Jak wyrwać się z przeszłości? Zrób to w czterech krokach i ciesz się tym, co dzisiaj cię spotka

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 kwietnia 2017
Fot. iStock/Sjale
Fot. iStock/Sjale
 

Jak często nosimy w sobie historię z przeszłości, która – choć często tego nie chcemy, to jednak nas uwiera? Ciągnie się za nami żal do nas samych za błędy, które popełniliśmy w przeszłości. Mieszka w nas złość na kogoś za to, co nam zrobił. Nosimy w sobie opowieści o tym, jak ktoś nas zranił, które wywołują w nas smutek, przygnębienie. Analizujemy „co by było gdyby” – jakby wyglądało nasze życie, gdybyśmy kiedyś postąpili inaczej.

Nie pozwalamy przeszłości pozostać w przeszłości. Dajemy jej nieustannie prawo do ingerencji w naszą teraźniejszość. A przecież to właśnie oglądanie się wstecz sprawia, że stoimy w miejscu, nie idziemy do przodu. Znam wiele osób, które tak właśnie żyją – roztrząsają wszystko to, co wydarzyło się w przeszłości, nieustannie wracają do zdarzeń, ludzi, sytuacji, na które przecież nie mają już wpływu. Efekt jest taki, że pozostając w przeszłości stoją plecami do swojego życia.

Jak wyrwać się z przeszłości? Może te cztery kroki wam w tym pomogą.

Krok 1: Zobacz historię, która cię boli

Ale poczekaj, poczekaj. Nie twoje wyobrażenie o tym, co się stało podszyte smutkiem, złością, żalem, czy frustracją. Nie. Zobacz historię taką, jaka była. Często jest tak, że jakieś wspomnienie wywołuje w nas emocje i tylko na tych emocjach się skupiamy. Tymczasem ważne, żeby zrobić krok dalej. Zobaczyć proces, który w nas siedzi. Dostrzec po kolei, co się wydarzyło nie mając jedynie na uwadze samego siebie w roli poszkodowanego.

Pamiętasz, co się stało? To już było. Skąd się bierze ból i trudność zmierzenia się z tą sytuacją?

Krok 2: Pobądź ze swoimi uczuciami

Bardzo często to, co dzieje się w naszej głowie, te historie, do których wracamy, przenosi się na nasze ciało. Pomyśl, jak się czujesz wracając do trudnych rzeczy z przeszłości? Ból w klatce piersiowej? Może mrowienie w rękach, nogach? Ból brzucha? Skupienie się na fizycznym odczuwaniu emocji sprawia, że odciągamy uwagę od naszej głowy.

Zastanów się, co dzieje się z twoim ciałem. Skup się na swojej fizyczności. Zobacz, jesteś w stanie to znieść, przeżyć, nie dzieje się z tobą nic strasznego. Bardzo często przeszłość wywołuje w nas atak paniki. Jest to bardzo intensywne uczucie, ale tylko przez chwilę, bo umiemy sobie z nim poradzić.

Pomyśl ciepło o swoim ciele, uspokój je, bo to, co się wydarzyło już było. Już ciebie nie dotyka tu i teraz.

Krok 3: Oddychaj

Śmieszne? Pewnie tak, bo przecież oddychanie jest dla nas czymś naturalnym. Ale tu chodzi o oddychanie, które pozwoli nam zapanować nad emocjami, które jak złe demony przychodzą do nas z przeszłości. Oddychanie to tybetańska praktyka buddyjska: oddychaj w każdym trudnym uczuciu, które czujesz, oddychaj z ulgą. Na przykład: jeśli czujesz smutek, oddychaj smutkiem całego świata… a potem oddychaj szczęściem. Jeśli czujesz żal, oddychaj żalem całego świata, a potem oddychaj z radością i wdzięcznością. Zrób to przez chwilę, wyobraź sobie smutek całego świata i wypuszczaj go z siebie.

Spróbuj, nic nie tracisz, a takie oddychanie możesz ćwiczyć codziennie. Zamiast uciekać przed trudnymi uczuciami, przytul je, pozwól im się wchłonąć. Poczuj je całą sobą i wypuść… Dzięki temu nie pozwolisz, by to, co już było, rządziło tobą teraz.

Krok 4: Odwróć się i poczuj wdzięczność

Zmierzyłaś się z przeszłością. Zobaczyłaś swoją historię, poznałaś uczucia, które są z nią związane? Uwolniłaś negatywne emocje? Jeśli tak, pozostał jeszcze jeden krok. Obróć się i zobacz w swojej przeszłości to, za co możesz być wdzięczna dzisiaj – za lekcje, za konsekwencje, za naukę. To pozwoli zobaczyć siebie w teraźniejszości. Hej, jestem tutaj, wiele się nauczyłam i chcę iść do przodu. Zobacz, już w samym tym zdaniu ile jest radości.

Rozejrzyj się wokół, zobacz, jak wiele dobrego dzieje się wokół ciebie i korzystaj z tego, idź do przodu! Przeszłości nie zmienisz, możesz sobie z nią poradzić i mieć wpływ na to, co wydarzy się, co spotka cię właśnie dzisiaj.


Co musicie wiedzieć, żeby mniej się martwić o swoje córki i udzielić im wsparcia na ich drodze do dorosłości?

Redakcja
Redakcja
3 kwietnia 2017
Fot. iStock / Brainsil
Fot. iStock / Brainsil
 

Życie z nastoletnią córką nie musi przypominać jazdy na rollercoasterze. Dr Lisa Damour, psycholożka i autorka wielu publikacji poświęconych edukacji i rozwojowi dzieci, w swojej książce Zaplątane nastolatki opisuje 7 elementów związanych z dorastaniem dziewczynek. Co musicie wiedzieć, żeby mniej się martwić o swoje córki i udzielić im wsparcia na ich drodze do dorosłości?

Być może jeszcze kilka miesięcy temu wasza córka z radością uczestniczyła w rodzinnych wypadach rowerowych i spacerach po parku, a dzisiaj chowa się w pokoju i wychodzi z niego tylko wtedy, kiedy ją wołacie? Ma alergię na wasze pytania i potrafi być dla was wyjątkowo uszczypliwa? Ochłodzenie stosunków z rodzicami to jeden z przejawów rozstania z dzieciństwem – pierwszego etapu dojrzewania nastolatek. Wasza córka nie zawsze w pełni rozumie, dlaczego się od was odsuwa. To pragnienia oddalenia jest w dużej części podświadome. To z kolei znaczy, że jej uczucia wobec was zmieniają się z nieznanych jej powodów. Wie tylko tyle, że kiedyś byliście miłymi kompanami, ale nagle staliście się dziwnie irytujący. Kiedyś mieliście świetne poczucie humoru, ale nagle wasze żarty stały się drętwe i żenujące, szczególnie jeśli pozwalacie sobie na nie w towarzystwie jej przyjaciółek. Kiedyś byliście źródłem pożytecznych rad, ale teraz wasze sugestie wydają się kompletnie nietrafione.

Dla większości dziewcząt, które nie weszły jeszcze w wiek dojrzewania, najważniejsze jest towarzystwo rodziny a najbliższe stosunki łączą ją z rodzicami i rodzeństwem. Gdy wkraczają w dorosłość, nie są już tak mocno związane z rodziną, za to chętniej przebywają ze swoimi rówieśniczkami. Można nawet powiedzieć, że gdy już wkroczą na ten etap rozwoju, liczą na reakcje z rówieśniczkami co najmniej w takim stopniu, jak na relacje z matką i ojcem. Ten etap rozwoju nazywany jest szukaniem miejsca w nowym plemieniu. Dziewczyny nie tylko nawiązują nowe przyjaźnie, ale zastępują sobie nawzajem rodzinę, od której właśnie się odsunęły (albo do której niechętnie przyznają się publicznie), a jednocześnie mają grupę, którą mogą nazywać swoją.

U nastolatek drobny kłopot potrafi zamienić się w emocjonalne trzęsienie ziemi, które pozbawia równowagi wszystkich obecnych w domu. Emocje nastolatek są nie tylko bardzo silne, ale i niezwykle zmienne. Najgorszy dzień świata potrafi się nagle zmienić w najcudowniejszy, a w ciągu kilku godzin wasza córka może doświadczyć kilku skrajnych emocji. Nagła siła uczuć nastolatki może zaskoczyć jej rodzinę, ale intensyfikacja uczuć waszej córki to kwestia związana bezpośrednio z następnym aspektem rozwoju – okresem, gdy dziewczynki uczą się nad tymi emocjami panować. Rodzice, zaskoczeni huśtawką nastrojów, jaką przeżywa ich córka, mogą stracić z oczu coś ważnego  – to że sama dziewczynka również jest tym, co się z nią dzieje, zszokowana. Burza dorastania niepokoi nastolatki równie mocno, jak ich rodziców.

Szukanie najlepszych sposobów do walki z władzą dorosłych to kolejny z aspektów rozwojowych dorastania. Przed okresem dorastania dziewczynki szanują starszych i zwykle robią to, co im się każe. Dzieci oczywiście przesuwają granice, ale zazwyczaj zgadzają się z dorosłymi. Przychodzi jednak moment, kiedy dziewczynki widzą, że nie jesteśmy nieomylni i wszechmogący. Właściwie czasami nadużywamy władzy i ustalamy arbitralne reguły. Trudno się dziwić, że kiedy już nasze córki zdadzą sobie z tego sprawę, przestają nam się poddawać tylko dlatego, że jesteśmy starsi. I zaczynają kwestionować naszą władzę. To przykre i upokarzające, gdy traci się władzę absolutną, ale nowa perspektywa waszej córki, to w gruncie rzeczy dobra zmiana. Nie chcemy przecież wychowywać potulnych owieczek, które ulegają groźbom i robią wszystko, co im się każe. Chcemy, by nasze córki jako dorosłe osoby umiały oceniać ludzi sprawujących władzę i dokonywać mądrych, strategicznych wyborów dotyczących tego, kiedy sprzeciwiać się rozkazom, a kiedy się im podporządkować.

Nikt nie jest bardziej zainteresowany przyszłością waszej córki niż wy sami. Kochacie ją i chcecie otworzyć jej drogę do szczęśliwego, satysfakcjonującego życia. Być może jednak przekonaliście się już, że kiedy próbujecie pomóc jej w planowaniu przyszłości, traktuje wasze rozsądne rady z obojętnością, a nawet niechęcią. Co więcej, wydaje się, że niektóre dziewczyny tracą zainteresowanie jakimś celem, gdy tylko rodzice dostrzegą i zaczną wspierać to zainteresowanie. Dlaczego nastoletnia dziewczyna miałaby nie skorzystać z pożytecznych rad rodziców, którym najbardziej zależy na jej dobru? Dlaczego miałaby porzucić marzenia o karierze artystki, gdy tylko rodzice zapiszą ją na zajęcia z malarstwa? Dlatego, że dla większości nastolatek dążenie do niezależności w planowaniu przyszłości przebija wszystko inne.

Gdy chodzi o świat romantycznych uczuć, zwykle nie mamy pojęcia, co się dzieje z naszymi córkami. Dziewczęta często zachowują w głębokiej tajemnicy swoje miłosne rozterki, nie rozmawiają o nich z rodzicami, a nawet z bliskimi przyjaciółkami. Rodzice, którzy próbują dowiedzieć się czegoś o tej ukrytej rzeczywistości, zazwyczaj odkrywają tylko jakieś strzępy informacji. Wejście w świat miłości to aspekt rozwojowy, który ma jeszcze jedną wyjątkową cechę: tutaj sytuacja zmienia się bardzo szybko. Rodzice są często zaskoczeni, gdy ich dwunasto- lub trzynastoletnia córka wspomni o jakichś rozterkach sercowych czy spotkaniach z chłopakami. Jednak ponad dwudziestoletnie badania dowodzą, że od dawna właśnie dzieci w tym wieku zaczynają dyskutować o tym, kto się komu podoba, a kto nie.

Bez trudu nauczylibyśmy dziewczęta, jak mają dbać o siebie, gdyby wystarczyło im po prostu powiedzieć, co mają robić. Nasze rady byłyby proste i przewidywalne: jedzcie zdrowe rzeczy, wysypiajcie się w nocy, kiedy  uprawiacie seks, pamiętajcie o zabezpieczeniach, nie nadużywajcie alkoholu i nie zażywajcie narkotyków. Oczywiście nie ma nic złego w dawaniu dobrych rad, ale to, niestety, nie wystarczy. Kiedy chodzi o troskę o własne dobro, większość dziewczyn jest wyjątkowo odporna na różne rady i wskazówki dorosłych – nawet jeśli są powodowane szczerą miłością – a już szczególnie rodziców. Nie ma w waszym domu siły potężniejszej niż dążenie waszej nastolatki do autonomii. Mówiąc jej, jak ma sobie radzić z niektórymi spośród najbardziej osobistych aspektów jej życia, możecie ją zachęcić – jeśli nie sprowokować – do zrobienia czegoś zupełnie odwrotnego. O ile całkiem się od was nie odetnie.

Jak zatem nauczyć rozmawiać się z nastoletnimi córkami? Na co zwrócić uwagę w okresie dorastania dziewczynek i jak udzielać im dobrze przemyślanej pomocy na ich drodze do dorosłości? Tego wszystkiego można się dowiedzieć z książki dr Lisy Damour “Zaplątane nastolatki”.


 

Materiał oparty na tekstach z książki Lisy Damour “Zaplątane nastolatki. Jak dobrze przeprowadzić córkę z dzieciństwa do dorosłości”. Wydawnictwo Agora, premiera 9 marca 2017 r.

NastolatkiA3

 


Ciągle chorujesz ty lub twoje dzieci? Być może to niedobór jodu!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 kwietnia 2017
Fot. iStock / BeyzaSultanDURNA
Fot. iStock / BeyzaSultanDURNA
 

Pamiętasz, jak mam mówiła, że w wakacje trzeba się wybrać obowiązkowo nad morze, żeby się jodu nawdychać? Myślisz, że zapewne, to nic innego, jak przestarzałe zabobony… Ale mama miała rację. Bo nie ma nic równie dobrego „na odporność”, jak odpowiednia dawka jodu.

Przez ostatnie lata jod przede wszystkim kojarzył się nam z katastrofą w Czarnobylu i chorobami tarczycy. A to ogromna szkoda, bo jak pokazują badania naukowe i zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, jod okazuje się bardzo ważnym składnikiem w życiu człowieka.

O jodzie zaczęliśmy sobie dopiero przypominać, gdy trafił do zaleceń suplementacji dla kobiet ciężarnych na równi z dobrze nam znanym kwasem foliowym czy kwasami DHA. Dopiero wtedy wydał się nam „dość ważny” – bo skoro jest niezbędny do właściwego rozwoju układu nerwowego poczętego dziecka, najwyraźniej coś w tym musi być.

Według przeprowadzonych badań, ponad połowa Polaków, właściwie nie wie, jaką rolę pełni jod – i  po co, mielibyśmy go przyjmować. I również ponad połowa, spożywa nie więcej niż 40 -60 proc. Dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. Według specjalistów, Polacy mają duże niedobory jodu i nawet o tym nie wiedzą.

Jod naturalnie – oprócz tego, który możemy wdychać podczas nadbałtyckich wakacji -występuje w pożywieniu. Jednak sprawa wcale nie jest taka prosta – nie wystarczy zmienić diety i po prostu uzupełnić niedobory.

Najbogatsze w jod są owoce morze i ryby morskie – tutaj jednak spotykamy się nie tylko z barierą kulturową czy przyzwyczajeniami, a również problemami jakie wiążą się z zanieczyszczeniami wód. Po pierwsze, trudno byłoby zjeść tak dużą ilość produktów bogatych w jod, aby rzeczywiście przyjąć zalecaną dzienną dawkę, po drugie, część ryb oprócz dobroczynnych składników (jod i kwasy DHA) zawiera metale ciężkie, z powodu zanieczyszczeń środowiska naturalnego.

Oprócz tego istnieją pewne grupy żywności, które utrudniają pozyskiwanie jodu z pożywienia, np. kapusta, kalafior,  brokuły czy soja. Te pokarmy utrudniają wchłanianie jodu w jelitach. Jeśli dodamy do tego i tak już niski poziom dostarczanego naturalnie pierwiastka, okazuje się, że zdroworozsądkowym rozwiązaniem tego problemu może być suplementacja.

Według PAP – Nauka w Polsce, „specjaliści szacują, że chorobami tarczycy, które wynikają z niedoborów jodu, zagrożone może być ok. 8 mln mieszkańców Polski, w tym 3,5 mln dzieci od 6 do 13 lat”.

Po co nam jod?

Tarczyca jednak to nie wszystko, bo jod odpowiada za całkiem sporo funkcji w naszym ciele. Przede wszystkim powinniśmy zapamiętać, że jod wpływa na odporność naszego organizmu.

zapotrzebowanie na jod - Jodavit

Pierwszymi objawami niedoboru jodu jest przemęczenie, suchość skóry, łamliwe paznokcie, ospałość. Objawy, które bardzo często uznajemy za efekt zbyt szybkiego i niezdrowego trybu życia.

Ile jodu potrzebujemy?

Okazuje się, że nie wiele. W ciągu naszego życia zaledwie parę gram ;), co nie zmienia faktu, że jest szalenie ważny! Dzienne zapotrzebowanie na jod, zwiększa się z wiekiem. Szczególnym okresem wyższego zapotrzebowania jest również okres ciąży i karmienia piersią.

Według medyków, ze względu na dobroczynny wpływ jodu na rozwój układu nerwowego korzyści są bardzo duże. Stosując się do zaleceń lekarzy i farmaceutów trudno byłoby przedawkować ten pierwiastek śladowy.

zapotrzebowanie na jod

Na postawie mp.pl oraz zaleceń WHO*

 

Jak zbadać poziom jodu?

Badanie jest bardzo proste. Aby ocenić poziom jody w organizmie wykonuje się określenie zawartości tego pierwiastka z tzw. Dobowej zbiórki moczu.

Nie zapominajmy o rzeczach prostych, czasami rozwiązanie naszych problemów czy dolegliwości – wcale nie jest skomplikowane. Badajcie się i dbajcie o siebie!

Dużo zdrowia życzy

jodavit-logo

JODAVIT  zawiera niepowtarzalną, opatentowaną kompozycję jodu w rekomendowanej dawce według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Ministerstwa Zdrowia.  Zalecany szczególnie kobietom w ciąży i osobom z problemami tarczycy.

Jod jest niezbędnym elementem do prawidłowego działania organizmu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 


Źródła: mp.pl, dieta.mp.plwitaminy.sos, naukawpolsce.pap

Artykuł powstał we współpracy z Jodavit

 

 


Zobacz także

Fot. iStock

Slow jogging – idealna forma ruchu dla tych, którzy ruszać się nie lubią

Fot. iStock/AlekZotoff

Ojciec nie wybaczy jej, że uciekła z zakonu, że żyje z mężczyzną bez ślubu. Ale ona jest silna, jak nigdy wcześniej

Fot. Screen z Facebooka /SweetRing

Ten test pokaże, czy potrafisz dostrzec to, co ważne. Krokodyl, wyspa, czy łódź?