Wydaje ci się, że kosmetyki ziołowe nie są dla ciebie? Jesteś w błędzie. Sprawdziłyśmy, co potrafią

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 marca 2018
Fot. iStock/GeorgeRudy
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

Słyszysz „kosmetyki na bazie ziół” i myślisz sobie „Nie, to nie dla mnie. One na pewno nie działają, a w dodatku mają brzydki, specyficzny zapach”? To duży błąd, ponieważ ziołolecznictwo znane i cenione jest od pokoleń. Nie bez powodu – wiele popularnych roślin zawiera składniki, które intensywnie regenerują i odżywiają skórę, a także skutecznie opóźniają procesy starzenia. Dzisiejsza technologia pozwala wydobyć z nich to, co najlepsze. Wielowiekowa tradycja ziołowa w nowoczesnym wydaniu? Tak, to możliwe. Najwyższy czas odczarować popularne zioła i rośliny.

Współczesna kobieta nie ma łatwego zadania. Jest zabiegana, aktywna zawodowo i jednocześnie spełnia się w roli żony i matki. Chce dobrze czuć się w swoim ciele i zawsze wyglądać perfekcyjnie. Jest gotowa zapłacić krocie za zabiegi i kosmetyki, jeśli tylko uwierzy w ich działanie. Szuka rozwiązań innowacyjnych i chętnie eksperymentuje, zamiast… postawić na pewniaka. Nowoczesny produkt, ale opracowany na bazie sprawdzonych i skutecznych substancji.  Bo czy naprawdę potrzebujemy kremów z księżycowym pyłem, gdy rośliny z polskich łąk potrafią zdziałać cuda?

Z myślą o kobietach, które cenią sobie naturę, a jednocześnie lubią nowoczesne rozwiązania, powstały kosmetyki Buna. Ich receptura oparta jest na prostych, ale skutecznych składnikach. Szczególną atencją obdarzone zostały cztery rośliny i zioła. Ich dobroczynne właściwości znane są od pokoleń. Skoro sprawdzały się kiedyś i chętnie sięgały po nie nasze babcie, dlaczego my – współczesne kobiety miałybyśmy z nich nie skorzystać? Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele cudownych właściwości kryją popularne rośliny i zioła. A przecież… kiedyś to my będziemy musiały przekazać kolejnym pokoleniom tę tajemną wiedzę. Tylko trochę ją podrasujmy. Co jak co, ale z duchem czasu trzeba iść. 😉

Oto cztery fantastyczne rośliny i zioła, które znajdziesz w kosmetykach marki Buna:

Melisa

melisaWszyscy znamy jej specyficzny, cytrusowy zapach. Pijemy ją, gdy mamy zszargane nerwy i potrzebujemy wyciszenia. Nasze babcie przygotowywały z niej płukanki do włosów, odprężające kąpiele, napary do picia i wcierania w skórę. Dziś melisę możemy znaleźć w kosmetykach pielęgnacyjnych, ponieważ intensywnie regeneruje i odżywia skórę, a także nadaje jej aksamitnej miękkości. Jej cudowny zapach wprowadza w dobry nastrój, wycisza i uspokaja.

Rozmaryn

rozmaryn-malyNiegdyś nazywany był ziołem jasnego umysłu. Dlaczego? Ponieważ pozytywnie wpływa na koncentrację i pamięć. Dziś chętnie wykorzystujemy rozmaryn w kuchni ze względu na jego intensywny zapach i piękny, zielony kolor. To jednak nie wszystko, co może nam zaoferować. Ekstrakt, który znajdziemy w kosmetykach pobudza mikrokrążenie, dzięki czemu odżywia i ujędrnia skórę. Ponadto rozmaryn ma działanie rewitalizujące, zmniejsza zmarszczki, redukuje stres i pomaga zachować młody wygląd.

Szałwia

szalawiaMówi się, że jest naturalnym antybiotykiem i nie ma tu żadnej przesady. To srebrzyste ziele znane jest od pokoleń. Ma właściwości detoksykujące, antyseptyczne i oczyszczające, dlatego była wykorzystywana do płukania gardła czy pielęgnacji skóry. Kosmetyki z ekstraktem z szałwii sprawdzą się w przypadku kobiet, zmagających się z trądzikiem, ponieważ normalizują, oczyszczają i regulują wydzielanie sebum. Ziele to jest także bogate w witaminy, minerały i fitohormony, tak niezbędne do zachowania zdrowia i urody.

Aloes

aloesMoja babcia hodowała go w kuchni na parapecie. Ma charakterystyczne, zielone łodygi, pełne cudownego soku, który łagodzi otarcia, oparzenia i zranienia. Dziś popularne są napoje z aloesem, ponieważ odżywiają i oczyszczają organizm. Aloes w kosmetykach głęboko nawilża, zmiękcza i uelastycznia ciało. Największą jego zaletą są jednak właściwości kojące.  Moja babcia zawsze stosowała go na zaczerwienioną skórę po opalaniu. Dziś ja, jako dorosła kobieta i matka, sama hoduję aloes na parapecie.

Czy coś, co było już z powodzeniem wykorzystywane wieku temu może być złe? Nie sądzę. Przecież mówi się, że proste rozwiązania są najlepsze. Może warto w końcu to zrozumieć?

O naturalne piękno dba Buña

Zobaczcie koniecznie, jakie ziołowe perełki wpadły nam w oko!

Sól do kąpieli z melisą marki Buna

Sól do kąpieli z melisą marki Buna

Sól do kąpieli z melisą marki Buna

Ekstrakt z melisy wspaniale regeneruje skórę, a sól kamienna, wydobywana z naturalnych złóż, dostarcza jej minerałów i niezbędnych składników odżywczych. Nawilża skórę, nadając jej sprężystości. Ma zbawienny wpływ na obolałe mięśnie! Kąpiel poprawia też nastrój, głęboko relaksuje i pomaga spokojnie zasnąć.

Balsam do ciała z melisą marki Buna

 

Balsam do ciała z melisą marki Buna

Balsam do ciała z melisą marki Buna

Regenerujący balsam do ciała z melisą aktywnie pielęgnują skórę i dostarczają jej niezbędnych składników odżywczych. Wzmacnia barierę lipidową i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Łagodzi podrażnienia, redukuje zaczerwienienia i zmniejsza wrażliwość skóry.

Odżywcza maseczka relaksują z melisą marki Buna

Odżywcza maseczka relaksują z melisą marki Buna

Odżywcza maseczka relaksują z melisą marki Buna

Po użyciu odżywczej maseczki relaksującej z melisą skóra jest wspaniale odżywiona i odbudowana. Wygląda na wypoczętą, zrelaksowaną i odmłodzoną. Odzyskuje głęboki komfort i jest przyjemnie odświeżona.

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem marki Buna

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem marki Buna

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem marki Buna

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem głęboko nawilża i przywraca blask skórze. Łagodzą zaczerwienienia, przynosi ulgę, odżywia i regeneruje cerę.

Kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli z aloesem marki Buna

Kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli z aloesem marki Buna

Kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli z aloesem marki Buna

Po użyciu kremowego żelu pod prysznic i płynu do kąpieli z aloesem skóra jest świeża, bardziej elastyczna i miękka. Uczucie szorstkości jest zniwelowane. Skóra jest optymalnie nawilżona, promienieje energią i blaskiem.


Grafiki: iStock 

Artykuł powstał we współpracy z marką Buna


„Przestań się mścić. Jestem matką twojego dziecka”. List do byłego męża

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
12 marca 2018
Fot. iStock/Martin Dimitrov
Następny

Odkładam telefon. Wciąż jeszcze siedzę przy kuchennym stole, wokół jest ciemno. Zbliża się 22:00. Jestem zmęczona, ale wiem, że najgorsze dopiero przede mną, że jeszcze nie pokazałeś na co cię stać. Nie odpuścisz tak łatwo. W końcu będziemy się ze sobą użerać jeszcze dobrych kilkanaście lat. Liczę, że kolejne SMS-y już dziś do mnie nie dotrą. Idę do dziecięcego pokoju, wyłączam lampkę nocą i w ciemności gładzę włosy naszej pięciolatki. Tak mi szkoda tego dzieciaka. Ono  jeszcze nie wie, jak wielką krzywdę wyrządzasz i jej i mi. Czy powinnam jej powiedzieć, że jesteś złym człowiekiem? Ty przecież nie masz skrupułów. 

Zawsze, kiedy jest u ciebie, twój poziom wkurzenia wzrasta. Dobrze wiem, dlaczego. Ona ci opowiada, jak jest u mnie. Co robimy, jak się bawimy, z kim się spotykamy i kto nas odwiedza. Wiesz, że jest jej ze mną dobrze i pewnie, gdyby nie ta cała twoja mściwość, potrafiłbyś logicznie ocenić sytuację. Ale ty jesteś złym człowiekiem. Takim, który nie cofnie się przed niczym, żeby zniszczyć drugiej osobie życie. A teraz masz w ręku idealne narzędzie – nasze wspólne dziecko. Wiesz, jak wiele dla mnie znaczy i wiesz też, jak łatwo nim manipulować.

Inaczej się umawialiśmy. Przecież rozwiedliśmy się w zgodzie, za porozumiem stron. Tak bardzo boli cię fakt, że idę do przodu i układam sobie życie? Liczyłeś, że będziesz triumfował. Powtarzałeś mi, że bez ciebie sobą nie poradzę. Szydziłeś, gdy odchodziłam, ale wydawało mi się, że pogodziłeś się z tym rozstaniem. Teraz widzę dopiero na co cię stać.

Żałuję, że kiedyś byłeś moim powiernikiem. Że zdradzałam ci wszystkie moje sekrety, że byłam z tobą blisko. Gdybym wtedy wiedziała, że nadejdzie dzień, w którym wszystko, o czym ci mówiłam, będzie wykorzystywane przeciwko mnie, nigdy bym się przed tobą nie otworzyła. Ale człowiek o tym nie myśli, gdy kocha i wierzy, że wszystko będzie dobrze.

Wiesz doskonale, co powinieneś napisać, a co powiedzieć mi przez telefon lub prosto w twarz. Umiesz się zabezpieczyć, zbierasz dowody. Nie wiem do czego i kiedy je wykorzystasz. Być może nie zrobisz tego nigdy, ale teraz po prostu daje ci satysfakcję mój strach. Tak, boję się, gdy piszesz, że dziecko nie chce ze mną mieszkać. Że na nie krzyczę, że daję klapsy. Choć wiem, że to nieprawda – moje słowo przeciwko twojemu słowu. Kto z nas ma rację?

Żałuję, że byłeś świadkiem mojej depresji poporodowej, bo teraz używasz jej jako karty przetargowej. Nazywasz mnie wariatką. Mówisz o tym naszemu dziecku, naszym starym, wspólnym znajomym. Zawsze miałam problem z samooceną i między innymi dlatego od ciebie odeszłam – całe życie manipulowałeś mną tak, bym czuła się nikim i teraz boli cię, że potrafię radzić sobie bez ciebie. Wiesz jednak, gdzie i jak uderzyć, że zadziałało na moją psychikę.

Jestem matką twojego dziecka. Czy nie należy mi się szacunek? Czy właśnie taki obraz mężczyzny chcesz utrwalić w głowie naszej córki? Faceta, który wyzywa kobietę od najgorszych? Mówi dziecku, że mama go nie kocha? Że żałuje, że je urodziła? Jak możesz coś takiego robić?

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Kobiety zapominają, że są czymś więcej niż tylko ciałem. Świetna kampania #fakeoff

Redakcja
Redakcja
12 marca 2018
Fot. Facebook /
Fot. Facebook /Dominika Cuda Photography

Oby każda kobieta to przeczytała i każda mogła zobaczyć TO zdjęcie, a pewnie będzie ich więcej. Dominika Cuda fotografuje piękne ciała sportowców. Wyćwiczone, umięśnione. Ale wie, że nie wszyscy i nie zawsze tak wyglądamy. Stąd jej pomysł na kampanię „Fake Off”, która pokaże, że każda z nas jest „nieperfekcyjnie doskonała”, że wygląd, wciągnięty brzuch i filtry podczas robienia zdjęć na Facebooka i Instagramie nie świadczą o tym, kim naprawdę jesteśmy.

BRAWO! Będziemy wyczekiwać kolejnych zdjęć.

 

Fake Off

Konsumpcjonizm sprawił, że zaczęliśmy metkować ludzi. Istnieją dwie kategorie: „lepszy” i „gorszy”, w oparciu o wykreowany i wyidealizowany obraz, nałogowo scroll’owany kciukiem po ekranie nowego iPhone’a.

KTO JEST BEZ GRZECHU, NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIEŃ.

Pospolity wyścig szczurów zaserwowaliśmy sobie sami. Tak, Halino i Januszu. Do Ciebie ta mowa. Od wieków zmagamy się z poczuciem własnej wartości, dbaniem o siebie – wizualnie, w głównej mierze. Kredyty na świeżo oddany do użytku kwadrat, samochód w leasing, laptop na raty, nowe najeczki i power bandsy. Oh, wait, wypadałoby się jeszcze hajtnąć, bo to w modzie. No i może przy okazji pakiet na terapię, co by w konwersacji z elokwentnymi znajomymi pokazać swój niezłomny charakter i zaciętość w realizacji celów.

Udało Ci się dobrnąć? Świetnie, nie zwalniaj – media społecznościowe nie śpią – mają dla Ciebie nowe wyzwania.

NIHIL NOVI

Jesteśmy egoistami. Chcemy więcej, lepiej, mocniej. Ale oczywiście mamy zasady. Bóg, honor, ojczyzna. Bo trzeba mieć godność i dbać o wizerunek. I kiedy trzeba – dać komuś w mordę przemyślanym komentarzem na gazecie.pl  Przaśność. To my – ludzie.

Przykro stwierdzić, ale podatnym gruntem na powyższy bezwartościowy bełkot są kobiety. Świat, w którym nie są definiowane przez makijaż, metkę, posty z Punta Cana, objazdówki pożyczonym cabrio czy niedzielne brunche z przyjaciółkami i musującym Moet w tle – przestał istnieć. Zapominają, że są czymś więcej niż swoim ciałem – bez względu na jego kształt, kolor czy rozmiar. Że są zdolne, pełne talentów i niewykorzystanej siły, zwanej potencjałem. Że poprawianie sobie humoru grubszym udem Grażki z CrossFit’u jest zwyczajnie słabe i ujmuje im atrakcyjności. Nieświadomie wpadają w pułapkę złudzeń i nierealistycznych oczekiwań – które mają ogromny efekt domina nie tylko w ich życiu prywatnym/zawodowym, ale i społeczeństwie. Brakuje im miłości do siebie, wiary w swoje możliwości i zwyczajnej samoakceptacji.

Zmień coś, Graża.

Nadszedł czas, aby „normalność” przebiła się przez lawinę postów na wciągniętym brzuchu, poprzedzonym trzydniowym postem sokowym. Żelaznych pośladów i perfect cery. Nadszedł czas, by przetrzeć oczy i wbić sobie do tego wciąż uroczego łba, że z normalności rodzą się genialne przedsięwzięcia, znajomości, niebywałe odkrycia, gigant firmy i coś, co nadaje życiu sens – PASJA.
Graża, jesteś perfekcyjnie niedoskonała. Skumaj to. Wciąż można Cię nosić na wyprostowanych rękach.

Kampanię Fake Off Poland otwieram zdjęciem Kasia Bigos – Trenerka, miesiąc po urodzeniu dziecka.
Dziękuję Ci za zaufanie, które jest dla mnie najwspanialszą gratyfikacją za wszystko, co robię.

#fakeoff#fakeoffpoland#fakeoffimperfect

 


Zobacz także

Fot. Screen z Instagram / jirkavinse

Gdyby książę Eryk istniał naprawdę… Postacie z bajek Disneya jako ludzie

Fot. iStock/Marjan_Apostolovic

Jak zatrzymać toksyczne koło stresu, czyli przestań się „nakręcać”

fot. iStock/AleksandarNakic

5 naukowo udowodnionych rzeczy, które czynią cię seksowną i atrakcyjną