Żałuję, że nie ma prostego przepisu na bycie silną. Upadać siedem razy, a wstawać osiem, bo zdarzają się przecież trudniejsze dni

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/StudioThreeDots
Fot. iStock/StudioThreeDots
 

Co może spotkać kobietę?

Gwałt. Bo sama się prosiła. Łaziła po ciemnych uliczkach, głupia była albo niezbyt dobrze pilnowała swojego drinka przy barze. I za krótką spódniczkę miała.

Albo można próbować pozbawić ją urody. Są na to różne sposoby. Czytamy przecież o tym jak to w Indiach z „niby powodów” oblewa się kobiety kwasem siarkowym, a w necie można obejrzeć zdjęcia hindusek, których twarze zostały bezpowrotnie zniekształcone – rozpuścił je kwas.

(Według statystyk BBC w Indiach odnotowuje się rocznie aż 1000 przypadków ataków kwasem. W ciągu dwóch lat 2012-14 liczba takich wypadków wzrosła o 250 proc. czyli ponad dwukrotnie. Oblanie kwasem jest jedną z najstarszych form przemocy w Indiach. 90 procent ofiar stanowią kobiety. WO 9/09/2015 za Elitedaily)

.

22.08.2017, Katowice

Dokładnie w rok po ataku na Katarzynę Dacyszyn siedzimy obie w przytulnej knajpce w Kato i pijemy kawę. Przede mną piękna blondynka w przeciwsłonecznych okularach. Są blizny, ale kiedy Kasia się uśmiecha, to widzę głównie uśmiech. I piękne usta!

– Jeśli chcesz to na chwilę zdejmę okulary. Czekam na operację powieki. To cud, że widzę. Rzęsy rosną i tak się cieszę, że nie straciłam wzroku. To jest najważniejsze!

Dokładnie rok temu mężczyzna, który wcześniej przez kilka lat nękał Katarzynę, tuż przed rozprawą w sądzie rejonowym w Łodzi, na oczach wielu osób, oblał ja kwasem siarkowym. A potem usiadł na ławce i spokojnie zapalił papierosa. (tak, tak chodzenie ciemnymi uliczkami może być dla kobiety niebezpieczne, ale żeby tak w biały dzień przed salą rozpraw?)

Katarzyna Dacyszyn jest projektantką bielizny. Przez 10 lat była nękana przez nieznanego mężczyznę. Umieszczał w internecie wpisy i komentarze dotyczące jej osoby, wysyłał obraźliwe maile i SMS-y oraz wydzwaniał na jej numer. To się nazywa stalking. (Badania nad zjawiskiem stalkingu w Polsce prowadził Instytut Ekspertyz Sądowych na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości. Badanie zostało przeprowadzone na 10 200 respondentach. Niemal 10 % badanych twierdząco odpowiedziało na pytanie, czy było ofiarą uporczywego nękania. Oznacza to, że niemal 3 mln Polaków mogło mieć do czynienia ze stalkingiem. W praktyce można się spodziewać, że zasięg tego zjawiska jest większy. Cyt za Infor.pl)

Problem ten dotyczy głównie kobiet. Już po ataku w sądzie, do Kasi napisało kilka kobiet, które doświadczają tego rodzaju przemocy.

Po latach nękania był moment, kiedy Katarzyna poczuła się zmęczona i powoli wycofywała się z aktywności internetowej – nie pokazywała swoich projektów, a nawet zawiesiła na jakiś czas prowadzenie swojego fanpaga . Ale nękanie i tak się nasilało. Kasia nigdy ze stalkerem nie nawiązała żadnego kontaktu. Wciąż jednak dostawała pogróżki, a po ataku okazało się, że oblanie kwasem to jedna z czerech „kar”, które miał jej wymierzyć mężczyzna.

Katarzyna po wypadku była w bardzo ciężkim stanie. Miała poparzone drogi oddechowe i uszkodzone oko. Na jej twarzy, rękach, szyi i tułowiu pojawiły się głębokie rany, które po czasie zmieniły się w trwałe blizny.

Co może zrobić kobieta?

Zaraz po ataku Kasia była bardzo przytomna.

– Nie panikowałam, tylko ratowałam siebie. Zdarłam ubranie i próbowałam przemyć oczy wodą. Czułam, że to nie jest film, tylko naprawdę walczę o życie. Mimo tego, co się stało, poczułam w sobie siłę i to jak bardzo chcę żyć.

Ale zupełnie bezpiecznie poczuła się dopiero w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. Słucham jak opowiada o kobiecym wsparciu – przyjaciółek, koleżanek, pielęgniarek. Słucham o pokazie jej projektów, który zorganizowały koleżanki i który na żywo oglądała z personelem szpitala. Nie mogła być z nimi w Warszawie, ale obolała i w bandażach była przed ekranem komputera.

– W szpitalu wszyscy bali się, że się załamię, że będę chciała popełnić samobójstwo. Pilnowali mnie. A ja poczułam się zaskakująco silna. Było mi ciężko, ale tak bardzo chciałam żyć.

Patrzę na Kasię i widzę dzielną kobietę.

– Jestem ofiarą, ale spotkało mnie też dużo dobra. Gdyby nie ta sytuacja, nigdy bym się o nim nie przekonała.

Rozmawiamy bardzo szczerze. Nie tylko o faktach sprzed roku, ale przede wszystkim o tym się zmieniło w życiu Kasia. O wieloletniej tęsknocie za posiadaniem dzieci i o przekuwaniu tej tęsknoty w potrzebę tworzenia. I że dobrze by było wrócić do swoich projektów. Teraz i mimo operacji, i zabiegów, które jeszcze czekają Kasię. Bo każdy uraz, każda strata pozostaje już w nas na całe życie, ale nadzieję niosą ludzie, pewność siebie i moc tworzenia.

– Byłam traktowana jak piękna laska, a teraz jestem laską z bliznami. (śmiejemy się obie)

– Czy powinnam się uczyć makijażu, żeby zakrywać te moje blizny? Albo chodzić ze spuszczoną głową? Zamknąć się w domu? Czy wręcz przeciwnie? Niech te blizny będą moim świadectwem. Kiedyś byłam płaczliwa i depresyjna, teraz staram się stać prosto i mimo bólu, który mnie spotkał – żyć!

Dopijamy kawę. Kasia wraca dziś do swojej Łodzi.

Żegnamy się, a ja żałuję, że nie ma prostego przepisu na bycie silną. Tak jak i nie ma poradnika, algorytmu – pstryk i już wiem, jak obudzić sobie siłę w trudnych okolicznościach. Nie poddać się. Upadać siedem razy, a wstawać osiem, bo zdarzają się przecież trudniejsze dni.

Kasię czeka jeszcze kilka operacji i zabiegów ale ma już dużo pomysłów na nowe projekty. Stara się jasno i odważnie patrzeć w przyszłość.

Patrzę na Kasię z wielkim zachwytem. Patrzę na jej blizny – widzę piękną i silną kobietę.

Szerokiej drogi Katarzyno! Trzymamy mocno kciuki!

P.S. Rozmowa z Katarzyną Dacyszyn stanie się (mam taką nadzieję) częścią projektu i książki o kobiecej sile, nad którą intensywnie pracujemy.


Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna Szota-Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana , mocno zaangażowana w projekt Sunday is Monday – nawołujący do dbania o siebie.  Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie! Współtwórczyni (razem z Emilią Kołowacik)  niezwykłego Kalendarza 2017 Zadbaj o Siebie. Dziewczyna ze Śląska :)

 


5 witamin, których nie może zabraknąć w diecie dla długich, mocnych włosów

Redakcja
Redakcja
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/Spiderstock
Fot. iStock/Spiderstock
 

Nie wszystkie kobiety mogą pochwalić się bujną czupryną, a im dłuższe włosy, tym więcej z nimi zachodu. Bywa, że mamy problem z włosami, które czasem nie są dość gęste, albo tracą blask, wykazują tendencję do łamania się czy wypadania. Sama zewnętrzna pielęgnacja włosów, jeśli nie odżywiamy się odpowiednio, nie jest w stanie zadbać w pełni o nie.

Trzeba pamiętać, że dieta musi być zróżnicowana, bo włosy składają się z białka, wody i substancji tłuszczowych, minerałów, witamin i innych związków, więc poza witaminami należy także dostarczać siarkę, krzem, biotyna i kwas pantotenowy. Dbając o to, by w diecie nie zabrakło cennych witamin, możemy osiągnąć bardzo dobre efekty wzmacniające czuprynę.

5 witamin, które doskonale wpływają na kondycję włosów

1. Witamina A

Stymuluje procesy odnowy włosów oraz wspiera produkcję kreatyny, która jest głównym budulcem włosa. Ponadto witamina A wpływa na wytwarzanie sebum, które utrzymuje skórę i włosy w odpowiednim nawilżeniu. Gruczoły łojowe wydzielają substancje pomagającą w utrzymaniu dobrej kondycji włosów oraz zapewniają ich prawidłowy wzrost. W przypadku braku tej witaminy włosy stają się bardzo słabe, suche i łamliwe, przy długotrwałym niedoborze następuje zahamowania ich wzrostu i wypadanie. Bogate w witaminę A są: wątróbka, jaja, tłuste mięso masło, sery, mleko, pomidory, marchew, papryka, zielonolistne warzywa itp.

2. Witamina B

Witaminy z tej grupy wstrzymują nadmierne wypadanie włosów i hamują przetłuszczanie się skóry głowy. Ich głównym źródłem są drożdże piwne i piekarnicze, wątróbka, orzechy, kasza, jajka, mleko, kalafior, kukurydza, groch, pomidory, natka pietruszki, szpinak, buraki oraz różne owoce.

3. Witamina C

Witamina C odgrywa ważną rolę w produkcji kolagenu, który bierze udział w tworzeniu struktury włosa oraz nadaje mu elastyczność i wytrzymałość. Witamina C, jako silny naturalny antyoksydant, chroni włosy przed działaniem szkodliwych rodników, pozwala utrzymać je w dobrej kondycji, zapobiegając ich wypadanie i łamanie się. Bogatym źródłem witaminy C są: zielone warzywa liściaste, natka pietruszki, kapusta (zwłaszcza kiszona), pomidory papryka, cytrusy, kiwi, czarna porzeczka, czarny bez, dzika róża, truskawki, ziemniaki, czerwona porzeczka, malina, jabłka.

4. Witamina D

Niedobór witaminy D wpływa na pojawienie się kłopotu z wypadaniem włosów, a także łysienie. Witamina D, która uczestniczy w rozwoju komórek organizmu, może pochodzić z dwóch źródeł – syntezy skórnej oraz diety. Niestety słońca jesienią i zimą nie ma zbyt wiele, pozostaje więc odpowiednia suplementacja i dieta bogata w tłuste ryby morskie, ser żółty, żółtka jaj i mleko.

5. Witamina E

Witamina E chroni włosy przed uszkodzeniami, które powstają na skutek działania promieni słonecznych. Jest ona silnym antyutleniaczem, który chroni włosy przed uszkodzeniami i na dłużej zachowuje ich młody wygląd. Hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia i odżywia barierę lipidową skóry, regulując poziom wody w skórze. Witaminę znajdziemy w olejach roślinnych (słonecznikowym, sojowym, rzepakowym, kukurydzianym),  kiełkach pszenicy, produktach pełnoziarnistych, migdałach, orzechach laskowych, jajkach, mleku, warzywach zielonych.

źródło: 5minutdlazdrowia.plwlosymuszabycdlugie.blogspot.com


„Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 sierpnia 2017
Fot. iStock/valentinrussanov
Fot. iStock/valentinrussanov
 

Kiedy stara kobieta była bardzo młoda to urodziła pierwsze dziecko. Woziła je w czerwonym wózku. Dziecko miało niebieską wanienkę z żółtym motywem. Stara kobieta nie pamięta już czy to była kaczuszka a może korona królewska? Potem urodziło się drugie dziecko. Blond włosa i uparta dziewczynka.
Pewnego deszczowego popołudnia, kiedy mieszkali już w swoim domu mąż starej kobiety posadził w ich ogrodzie drzewa. Stara kobieta stała wtedy ze swoimi malutkimi dziećmi w oknie, a jej synek w za dużych kaloszach wyszedł do taty, żeby potaplać się w błocie. Z czasem drzewa zaczęły dawać rozległy cień. Stara kobieta pamięta pewne bardzo upalne letnie popołudnie, kiedy zdecydowali się przesunąć stół i krzesła ze słonecznego tarasu w stronę nowego, ale już wyrośniętego dębu i pamięta, jak jej mąż powiedział:

– To niesamowite. Pamiętasz ten deszczowy dzień, kiedy sadziłem nasze drzewa? Dzieci były wtedy takie małe, staliście wszyscy w oknie, a teraz nasze drzewa służą nam cieniem.

Stół pozostał w tym miejscu na długie lata. Dąb dawał coraz to większy cień i chłód w upalne dni.

Pewnego dnia do rodziny dołączył kot, potem drugi i na końcu pies. Ogród był na wpół dziki, a jego centralną część zajmowała łąka, która z czasem rozrosła się coraz bardziej. Pewnego roku maliny zgromadzone przy drewnianym płocie wydały tylko kilka owoców. Cała rodzina krążyła wokół nich z niedowierzaniem.
– Jak to możliwe? – dziwili się – W zeszłym roku zrobiliśmy tyle dżemów malinowych. I sok. A teraz?

Zimną porą rodzina siadała przy stole w salonie, żeby zjeść razem śniadanie albo obiad. Kiedy dzieci były małe, często grymasiły, wylewały na siebie zupki i kaszki bananowe, brudziły buzie i ubrania, ciągle ktoś wstawał od stołu, trudno było zachować jeden wątek w rozmowie. Potem starsze dzieci kłóciły się, toczyły dyskusje, ktoś gwałtownie zrywał się i odsuwał nagle talerz z zupą. Z czasem jednak robiło się spokojniej. Na stole często leżały czytane właśnie książki, kubki z niedopitą kawą, kieliszek z winem, różowa szminka, ładowarka do iphona, worek treningowy syna albo porzucony zszywacz do papieru.

Oczywiście, że nad domem przechodziły burze. Umarł, bardzo nagle, tato starej kobiety z którym nie zdążyła się niestety pożegnać. Zresztą to może i dobrze z tym nie-pożegnaniem się, bo stara kobieta źle znosiła wszystkie zakończenia w swoim życiu. Zaczynało się zazwyczaj od lekkiego niepokoju, tam gdzieś w dole brzucha, a potem to uczucie szło wyżej i wyżej aż w końcu mocno łapało za gardło. Kiedy była małą dziewczynką, to bardzo płakała przy wakacyjnych rozstaniach. Koniec turnusu, koniec kolonii, koniec wakacji, koniec przyjaźni na śmierć i życie opłakiwała szczerymi łzami. Będziesz do mnie pisać? Nie zapomnisz? Po latach, kiedy była już prawie dorosłą kobietą, usłyszała od kogoś zdanie: „Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego”.

I tych słów złapała się mocno. Wraz z upływem czasu i z kolejnymi nieuniknionymi przecież rozstaniami, zyskiwała większy dystans ale wciąż przecież nie była przygotowana na ostateczne zakończenie.

Kończył się kolejny sierpień. Wieczorem w ogrodzie robiło się chłodno, łąka stawała się coraz bardziej wysuszona, a pod małą jabłonką gniły dojrzałe ale pełne robaków jabłka.

Jak zawsze i szybko miną kolejne lata.

Stara kobieta cichutko westchnęła. Spojrzała najpierw w niebo, a potem na swoje pomarszczone dłonie i uśmiechnęła się do swojego życia.


Zobacz także

Fot. iStock / alexey_ds

Kobieta naukowcem?! Kto to widział! Ona udowodniła, jak wielką siłę mają w sobie kobiety

iStock/ Joey Boylan

„Kiedyś, jak coś się zepsuło, to naprawialiśmy. A teraz wyrzuca się stare”. Zadbaj o siebie, o dzieci, nie o niego – miałyście prawo odejść

Przedszkolaki w domu opieki dla seniorów

Przedszkolaki w domu opieki dla seniorów. Te wzruszające spotkania dwóch, odległych pokoleń mają terapeutyczną moc dla obu stron