Jak wyłączyć autopilota i zacząć żyć świadomie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 lipca 2018
Fot. iStock/andreonegin
 

Każdego dnia chodzimy utartymi ścieżkami i często mówimy: „Rety, nawet nie wiem, kiedy minął mi dzień/tydzień/ostatni miesiąc”. Działamy na autopilocie, automatycznie wykonując codziennie czynności, zadania. Staramy się nadążyć za tempem, które narzuca nam dzisiejsze życie, nie mając czasu i siły na refleksję.

Można tak przeżyć całe życie, pod jego koniec zastanawiając się, co takiego warte było uwagi, ile wspomnień udało się nam zamknąć w prywatnej kolekcji. Jeśli się nie zatrzymamy, suma naszych życiowych doświadczeń może być smutna – ciągły brak czasu, brak priorytetów, brak dbałości o sprawy dla nas najważniejsze.

Ale jeszcze jest szansa, jeszcze jest czas, by to zmienić. Alternatywą dla naszego autopilota jest świadomość, która nie polega na byciu mądrym, choć czyni nas mądrzejszymi. Bycie świadomym obejmuje głęboką samoświadomość plus świadomość naszych relacji i otoczenia. Świadomi ludzie znają siebie, ale także nieustannie interesują się światem.

Tylko jak tę świadomość uzyskać? Pierwszym krokiem jest wykorzystanie siły introspekcji, dzięki niej możemy zbudować i nauczyć się siebie, otworzyć nasz umysł i sprawić, że autorefleksja na stałe zagości wśród naszych codziennych zajęć.

Wszystko zaczyna się od uważnego spojrzenia na karty, które zostały nam rozdane i zrozumienia, jak sobie z nimi radzić. Istnieją cztery typy kart:

  • Nasz skład genetyczny

Określa naszą fizyczną podatność na stres i choroby, a także sposób radzenia sobie z niepokojem i stresem.

  • Nasze dzieciństwo i rodzina

Wczesne przywiązania i doświadczenia z dzieciństwa są tak potężne jak genetyczny makijaż w kształtowaniu naszych relacji z innymi. Im bardziej jesteśmy świadomi, tym mniej prawdopodobne, że zostaniemy porwani w przyszłości przez przekonania i wzorce z przeszłości.

  • Dorosła przeszłość

To, co osiągnęliśmy do tej pory, jest czymś więcej niż opowiadaniem naszych życiorysów. Doświadczenia, które zebraliśmy także prowadzą do pewnych zachowań mniej lub bardziej zdrowych i reakcji na stres, które należy zrozumieć, zanim staną się instynktowne.

  • Nasza osobowość

Aby wzmocnić samoświadomość, musimy zrozumieć nasze głęboko zakorzenione przekonania i osobiste historie, które mówią nam o tym, kim jesteśmy i jak wygląda nasze życie.

I kiedy już poznamy siebie, możemy wyjrzeć poza granice naszych własnych doświadczeń i szukać nowych sposobów myślenia, nowych rozwiązań. Co nie jest łatwe, ale jest do zrobienia.

Po pierwsze, choć może to brzmieć sprzecznie z nasza intuicją: sprawdź czy nie masz skłonności do nadmiernego optymizmu.

Po drugie, zrozum, że rozwijanie umysłu jest jak otwieranie drzwi światu wolnemu od zniekształceń. Proste myślenie „albo albo” nie odzwierciedla dzisiejszych realiów z gotowymi rozwiązaniami. Jeśli jednak jesteśmy świadomi tworzymy więcej możliwości wyboru, mając w głowie często sprzeczne ze sobą pomysły.

Po trzecie, ważna jest różnorodność. Bycie świadomym to pozwolenie sobie na eksperymenty, na rozwiązania, pomysły, które wcześniej nawet by nam nie przyszły do głowy

Dlatego tak ważne jest nauczenie się bycia jednocześnie optymistą i realistą. Właśnie to pozwala nam być uczciwymi w życiu, które spędzamy w luce – między obecną rzeczywistością a pożądaną przyszłością. Jeśli jesteś świadomy siebie i swojego życia, będziesz szukał sposobów na dotarcie do wymarzonego celu, a nie tylko o nim myślał i był rozczarowany światem i sobą.

Kiedy wyłączamy autopilota i stajemy się gotowi na zmiany, pytamy siebie:

  • Czy żyję swoim życiem?
  • Czy dokonuję świadomie swoich własnych wyborów?
  • Czy dążę do realizacji celów, marzeń?
  • Czy moje marzenia są naprawdę moimi?

Świadomość ma jedną niezwykle istotną zaletę – pozwala uwolnić moc w sobie, stanąć na nogi i podjąć ryzyko. Bo już wiesz, co potrafisz, jakie są twoje umiejętności, co jest dla ciebie najważniejsze. Teraz tylko wystarczy zrobić krok do przodu i żyć swoim prawdziwym życiem, a nie tym zaprogramowanym na autopilocie.


inspiracja: Psychocentral

 


Dlaczego uzależniamy się w miłości od naszego partnera

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 lipca 2018
Fot. iStock/PeopleImages
 

W zasadzie zdarza się to nam wszystkim i mężczyznom, i kobietom, niezależnie od tego, ile związków mamy już za sobą. Uzależnienie emocjonalne od partnera bardzo łatwo pomylić z miłością. Tu zależność jest dosłowna, nagle okazuje się, że ty naprawdę nie możesz bez niego żyć. Trudne staje się załatwianie prozaicznych spraw, a życiowe problemy urastają do rangi dramatów, jeśli jego nie ma w pobliżu chwilowo lub jeśli po prostu odszedł. A najważniejsze są jego potrzeby, jego zadowolenie.

Ona i on – razem od sześciu lat. Prawie nierozłączni. Jest miłość – z obu stron, jest troska i deklaracja wspólnej przyszłości.  Z tym, że on ma poza związkiem również swoje życie. Spotyka się z przyjaciółmi, chodzi na kurs językowy, wyjeżdża na regaty. Żeglarstwo to jego pasja. Co robi wtedy ona? Czeka, wyobraża sobie co on wtedy robi.  Bo to on jest jej życiem. Właściwie nie może się wtedy skupić na niczym innym niż na tym czekaniu. Nie może znaleźć sobie miejsca. Chce znów go zobaczyć, bo jego obecność przywraca jej równowagę. Ma kilka koleżanek, zwierza im się nawet z tego, co się dzieje w jej związku. Ale nigdy nie powie im tego, czego się boi najbardziej – że on kiedyś odejdzie. Dla niej wszystko się skończy. Próbowała to sobie kiedyś wyobrazić. Z drugiej strony, jest trochę tak, że w tej relacji on jest bardziej dominujący, ona bardziej uległa. On podejmuje decyzje, które ona akceptuje bez zastrzeżeń. Ufa mu bezgranicznie. Jest od niego uzależniona.

Co predysponuje nas do tworzenia aż takiej zależności od drugiej osoby? Co czujemy, gdy jesteśmy w takim związku?

Każdy z nas ma jakieś oczekiwania wobec siebie i wobec partnera. Mają na nie wpływ przekonania społeczne i kulturowe. W przypadku uzależnienia emocjonalnego, dominuje w nas przekonanie, że aby być szczęśliwym, trzeba być w związku i postawić partnera i jego potrzeby przed swoimi. Nieustannie poszukujemy związków, które nas uzupełniają, próbujemy wypełnić nasze braki. Szukamy na zewnątrz zamiast zaglądać do środka. Oznacza to, że nie możemy być wystarczająco szczęśliwi sami, że karmimy nasze lęki i że szukamy innych sposobów, aby je ułagodzić.

Jeśli nie czujemy się wystarczająco dobrzy, nie mamy w sobie miłości własnej, nie jesteśmy wolni. Ale sposób nawiązywania więzi emocjonalnych jest także  bezpośrednio związany ze sposobem, w jaki przeżywaliśmy przywiązanie do najbliższych osób (rodziców, opiekunów) w dzieciństwie. Na przykład, gdy byliśmy nadmiernie chronieni, będziemy czuli się niepewnie w dorosłym życiu i związkach i szukamy ludzi, którzy nas chronią. Jeśli nie odczuwaliśmy bliskości emocjonalnej, rozpaczliwie szukamy kogoś, kto da nam uczucie, którego potrzebujemy.

Rodzaj relacji, która łączyła naszych rodziców również wpływa na naszą skłonność do emocjonalnego uzależnienia od partnera. Jeśli w naszym  rodzinnym środowisku identyfikujemy relację dominacji i zależności, w związku, w którym można jednocześnie kochać i być wykorzystywanym, możemy przejąć tę zależność, jako nasz własny mechanizm.

Rodzaj relacji, która łączyła naszych rodziców również wpływa na naszą skłonność do emocjonalnego uzależnienia od partnera. Jeśli w naszym środowisku rodzinnym identyfikujemy relację dominacji i zależności, w związku, w którym możemy jednocześnie kochać i być wykorzystywanym, możemy przejąć tę zależność, jako nasz własny mechanizm w miłości.

W każdym razie, ideałem nie jest szukanie połowy, która nas dopełnia, ponieważ ona nie istnieje. W rzeczywistości wszyscy jesteśmy wystarczający sami w sobie i odpowiedzialni za własne szczęście. Ponadto powinniśmy stworzyć własne kryteria sposobu, w jaki chcemy budować relację z naszym partnerem. Ważne jest, aby wiedzieć, czego chcemy i czego nie chcemy w związku.

Co czujemy w związku z emocjnalnym uzależnieniem? Nie możemy być sobą. Czujemy się ograniczeni, bo naszym jedynym celem jest zadowolenia naszego partnera. Kiedy on jest niezadowolony czujemy niepokój, nieufność, poczucie winy, strach. Przeraża nas myśli, że moglibyśmy zostać sami.

Jeśli dodatkowo jesteśmy w toksycznym związku, staramy się znosić więcej niż powinniśmy: nieprzyjemne komentarze na temat naszej bezwartościowości i wyglądu, oskarżenia, wymówki, nieustanną kontrolę czy kłamstwa. Możemy nawet znosić agresję słowną i fizyczną, a idealizowanie partnera prowadzi nas do usprawiedliwienia jego zachowania.

Uzależnienie emocjonalne jest szkodliwe nie tylko dla nas samych, ale również dla naszego partnera, stając się w pewnym momencie zbyt dużym obciążeniem. Reakcją obronną staje się wycofanie, ucieczka, a nasz związek staje się więzieniem dla obu stron.

W miłości powinniśmy stawiać również na siebie, nie zapominajmy o tym nigdy. Jeśli czujesz, że nie radzisz sobie ze swoimi uczuciami, że uzależniasz się od ukochanej osoby, koniecznie poszukaj wsparcia.

 

 


6 akcesoriów, które zawsze warto mieć przy sobie w trakcie jazdy rowerowej

Redakcja
Redakcja
30 lipca 2018
Fot. Materiały prasowe

Zwyczajna letnia przejażdżka rowerem po mieście? Codzienna trasa do pracy? A może całodniowa rodzinna wyprawa rowerowa? Niezależne od tego gdzie i na jak długo wybieramy się na ulubionych „dwóch kołach” pewne akcesoria zawsze trzeba mieć pod ręką. Oto one!

W podstawowym wyposażeniu roweru miejskiego zwykle znajdziemy bagażnik (a czasem nawet dwa jak np. William 3 Le Grand), a do tego na kierownicy może zamontować np. wiklinowy koszyk. Dzięki tym praktycznym udogodnieniom rowerzysta może spokojnie przewozić plecak, laptopa, damską torebkę  czy codzienne zakupy. I zawsze znajdzie się miejsce na sześć akcesoriów rowerowych, które mogą okazać się przydatne w najmniej spodziewanym momencie.

Po pierwsze, przezorny zawsze ubezpieczony, czyli bez pompki ani rusz!

Rano, szykując się do pracy, zwykle działamy w pośpiechu – sprawdzanie wtedy opon rowerowych nam nie w głowie. Po południu, zaaferowani własnymi sprawami, wybierając się na przejażdżkę, nie zaprzątamy sobie takimi sprawami uwagi. Dopiero, gdy wybieramy się na dłuższą wycieczkę, to skrupulatnie sprawdzamy stan roweru, jednak nawet i wtedy nie mamy stuprocentowej gwarancji, że w trakcie jazdy nie złapiemy gumy. Pompka jest zatem rzeczą, którą warto przezornie mieć zawsze ze sobą. W sklepach rowerowych można znaleźć modele, które można przymocować do bagażnika, tak żeby nie musieć stale o nich pamiętać.

Po drugie, podstawowy zestaw narzędzi… z kilkoma niespodziankami

Równie istotnym akcesorium jest zestaw podstawowych kluczy rowerowych takich jak np. klucz do szprych, imbus, śrubokręt płaski i krzyżowy. Należy upewnić się, że posiadamy w nim łatki do dętki. W końcu w razie małej awarii, zamiast bezradnie rozglądać się dookoła i pomstować na swojego pecha, wystarczy wyjąć potrzebne narzędzia z torby i szybko uporać się z usterką. Taki praktyczny zestaw wcale nie musi zajmować dużo miejsca, do tego na rynku można znaleźć takie, które wyglądają jak stylowe gadżety np. Le Grand Woodman 12 w drewnianej obudowie, który poza niezbędnymi narzędziami będzie zawierał również… korkociąg czy otwieracz do butelek.

Po trzecie, zapięcie i kwestia bezpieczeństwa

Na nic najpiękniejszy rower miejski, wysokiej jakości stylowe akcesoria i dodatki, jeśli będziemy zapominać lub nie posiadać dobrej jakości zapięcia. Niestety, okazja czyni złodzieja. Policyjne statystyki mówią, że średnio co 7 minut gdzieś w Polsce ginie rower. Nawet jeśli pozostawiamy jednoślad „dosłownie na chwilę”, to trzeba zadbać o jego należytą ochronę. Nie warto oszczędzać, wybierając najtańsze zapięcie za kilkanaście złotych. Najlepszą ochronę będzie stanowiło zapięcie z hartowanej stali tzw. U-lock albo potężny, gruby łańcuch. Dodatkowo, warto zadbać o dodatkowe oznakowanie roweru przez policję – takie działanie jest bezpłatne, a może skutecznie zniechęcić złodzieja, któremu oznakowanie utrudni szybką sprzedaż roweru.

Po czwarte,  pij na zdrowie i dbaj o środowisko – bidon

Zapas płynów, najlepiej wody, warto mieć zawsze przy sobie w trakcie jazdy na rowerze. Zamiast zakupu jednorazowej plastikowej butelki, lepiej postawić na bidon wielokrotnego użytku – w ten sposób dbamy również o środowisko. Cechami, o których musimy pamiętać przed jego zakupem są: pojemność oraz rodzaj tworzywa z jakiego został wykonany. Bidon warto kupować w zestawie z uchwytem, który bez większych trudności zamontujemy przy kierownicy.

Po piąte, czasem słońce, czasem deszcz, więc… miej pelerynę

Wiosną i latem pogoda bywa naprawdę kapryśna, dlatego gdy wybieramy się na przejażdżkę rowerową, zawsze warto spakować do torby pelerynę przeciwdeszczową z dobrej, jakościowej tkaniny jak np. Le Grand City Cape. Nie zajmuje ona zbyt miejsca w torbie, a nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać.

Po szóste, rękawiczki dla rowerzystów

Przejażdżki rowerowe, szczególnie w ciepły, słoneczny dzień mogą zakończyć się otarciami rąk. W celu zwiększenia komfortu jazdy, dobrym rozwiązaniem jest zakup rękawiczek wykonanych z elastycznego, oddychającego materiału, z niezbędnym pochłaniaczem potu na kciukach. Tego rodzaju akcesoria znajdziemy w dobrych sklepach rowerowych już w cenie od 40 zł.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Zobacz także

Magda Gessler i kuchenne rewolucje w więziennej stołówce. Musicie to zobaczyć!

Kiedy gryzie cię sumienie… odgryź mu się. Jak żyć odważnie

Zauważyłaś u siebie te zmiany po trzydziestce? Spokojnie, my też! Po prostu bądź z nimi szczęśliwa

Zauważyłaś u siebie te zmiany po trzydziestce? Spokojnie, my też! Po prostu bądź z nimi szczęśliwa