotoku, a jak zobaczyłam te wszystkie pyszności, to prawie ze łzami w oczach powiedziałam do męża, że za moment rzucę się na to wszystko. Ale opanowałam jakoś ten „mięsny napad” – opowiada.

Takich pokus z pewnością czeka na nią wiele, chociaż przez 8 lat opanowała tak wiele, wegetariańskich przepisów, że jej diety nie można nazwać monotonną. Zdarza się, że ktoś w korpo-kuchni pyta ją, jak przygotowała obiad, który przyniosła do pracy. Niektórzy chcą też spróbować, bo na przykład nigdy nie jedli tofu czy kaszy pęczak.

Najedzona, a nie obciążona

Zdaniem Joanny, przejście na wegetarianizm powinno być przemyślane. Tu nie chodzi tylko o to, jak sobie poradzić z tęsknotą za mięsem. Najważniejsze to, jak się odżywiać, by nie ucierpiał na tym nasz organizm. – Pamiętam, że moja mama postawiła mi taki warunek: muszę przynajmniej raz w roku kontrolować swoje wyniki, robić badania. Chciała mieć po prostu pewność, że mój nowy styl życia nie wyniszcza przy okazji mojego organizmu. To było z jej strony bardzo mądre – opowiada.

Przede wszystkim należy pamiętać o roślinach strączkowych, które mają w sobie bardzo dużo białka. – Dla mnie podstawą są też pomidory i wszelkiego rodzaju kasze. Rezygnacja z mięsa musi być odpowiedzialna – nie możemy „zabiedzić” naszego organizmu, bo nasz wybór narobi nam więcej szkody niż pożytku. Nie możemy też katować naszych mięsożernych przyjaciół i z pogardą patrzeć w ich talerze. Trzeba się nawzajem szanować. Plusy to przede wszystkim przyspieszona przemiana materii. Po każdym posiłku czuję się najedzona, ale nie obciążona – zapewnia też, że wyniki badań ma wzorowe.

Świadoma decyzja

Najważniejsze, by być dobrze przygotowanym do zmiany diety. Większość z nas nie analizuje tego, co je, nie zastanawia się nad tym. Mamy pewne nawyki i przyzwyczajenia. Trzeba więc wypracować nowe, a to wymaga sporo pracy i cierpliwości. Jeśli chcesz odstawić mięso, zastanów się, czy ktoś wśród twoich znajomych jest wegetarianinem. Dzięki temu otrzymasz nie tylko wsparcie, ale także ogromną wiedzę na temat komponowania posiłków i gotowania. Pamiętaj też, by zmiany nie traktować jako kary. Pozytywne myślenie w oparciu o plusy sprawi, że łatwiej będzie ci wytrwać w swoim postanowieniu. I najważniejsze – przestań odwracać wzrok, gdy trafisz na materiał wideo, przedstawiający sceny z ubojni czy kurzych ferm. Nic działa tak dobrze, jak terapia szokowa.

 


Trendy w ogrodzie na jesień 2017

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
24 września 2017
Fot. Materiały prasowe

Koniec lata nie musi oznaczać, że przydomowy ogród, również ten na tarasie lub balkonie, stanie się smutny i ponury na kolejne kilka miesięcy. Niezawodne będą kolorowe jesienne rośliny, które wystarczy połączyć z prostymi dekoracjami w intensywnych odcieniach farby ogrodowej. Takie rozwiązania doskonale przełamią dominujące jesienią barwy liści, ziemi i orzechów, oraz pozwolą cieszyć się ogrodem nawet przez cały rok. Oto kilka trendów na nadchodzącą jesień.   

Naturalistyczny ogród podkręcony kolorem

Ogród naturalistyczny to rozwiązanie, które najbardziej sprzyja wypoczynkowi i doskonale sprawdzi się właśnie jesienią. To przyroda tworzy jego formę, kompozycje i pełen krajobraz. Jesienne liście, drzewa i krzewy scalają całą przestrzeń, tworząc oryginalną i nie do końca przewidywalną całość. A odrobina barw (na ławce, altanie, pergoli lub płocie), które będą kontrastować ze złoto-czerwonymi i brązowymi jesiennymi liśćmi sprawi, że każda taka przydomowa przestrzeń nabierze jeszcze więcej życia. Stanie się idealnym miejscem do spędzenia ostatnich ciepłych, jesiennych dni.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Boho sposobem na jesienną chandrę

Boho opiera się przede wszystkim na dekoracjach w postaci dodatków, tkanin i żywych kolorów, które z powodzeniem jesienią możemy zastosować również w ogrodzie, na balkonie lub tarasie. Ten styl to miszmasz, mocne kolory i kombinacja wzorów z najróżniejszych stylistyk: etnicznych, kwiatowych i geometrycznych. Najważniejsza jest w nim indy­widualność gustu z odrobiną fantazji i luzu w doborze barw. Dzięki nowoczesnym farbom do dekoracji ogrodu, którymi można jednocześnie dekorować drewno, metal, beton, kamień a nawet terakotę,  wprowadzenie tego stylu w ogrodową przestrzeń jest bardzo proste.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ogród z innej, jasnej strony!

Ogrodem zazwyczaj cieszymy się za dnia, kiedy możemy wygrzewać się w jesiennym słońcu i podziwiać tętniące w nim życie. Jednak po powrocie z pracy, nie zostaje nam zbyt wiele czasu, żeby wykorzystać w pełni jego potencjał. Dlatego ważne jest, aby ogród mógł cieszyć nasze oko także późnymi wieczorami, kiedy oświetlenie pozwala spędzić w nim wolne chwile także po zmroku. Pełni ono nie tylko funkcję użytkową, ale także ozdobną – odpowiednio podświetlone drzewa czy trawy zyskują zupełnie inny charakter, gdy ich kształt i strukturę wyodrębnia z ciemności światło. Doskonałym rozwiązaniem są ogrodowe drewniane lub metalowe lampiony, które po przemalowaniu na intensywne kolory rozświetlają ogród, a rośliny zamieniają się w żywe instalacje artystyczne.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

– Spotykam się często z opiniami, że kolory w ogrodzie, na działce, balkonie lub tarasie dotyczą tylko kompozycji kwiatowych i to głównie latem. A przecież malując na odważne, wyraziste barwy większe elementy takie jak meble, murki czy donice, tworzymy niepowtarzalną przestrzeń, która będzie prezentować się pięknie także w chłodniejsze pory roku. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez IQS na zlecenie Altax[1], 43% kobiet w Polsce uważa, że ogród powinien być pełen kolorów o każdej porze roku, nawet jesienią i zimą. Dzięki nowoczesnym farbom można przemalować nie tylko elementy drewniane, ale też metalowe, wykonane z betonu, kamienia czy też terakoty. Każdy barwny dodatek może diametralnie zmienić nasz ogród, niezależnie od sezonu – mówi Martyna Kaczmarek projektantka i miłośniczka ogrodów, ambasadorka Altax Viva Garden!

trendbook_jesien_3 trendbook_jesien_5 trendbook_jesien_7 trendbook_jesien_9 trendbook_jesien_10 trendbook_jesien_11 trendbook_jesien_2 trendbook_jesien_12


 

[1]   Badanie wielokrotnego wyboru przeprowadzone przez IQS metodą CAWI w styczniu 2017, n=200, próba reprezentatywna użytkowników Internetu, kobiety w wieku 25-60.

Źródło:infowire.pl


Zobacz także

Kilka rzeczy, które powinieneś zrobić zanim zostaniesz rodzicem

Kilka rzeczy, które powinieneś zrobić zanim zostaniesz rodzicem

Po co kobietom małżeństwo? Właściwie to po nic…

Poruszający film, który pokazuje, że w miłości – bez względu na orientację seksualną – warunki dyktuje nasze serce