Jak wybrać dobrego karpia? Mój niezawodny sposób

Pani Mądrala
Pani Mądrala
19 grudnia 2017
Fot. iStock/aydinmutlu
Fot. iStock/aydinmutlu
 

Można mówić, że karp śmierdzi mułem, nie ma żadnych wartości odżywczych i jest niesmaczny, ale kurczę na Wigilii po prostu być musi. I nie interesuje mnie, czy goście się na niego rzucą czy też będą udawać, że półmiska z dzwonkami wcale na stole nie ma, karpia kupuję każdego roku. A ponieważ w końcu nauczyłam się, jak wybrać najlepszy okaz, powoli udaje mi się przełamać niechęć domowników.

Po pierwsze (choć wiem, że zabrzmi to strasznie), zawsze kupuję żywego karpia z hodowli. Jest znacznie droższy i muszę parę kilometrów po niego jechać, ale opłaca się. Dzięki temu mogę ocenić, w jakiej jest kondycji i w jakich warunkach przechowywane są ryby. Szerokim łukiem omijam miejsca, w których kupuje się martwe ryby, ponieważ boję się, że najzwyczajniej w świecie zdechły (np. z powodu choroby). Nie kupuję też karpia w supermarkecie, ponieważ często ryby traktowane są tam niewłaściwie.

Samo zabijanie karpia w domu nie należy do najprzyjemniejszych zadań, zawsze robi to mój mąż. Gdyby jednak nie miał tak sprawnych i pewnych ruchów, wolałabym, żeby zajął się tym sprzedawca w sklepie, który wie, co robi.

Moim zdaniem, najsmaczniejsze są małe okazy, maksymalnie o wadze 1,5 kg. Kilka razy mąż przyniósł bardzo dorodnego karpia (bliżej mu było do 3 kg) i jego mięso było zdecydowanie za twarde. Mniejsze ryby świetnie nadają się na dzwonki, a właśnie w takiej formie lądują na moim świątecznym stole.

Na co jeszcze zwrócić uwagę? Przede wszystkim na to, w jaki sposób ryby są przechowywane w sklepie. Czy woda jest czysta, przejrzysta i filtrowana. Dokładnie się przyglądajmy, czy karpie nie są pokaleczone, czy mają kształtne płetwy i zdrowe, wypukłe oczy. Warto zerknąć także na skrzela – powinny być ciemnoczerwone.

Osobiście zawsze przed zakupem pytam też, w jaki sposób ryba zostanie mi zapakowana. Wkładanie jej do reklamówki to zwykłe bestialstwo. Jeśli pracownicy dbają o to, żeby można było karpia przetransportować do domu w wodzie,najprawdopodobniej też przechowują ryby w sklepie we właściwych warunkach. Poza tym lepiej pójść do sprawdzonego miejsca, w którym ryby kupujemy także w ciągu roku. Rzucanie się na promocję w hipermarkecie zawsze kończy się porażką.

Łososia, dorsza czy pstrąga jeszcze się najecie, serio. Na wigilijnym stole naprawdę powinien królować karp.

Smacznego!


Używasz mikrofalówki tylko do podgrzewania? Błąd! Sprawdź, co potrafi to cudeńko

Pani Mądrala
Pani Mądrala
27 grudnia 2017
Fot. iStock/monkeybusinessimages
Fot. iStock/monkeybusinessimages
 

Mikrofalówka! Cudowne urządzenie, które wiele razy ratowało mi życie, gdy musiałam coś szybko podgrzać, a nie chciało mi się brudzić garnków i patelni. Tak, wiem – ma swoje wady. Ponoć te całe fale są niezdrowe (a co dzisiaj jest zdrowe?). Bardziej przerażają mnie te poparzone dłonie, gdy wyciągam z mikrofalówki miskę z zupą, podgrzaną do tego stopnia, że nawet strach chwycić przez rękawice kuchenne. Można na to wszystko przymknąć oko, ponieważ ten cudowny sprzęt potrafi robić także inne rzeczy i ma naprawdę szerokie zastosowanie. Sprawdź, do czego może się przydać.

No dobra, wszyscy wiemy, że to całe żarcie z mikrofalówki nie jest najzdrowsze. Nie powinno więc dziwić, że to cudeńko sprawdzi się idealnie do… odświeżania chipsów. Stały całą noc w misce lub zapomniałaś zamknąć szczelnie opakowanie? Nic straconego. Wstaw je na kilkanaście sekund do mikrofalówki. W ten sposób możesz też odświeżyć czerstwy chleb – tylko owiń go wcześniej w wilgotny, papierowy ręcznik.

Mam ochotę na prażone orzeszki? Wsyp je do miseczki, dodaj trochę oleju i włącz mikro falę na kilka minut. Co jakiś czas otwieraj i mieszaj orzeszki. To od ciebie zależy, jak bardzo będą uprażone.

A może jajecznica bez brudzenia patelni? Wymieszaj surowe jajka, żółty ser, dodaj trochę pieprzu, soli i wylej całość na talerzyk. Wstaw do mikrofalówki na kilka minut. Gotowe!

Nie chcesz płakać podczas krojenia cebuli? Włóż ją wcześniej na 30 sekund do mikrofali. Spróbuj też włożyć tam pomidory i brzoskwinie – dzięki temu łatwiej obierzesz je ze skórki.

Do czego jeszcze przyda się kuchenka mikrofalowa? Z jej pomocą możesz pozbyć się zarazków z gąbki do zmywania naczyń. Wystarczy niecała minuta, by usunąć większość drobnoustrojów. To samo możesz zrobić z deską do krojenia. Warto jednak wcześniej przetrzeć ją sokiem z cytryny dla lepszego efektu.


 

Źródło: genialne.to/deccoria


Mleko z masłem i miodem to przeżytek. Tak zrobisz lizaki na ból gardła

Pani Mądrala
Pani Mądrala
18 grudnia 2017
Fot. iStock/anandaBGD
Fot. iStock/anandaBGD
 

Zaczyna się… Dziecko wraca ze szkoły i skarży się na ból gardła. Dodatkowych objawów infekcji, póki co, brak. Proponujesz mleko z masłem i miodem, żeby nie faszerować dzieciaka chemią, ale latorośl z obrzydzeniem kręci głową. Już wiesz, że nawet nie masz co wyskakiwać z syropem z cebuli. Siadasz przy komputerze i szukasz domowych sposób na ból gardła. I wtedy trafiasz na… przepis na lizaki.

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że miód ma wiele wspaniałych właściwości. Działa bakteriobójczo, przeciwzapalnie i dzięki swojej konsystencji – łagodząco. To dlatego warto po niego sięgać, gdy tylko pojawi się ból gardła. Zamiast jednak jeść miód łyżkami, można podać go w nieco atrakcyjniejszej formie. Dzieciom z pewnością przypadną do gustu lizaki. Przepis jest bardzo prosty.

Składniki:

  • ¼ szklanka wody
  • ¾ szklanki miodu
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • kilka kropel soku z cytryny lub pomarańczy (opcjonalnie)

Wodę, cukier i cynamon należy zagotować w rondelku, aż utworzy gęstą masę. Trzeba to robić na małym ogniu, żeby uniknąć przypalenia. Potem karmel wylewamy porcjami na blaszkę, wyłożoną papierem. Najlepiej użyć małej łyżeczki i zachować odpowiednie odstępy, żeby masa nie zlała się w całość. Do każdej porcji wkładamy patyczek od lizaka i czekamy aż karmel zastygnie. W oddzielnym rondelku podgrzewamy miód do temperatury 45 stopni. Twarde, karmelowe lizaki maczamy w miodzie i zostawiamy do zastygnięcia.

Jeżeli twoje dziecko potrafi już ssać tabletki, możesz zrezygnować z patyczków i w ten sam sposób przygotować cukierki, które doskonale złagodzą ból gardła.

Cukierki i lizaki, po obsypaniu cukrem pudrem, żeby się nie skleiły, można przechowywać w blaszanym pudełeczku. Istnieje jednak spora szansa, że wszystkie znikną w mgnieniu oka.


 

Źródło: Ofeminin