Wybierz rysunek, który zaintrygował cię najbardziej i dowiedz się, co o tobie mówi ten wybór

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 sierpnia 2017
Fot. iStock/AzmanJaka
 

Oczy są zwierciadłem duszy – mówiono już w starożytności. To w nich można dostrzec nasze emocje, radość, cierpienie, miłość i nienawiść. Ale dobrze widzi się również sercem, dlatego tym razem posłużcie się intuicją. 😉 Przypatrz się przez chwilę poniższym rysunkom. Który z nich podoba ci się najbardziej, intryguje najmnocniej? Wybierz jeden z obrazków przedstawiających oko, a następnie przeczytaj, co mówi o tobie twój wybór.

Interpretacja

Jeśli wybrałeś:

1.Napędza cię pasja, namiętność

Jest w tobie ogień, jasny, dynamiczny. Twoje instynkty są żywe i głodne. Marzysz o przygodach, romansach. Musisz być spontaniczny, by żyć w zgodzie ze sobą i odczuwać to życie tak intensywnie, jak zawsze chciałeś.

Prawdopodobnie czujesz się zażenowany lub zawstydzony tym, co wydarzyło się w twojej przeszłości. Pamiętaj, że przebaczenie jest kluczem do uzdrowienia.

Ogień może być dla ciebie siłą napędową, ale również śmiertelną pułapką. Upewnij się, że podążając za swoimi instynktami nie krzywdzisz – ani siebie, ani innych.

2. Jesteś Księgą Tajemnic

Cenisz doświadczenie, które nabyłeś w przeszłości – to dobre i to trudne. Rozumiesz, że musiałeś poświecić wiele, by stać się tym, kim jesteś teraz.  Być może straciłeś coś cennego, ale jesteś tu teraz, silniejszy i mądrzejszy.  Z drugiej strony, ta dodatkowa mądrość, którą nabyłeś podczas podróży jaką jest życie, możesz teraz wykorzystać, żeby spełnić swoje marzenia. Jesteś w bardzo twórczej fazie swojego życia. Udowodnij sobie na jak wiele cię stać.

3. Jesteś Mocą Natury

Twoja energia zawsze była częścią natury. Dopiero teraz zdajesz sobie z tego sprawę. Z natury czerpiesz siłę i moc, dlatego jesteś w stanie zmieniać życia – swoje i innych. Ludzie lgną do ciebie instynktownie. Masz cudowną aurę, przyciągasz szczęście i spokój. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zapoznaj się z leczniczym działaniem ziół i roślin.

4. Jesteś Duchem Eterycznym

Zawsze starasz się dowiedzieć więcej o tym, co się dzieje wokół ciebie. Zawsze szukasz głębszego znaczenia wszystkiego, co ci się przydarza. Zastanawiasz się, jakie mogłoby być twoje życie, gdybyś wybrał inne ścieżki. Czasami jesteś bardzo surowy wobec siebie. Jesteś perfekcjonistą, ale bywasz zagubiony. Dzieje się tak dlatego, że często kwestionujesz swoje wybory, motywy i osądy. Powinieneś bardziej ufać samemu sobie i swoim wewnętrznym wartościom. Oczywiście, że popełnisz błędy i tak, czasem będą one naprawdę bolesne. Ale co to za życie bez błędów?

5. Jesteś Zagadką

Większość informacji, które rozpowszechniasz na swój temat, to twoja manipulacja. Wiesz, co ukryć, a co pokazać.

Nagradzasz ludzi, którzy są blisko Ciebie tymi prywatnymi informacjami o Tobie. Im bardziej kochasz kogoś, tym więcej dajesz mu się o sobie dowiedzieć. Może wcześniej zostałeś zraniony, zdradzony? W ten sposób stworzyłeś sobie „barierę ochronną”.

Nie powinieneś porównywać tych, którzy kochają cię szczerze, do osób z twojej przeszłości, które cię skrzywdziły. Odwróć swój pech, zaufaj miłości. Nadszedł czas, by rany się zabliźniły.

6. Jesteś Czarowną Duszą

Przyciągasz do siebie swoją enigmatyczną i tajemniczą osobowością. Twoja aura promieniuje tajemnicą i mądrością. Twoja energia jest tak intensywna, że nie potrafisz przejść niezauważony.

Musisz nabrać większej pewności siebie. Powinieneś zrozumieć, jak bardzo wyjątkowy jesteś, przeanalizować przeszłość. To ona może okazać się kluczem do odblokowania całej tej intensywnej mocy, która masz w sobie. Możesz osiągnąć to, co chcesz.

7. Jesteś Nocnym Strażnikiem! 

Jesteś mistrzem kamuflażu i strażnikiem poufnych informacji. Lubisz obserwować i zauważać, jak inni reagują w pewnych sytuacjach. Wiesz, jak tworzyć iluzje i jak „grać” w relacjach. Chociaż jesteś szczery, nie chcesz, aby inni wiedzieli o tobie wszystko.

Ale lubisz też intrygować. Uważasz się za „nagrodę”, którą można zdobyć, jeśli jest się wystarczająco odważnym. Twoje serce skrywa wiele skarbów. Ten, kto jest odważny i na tyle mądry, aby cię przejrzeć, zdobędzie twoją duszę i serce.


Na podstawie: magicalrecipes.com.online


Nie chcę myśleć, że byłam jedynie częścią planu, mistyfikacji. Jestem twoim wyzwoleniem, twoją prawdą o sobie samym

Listy do redakcji
Listy do redakcji
22 sierpnia 2017
Fot. iStock/cindygoff
 

Próbuję sobie przypomnieć, kiedy przestałam być kobietą. Konkretny moment, chwilę, w której to poczułam. Może niepotrzebnie? Może nie było punktów zwrotnych? Może to się działo powoli, systematycznie, kiedy odsuwałeś mnie od siebie żyjąc coraz bardziej obok niż razem, aż do momentu, w którym postanowiłam odejść?

Nie, nie mam do ciebie żalu. Wiem, że to nie twoja wina, że jesteś w tym wszystkim o wiele bardziej pogubiony niż ja. Próbuję tylko zrozumieć. I żałuję ogromnie czasu, który sobie nawzajem ukradliśmy. Bo to mógł być czas prawdziwie szczęśliwy, a nie szczęśliwy fikcją.

Nie mogłam cię nie pokochać, choć nie wydarzyło się to od razu. Zdziwił mnie twój zapał, upór. Dopiero co się poznaliśmy, a już byłam dla ciebie „miłością na całe życie”. Zapomniałeś się w tej miłości, w nas, wszystko byś zrobił, żebyśmy tylko mogli być razem. Zaufałam ci. Powoli zakochiwałam się w tobie. Miałeś w sobie tyle pasji, byłeś taki zdecydowany, wiedziałeś czego chcesz. Chciałeś właśnie mnie, chciałeś życia ze mną. Myślałam: „po tych wszystkich życiowych zakrętach czy mogło mi się przydarzyć coś lepszego”?  Czułam się wyjątkowa.

Wzięliśmy ślub, urodziło się nam dziecko. Wiem, wiele osób mówi, że dziecko zmienia wszystko. U nas było inaczej… Tak, jasne, że chodzi o seks. To on stał się głównym problemem. Ale to ty odsuwałeś mnie od siebie systematycznie. Przysuwałeś na moment, na szybko, nieuważnie, raz na miesiąc, na trzy miesiące, na pół roku… W końcu wcale. Płakałam, tak. Prosiłam, pytałam. To takie straszne prosić i pytać o seks. Nie wiedziałam tego wtedy.  Szukałam winy w sobie. Nie potrafiłam zrozumieć, co jest ze mną nie tak. Było mi smutno, coraz bardziej smutno i samotnie. Przestaliśmy być parą, przestałeś mnie potrzebować, chcieć. Byliśmy ze sobą jak kumple, jak para przyjaciół, którzy wspólnie wychowują córkę. Czułość? Tylko wtedy, kiedy spotykaliśmy się z naszymi rodzicami, przyjaciółmi. Pocałunki, gesty. Dla nich tak lubiłam wychodzić. A w urodziny wciąż bukiet kwiatów. Do czasu.

Nieznośna byłam z tym seksem. Twoje poklepywanie po plecach mi nie starczało. Chciałam więcej, coraz bardziej rozpaczliwie. Więc ty byłeś ciągle zmęczony, ciągle nie w nastroju. Zasypiałeś na kanapie, byle dalej ode mnie. Uciekałeś.

Pomyślałam – masz romans. To takie oczywiste. Przeszukałam twój telefon, ale nic nie znalazłam. Bo kto by czytał SMS-y od kolegów? Kolega nie jest podejrzany. Kolega jest OK. Kolega znaczy: „wszystko w porządku”.

Widocznie dobrze się ukrywasz – myślałam. Albo masz jakiś poważny problem, może jesteś chory? No bo czy dorosła osoba może tyle wytrzymać bez seksu? Albo to ja jestem tym problemem. Przestałeś mnie kochać, a seks bez miłości dla ciebie nie istnieje? Cierpiałam coraz bardziej.

Zacząłeś mnie poniżać, upokarzać, znęcać się. Sprawiałeś, że czułam się nikim, a potem przepraszałeś i obiecywałeś, że już nigdy, że od teraz, wszystko będzie inaczej… Było, na chwilę. Życie z tobą było emocjonalną karuzelą. Na szczęście zacząłeś wyjeżdżać służbowo. Wtedy oddychałam, brałam się w garść i obiecywałam sobie, że kiedy wrócisz – odejdę. Ale wciąż brakowało mi odwagi. Aż do momentu, gdy zobaczyłam tamto zdjęcie. Wrzucałeś ich dużo, na swoim profilu, relacjonując swoje podróże. Niby nic takiego. Ty i on, kolega z pracy, na plaży, śmieszny podpis. Znałam go, z widzenia, kilka razy coś o nim opowiadałeś. Tym razem coś mnie tknęło. Zamarłam. To ujęcie, na którym patrzysz na niego tak, jak nigdy nie spojrzałeś na mnie. Nawet wtedy, gdy za mną szalałeś. Jego ręka na twoim ramieniu… Zrozumiałam.

Zaczęłam analizować, gorączkowo przypominać sobie sytuacje, momenty. To, z jakim zainteresowaniem mówisz o przystojnych mężczyznach i ich ciałach, ale nigdy o kobietach. Twoją, trochę narcystyczną, fascynację własnym ciałem. Podsuwane mi zdjęcia ulubionych aktorów – zawsze w tym samym typie – blondynów o pięknych uśmiechach. Jak on, Paweł, kolega z pracy.

Zadzwoniłam do ciebie chwilę później. „Kim on dla ciebie jest?” – spytałam po prostu. Rozłączyłeś się. Nie wyśmiałeś, nie zaprzeczyłeś. Zamilkłeś. I już wiedziałam na pewno.

A ja kim dla ciebie byłam? Miałam cię chyba uratować, sprawić, żebyś zapomniał, stłumił w sobie to, co czujesz, czego pragniesz. Kochałeś mnie, wierzę w to, ale nigdy „w ten sposób”.  Zaplątany w ogrom uczuć, których sam nie potrafiłeś zrozumieć, dusiłeś się w tym związku cierpiąc tak jak ja, ale bojąc się samego siebie. Całą frustrację, złość przelewałeś na mnie, bo nie byłam mężczyzną. Tak desperacko mnie potrzebowałeś, żeby zabić w sobie to, kim naprawdę jesteś. Tak żarliwie próbowałeś mnie pokochać tak, jak powinno się kochać żonę.  Nie chcę myśleć, że byłam jedynie częścią planu, jakieś mistyfikacji, która miała przekonać innych, że „wszystko z tobą w porządku”. Więc już wiem – byłam twoim wyzwoleniem, twoją prawdą o sobie samym.

Życzę ci, żebyś nie marnował już więcej czasu, żebyś miał odwagę żyć w zgodzie ze sobą. I naucz tego, proszę, naszego syna.


Myślisz, że nic w twoim życiu już się nie zmieni? Poznaj historie niesamowitych kobiet. Sięgnij po książkę „Liderki” i napisz swoją własną nową historię

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 sierpnia 2017
Fot. iStock/anouchka

Pamiętam, jak spotkałyśmy się z Patrycją po raz pierwszy. Wcześniej rozmawiałyśmy tylko przez telefon nie znając się osobiście. A tu propozycja: „Co ty na to, żebyśmy umówiły się na lunch”. A że akurat czas i miejsce nam obu odpowiadały, to usiadłyśmy przy stole w wegańskiej knajpce i wtedy Patrycja wypaliła ni stąd ni zowąd: „Wiesz, mam taki pomysł, żebyśmy napisały razem książkę”. Za bardzo nie wiedziałam, czy to żart, ukryta kamera niczym z programu „Mamy Cię”. Tymczasem okazało się, że Patrycja miała już jasno sprecyzowany plan i mówiła naprawdę serio. Spodziewałam się niezobowiązującego spotkania, a tu nagle rozmawiamy o książce.

Pierwsze, co pomyślałam, że to się nie uda. Ale chwilę później wróciły do mnie słowa pewnego mądrego psychologa, który kiedyś przy porannej kawie powiedział, że rozwijamy się tylko wtedy, gdy próbujemy nowych rzeczy, więc dlaczego jako dorośli tak mało ich robimy. A więc, czemu nie? Czemu nie książka? W końcu to coś nowego.

Kiedy Patrycja powiedziała: „Chciałabym, aby bohaterkami książki zostały absolwentki Szkoły Liderek”, pomyślałam: „O matko, ale nuda, co ciekawego można powiedzieć o prowadzeniu własnego biznesu. I czym te historie będą różnić się od siebie?”. Kobiety sukcesu, które zmieniły swoje życie decydując się na założenie własnej firmy. Umówmy się, że mogły mieć po drodze różne perturbacje, ale ostatecznie są szczęśliwe i zadowolone z życia. Kto będzie chciał o tym przeczytać? Czy po tę książkę sięgnie kobieta umęczona swoim życiem, domem, dziećmi? Kreować kobiety sukcesu, gdy wokół siebie widzę mnóstwo tych zagubionych, zmęczonych, dla których taka książka może stać się przysłowiowym gwoździem do trumny: „bo one tyle osiągnęły, a ja jestem nikim”.

Nic mnie w pomyśle tej książki nie pociągało. Jak mam wysłuchać kobiet, które mówią o swoim biznesie? Kurczę, to było tak dalekie ode mnie. A jednak intuicja podpowiadała: „spróbuj, w końcu co masz do stracenia”. I to „nowe”, przecież miało mnie rozwijać.

Zgodziłam się. Ale nie z jakimś wielkim entuzjazmem. Pomyślałam: „Dobra, potraktuję to jak typowo dziennikarską pracę – są wywiady do zrobienia, to ja je zrobię”. I tyle.

I tak się zaczęła ta przygoda, bo tak ją nazywam. Przygoda, dzięki której poznałam fantastyczne kobiety. Miałam niesamowitą przyjemność porozmawiania z każdą z nich, poznania ich historii. Dzięki tym rozmowom ja sama stałam się bogatsza o nowe doświadczenia i inspiracje.

Pamiętam pierwszy wywiad z Kasią Dziubałką. Wiedziałam, że ona w biznesie osiągnęła naprawdę duży sukces. Spodziewałam się, że zobaczę panią w butach na obcasie, elegancko ubraną, która sztywno usiądzie na krześle i z dumą będzie opowiadać, czego to ona w swoim życiu nie osiągnęła… Tymczasem wpadła Kasia w dżinsach, w niczym nie przypominająca biznes woman z mojego wyobrażenia. Przegadałyśmy sporo czasu śmiejąc się i wzruszając na zmianę. Później była Ela Lange – cudowny człowiek z piękną duszą i swoją historią w tle, której słuchałam z zapartym momentami tchem. I energetyczna Ania z trójką dzieci na karku otwarcie mówiąca, że czasami ma dość, że bywa zmęczona i nadal nie do końca wie, czego chce. I Agata, która intensywnie szuka siebie i ma odwagę iść pod prąd. Agnieszka, która zaskoczyła samą siebie nieodkrytą wcześniej pasją. Iwona ze swoim marzeniem zapisanym na kartce, o którym zapomniała, a które właśnie się ziszcza. Fantastyczna Anita, która podniosła się po porażkach i teraz niewiele rzeczy jest w stanie ją złamać, choć w środku pozostała wrażliwym i kruchym człowiekiem. Jest też Malwina, której historia to dowód na to, że sukcesem może być praca w korporacji, a nie tylko założenie własnego biznesu. I na koniec niezwykła Ela, piękna duchowo, która z uśmiechem i pokorą pozwala, by życie ją prowadziło… Piękne kobiety, inspirujący ludzie.

Bardzo się cieszę, że wy, sięgając po tę książkę, poznacie je wszystkie. Mam nadzieję, że chociaż trochę poczujecie tę niezwykłą kobiecą energię. Kto wie, może czytając ich historie, postanowicie zmienić swoją? Każda z nich pokazuje, że nieważne ile masz lat, na jakim etapie życia jesteś – możesz wziąć życie w swoje ręce i zadecydować o własnym szczęściu o sukcesie, który dla każdego oznacza coś zupełnie innego.

To książka dla tych kobiet, które szukają, stoją gdzieś na rozdrożu z całym bagażem swoich własnych wątpliwości, lęków i braku wiary, że coś się jeszcze może zmienić. Uwierzcie, każda z tych bohaterek też tam była, też tam stała. I każda z nich wybrała swoją własną, a jak różną drogę. Może ich historie zainspirują was do napisania waszej własnej, do wzięcia życia w swoje ręce i powiedzenia głośno, czego teraz i tu chcę albo nie wiem, czego chcę?

Książkę „Liderki” mojego autorstwa i Patrycji Załug można kupić TUTAJ.

LIDERKI_WIZUALKA_OK


Zobacz także

Co twój ulubiony kolor mówi o tobie? Trochę o psychologii kolorów

Co zrobić, żeby tego nie zepsuć. Prawdziwa miłość potrzebuje tych kilku rzeczy

O czym lepiej nie pisać w służbowych mailach? Tych tematów unikaj