„Jak wyglądam?”. Drżyjcie narody przed tym pytaniem. Bo co odpowiedzieć, żeby było dobrze?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 sierpnia 2018
Fot. iStock/Khosrork
 

Znacie to? Wychodzicie na imprezę ze znajomymi. Jesteś podekscytowana, bo dawno się nie widzieliście i – umówmy się – chciałabyś zrobić dobre (delikatnie mówiąc) wrażenie na przyjaciołach. Jednym słowem – masz zamiar wyglądać szałowo. Przerzucasz sukienki w szafie, przymierzasz, odkładasz. Może spodnie będą lepsze? Bardziej świecąca czy może prześwitująca bluzka. Kurde, czemu to zawsze jest takie trudne… Po raz kolejny obiecujesz sobie, że już w ten poniedziałek na pewno zaczniesz kilkudniowy detoks, żeby zgubić te dwa do trzech kilogramów, które w postaci boczków wychodzą nad spodniami.

Dobra. Jest. Ufff. Makijaż, włosy. Ostatnie spojrzenie w lustro, puszczasz do siebie oko i słyszysz jak mąż woła, że taksówka będzie za 15 minut. Wychodzisz i zadajesz TO pytanie: „Kochanie, jak wyglądam”… I tu ziemia zadrżała w posadach. Powietrze gęstnieje, napięcie jest niemal fizycznie wyczuwalne. Czas zwalnia, a te trzy sekundy zdają się trwać całą wieczność. Twój uśmiech gaśnie, wbijasz w niego wzrok i czekasz.

A on? On myśli gorączkowo… Bo jego zdaniem sukienka trochę za krótka, że woli cię w tamtej niebieskiej niż w tej czerwonej, którą dostałaś od matki. Ale on też już wie… już wie, że ta chwila zawahania przesądziła o wszystkim. O dzisiejszym wieczorze, o twoim nastroju, o tym, że na bank się spóźnicie. Myśli: „Bałwan, jakbyś nie mógł bez patrzenia powiedzieć wyuczone: „Wspaniale, kochanie””.

„Jak wyglądam?” to najtrudniejsze pytanie świata, na które trudno znaleźć prawidłową odpowiedź. Bo co, jak wyglądasz, jak ubrana w rzeźnicki fartuch, a wybieracie się właśnie na osiemdziesiąte urodziny ciotki? Co z tego, że w sklepie mówili, że to najnowsza (czytaj: najmodniejsza) kolekcja. Twój facet tego nie wie, a jego: „Może byś założyła ten swój błękitny sweter?”, „Ale jest 30 stopni!”. No tak… Mega nieudolnie. Mógłby się pokusić o mowę ciała w stylu: „Zaniemówiłem, kochanie”. Ale to nadal za mało.

Hm, można by spróbować:

„Wolę ciebie w innej sukience”.

„W której”.

„Obojętnie”.

Ups.

Zastanawiam się, czy pytając: „Jak wyglądam?”, chcemy faktycznie usłyszeć prawdę? Czy naprawdę chcemy, by ktoś nam powiedział: „Zbyt obcisłe”, „Za szerokie”, „Za krótkie”, „Wyglądasz, jakbyś uciekła z piwnicy seryjnego mordercy”, „W piżamie wychodzisz?”? A co, jak spodnie jednak rozchodzą ci się na tyłku? Jak biały stanik pod białą bluzką, to jednak wtopa ubraniowa? Jak prześwitują ci sutki? A może jak się schylasz, to spod sukienki wychodzi pół tyłka, a przynajmniej wychyla się zza rozporka? Co jak facet chce ci dać delikatnie do zrozumienia, że buty na wysokim obcasie, to średni pomysł na grilla lub ognisko?

Kurde, no tak źle i tak niedobrze. Bo z jednej strony szczera odpowiedź ma cię ustrzec przed kompromitacją, przed tym, by inni za twoimi plecami wytykali cię palcami. A z drugiej – ty się świetnie czujesz, a tu nagle bach: „Kochanie, a może jednak zamiast tej sukienki, wskoczyłabyś w dżinsy i trampki?”. Dżins? Trampki? Na spotkanie z twoimi kolegami z pracy i ich żonami? I szefem? Ty w trampkach? Albo na odwrót: „Może jednak sukienka i but na obcasie” na rocznicę ślubu jego rodziców, którą macie obchodzić w jakieś drogiej restauracji, a ty wciągnęłaś spodnie, białą koszulę i mokasyny. Co by nie powiedział, będzie źle, bo na koniec to do niego będziesz miałą pretensje, że nie powiedział ci, że to oficjalne spotkanie albo takie w luźnym stylu.

Najlepiej jest usłyszeć: „Jesteś piękna” – to neutralne (taka podpowiedź dla panów) i pewnie niedalekie od prawdy, bo przecież nie szata zdobi człowieka, zwłaszcza, gdy on ma zdolność rozbierania cię wzrokiem. Gorzej, gdy zaczniesz dopytywać: „Naprawdę? Myślisz, ze te buty pasują? A może lepiej bez paska? Kolczyki to nie przesada, tu już tyle się świeci”. On wtedy zaczyna przebierać nogami, wyglądać taksówki, bierze do ręki telefon, bo wydawało mu się, że ktoś do niego dzwoni… Odpuść sobie. Zrób zdjęcie i wyślij do przyjaciółki. Takiej prawdziwej, która ci napisze: „Stara, weź się przebierz, wyglądasz jak pajac!”, a nie tej, która zadzwoni mówiąc, że wyglądasz znakomicie, w duchu ciesząc się z twojej ubraniowej wtopy.

A tym, którzy zmagają się z takim pytaniem, które dość często pada w ich kierunku, polecam odpowiedzieć pytaniem na pytanie: „A co ma mówić o tobie twój strój?”. Wypróbujecie. Działa. Sprawdzone, także przez mojego męża. 😉 Jeśli nie chcecie usłyszeć szczerej odpowiedzi, po prostu nie pytajcie, jak wyglądacie. To też jakiś sposób.

 


Nadwrażliwość – wada czy skuteczny system obronny

Redakcja
Redakcja
8 sierpnia 2018
Fot. istock/KatarzynaBialasiewicz
 

Nadwrażliwość jest przez niektórych uważana za dar, specjalny i emocjonalnie intensywny sposób widzenia i zrozumienia tego, co nas otacza. Dla innych to po prostu oznaka słabości. Nie podlega jednak dyskusji, że bycie nadwrażliwym oznacza zwracanie uwagi, w sposób instynktowny, na najdrobniejsze szczegóły i subtelności  wokół ciebie.

Jeśli masz to szczęście, że jesteś  ”inny”, nie zmieniaj się: jest to dar, który czyni cię wyjątkowym i pozwala zobaczyć świat z większą pełnią i przejrzystością . Osoba nadwrażliwa jest zmęczona słuchaniem takich rzeczy, jak „bierzesz zbyt wiele do serca”, „nic cię nie atakuje”, „nigdy nie można ci nic powiedzieć”.

Osoby nadwrażliwe łączą każdy bodziec z emocją. Ich mechanizmy neuropsychologiczne łączą bodźce wzrokowe, słuchowe i dotykowe z określonym doznaniem. Obszary mózgu związane ze świadomością, emocjami, poczuciem empatii i „neuronami lustrzanymi” są u nich bardziej aktywne niż u osób o mniejszej wrażliwości.

Próg bólu u nadwrażliwych jest bardzo niski, tak że intensywne światło lub szorstkie ubrania mogą je zranić. Nadwrażliwość wiąże się również z wyjątkową zdolnością do wychwytywania szczegółów i różnic w przedmiotach, środowiskach i ludziach. Tak więc, zdecydowanie nie jest słabością, a raczej siłą. Zdaniem psychologów, może być nawet elementem systemu obronnego danej osoby, mającego na celu ochronę jej przed niebezpiecznymi emocjonalnie sytuacjami i ludźmi.

Jeśli więc masz etykietę osobt „nadrważliwej”, nie przejmuj się tym za bardzo. Posiadasz dar, umiejętność, o której inni moga jedynie pomarzyć – widzisz więcej, czujesz mocniej. I o wiele bardziej intynsywnie przeżywasz świat.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Trzy naturalne i tanie produkty, które nadają blasku drewnianym podłogom

Redakcja
Redakcja
8 sierpnia 2018
Trzy naturalne i tanie produkty, które nadają blasku drewnianym podłogom
Fot. iStock / scyther5

Zastanawiasz się, czego użyć, żeby twoje drewniane podłogi błyszczały? Mamy dla ciebie dobrą wiadomość – wcale nie musisz kupować drogich produktów woskowych. Wystarczy, że przygotujesz w domu samodzielnie naturalne kosmetyki do pielęgnacji drewnianych powierzchni. 

Trzy naturalne i tanie  produkty, które nadają blasku drewnianym podłogom

Wosk pszczeli i oliwa z oliwek

Połączenie wosku pszczelego i oliwy z oliwek tworzy domowy produkt woskowy, który używać możemy do drewnianych podłóg i mebli. Możesz do niego dodać odrobinę pachnącego olejku dla uzyskania przyjemnego i świeżego zapachu.

Składniki:

½ filiżanki wosku pszczelego (100 g)
1 szklanka oliwy z oliwek (200 g)
1 łyżeczka olejku lawendowego (5 g, opcjonalnie)

Wykonanie:

Umieścić wosk pszczeli w żaroodpornym pojemniku i rozpuść go w mikrofalówce. Po stopieniu dodaj do niego oliwę i dobrze wymieszaj. Pozwól mieszance wystygnąć i przechowuj w słoiku. Gdy chcesz użyć, zmiękcz trochę mieszanki w kuchence mikrofalowej i wcieraj w każdą drewnianą powierzchnię, która wymaga odświeżenia. Następnie wypoleruj miękką szmatką do uzyskania pożądanego efektu.

Olej kokosowy i cytryna

Ze względu na właściwości olejowe i nawilżające, olej kokosowy może być alternatywą dla produktów do czyszczenia drewnianych podłóg. Jeśli połączysz go  z sokiem z cytryny, otrzymasz środek dezynfekujący, który zwalczy roztocza i bakterie.

Składniki

½ szklanki oleju kokosowego (100 g)
sok z 1 cytryny

Wykonanie

Rozpuść olej kokosowy i połącz z sokiem z cytryny. Przechowuj w szczelnym pojemniku. Nałóż tę mieszankę na drewniane podłogi i poleruj suchym mopem. Pozwól jej wchłonąć.

Ocet biały i oliwa z oliwek

Mieszanina octu i oliwy z oliwek nadaje się idealnie do czyszczenia drewnianych powierzchni. Właściwości przeciwdrobnoustrojowe pomagają dezynfekować każdą powierzchnię, a związki oleiste nadają jej połysk.

Składniki

½ filiżanki białego octu (125 ml)
½ szklanki oliwy z oliwek (125 ml)

Wykonanie

Wlej biały ocet do głębokiej miski. Dodaj oliwę z oliwek i dobrze wymieszaj. Spryskaj powierzchnie drewniane roztworem i przetrzyj je miękką szmatką, dopóki nie uzyskasz pożądanego połysku.

I co wy na to? Naturalna dbałość o drewno? Czy można lepiej zadbać o drewniane powierzchnie w waszym domu?


źródło: Steptohealt

 


Zobacz także

Regulamin Akcji „Kocham podróże, kocham swobodę”

usta

Co mówi o tobie kształt twoich ust?

Ciąża? To niemożliwe. W jednej chwili zawalił mi się cały świat. Myślałam o aborcji. W końcu zdecydowałam, że moja córka dostanie nową, lepszą mamę