Nie wylewaj wody po ugotowaniu ryżu. Będziesz zaskoczona, co potrafi

Pani Mądrala
Pani Mądrala
6 lutego 2018
Fot. iStock/ImageDB
 

Jeżeli tak jak ja, wylewałaś wcześniej wodę po ugotowaniu ryżu, teraz przestaniesz. Można się śmiać, ale jest to naprawdę drogocenny płyn, który warto wykorzystać. Pisałam już kiedyś, dlaczego nie wylewam wody po ziemniakach. Teraz czas na nietypowe zastosowanie odpadów po obróbce termicznej ryżu. Spokojnie, nie będziesz musiała jej pić!Kupujesz gotowy tonik do przemywania twarzy? A może uważasz, że taki kosmetyk w ogóle nie jest ci do niczego potrzebny? To duży błąd. Z zazdrością podziwiamy twarze Azjatek, sądząc, że wszystko zawdzięczają swoim genom. Po części tak, ale… sekret ich piękna tkwi także w odpowiedniej pielęgnacji twarzy. To właśnie one stosują wodę ryżową do przemywania twarzy. Dlaczego?

Płyn, który my wylewamy do zlewu, jest bogatym źródłem witaminy E, witamin z grupy B, magnezu, cynku, żelaza i potasu. Jak możesz go wykorzystać? Wystarczy, że odstawisz wodę do ostygnięcia, a następnie przemyjesz nią twarz przy pomocy płatków kosmetycznych. Możesz też nałożyć na skórę kompres z namoczonych wacików.

Przy regularnym stosowaniu naturalnego, ryżowego toniku, efekty będą zdumiewające. Skóra stanie się gładsza i jaśniejsza. Pory będą zwężone, a co za tym idzie – rozprawisz się z drobnymi niedoskonałościami i wypryskami. Woda ryżowa świetnie sprawdzi się także w przypadku zaczerwienień i podrażnień.

Dziś na obiad proponuję ci zatem potrawkę z kurczaka z ryżem. I smacznie, i zdrowo. Tylko nie zapomnij sobie odlać trochę wody…


 

Źródło: Krok do zdrowia


Jak szybko i skutecznie wyczyścić muszlę klozetową? GENIALNY pomysł

Pani Mądrala
Pani Mądrala
8 lutego 2018
Fot. iStock/THEPALMER
Następny

Nie znoszę szorować muszli klozetowej, dlatego (mimo całego mojego zamiłowania do stylu życia „eko”) zawsze używałam mocnej chemii. Najczęściej wlewałam („na oko” czyli sporo…) detergent na noc i rano szorowałam z pomocą szczotki toaletowej. Problem był taki, że w całej łazience, a właściwie to w całym domu, potwornie śmierdziało chemikaliami. Są tacy, co lubią ten zapach, bo wydaje im się, że to właśnie ZAPACH CZYSTOŚCI. Ale są też tacy, którym od wdychania takiego smrodu robi się niedobrze i kręci się w głowie. Nie ma się co oszukiwać – chemia szkodzi, dlatego lepiej ograniczyć jej użycie do minimum. Ale czy to oznacza, że jesteśmy skazane na mozolne szorowanie? Niekoniecznie. Znalazłam sposób, który odczaruje mycie muszli klozetowej. To naprawdę genialny trik!

Jill Nystul, autorka wielu poradników dla amerykańskich kobiet, jest moją wielką idolką. To właśnie jej metoda czyszczenia WC zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jill opracowała specjalną recepturę do stworzenia musujących kul, które po prostu wrzuca się do muszli i podziwia efekty. Nie, nie kupisz ich w sklepie. Zrobisz je własnoręcznie w domu. Spokojnie, powinnaś mieć wszystkie składniki, a jeśli nie – dostaniesz je za rogiem. Co więcej, kupisz je za grosze.

Czego potrzebujesz do przygotowania musujących kul?

  • 1 i 1/3 szklanki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki kwasku cytrynowego
  • łyżeczkę wody
  • po 30 kropli eterycznego olejku (np. lawendowego, miętowego czy cytrynowego) dla pięknego zapachu

Soda oczyszczona wybiela i usuwa zapachy, a dzięki delikatnym właściwościom ściernym, zmywa także brud i osad. Kwasek cytrynowy także wybiela, ale jednocześnie rozpuszcza osady. Woda jest niezbędna, by wszystkie produkty się połączyły. Olejki eteryczne to tylko dodatek.

Jak przygotować musujące kule?

Zasada jak przy muffinkach 🙂 Najpierw mieszasz wszystkie suche produkty, czyli w tym przypadku sodę oczyszczoną i kwasek cytrynowy. Dopiero potem dodajesz wodę i olejek eteryczny. Nie przesadź ani z jednym ani z drugiem, ponieważ produkty suche mogą zacząć się rozpuszczać, a chodzi tylko o to, żeby delikatnie się połączyły.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Mój niezawodny sposób na brudne fugi. Produkty masz w domu

Pani Mądrala
Pani Mądrala
1 lutego 2018
Fot. iStock/bartosz_zakrzewski

Ze wszystkim pomieszczeń w domu najbardziej lubię sprzątać łazienkę. Dlaczego? To jasne – najszybciej widać efekty. Wystarczy przecież przemyć umywalkę, sedes i podłogę, poukładać kosmetyki na półkach i już jakby czyściej. To oczywiście takie podstawowe zadania, które większość z nas robi niemalże podczas mycia zębów. Czasem jednak przychodzi moment na grubszą robotę. Mam w łazience białe, gładkie płytki, więc jakoś sobie z nimi radzę. Żałuję tylko, że przy aranżacji nie przemyślałam kwestii fug. Jasne płytki = jasne fugi, a co za tym idzie… Ciemny, widoczny grzyb. Można przymykać oko, ale fakt jest taki, że te czarne punkciki to siedlisko chorobotwórczych drobnoustrojów, dlatego trzeba szybko się z nimi rozprawić. A jak wszystkie wiemy – nie jest to wcale takie proste. Ja radzę sobie z tym dopiero od niedawna, kiedy to porzuciłam żrącą chemię, a zaprzyjaźniłam się z ekologicznymi detergentami. Wtedy też zaczęłam trochę czytać na temat wykorzystania różnych substancji i tak odkryłam fantastyczny sposób na fugi.

Wystarczy wymieszać sodę oczyszczoną z wodą utlenioną, przy czym tej drugiej powinno być zdecydowanie mniej. Nie powiem ile, bo robię na oko. Chodzi o to, żeby powstała papka, która utrzyma się na ścianie i nie spłynie. Papkę nakładamy na fugi i zostawiamy na 10-15 minut. Po tym czasie wystarczy przelecieć wszystkie zakamarki szczoteczką do zębów. Wiem, brzmi strasznie, ale naprawdę szybko idzie! Zero skrobania czy szorowania.

Wodę utlenioną można także wymieszać z octem i przelać do butelki z atomizerem. Powstanie idealny preparat do czyszczenia przeróżnych powierzchni (szkła, kafelków, blatów w kuchni, podłóg).

Znasz inne, ciekawe zastosowanie wody utlenionej? Daj znać w komentarzu!