Wystarczy, że zmienisz jedną małą rzecz w swoim życiu, a już nigdy nie zabraknie ci motywacji do działania

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2018
Fot. iStock/Bliznetsov
Fot. iStock/Bliznetsov
 

Budzisz się rano i… nie masz siły wstać, nic ci się nie chce. I nie chodzi o to, że jesteś zmęczona, że się nie wyspałaś, zarwałaś noc oglądając film do bardzo późnych godzin nocnych. Po prostu masz poczucie, że dzisiejszy dzień nie przyniesie ci nic ekscytującego. Będzie taki jak wszystkie, rutyna, w której trudno ci znaleźć chęć do działania.

Leżysz w łóżku i myślisz, że kurczę masz fajną pracę, dobry związek, jesteś zdrowa, więc dlaczego tak ciężko ci się podnieść i ruszyć w dzień? To trochę przygnębiające, prawda? Czasami tak ciężko się nam zmotywować, wykrzesać z siebie energię. Motywację musimy zastąpić samodyscypliną, żeby w końcu wstać i umyć te cholerne zęby licząc na to, że za chwilę jakoś to będzie. Uwierz, każdemu się to zdarza, tylko każdy różnie z tym sobie radzi.

Zdradzę ci pewną rzecz – wystarczy wprowadzić jeden prosty nawyk, by nie mieć problemu z motywacją, z poszukiwaniem sensu w tym, co na co dzień robimy. Pytasz siebie – jak to zrobić?

No właśnie tutaj ukryty jest problem, bo pytanie, nie powinno brzmieć JAK tylko DLACZEGO. To właśnie zmiana JAK na DLACZEGO ma kluczowe znaczenie. Zobacz, już w szkole, kiedy zmagałaś się z zadaniem domowy, pytałaś: „Jak mam to zrobić”, podobnie teraz w pracy, gdy dostajesz zadanie, pojawia się: „Jak?”, kiedy ktoś mówi: „Wyjedź na wakacje, spełniaj swoje marzenia”, także pytasz siebie „jak?”. Jesteśmy tak zajęci szukaniem odpowiedzi na „jak”, że nie cofamy się i nie pytamy „dlaczego” i właśnie tak cierpi nasza motywacja. Musimy wiedzieć, dlaczego coś robimy, by znaleźć motywację do działania, by ustalić, co dla mnie dzisiaj jest ważne. Dlaczego mam to robić? Dlaczego mam jechać na wakacje? Dlaczego mam znaleźć chwilę dla siebie? Nie pytaj, jak mam schudnąć, tylko dlaczego. Najpierw znajdź powody, dla których masz coś zrobić, a chwilę później spytaj siebie „jak”. W ten sposób odzyskasz kontrolę nad tym, co jest dla ciebie istotne.

Ćwicząc najpierw myślenie „Dlaczego”, a dopiero chwilę potem „Jak” możesz spodziewać się dwóch świetnych rezultatów:

  • łatwiej będzie ci znaleźć motywację do działania, ponieważ szybciej będziesz dostrzegać po co coś robisz, jaki jest cel, co daje to tobie
  • staniesz się bardziej świadoma tego, co dla ciebie jest naprawdę ważne, co przybliża cię do postawionego tobie celu, czy realizacji planów.

Dlaczego nie spróbować? Ten mały nawyk, który wprowadzimy w nasze życie, może naprawdę wywołać rewolucję korzystną dla nas.


 

źródło: pickthebrain.com

 

 

 

 


6 typów upławów. Te objawy powinny cię zaniepokoić

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2018
Fot. iStock/ljubaphoto
Fot. iStock/ljubaphoto
 

Wydzielina z pochwy to naturalny objaw mechanizmu regulującego higienę i zdrowie miejsc intymnych. Środowisko pH pochwy jest kwasowe, a „dobre” bakterie, które w nim bytują odpowiadają za zachowanie zdrowia zapobiegają infekcjom intymnym. Zdrowa wydzielina nie powinna być traktowana na równi z upławami, ponieważ nie świadczy o chorobie.

Czasem bywa kłopotliwa, szczególnie gdy jest bardziej obfita, niż zazwyczaj, np. podczas owulacji. Może ona wyglądać różnie, w zależności od dnia cyklu regulowanego przez hormony. Taka wydzielina nie pachnie i może zmieniać wygląd:

  • w pierwszej fazie cyklu jest skąpa i po wyschnięciu zostawia żółtawe ślady,
  • w czasie owulacji wygląda jak śluz przypominający białko jaja,
  • w trzeciej fazie gęstnieje i traci przejrzystość w kierunku bieli.

Zmiana barwy, zapachu i pojawienie się dodatkowych objawów powinno zachęcić kobietę do wizyty u ginekologa.

6 typów upławów. Te objawy powinny cię zaniepokoić

1. Białe upławy 

Białe upławy o konsystencji twarożku, z widocznymi grudkami, mogą świadczyć o infekcji grzybiczej. Może pojawić się ona w wyniku przyjmowania antybiotyku, który niszczy również dobre bakterie, a także nadmiernej, zbyt inwazyjnej higieny miejsc intymnych. Sprzyja jej powstaniu ciepłe i wilgotne środowisko, więc warto profilaktycznie zakładać nieuciskającą bieliznę z naturalnych materiałów.

2. Szare upławy 

Szare lub szarobiałe, gęste i obfite upławy bez towarzyszącego im świądu i pieczenia, o ostrym, rybim zapachu, mogą świadczyć o rozwoju bakteryjnego zapalenia pochwy, która wymaga szybkiej interwencji lekarskiej.

3. Żółte upławy

Żółte ślady na bieliźnie, o ile sama wydzielina jest prawidłowa (przeźroczysta lub biaława) świadczą jedynie o jej utlenieniu. Natomiast gdy upławy są żółte, towarzyszy im świąd, ból i brzydki zapach pochwy, może to być objaw rzeżączki, chlamydii lub infekcji miednicy.

4. Zielone upławy 

Pieniste i cuchnące upławy o zielonej lub żółtozielonej barwie świadczą o zakażeniu rzęsistkiem pochwowym — pasożytem dolnych odcinków narządów moczowo-płciowych człowieka.

5. Wodniste upławy

Wodniste, obfite upławy oraz towarzyszący im dyskomfort, mogą świadczyć o opryszczce, nadżerce,  erytroplakii (wywiniętym nabłonku gruczołowym na tarczy szyjki macicy).

6. Krwawe plamienia

Plamienia powinny skłonić kobietę do wizyty u ginekologa, choć nie zawsze świadczą o poważnych kłopotach. Gdy są uporczywe, mogą wynikać ze stosowania antykoncepcji, obecności polipów, mięśniaków, zapalenia szyjki macicy lub infekcji.

Każdą wątpliwość bezpieczniej jest rozwiać podczas wizyty u specjalisty.


 

źródło: wylecz.towww.cosmopolitan.pl


5 typów związków niemonogamicznych, które mogą cię zaskoczyć

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2018
Fot. iStock/skynesher
Fot. iStock/skynesher

Monogamia, czyli pozostawanie w związku z więcej, niż jednym partnerem, jest sposobem życia niepochwalanym przez ogół społeczeństwa oraz zakazanym przez prawo. Dla większości z nas jest to nie do przyjęcia, by mąż czy chłopak sypiali raz w jedyny i raz w drugim łóżku, dzieląc swoje życie między dwie, a może i więcej partnerek. W tej materii jesteśmy egoistami, co jest zrozumiałe.

Wiele osób uważa, że związki poligamiczne to po prostu zdrada, cudzołożenie, niezależnie od tego, czy obaj partnerzy zgodzili się na kontakty seksualne poza ich układem. Mimo społecznego niezrozumienia tych potrzeb zdarzają się przypadki takich praktyk na całym świecie, które mogą przybierać różne, czasem zaskakujące oblicza.

5 typów poligamii

1. Poligynia

Poligynia to forma małżeństwa składającą się z więcej niż dwóch osób — małżeństwo jednego męża i wielu żon, które współżyją z mężem. Żony traktowane są przez męża na równi, prowadzą równorzędne domy i w podobny sposób wychowują dzieci. Mąż ma obowiązek poświęcić kobietom po równie czasu, zaangażowania i pieniędzy.

2. Poliandria

W tym przypadku kobieta łączy się z więcej niż jednym mężczyzną. Wg wielu psychologów ewolucyjnych, biologiczna możliwość przeżywania przez kobietę wielokrotnych orgazmów jest usprawiedliwieniem wchodzenia w takie układy.

3. Poliamoria

Najczęściej jest to związek ograniczony do osób zaangażowanych i tworzących pewnego rodzaju małą społeczność, często mieszkających ze sobą. Partnerzy ustalają zasady, godzą się na seksualną swobodę i są ze sobą szczerzy odnośnie zaangażowania  seksualnego oraz emocjonalnego z kimś innym.

4. Związek otwarty

Jest to relacja otwarta na kontakty seksualne z innymi. Najbardziej rozpowszechnioną jego formą jest związek (formalny lub nieformalny), który pozwala na posiadanie trzeciego (lub więcej) partnera. Jednak jego zaangażowanie i rola w związku jest zawsze drugorzędna, mniej istotna.

5. Swingowanie

Pary o wybujałych potrzebach seksualnych zaangażują się w wymianę partnerów specjalnie w celach seksualnych. Może mieć to miejsce zarówno w trakcie krótkich interakcji między nieznajomymi na imprezach seksualnych, aż po grupy znajomych, którzy znają się nawzajem i towarzyszą przez wiele lat.

źródło: www.psychologytoday.com, www.milionkobiet.pl


Zobacz także

Fot. iStock

Nie czuję potrzeby spowiadać się ze swojego życia każdemu. Dla niektórych późne macierzyństwo to koniec świata

Fot. iStock / knape

Feminizm jest tylko dla kobiet w związkach – usłyszałam – my, singielki, nie możemy pokazywać, że jesteśmy silne i niezależne

Fot. Pexels/gratisography.com /

„Kim jestem? Myślę, że jedną z wielu 35-latek, które nawet za bardzo nie mają czasu się zastanowić nad tym, kim tak naprawdę są”. Akcja „Napisz nam swoją historię”