Wzięły biznes w swoje ręce i stworzyły wyjątkowe miejsce dla kobiet… i nie tylko

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
1 sierpnia 2016
Arch. prywatne
Arch. prywatne

XXI wiek to czas, w którym królują fastfoody, wszystko musi być szybko, przez co czasami usługi tracą na swojej jakości. Zupełnie inaczej jest w Eyebar w Warszawie, który jest jedynym w Polsce urodowym fastfoodem. Tutaj prędkość jest wprost proporcjonalna do jakości usług, które gwarantują świetne samopoczucie i jeszcze lepszy wygląd. Eliza Moczydłowska i Aleksandra Głos postanowiły pokazać Polkom, że wszystko zaczyna się od brwi, a potem można już podbijać świat.

Zacznijmy standardowo, bo pomysł na biznes, który Panie prowadzą nie jest zbyt sztampowy. Skąd tak właściwie wziął się Eyebar?

Eliza Moczydłowska: Zaczęło się od problemu, który obie miałyśmy, a mianowicie brwi, którymi nikt nie potrafił się zająć. Zawsze ta usługa była marginalizowana, traktowana po macoszemu. Nie było nawet ku temu specjalnego miejsca, bo zazwyczaj regulacja odbywała się w gabinecie, gdzie trwał już zabieg innej klientki. Brwi zawsze wyglądały tak samo, nie były dopasowane do twarzy, a ich kolor pozostawiał wiele do życzenia. Obie z Olą miałyśmy dość wysokie oczekiwania, aczkolwiek patrząc teraz na nasze klientki mam wrażenie, że nie byłyśmy wcale takie wymagające!

Wszystko więc zaczęło się od problemu…

E.M.: Dokładnie, potem postanowiłyśmy spojrzeć na problem szerzej. Pojechałyśmy do Londynu, który jest zlepkiem wszelkich kultur i swego rodzaju kolebką świata beauty w Europie. Podróże kształcą, a ta pokazała nam zupełnie inne podejście do tematu brwi.

Aleksandra Głos: Na Zachodzie poświęca  się brwiom dużo uwagi,  a w Polsce kosmetyczki znają zasadniczo dwa odcienie brwi – czarny i czarny. W Londynie zobaczyłyśmy, że pomysł który gdzieś siedzi nam w głowach wcale nie jest innowacją, bo na świecie funkcjonuje już od dawna. Może ze względu na to, że obie z Elizą jesteśmy typami podróżniczek zupełnie inaczej podchodziłyśmy do tego tematu i czułyśmy, że nam, Polkom także należy się taka usługa i uwaga skierowana na brwi.

Wychodzi na to, że znalazły Panie spektakularną niszę.

A.G.: Skupiłyśmy się na brwiach, bo uznałyśmy, że Polkom naprawdę się to należy! To był totalny must have, który nie mógł dłużej czekać. Kiedy wymyśliłyśmy z Olą biznes skierowany na brwi, myślałyśmy sobie, że to ogromny przełom, bo dlaczego nikt na to nie wpadł? Aż tu nagle, tak jak powiedziała Ola, zobaczyłyśmy Londyn, w którym to jest na porządku dziennym. To naprawdę był ogromny szok. Proszę sobie wyobrazić, że w Polsce nie było ani jednego salonu, który zajmować się tylko i wyłącznie brwiami, a w Rosji, Stanach czy Londynie takie miejsca świetnie funkcjonowały od kilkunastu dobrych lat.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Londyn jest o tyle ważnym punktem na osi czasu, że naprawdę dodał nam skrzydeł. Uświadomiłyśmy sobie, że to światowa usługa i nie mogłyśmy już zrezygnować. Chyba właśnie wtedy uwierzyłyśmy, że to naprawdę może się udać.

E.M.: No i zobaczyłyśmy coś, co musiałyśmy ściągnąć do Polski – threading czyli nitkowanie.

To faktycznie niezbyt popularna usługa, nawet teraz.

A.G.: Personel był najtrudniejszym elementem układanki. Ta metoda u nas raczkowała. W Warszawie powstał indyjski salon, gdzie wykonywany był masaż, a przy okazji Hinduski wykonywały depilację nitką. Po jakimś czasie to miejsce zniknęło z mapy stolicy, bo odwiedzali je tylko obcokrajowcy mieszkający w Polsce. Jak się okazało, to nie jest tak trudne; wymaga tylko znajomości zasad i czasu. To naprawdę najlepszy wybór, a ja jestem tego dobrym przykładem! Ostatnio nitkowanie robiłam przed wakacjami, czyli jakieś trzy tygodnie temu. Po powrocie usiadłam na fotelu i rzuciłam szybko „dziewczyny, zróbcie mi piękne brwi!”, a one zgodnie odpowiedziały, że tak właściwie nie mają za dużo pracy.

No dobrze, to brzmi naprawdę obiecująco!

E.M.: A włoski naprawdę odrastają wolniej i są o wiele delikatniejsze! Do tego to prawie bezbolesna metoda, a ja mam niski próg odporności na ból. Pierwszy kontakt z nitkowaniem jest trudny, ale potem nie widzisz innej opcji.

A Panie nauczyły się nitkowania?

A.G.: Uczyłyśmy się na pierwszych szkoleniach; znamy podstawowe ruchy czy metody skręcania nitki. Zostawiamy to jednak specjalistkom, i to nie takim z podstawowym wykształceniem, a wizażystkom, które spojrzą na nas całościowo. Bo tutaj liczy się wszystko! Kształt twarzy, kolor włosów, ton karnacji, kolor oczu, kształt nosa, grubość włosa – każdy element jest bardzo istotny. Wizaż to dziedzina bardzo twórcza, artystyczna. Bo może wprowadzamy trochę matematyki poprzez linijkę, ale tutaj trzeba dużej dozy kreatywności.

Tak na dobrą sprawę o brwiach zrobiło się bardzo głośno dzięki YouTuberkom, które edukują Polki w sprawach pielęgnacji.

A.G.: Same jesteśmy zaskoczone! Zakładając Eyebar miałyśmy w sobie pewną dozę niepewności czy ten biznes na pewno się przyjmie. Dzisiaj możemy śmiało powiedzieć, że znaczna ilość usług, które świadczymy to właśnie stylizacja brwi. Klientki, które do nas przychodzą sygnalizują nam, że od dawna szukały takiego miejsca jak nasze, bo niejednokrotnie przychodzą do nas „okaleczone”. Zdarza się, że dziewczyna jest umówiona na stylizację paznokci, a my zachęcamy ja, żeby jednak zdecydowała się na stylizację brwi. Wtedy słyszymy zdecydowane „nie, nikomu już w tej kwestii nie zaufam”. Dopiero po kilku razach, kiedy obserwują zabiegi przy okazji paznokci czy fryzury, decydują się na powierzenie nam swoich brwi.

Osoba zajmująca się naszymi brwiami to chyba trochę taka przyjaciółka, w końcu trzeba do tego ogromnego zaufania.

A.G.: Trzeba pamiętać, że klientki przychodzą do nas niejednokrotnie z bardzo mocno wyskubanymi brwiami. Tak jak powiedziała wcześniej Eliza, najważniejsze, żeby ktoś spojrzał na nas kompleksowo. Stąd też u nas wizażystka, która powie gdzie trzeba skrócić, gdzie wydłużyć, bo to wcale nie jest tak, że od razu robimy piękne brwi na podstawie tego, co aktualnie mamy na twarzy.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Panie także przeszły metamorfozy?

A.G.: Oczywiście! Ja sama wcześniej miałam bardzo cienkie, czarne brwi, a aktualnie są one grube, zagięte w delikatne łuki. Dzięki temu cały wyraz twarzy jest łagodniejszy. Eliza miała za to brwi znacznie za długie. W momencie, kiedy zostały skrócone o około pół centymetra, oko się otworzyło! Co prawda Eliza nie potrafiła się przyzwyczaić do swojego nowego wyglądu, ale naprawdę wygląda teraz o niebo lepiej. Ciężko było się nam przyzwyczaić do nowych wizerunków, ale teraz już wiemy, że zmiana brwi to taka interwencja chirurgiczna bez użycia skalpela.

Wiele kobiet jednak ciągle uparcie chodzi do kosmetyczek…

A.G.: A one skubią brwi tam, gdzie odrastają, nakładają hennę – dziękuję, do widzenia. Nie biorą w ogóle pod uwagi tego, czy brwi są dobre czy nie, a to przecież ma ogromne znaczenie!

E.M.: U nas cała usługa to Eyebar System, bo nie można tego nazwać regulacją czy stylizacją brwi.  Zaczynamy właśnie od elementu, którego brakuje u kosmetyczek czyli oceny tego, co mamy, bo to właśnie na tej bazie jesteśmy w stanie doprowadzić do idealnych brwi. Dużo klientek odsyłamy do domu, bo trzeba jeszcze zapuszczać brwi przez jakiś czas. Panie dostają od nas olejek rycynowy i szczoteczkę, dzięki którym przy regularnym stosowaniu brwi pięknie rosną. Na to niestety trzeba czasu, czego doskonałym przykładem jest Ola, której zajęło to pół roku.

Eyebar System to w takim razie praca architektoniczna.

E.M.: Dokładnie! Zaczyna się już od rozmowy. Przychodzą do nas młode dziewczyny z pięknymi brwiami i chcą, żeby wyskubać im je na bardzo cienkie kreski. Zdarza się nawet płacz, ale ostatecznie idziemy na kompromis, ale staramy się jednak wytłumaczyć klientkom, co będzie dla nich najlepsze. To dopiero ciężka praca!

Zwracają Panie uwagę na brwi przechodniów?

A.G.:Teraz to już jest choroba!

E.M.: Siłą rzeczy rozmawiając z kobietami nawet na biznesowych spotkaniach myślimy sobie: kurcze, tu trzeba by było zapuszczać, a tu brwi są za krótkie u nasady oka. Czasem, jeżeli znamy się   dłużej, po prostu zapraszamy do Eyebaru. Nawet moje córki zwracają na to uwagę! Chodzimy często do kina na kreskówki, a tam bardzo ważne jest to, jak uniesione są brwi, bo to przecież podstawa mimiki. To dobry przykład na to, jakie ważne jest dobre dopasowanie do twarzy.

Eyebar to chyba miejsce pełne mody.

A.G.:Staramy się kreować standardy, ale i trendy. Na lato wprowadziłyśmy kolorowe brwi. Dziewczyny podchodzą do tego dość ostrożnie, ale na festiwal, imprezę czy spotkanie nad Wisłą bardzo chętnie wybierają właśnie tą opcję. Dla kobiet 30+ wprowadziłyśmy dokładne style – glamour, boy brow, super natural. Najbardziej chyba jednak cieszy to, że nauczyłyśmy klientki naszego systemu. Kiedyś zapisywały się na regulację brwi, a teraz przychodzą na Eyebar System.

Ile czasu potrzebujemy na skorzystanie z Eyebar System?

E.M.: Sprawdzałyśmy to kiedyś z zegarkiem w ręku. Usługa trwa około 20-30 mint, krócej niestety nie da rady. To takie pół godziny do idealnych brwi.

 Jest jeszcze masaż twarzy, który jest czystą przyjemnością?

E.M.: Cały system nazywa się Face Gym.  Przeniosłyśmy ćwiczenia z siłowni na twarz i ćwiczymy wszystkie 41 mięśni, które mamy na twarzy. W zależności od tego, czy jest to Face Gym relaksacyjny czy liftingujący, trenujemy inaczej. Dzięki systematyczności w zastosowaniu, najlepiej dwa razy w tygodniu, możemy po trzech miesiącach zapewnić sobie ładny owal twarzy, a po pół roku uzyskamy efekt wszystkich igieł i zabiegów plastycznych. Co najlepsze – efekty widać już po pierwszym razie! Twarz wygląda jakbyśmy przespały 12 godzin.

Brzmi bajecznie!

E.M.: To stare metody, o których zapomniałyśmy, a przecież w Japonii do każdego kremu dołącza się masaż, w Indiach tak samo. Całe szczęście, że teraz się do tego wraca. Ile krzywdy sobie wyrządziłyśmy przez botoks i inne wypełnienia możemy zauważyć na celebrytkach, które przecież codziennie wyglądają inaczej. My przypominamy o ekologicznych formach dbania o twarz, pakujemy je w ładną formę i podajemy w formie Face Gym.

No dobrze, ale skoro to taka siłownia dla twarzy,  dzień później także towarzyszą nam zakwasy?

E.M.: Face Gym w wersji liftingującej sprawia, że czujemy wszystkie mięśnie na twarzy, ale poza tym, to czysty relaks.

Kim są klientki Eyebar?

A.G.: Jesteśmy otwarte na każdą kobietę. Mamy dużo klientek z problemami onkologicznymi. Panie nie radzą sobie z włosami, które im odrastają i nie ma się co dziwić; bardzo często na brwiach pojawiają się kręcone włoski, z którymi ciężko samemu zrobić porządek. Chcemy pomóc każdej kobiecie, która przychodzi do nas z każdym problemem. Nie ma takich sytuacji, w których jesteśmy bezradne. Mamy tak przeszkolony zespół, dziewczyny które są wizażystkami z pasji, że na wszystko znajdziemy rozwiązanie.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Słucham tak Pań i myślę sobie, że macie to, czego brakuje w wielu salonach piękności – indywidualne podejście do klienta.

A.G.: Oto właśnie nam chodziło! Może naszym ogromnym atutem jest to, że Eliza i ja nie jesteśmy zawodowo z branży beauty. Początkowo bałyśmy się, że to nasza słaba strona, ale dzisiaj widzimy, że to nasza ogromna zaleta, bo patrzymy na wszystko oczami klientek. Oddzwaniamy do klientek, odpisujemy na maile. Chcemy, żeby czuły się naprawdę ważne i piękne.

To brzmi trochę jak relacja między przyjaciółkami.

A.G.: Trochę tak. Robimy wszystko, żeby kobiety poznały swoje piękno. Kilka dni temu pewna pani popłakała się na widok swojego makijażu. Szlochała i mówiła, że ostatnio była tak pomalowana na własnym ślubie, że nie pamiętała już nawet, że jest tak piękna. Musiałyśmy cały makijaż robić od nowa, ale dla takich chwil warto prowadzić ten biznes!

E.M.: Była też pani, która w sobotę rano przed ślubem siostry przyszła do nas na makijaż, prosto od fryzjera! Usiadła na fotel, spojrzała w lustro i zaczęła płakać, bo fryzura cała się rozwaliła. Uspokajałyśmy ją, zrobiłyśmy fryzurę gratis i przepiękny makijaż, po czym szczęśliwa pobiegła na ślub. Na koniec powiedziała nam, że nigdy nie spotkała się z tym, że ktoś zrozumiał jej problem.

A dodatkowo mamy specyficzne wnętrze, bo stoły są w stylu barowym. Dlatego jak klientki siedzą obok siebie, mają możliwość porozmawiania ze sobą – o sukienkach, imprezach czy facetach. W ciągu tygodnia za to dziewczyny przychodzą w czasie przerwy lunchowej na pedicure z laptopami i załatwiają sprawy biznesowe.

Klientki przychodzą z całymi rodzinami?

A.G.: Oczywiście! Miałyśmy taki przypadek, że przyszła mama z nastoletnią córką, bo bała się, że zwykła kosmetyczka zrobi jej krzywdę. Kilka dni później obie przyprowadziły babcię, która tylko czekała na to, aż ktoś się nią zajmie i przypomni, jak jest piękna. Starsza pani nie mogła się doczekać, aż ktoś zajmie się jej brwiami, bo sama miała już za słaby wzrok. Była tak zachwycona, że później przyprowadziła swoje koleżanki. I o ile rzadko robimy zdjęcia w salonie, proszę sobie wyobrazić moment, kiedy przy stanowiskach siedzą tylko panie 65+! To było naprawdę niesamowite!

E.M.: Mamy też usługę Manicure Kids. Mamy przychodzą z dziećmi, które siedzą obok i na paznokciach robią sobie Hello Kitty, radości jest wtedy co niemiara! po prostu łączymy pokolenia!

Prawdziwie domowa atmosfera.

A.G.: To też zasługa stałego zespołu, który towarzyszy nam od samego początku. Stawiamy bardzo wysokie wymagania dla naszych pracowników, ale dzięki nim klientki czują się naprawdę świetnie. Mamy komplet dwunastu dziewczyn, które są zatrudnione na umowę o pracę, żeby czuły się bezpiecznie.

E.M.: I co ważne, to nie są przypadkowe dziewczyny. Żeby z nami pracować, trzeba przejść naprawdę masę kursów i szkoleń z zakresu nitkowania, FaceGym, modelowanie włosów, czy nawet makijażu, bo zazwyczaj na kursach uczy się cudownych makijaży wieczorowych czy scenicznych, ale jest problem z makijażem dziennym. Teraz nie ma z tym problemu, a klientki korzystają z usługi makijażu dziennego w drodze do pracy.

Kobieta może się u was poczuć jak gwiazda filmowa!

E.M.: Często to słyszmy! Ponieważ mamy manicure, pedicure, stylizację włosów, makijaż i oczywiście Eyebar System, panie mogą skorzystać z kompleksowej usługi, w czasie której robimy wszystko naraz czyli Eyebar Express . Skupiamy się na niej i tak oto do wielkiego wyjścia może być gotowa w godzinę, a nie pięć. Oszczędność czasu, a przy okazji ogromna przyjemność!

Stawiacie także na edukację.

A.G.: Zauważyłyśmy, że dziewczyny albo się w ogóle nie malują albo nakładają tylko podkład i tusz.  Chcemy przekonać kobiety, żeby otworzyły się na makijaż i robiły to bardzo świadomie. Standardowo używamy jednego, no maksymalnie dwóch podkładów w ciągu roku, a tak naprawdę powinnyśmy je zmieniać w zależności od tego, jaka jest pora roku, w jakim przebywamy klimacie czy w jakim stanie jest aktualnie nasza skóra. To samo dotyczy cieni do powiek czy maskar. Potrzeba nam po prostu większej świadomości.

E.M.: Cieszymy się, że warsztaty się przyjęły. Szczerze mówiąc, sama dużo się nauczyłam dzięki temu. Bo tak oto dowiedziałam się, że powinnam mieć dla swojej karnacji dwa podkłady, które powinnam mieszać. Z drugiej strony, wcale nie musisz mieć dwóch podkładów w kosmetyczce, bo rano w Eyebar zrobisz makijaż dzienny za 19 zł, a do tego napijesz się kawy i zaczniesz dzień w świetnej atmosferze.


5 części twojego ciała, o które dbać powinnaś szczególnie. Zęby, oczy, stopy i nie tylko…

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 sierpnia 2016
stopy
Fot. iStock / fotomania_17

Dbamy o swoje ciała nie tylko ze względów estetycznych, ale i zdrowotnych. Zaniedbując naszą zewnętrzną powłokę, narażamy się na wiele nieprzyjemności. A przecież troska o siebie jest wpisana w byt każdego człowieka. Chcemy żyć lepiej, zdrowiej i dłużej. Uciekamy od przedwczesnej starości i pojawienia się kłopotów zdrowotnych.

Zdarza się, że dbając o ogólne samopoczucie i sprawność organizmu pomijamy na pierwszy rzut oka mniej istotne części ciała. Zazwyczaj wykonujemy codzienne minimum pielęgnacyjne, przyglądając się tej materii dokładniej dopiero wtedy, gdy już pojawią się kłopoty. A przecież wielu z nich można zapobiec.

1. Uśmiech proszę!

Oczywiście, zdrowe zęby są nam potrzebne nie tylko do pięknego uśmiechu. Mocne, kompletne zęby są potrzebne przede wszystkim do rozdrabniania pokarmu i poza względami estetycznymi, pełnią funkcję w wyrażaniu emocji i umożliwiają artykulację różnych dźwięków.

Jak postępować, by całe życie cieszyć się garniturem zdrowych zębów?

  • Należy szczotkować zęby przynajmniej 2 razy dziennie korzystając z pasty do zębów w celu usunięcia tworzącej się płytki nazębnej
  • Korzystaj z woskowanej nici dentystycznej aby usunąć płytkę nazębną z przestrzeni pomiędzy zębami i miejsc poniżej linii dziąseł, które są trudno dostępne dla włosia szczoteczki
  • Ograniczaj spożywanie pokarmów bogatych w cukier i skrobię, podjadania lepkich przekąsek.
  • Odwiedzaj raz na pół roku stomatologa.
  • Jedz produkty wzmacniające zęby, zawierające wapń (przetwory mleczne, ryby). Pamiętaj też, że pokarmy twarde (np. owoce i warzywa) i zawierające błonnik, pomagają utrzymać zęby i dziąsła w czystości.

2. Oczy są nie tylko zwierciadłem duszy

Oczy pozwalają nam widzieć świat, rozpoznawać twarze bliskich osób, uczyć się i zapamiętywać łatwiej wszystko to, co nas otacza. Zaniedbane mogą przynieść nie tylko uczucie dyskomfortu, bóle głowy, pogorszenie widzenia ale i utratę wzroku, który przecież jest zmysłem nie do zastąpienia.

Dbaj o swój wzrok każdego dnia, to łatwe:

  • Chroń oczy przed promieniowaniem słonecznym, używaj okularów z filtrem UV.
  • Rób przerwy podczas pracy przy komputerze. Co godzinę oderwij wzrok i popatrz w inne miejsce niż ekran komputera. Sprawdź czy monitor znajduje się przynajmniej 20 cm dalej od twarzy.
  • Jedz produkty, które pozwolą na zachowanie ostrego wzroku: warzywa i owoce bogate w witaminę A. Spożywaj tłuste ryby morskie bogate w  kwasy tłuszczowe omega3, produkty z zawartością cynku, luteiny oraz witaminy C i E.
  • Raz do roku badaj profilaktycznie wzrok u okulisty.
  • Lubisz czytać wieczorami? Kup żarówkę dającą wystarczająco jasne, ale nie rażące światło, która umożliwi czytanie bez nadwyrężania oczu.

3. Dłonie to podstawa samodzielnego działania 

Może się wydawać, ze dłonie w porównaniu ze wzrokiem, nie są aż tak istotne. A to przecież dzięki ich sprawności jesteśmy samodzielnie, ubieramy się, przygotowujemy jedzenie, pracujemy, przytulamy najbliższych.

Aby zachować je w sprawności oraz zadbać, by zbyt szybko nie zdradzały naszego wieku, należy zadbać o :

  • Jeśli pracujesz przy komputerze, rób przerwy i wykonuj ćwiczenia. zapobiegniesz dzięki temu ryzyku powstania bolesnego zespołu cieśni kanału nadgarstka. Zaciskaj dłonie na małej piłeczce, lub po prostu wykonuj relaksujące ruchy palcami.
  • Dbaj o mięśnie i stawy.
  • W pracy wymagającej kontaktu z różnymi substancjami korzystaj z rękawic ochronnych. W domu natomiast sprzątaj – szczególnie podczas użycia środków z silnie drażniącymi substancjami – w gumowych rękawicach.

4. Kręgosłup wspiera sylwetkę

Zdrowy kręgosłup to znakomite rusztowanie podtrzymujące nasze ciało. Zaniedbany lub dotknięty chorobami, przysporzy ogromnego bólu oraz kłopotów z poruszaniem się.

O kręgosłup należy dbać od najmłodszych lat:

  • Siadaj prosto, chodź nieprzygarbiona, nie śpij na zapadającym się materacu.
  • Nie noś ciężarów zarzuconych na ramię tylko z jednej strony ciała, rozkładaj je równo na każdą stronę, przyklękaj na jedno kolano aby podnieść cięższy przedmiot.
  • Rozciągaj mięśnie, uprawiaj sporty wpływające na stan kręgosłupa, np.: pływanie, Nordic Walking, ćwiczenia rozciągające.
  • Gdy pracujesz przy biurku, odrywaj się od niego raz w ciągu godziny
  • Jedz produkty zawierające fosfor, który wzmacnia kości. Znajdziesz go w ziarnach zbóż, rybach, roślinach strączkowych.

5. Stopy niosą cię przez całe życie

Stopy służą nam przez całe życie, pracują każdego dnia, nawet wtedy, gdy my jesteśmy na urlopie.  Poddawane są wielu bodźcom i mają wpływ na postawę naszego ciała. Zazwyczaj przypominamy sobie o nich, gdy w ruch idą lekkie sandałki lub gdy czujemy dyskomfort, a wreszcie ból.

Podpowiadamy, jak dbać o stopy każdego dnia:

  • Stosuj regularną, delikatną pielęgnację stóp w domu. Korzystaj z peelingów raz w tygodniu, by usunąć nadmiar nieestetycznego naskórka.
  • Pamiętaj o regularnym nawilżaniu. Skóra stóp ma tendencje do szybkiego rogowacenia. Wybierz krem przeznaczony tylko do stóp i stosuj go codziennie, wmasowując w skórę, tak aby poprawić krążenie, a tym samym wchłanianie substancji aktywnych. Zwróć uwagę, aby preparat był bogaty w takie składniki jak: mocznik, alantoina, aloes, masło Shea, Dpanthenol, lanolina.
  • Zanim rozpoczniesz przygodę ze sportem, np. bieganiem, fitnessem, wykonaj komputerowe badanie stóp i pomyśl o indywidualnych wkładkach ortopedycznych, aby zapobiegać ewentualnym urazom.  Takie wkładki korygują  i stymulują prawidłową pracę mięśni, zwiększają amortyzację, odciążają miejsca bolesne.
  • Zwróć uwagę na dobór obuwia. Najczęstszym błędem jest kupowanie butów za małych lub zbyt wąskich. Noś wygodne obuwie, które nie przyczyni się do powstawaniu odcisków, modzeli, halluksów oraz innych kłopotów natury estetycznej, które mogą przerodzić się w poważny kłopot natury zdrowotnej.

Gdy zauważysz niepokojące zmiany na stopach, m.in. odciski, modzele, wrastające paznokcie, czy dyskomfort i ból, skorzystaj z możliwości oferowanych przez podologię.

Dzięki pomocy oferowanej przez specjalistów, szybko doprowadzisz swoje stopy do estetycznego wyglądu oraz przywrócisz im zdrowie. Gabinety podologiczne, takie jak FootMedica, umożliwiają dokładną diagnostykę, dzięki zastosowaniu nowoczesnego komputerowego badania stóp, a także leczenie zmian skórnych w obrębie skóry stóp i paznokci oraz profesjonalną pielęgnację przy zastosowaniu sterylnych narzędzi.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

FootMedica niesie pomoc w zakresie:

  • podologii ortopedycznej, która zajmuje się wadami i zniekształceniami stóp, zarówno wrodzonymi, jak i pourazowymi. Określa wpływ zaburzeń w obrębie stopy na wyższe piętra narządu ruchu, np. kolano, biodro, kręgosłup. Wykonywane są również indywidualne wkładki ortopedyczne.
  • podologii leczniczo-pielęgnacyjnej, która obejmuje problemy dermatologiczne takie jak nadmierna potliwość, grzybica czy owrzodzenia. Odpowiada również za profesjonalną pielęgnację stóp: nadmierne rogowacenie, modzele, odciski, pękające pięty, wrastające paznokcie, rekonstrukcja płytki paznokcia i inne.Fot. Materiały prasowe

Usługi świadczone w FootMedica przeznaczone są zarówno dla osób chorych, potrzebujących specjalistycznych zabiegów, jak i dla osób zdrowych i świadomie dbających o profilaktykę oraz poprawę komfortu chodzenia. FootMedica pomaga osobom, które ze względu na charakter pracy (np. stojąca) bądź aktywny styl życia (np. biegacze) szczególnie muszą zadbać o swoje stopy. Oferta kliniki skierowana jest do osób dorosłych, starszych oraz dzieci.

Leczenie odbywa się przy zastosowaniu zabiegów pielęgnacyjnych i leczniczych. Pacjent uzyska również szczegółowe informacje o przyczynach powstania i sposobach uniknięcia nawrotu dolegliwości.Fot. Materiały prasowe

Dzięki trosce o całe nasze ciało, także o części, które na pierwszy rzut oka nie wymagają szczególnej uwagi, możemy cieszyć się pełną sprawnością oraz zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Wystarczy pamiętać o tym każdego dnia, a w razie potrzeby, zgłosić się do specjalistów, którzy wesprą nas w rozwiązaniu problemu zarówno estetycznego jak i zdrowotnego.


Wpis powstał we współpracy z Foot Medica

 


Chcesz mieć dobry seks? To nigdy nie mów tego w łóżku!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 sierpnia 2016
Chcesz mieć dobry seks? To nigdy nie mów tego w łóżku!
Fot. iStock / Renphoto

Są rzeczy, które nie śniły się nawet w łóżku, zwłaszcza, gdy nie zamierzamy w nim spać.

Kto nie zaliczył „łóżkowej” wpadki – ręka do góry. Łatwiej nam mówić o wpadkach innych, wiadomo, zwłaszcza, że do tych najczęstszych należą słowa, które podczas seksu nigdy nie powinny paść.

Mówisz i w sekundę później myślisz: „O f*ck, po co się odzywałam”. Pół biedy, jak jeszcze tak pomyślisz i się zreflektujesz, choć to już i tak po ptakach, a raczej… ptaku, tfu – po seksie znaczy się.

Gorzej, jak coś chlapniesz kompletnie nieświadomy, że oto popełniłeś błąd, który może cię dość dużo kosztować, a na pewno na namiętny wieczór już nie ma co liczyć. I nie wiadomo co z najbliższym. Zależy w jakich relacjach jesteście.

Jako, że uwielbiamy rozmawiać o seksie innych nietrudno było zebrać „złote” myśli, po których każdemu seksu by się odechciało. No na pewne rzeczy nie ma mocnych.

Tak, kochanie, taaaak … i tu pada imię

Niekoniecznie tego, który nam na to „tak” właśnie pracuje… I to niekoniecznie musi być imię naszego byłego faceta, czy kochanka. Fantazjujemy o seksie z różnymi facetami, aktorami, muzykami. I cóż, pech, kiedy ta nasza fantazja dość mocno się w nas zakorzeni podczas seksu… I ups. Przyjaciółka marzyła o seksie z Ryanem Goslingiem. Cóż… jej mąż się trochę zdziwił, kiedy padło Ryan… Musiała dość długo zapewniać i udowadniać, że przecież to tylko myśl i że porównywanie go do Ryana – ba a nawet pomylenie go z nim, to powinien być komplement… Cóż… on miał trochę odmienne zdanie.

„Mój były mówił, że jestem świetna. Miał rację, prawda?”

Hmmm… To usłyszał kumpel od koleżanki z pracy, którą co prawda zbyt długo podrywać nie musiał, ot pocieszał ją po rozstaniu i tak się złożyło, że ona chciała, by pocieszył ją także komplementując to, co mówił jej były facet… „Nigdy więcej z żadną kobietą po rozstaniu” – mówił i zawsze sprawdzał delikatnie, jak długo kolejna kobieta jest sama. „No wyobrażasz sobie, że ja ci mówię: moja była mówiła, że daję jej najlepszy orgazm – zgadza się, prawda?”. No nie wyobrażam sobie.

„To już? Nic nie czuję”

A facet wmawiał sobie, że to nie rozmiar się liczy. I słusznie sobie wmawiał, ale jak słyszy coś takiego, to ona z pewnością już nic więcej nie poczuje. Co prawda działa to w drugą stronę, znajomy znajomego kolejnego znajomego „którego na pewno nie znasz” (bo który się przyzna, że to go spotkało) odciął się takiej pani: „A może warto by poćwiczyć mięśnie Kegla”… Cóż. Lepiej uważać na to, co się mówi…

„Niespodzianka”, powiedziała

A ja płakałam ze śmiechu widząc ją w przebraniu pokojówki i jego kompletnie zdezorientowanego. „No co, chciałam coś urozmaicić, zrobić mu niespodziankę” – tłumaczyła też się śmiejąc, choć wtedy zażenowana reakcją, bo jej mąż raczej się przestraszył, niż ucieszył z niespodzianki. Myślał, że coś z nim jest nie tak, że jej czegoś brakuje, więc wpadł od razu w dół. Kiedy sobie wszystko wyjaśnili – ona siedząc na łóżku w tym przebraniu ze szczotką do kurzy w ręce, dowiedziała się, że on ją kocha taką, jaką jest i nie chce jej w przebraniu. Ale z rozmowy wyszła propozycja spróbowania czegoś innego… Warto jednak pogadać od czasu do czasu niż zaskakiwać.

„Co się stało z twoim brzuchem?”

To usłyszał kolega od swojej już byłej żony. Pewnie dlatego opowiedział. Wieczór, sypialnia, seks, a on nagle słyszy: „Ej co się stało z twoim brzuchem”. Nie wiedział, o co jej chodzi, spojrzał przestraszony. Okazało się, że ona nagle zauważyła, że jego mięśnie nie są już tak widoczne jak wcześniej, że brzuch mu urósł: „Jakby wcześniej tego zauważyła” – burknął. Kumpela – podobna sytuacja, tylko, że z facetem, które znała kilka miesięcy: „Ale masz cellulit” – powiedział… „Wiesz, żeby on był chociaż Bradem Pittem, ale nawet koło nie stał”. I tak zakończył się ledwo co rozpoczęty romans.

Może uwagi co do wyglądu zostawić poza łóżkowe klimaty i dać komuś delikatnie do zrozumienia, że powinien o siebie zadbać.

„To już?”

Na to pytanie oburzają się faceci, ale ja ze swojej babskiej strony je rozumiem. Bo żaden dojrzały facet chcący zaspokoić swoją partnerkę nie pozwoli, by ona takie pytanie zadała, a jeśli już musi zadać  – niech to ona lepiej ucieka, niż on się obraża.

„Na pewno miałaś orgazm?”

W tym zestawie przypomniała mi się przyjaciółka ze studiów, która po seksie zawsze słyszała: „Ale na pewno”. „Ku*wa mam się drzeć, wić, piszczeć, płakać?” – pijana dawała upust swojej złości. Wiadomo, że każdy orgazm przeżywa na swój własny sposób, a jak ktoś spodziewa się fajerwerków, to może się zdziwić, tak jak partner przyjaciółki. W końcu go zostawiła i temat nigdy nie wrócił w naszych rozmowach – chyba nie musiała udawać, a może dopiero później miała orgazm naprawdę?

„Jesteś zboczony”

To częsta reakcja kobiet na męskie propozycje, które nie są wcale jakieś perwersyjne. To takie: spadaj, nie mam zamiaru robić z siebie dziwki. I jemu wszystko opada, dosłownie. „Nuda, jedna wielka nuda” – powtarzał mój przyjaciel, który w końcu zdradził żonę tłumacząc się właśnie tym jej pojęciem „zboczenia”. Rozumiem urażoną dumę, ale może tak najpierw lepiej porozmawiać, a nie zdradzać…

A wam, no dobra waszym znajomym, jaka sytuacja kompletnie odebrała ochotę na seks?

P.S. Zadzwonił do mnie właśnie kolega i pyta, o czym piszę. Odpowiadam, a on, że koniecznie muszę dopisać, żeby nigdy nie mówić: „Obetnij paznokcie” – bo on właśnie po tym zdaniu zakończył wczoraj jeszcze dobrze nierozpoczęty seks. „Nie mogła mi powiedzieć, nim poszliśmy do łóżka?!?”.


Zobacz także

Fot. iStock/Tharakorn

Dziś mam 33 lata, dwoje dzieci, męża i na pozór szczęśliwe życie, ale z mojego dzieciństwa nie pamiętam niczego

iStock/ Joey Boylan

„Kiedyś, jak coś się zepsuło, to naprawialiśmy. A teraz wyrzuca się stare”. Zadbaj o siebie, o dzieci, nie o niego – miałyście prawo odejść

Facebook

Świąteczny reset. Kto znajdzie jajo?