Co zabija twoje poczucie własnej wartości? Niektóre przyczyny nie łatwo jest zauważyć

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 sierpnia 2017
fot. iStock/ LaraBelova
fot. iStock/ LaraBelova
 

W naszym społeczeństwie niskie poczucie własnej wartości to prawdziwa epidemia. Nie wierzymy w siebie, umniejszamy swoje dokonania i umiejętności, mówimy o sobie najczęściej niekorzystnie, a zalet nie dostrzegamy, wszystko w imię skromności i by nie wyjść na zadufanego w sobie egoistę. A przecież nie trzeba od razu popadać ze skrajności w skrajność – posiadanie poczucia własnej wartości na odpowiednim poziomie nie oznacza przecież, że mamy się za pępek świata.

Po Internecie krąży taki cytat „Mówisz, że możesz – to możesz. Mówisz, że nie możesz – to nie możesz”. Te dwa zdania świetnie ilustrują to, jak oddziałuje na nas nasze poczucie własnej wartości. Jeśli mamy je zaniżone, czujemy się słabi, zalęknieni, niezdolni, spodziewamy się najgorszego i często właśnie to dostajemy (na zasadzie samospełniającego się proroctwa). Wysokie poczucie własnej wartości i dobra samoocena działają zupełnie odwrotnie – jesteśmy pewni siebie i czujemy, że złapaliśmy wiatr w żagle, a dzięki temu działamy zdecydowanie, nie boimy się dążyć do celu, jesteśmy zdeterminowani, by spełniać własne marzenia i co najważniejsze, wierzymy, że nam się to uda!

Utrzymanie odpowiedniego poziomu własnej wartości wymaga pracy nad samym sobą. A nie jest to łatwe, bo na sposób, w jaki się postrzegamy, wpływają różne rzeczy. Oto kilka ukrytych przyczyn niskiego poczucia własnej wartości – zdiagnozuj je i zacznij działać!

Za dużo autokrytycyzmu

Powtarzasz sobie ciągle, że nie dasz rady, że się nie uda? Pewnie tak będzie! Widzisz w sobie same wady i niedoskonałości? Twój humor z pewnością się od tego nie poprawi. Ten mały głos w twojej głowie, który co chwilę podpowiada ci, że jesteś za gruba, za brzydka, niewystarczająco zdolna, masz za duży nos, za małą wiedzę i w ogóle beznadzieja i porażka, jest nie tylko wkurzający, ale też niezwykle negatywny dla twojej samooceny! Zacznij od uśmiechania się do samej siebie i mówienia komplementu – wiem, na początku może to być dziwne i krępujące, ale dasz radę! Skup się na tym, co ci się podoba, doceniaj każdą zaletę. Motywuj siebie – zmień myślenie na bardziej pozytywne i zawsze zakładaj sukces.  Czas pozbyć się złych nawyków, autokrytycyzmu i surowego oceniania i zastąpić je życzliwością i sympatią do samej siebie.

Traumatyczne przeżycia

Ktoś, kto był ofiarą przemocy, nadużyć fizycznych lub psychicznych, napaści, dobrze wie, jak trudno jest czuć się dobrze z samym sobą po takich traumatycznych przeżyciach. Oprawca robi wszystko, by poniżyć i zniszczyć poczucie własnej wartości swojej ofiary, która nawet jeśli uwolni się i wyzwoli, będzie zmagać z poczuciem winy, lękiem, żalem i złością, także na samego siebie. Nie jest łatwo czuć się wówczas pewnie, mocno i przebojem iść przez życie. Najważniejsza sprawą jest zrozumienie, że nie ponosimy winy za zło, które nas dotknęło i że nie każdy chce nas skrzywdzić lub wykorzystać. Na podstawie tego można odbudowywać wiarę w siebie, innych ludzi i otaczający nas świat.

Niesprawiedliwe porównywanie się z innymi

Jeśli chcemy zapracować sobie na niskie poczucie własnej wartości i kiepską samoocenę, to najprostsza droga prowadzi poprzez porównywanie się z innymi. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, mądrzejszy, bogatszy, szczuplejszy czy ładniejszy – już nasza w tym głowa! Będziemy doszukiwać się swoich wad i wyolbrzymiać zalety innych, stawiać ich na piedestale, a siebie i własne sukcesy ignorować i deprecjonować. I dopóki nie zrozumiemy, że jesteśmy wspaniali i wyjątkowi tacy, jacy jesteśmy, że nie musimy być idealni, nasze poczucie własnej wartości nie wzrośnie.

Negatywne opinie rodziców

Nawet jako dorośli i dojrzali ludzie wciąż odczuwamy wagę słów i opinii wygłoszonych przez naszych rodziców. Jeśli są one negatywne, wówczas nasze poczucie własnej wartości może na tym ucierpieć – bo skoro najbliższe ci osoby krytykują, wytykają błędy i podkreślają porażki, to coś w tym musi być… STOP! Wcale nie musi! Bo rodzice nie mają wyłączności na prawdę i nie są nieomylni. Zdarzają się toksyczne matki, toksyczni ojcowie, którzy nieświadomi swoich czynów krzywdzą dzieci niesprawiedliwymi ocenami i zbyt wygórowanymi wymaganiami. Zasługujesz na szacunek, miłość i wsparcie. Na to, by cię doceniać, chwalić i motywować pozytywnym słowem, a nie „dobijać” i sprawiać, że czujesz się źle. Nie masz wpływu na zachowania swoich rodziców i sposób ich percepcji, ale możesz zdecydować jak TY odbierzesz ich słowa i co z nimi zrobisz.

Wpływ mediów społecznościowych

Ach, ten Facebook, Instagram i inne portale społecznościowe – kłamstwo na kłamstwie kłamstwem pogania! Nie zapominaj, że ludzie wrzucają tam to, co chcę pokazać innym i naprawdę potrafią stworzyć zupełnie inną rzeczywistość! Dzikie sukcesy, szalona zabawa, zero problemów wychowawczych, zakochany po uszy partner i życie jak w Madrycie? Nie daj się nabrać na piękne obrazki, selfie z filtrem i wpisy dobrze przemyślane i edytowane kilka razy. Nie zazdrość innym szczęścia – skup się na budowaniu własnego!

Brak asertywności

Masz problem z wyrażaniem własnego zdania, mówieniem „nie” i wygłaszaniem własnych opinii? Pozwalasz innym, by decydowali za ciebie, wchodzili ci na głowę, a nawet traktowali bez szacunku i godności? Asertywność jest ściśle związana z poczuciem własnej wartości – jeśli nie czujesz się wewnętrznie silna, to boisz się mówić, co naprawdę myślisz i czujesz, masz problem z wyrażaniem swoich potrzeb. Nie musisz być od razu buntowniczką, wojowniczką i zawsze być w kontrze do innych – nie na tym to polega! To, że się na coś nie zgadzasz lub masz odmienne zdanie, to nic złego. Każdy z nas jest inny, ma swoje potrzeby, emocje, które zasługują na szacunek, uwagę i akceptację. Tak, twoje także!

Praca nad podniesieniem poczucia własnej wartości nie jest łatwa, ale krok po kroku, wprowadzając stopniowe zmiany, można poczuć się pewniej we własnej skórze i przezwyciężyć nękające nas lęki. W końcu to nasze życie i warto poprowadzić je tam, gdzie chcemy i tak, jak chcemy – bez strachu, niepewności i poczucia bycia gorszym od innych.

Na podstawie: www.bustle.com


„Mąż zdeklarowany pilnie poszukiwany, bo nie mam czasu na szukanie”. Drogie Panie, spuście powietrze z tego balona!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 sierpnia 2017
Fot. iStock/wundervisuals
Fot. iStock/wundervisuals
 

„Szukam męża, ale bez ściemy. Nie mam czasu na czekanie, jeśli masz tempo żółwia” – tak powinny anonsować laski na Tinderze. Sorry za wyrażenie „laski”, ale jak Kuba Bogu, tak… Bo ja też mam wrażenie, że jestem uprzedmiotowiony. Nad waszym łóżkiem zamiast obrazka z Bozią, zdjęcie rodziny. Moje zadanie? Jak najszybciej się w to wpasować. 

Kobiety na Tinderach dzielą się na dwie grupy. Na te tuż po 30-tce, które już histerycznie szukają faceta, najlepiej nie z odzysku, choć każdy i tak podejrzany, bo skoro żadna go nie chciała, to musi być jakiś wybrakowany albo psychopata. Znajomy mówił mi, że zawsze opowiadał ckliwą historię o długoletnim związku, gdzie ona go zdradziła i zraniła tym samym. „To wystarczało, nie musiałem tłumaczyć, że nie znalazłem jeszcze kobiety, z którą chciałbym być” – tłumaczył. Tym bardziej, że wśród tych najbardziej podejrzliwych też nie zamierzał wybierać, więc kłamstwo uchodziło mu właściwie na sucho, bo do drugiej randki nigdy nie dochodziło.

Siadasz wieczorem. Oglądasz zdjęcia, czytasz co lubią, kim są, o czym marzą. Co za bzdury piszą. Najczęściej są tu z ciekawości, oczywiście pierwszy raz w życiu, i na luzie. Czasami jakiś romantyczny cytat, ale zakończony ironią, by zdjąć z niego ciężar napięcia.  Bo one są lekkie jak motyle, lubiące zabawę, niezobowiązujący flirt i tak dalej. HA HA HA. „Niezobowiązujący”odbija ci się czkawką, jak przez pięć minut nie odpiszesz, bo akurat chce ci się siku (nie daj Boże kupe). To już znak, że ściemniasz. Jak nie ściemniasz, jesteś online 24/h.

A więc czytasz te podpisy pod zdjęcia, kompletnie nieświadomy. Patrzy na ciebie uśmiechnięta buzia albo kocie oczy i czasami to jest impuls, że odezwiesz się akurat do tej, a nie innej dziewczyny. Nie masz pojęcia stary co cię czeka!! Przez rok siedziałem na Tinderze. Przez rok czułem się jak żywa przynęta.

– Ile chcesz mieć dzieci? – Gdzie chciałbyś mieszkać? – Gdzie pracujesz, ile zarabiasz, sam mieszkasz czy z kolegami/rodzicami? – Masz dzieci? – to stały zestaw pytań, które w niby luźnej rozmowie zawsze się powtarzają. Jak przegląd konia, czy akurat ten wygra wyścig.

– Gdzie byłeś jak cię nie było? Nie pisałeś a byłeś online? Po co? Dlaczego jeszcze się nie wylogowałeś z tindera skoro piszemy? I co mam jej napisać? Że żyję, myślę o niej, ale oprócz tego oddycham, jem, wypróżniam, spotykam ze znajomymi, loguje bo nie mam tam kilka rozpoczętych korespondencji. Bo, wreszcie, nie wiem co będzie?

Jest jeszcze jedna grupa, tych przed 40-tką. Drugi sort – jak żartują moi koledzy. Po rozwodach, z dziećmi. Im to się dopiero pali grunt pod nogami. Jakby tylko mogły, to najchętniej walizki już by spakowały i przeprowadziły faceta do siebie. Obiad ugotowany, trzydaniowy, seksowna bielizna, kwiaty w doniczkach, szuflada z lawendą- gotowe życie po prostu czeka. Bylebyś nie zwlekał, o tu jeszcze czas jest ważny. Nie dość, że ten co świeżak, to szybko wyłapany, to jeszcze one myślą: „Jak do czterdziestki nie znajdę, to później kto będzie mnie chciał”. Więc one się spieszą bardzo i facetów pospieszają. Bo pogadasz wirtualnie z nią o życiu, jest miło, przyjemnie, umawiacie się, a ona już chce deklaracji. Ona już myśli, że wy razem tak zostaniecie. Kurde nie wyślesz SMS-a jak obiecywałeś, to albo bombarduje cię wiadomościami, albo gdy dzwonisz jest obrażona! No ja pierdzielę. Serio? Jakbyś miał wybrać w katalogu po zdjęciu laskę, iść z nią na randkę i już wiedzieć, czy to ta na resztę życia. Bo ona NIE MA CZASU. Jej się spieszy, ona nie chce tracić ani chwili na jakieś niezobowiązujące spotkania, z których nie wiadomo, co wyjdzie, bo przecież może nie wyjść nic. A ona? Będzie starsza o kilka miesięcy i bliżej tej przeklętej czterdziestki. A może jakaś inna okazja przejdzie jej koło nosa, kiedy będzie z tobą się umawiać do kina, drinka, czy weekendowy wypad. Ona chce deklaracji od razu! Od razu chce mieć pewność, że to nie ściema.

Szczerze? One są jak piranie, którym wody brakuje i złapanie zębami pierwszego lepszego, ale zdeklarowanego jest jedynym celem ich emocjonalnego życia. One nie bawią się w rozmowy, w poznawanie się, w spotykaniu się, wyczuciu. Walą kawę na ławę, jakie są, z czym mają problem, czego oczekują od faceta (niejedna kazała mi wysłać zdjęcie penisa, by rozmiar się zgadzał) i badawczo przyglądają się, jak reagujesz. Siedzą, nerwowo spoglądając w zegarek, jak już wiedzą, że nic z tego nie będzie, że ja – czyli ten gość naprzeciwko – chce powoli, spokojnie, zobaczyć, czy w ogóle do siebie pasujemy, banalnie poznać się lepiej. Ich to nie interesuje. „Gościu albo się decydujesz albo dupy mi nie zawracaj”. Dosłownie. A gdy tylko wychodzisz, łapią za telefon i przeglądają kolejne zdjęcia i oferty mając nadzieję, że tym razem szczerze matrymonialne i poważne.

Kręcą się w kółko, coraz bardziej sfrustrowane, zdyszane, nieobecne. Bo to jest wyścig. Wyścig po faceta, po jego uwagę, SMS-y, telefony, zainteresowanie.Jakby nie było innej drogi. Nasi dziadkowie chodzili do kawiarni, pili kawkę, zapalili papieroska, następnym razem złapali się za rękę w kinie, ona napisała wiersz, poperfumowała kopertę, on kupił kwiatka albo zebrał na łące. Rozumieli pojęcie czasu.

Tinder, Facebook, portal randkowy, whatever – nawet w wirtualu nie da się na skróty. Wrzućcie Brada Pitta na tapetę albo Ryana Goslinga, a obrazki rodzinne odłóżcie na później. Nastawcie się na fajne spotkanie, relaks, dobrą kawę, a może coś was zaskoczy? A tak w ogóle gdybyście spuściły powietrze z tego balona, już dawno by was tu nie było.

ps. Iwona, sorry, nie przyjadę w niedzielę na obiad do twojej mamy. Znamy się tydzień!!!!


Seks jest dobry na wszystko? Są sytuacje, kiedy rozwiązać problem może właśnie łózko!

Redakcja
Redakcja
17 sierpnia 2017
Fot. iStock / vadimguzhva
Fot. iStock / vadimguzhva
 

Nie łatwo jest żyć w związku, funkcjonować zgodnie z drugą osobą. Przecież para to nadal dwie odrębne jednostki, które mogą mieć wspólne plany i marzenia, ulubione rzeczy lub odwrotnie, każde inne hobby czy poczucie humoru, o które idą sprzeczki. Najczęściej wspólne życie i mieszkanie w jednym domu sprawia, że poznajemy się jeszcze lepiej. Jednak długoterminowe relacje nie zawsze bywają łatwe.

Gdy pojawiają się kwestie, w których rozmowa nie przynosi żadnego rozwiązania, szukamy innego wyjścia. Jedni idą do terapeuty, inni do łóżka, bo seks bywa znakomitym bodźcem do rozwiązania wielu problemów. Choć trzeba podkreślić, że sam seks bez rozmowy, nie przyniesie porozumienia. A to droga donikąd.

5 sytuacji, które można rozwiązać seksem (z przymrużeniem oka)

1. Nie macie dla siebie zbyt dużo czasu

No tak — praca, dom, obowiązki i gdy do tego są dzieci, czas dla siebie skraca się boleśnie. Z tych resztek, które pozostają wieczorami lub w wolne weekendy, rzeczywiście niespecjalnie jest czym gospodarować. Jeśli brakuje mam tego wspólnego czasu, rozmów, bliskości i chciałabyś coś zmienić, zaciągnij partnera do łóżka. Wtedy będziecie mieć czas tylko dla siebie, odświeżycie swoją bliskość, dotyk i spojrzenie na siebie. Być może odkryjecie na nowo radość ze spędzania w ten sposób czasu. Liczy się bliskość, a w łóżku już się bliżej być nie da 😉

2. Seks u was zgrzyta

Najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów z seksem jest właśnie seks, bo ćwiczenie czyni mistrzem. Nie da się ukryć, że w długotrwałych relacjach pociąg seksualny nie jest tak intensywny, jak na początku związku. I bardzo często rzut okiem na partnera wcale nie zachęca do łóżkowych szaleństw, jednak odłożenie na bok nadmiernych oczekiwań pozwoli znów odkryć radość seksu. Poza tym, nieużywany narząd zanika i szkoda zupełnie tracić resztki popędu seksualnego przed późną starością (uwaga, starsi ludzie również korzystają z seksu!).

3. Łatwiej będzie ci opowiedzieć o tym, czego oczekujesz od partnera

Bliskość fizyczna i emocjonalna otwierają na siebie partnerów. Łatwiej rozmawiać po gorącej nocy spędzonej w łóżku na temat waszych potrzeb, niż przychodzić z pracy, rzucić torebkę na kanapę i omawiać nurtujące kwestie seksualne. Rozmowa po seksie pozwala spojrzeć na pewne rzeczy z dystansu i porozmawiać o tym, czego nie powinniście dłużej odkładać.

4. Kiedy chcesz zresetować wasz związek

Seks jest bardzo ważnym wyznacznikiem satysfakcji w związku. Kiedy między wami wieje nudą, seks również nie będzie szczególnie powalający. Brak satysfakcji to poważny problem dla wielu par, bo po kilku latach, właśnie ten seks jest klejem, który utrzymuje silne relacje. Jeśli potrzebujesz odświeżyć wasze życie seksualne z partnerem, postaw na rozmowę w łóżku. Tak łatwiej jest naturalnie przejść od słów do czynu.

5. Gdy chcesz przeprosić

Dwa byty w jednym związku często narażone są na tarcia z powodu istniejących między nimi różnic. Jednak nic nie prowadzi do porozumienia piękniej, niż namiętna noc. Oczyszczenie z nadmiaru energii, odświeżenie bliskości połączone z aktywacją endorfin, zdecydowanie pomaga rozładować złe emocje. Poza tym, po seksie łatwiej jest przyznać, że czasem możesz się mylić.

źródło: hellogiggles.com


Zobacz także

Fot. iStock / yulkapopkova

Post dr Dąbrowskiej, czyli warzywno-owocowe sześć tygodni. Podjęłam wyzwanie, wytrwałam – czy polecam?

Maślankowiec wiśniowy

Maślankowiec wiśniowy. Czyli przepis na proste i szybkie ciasto z wiśniami

Fot. iStock / ArtMarie

Konkurs „Nurkowanie w opalanie, czyli udane rodzinne wakacje”