Wzruszający list do świętego Mikołaja: „Ja chciałbym dostać dużo miłości”. Wyślijcie do nas listy Waszych dzieci!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 grudnia 2017
Fot. iStock / kajakiki
Fot. iStock / kajakiki
 

Nie wiem, jak to się dzieje, ale moje dzieci, które mają prawie 10 i 12 lat nadal wierzą w świętego Mikołaja. Tym piskom i krzykom o szóstej rano nie było i dzisiaj końca. Sprawdzanie, czy wszystko co mu zostawili zjadł, czy zabrał listy i w tym roku – czy zostawił podpis na szafie. 

I chociaż ja drżałam, że obudzi ich w nocy szuranie kredą po szafie, to jednak spali jak zabici, a rano zachwytom nie było końca. A mnie zachwyca ich zachwyt i wzrusza. W tym roku było coś jeszcze – wyjątkowy, list, który napisał mój młodszy syn do świętego Mikołaja – na żółtej kartce (co nie jest bez znaczenia)…

Pisownia oryginalna:

„Kochany Mikołaju! Wysyłam do Ciebie list, jakie bym chciał dostać prezenty. Wiem, że w Święta Bożego Narodzenia nie chodzi tylko o prezenty – w ogóle, tu chodzi o miłość i spełnianie mażeń :). Ale chciałbym dostać jeżeli oczywiście możesz, to chciałbym dostać dla rodziców: łyżwy i buty narciarskie. Ja chciał bym dostać dużo miłości, ale wiem, że mam bardzo dużo miłości. O jeszcze coś dla zwierzaków, jakiś drobny upominek! Ja chciałbym dostać grę planszową, by wszyscy chcieli w nią grać. Już nie wiem, co bym chciał dostać. Wymyśl coś sam. :) Wybrałem taki kolor, żeby zrobiło Ci się cieplej na biegunie pułnocnym o ile tam mieszkasz. O bym zapomniał zostaw podpis swój na szafie. Pozdrawiam Wiktor!”.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Wzruszyłam się ja, wzruszyła się sam Wiktor, kiedy mi czytał ten list. Pomyślałam, że dzieci budzą w nas tak wyjątkowe emocje, że warto się nimi dzielić, a mój syn – zapytany, czy mogłabym opublikować jego list powiedział: „Jasne, możesz nawet napisać, że to ja pisałem”. Więc piszę i proszę Was, abyście Wy wysłali do nas listy Waszych dzieci, które napisały do świętego Mikołaja.

Małym autorom trzech najpiękniejszych listów wyślemy prezenty niespodzianki! W końcu każdy chce być Mikołajem!

Listy wysyłajcie na adres: kontakt@ohme.pl,

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że  autorem nadesłanej pracy konkursowej  jest …………… (Imię i nazwisko dziecko, wiek) oraz jako jego rodzic/opiekun prawny wyrażam zgodę na udział mojego dziecka w konkursie oraz na publikację nadesłanej pracy przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora i Sponsora konkursu  danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja trwa od 6 grudnia do 16 grudnia 2017 roku.

 


5 zgubnych podejść do diety, które sprawiają, że nigdy nie schudniesz

Redakcja
Redakcja
7 grudnia 2017
Fot. iStock / Pekic
Fot. iStock / Pekic
 

Przestrzeganie diety wymaga rozsądnego podejścia do tematu i pewnych wyrzeczeń. Teoretycznie każdy wie, że bez systematyczności,  trzymania się porad dietetycznych, wdrożenia ćwiczeń fizycznych i stałej zmiany nawyków, samo ograniczenie ilości kalorii w posiłkach niewiele da. A mimo wszystko uparcie omijamy część zaleceń, po czym wchodząc na wagę bywamy zaskoczeni, że dieta nie przyniosła rezultatu. Znowu!

Wszystko ma swoją przyczynę i jeśli też masz ten problem, sprawdź, czy nie dotyczy ciebie jedno z podejść do kwestii diety i chudnięcia, przez które nadal nie możesz odnieść sukcesu.

5 błędów, które hamują proces zrzucania kilogramów

1. Obcinasz zalecane normy kaloryczne dla posiłku

Wiesz, ile kalorii powinny zawierać twoje posiłki abyś mogła schudnąć, ale wydaje ci się, że jeśli jeszcze trochę obetniesz ich ilość,  schudniesz szybciej. Dzielnie zrzucasz z talerza połowę porcji, zapijasz głód wodą, ale wbrew staraniom zamiast szybciej utraty kilogramów, nic się nie dzieje. Taka polityka prowadzi do spowolnienia przemian metabolicznych, co jest reakcją adaptacyjną organizmu do sytuacji, w której spożycie energii nie pokrywa dziennego na nią zapotrzebowania. Metabolizm zwalnia, utrata kilogramów również. Nie tędy droga.

2. Nie jesteś konsekwentna

Masz swoją dietę, a jednak na spotkaniu z przyjaciółkami czy podczas spaceru do parku zamawiasz małe ciasteczko (razy trzy, bo to „wyjątkowo”) do kolejnej cafe latte. Nikt nie mówi, że absolutny rygor żywieniowy jest fajny, ale jeśli już wydałaś pieniądze na dietetyka lub po prostu włożyłaś energię w zdrowy tryb życia i chudnięcie, nie rozgrzeszaj się za często. Takie rzeczy wchodzą w nawyk.

 3. Wierzysz w diety „cud”

Wiara w skuteczność diet, które obiecują zrzucenie 10 kg przez tydzień jest zła. Najczęściej są to restrykcyjne i szkodliwe pomysły, pod którymi żaden dietetyk się nie podpisze. Co więcej stracisz, ale najpewniej zdrowie. Jeśli ubędzie ci gwałtownie kilkanaście kilogramów, to one wrócą nawet nawiązką. Efekt jojo wiernie czeka.

4. Chciałabyś, ale …

No właśnie, zawsze jest jakieś „ale”. Niby chcesz, jednak nie zrobisz nic, żeby plany urzeczywistnić. A kilogramy same się „nie schudną”.

5. Opierasz się na suplementach i spalaczach tłuszczu

Tak, ktoś to wymyślił, żeby tobie było raźniej chudnąć, bo wspomagacze dają pewien komfort psychiczny. Niektóre nawet wykazują jakieś działanie, ale nie licz na to, że kapsułka „pożre” twój tłuszcz w miesiąc. Ograniczanie starań do mieszania koktajli białkowych, zajadania spalaczy tłuszczu i zagryzania ich z magicznymi kapsułkami, mija się z celem.


 

źródło: polki.pl


Czeka cię wyjątkowo trudna rozmowa? Tak zapanujesz nad emocjami

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
6 grudnia 2017
Fot. iStock/lechatnoir
Następny

Doskonale znasz te emocje, które towarzyszą wszystkim poważnym rozmową. To głośne kołatanie serca, przyspieszony oddech, drżenie rąk, wypieki na twarzy i czerwone uszy. Jesteś tak zdenerwowana, że nie potrafisz zebrać myśli, chociaż bardzo długo przygotowywałaś się do tej konfrontacji i niemalże na pamięć znasz wszystkie argumenty, które wypisałaś sobie na kartce. A jednak teraz czujesz się nikim i już wiesz, że przegrałaś. Trudne rozmowy spotykają nas w życiu nieustannie. Być może zbierasz się w sobie, żeby pójść do szefa i poprosić o podwyżkę. A może to on wezwał cię do siebie w sprawie ostatniego raportu, który sporządziłaś. Jednak trudne rozmowy to nie tylko te służbowe. Życie prywatne również zmusza nas czasem do ciężkiej konfrontacji. Może to być spotkanie z toksyczną matką, która od wielu lat ingeruje w twoje sprawy i niszczy twoje poczucie własnej wartości. Albo rozmowa z partnerem na temat jego uzależnienia od alkoholu. Być może planujesz porozmawiać z mężem o rozstaniu i podziale majątku. Albo musisz stawić się w sądzie i odpowiadać na zadawane pytania. Wszystkie te sytuacje powodują silny stres i blokują umiejętność racjonalnego myślenia.

Denerwujesz się, bo już bardzo dobrze siebie znasz i wiesz, że nie potrafisz w takich chwilach panować nad emocjami. Zdajesz sobie sprawę z tego, co dzieje się z twoim ciałem. Zaczynasz wówczas bardzo się pocić. Pod pachami robią się coraz większe plamy i masz dreszcze, choć jest ci bardzo gorąco. Twoja twarz płonie, a serce ma ochotę wyskoczyć z piersi. Co wtedy robisz? Nakręcasz się jeszcze bardziej. W głowie powtarzasz sobie „uspokój się, uspokój się, uspokój się”, a twój rozmówca ma wtedy czas, by osiągnąć nad tobą przewagę. Jeżeli zorientuje się, jak bardzo jesteś zdenerwowana, może to wykorzystać. Pokieruje rozmową tak, że zgodzisz się na jego warunki, zmienisz zdanie lub przyznasz się do czegoś, czego nie zrobiłaś.

Co będzie dalej? Złość.

Już chwilę po rozmowie będziesz na siebie wściekła. Że znowu nie zapanowałaś nad sobą. Że jak to możliwe, skoro tak dobrze się przygotowałaś merytorycznie do tej dyskusji. Że druga taka szansa może się nie powtórzyć.

Na szczęście istnieje kilka sposobów, by nauczyć się radzić sobie z takimi emocjami. Te narzędzia pomagają także w momencie, gdy ktoś nieoczekiwanie wyprowadzi nas z równowagi. Gotowa?

Strona 1 z 2

Czytaj dalej

Zobacz także

Fot. iStock / gpointstudio

Jak uczyć się języków obcych skutecznie i bez stresu? 7 praktycznych wskazówek lektorki

Wiele może się zmienić?

Gdzie dzisiaj jesteś kobieto? Kochasz? Wierzysz, że jeszcze wiele może się zmienić?

Fot. istock/NataliaDeriabina

Właśnie urodziłam dziecko i nie chcę twoich odwiedzin w szpitalu. 5 powodów, dla których powinniście się wstrzymać z pierwszą wizytą