Wstyd mi za ciebie Polsko…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 stycznia 2017
Fot. iStock / bamlou
Fot. iStock / bamlou

Masz dosyć tego co tu i teraz. Wyjeżdżasz z pomysłem na nowe życie, na biznes. W nowym mieszkaniu rozpakowujesz kartony. Jesteś anonimowy, ale szybko się aklimatyzujesz, poznajesz nowe ulice, budynki, ludzi. Masz sąsiadów, którzy się do ciebie uśmiechają, którzy mówią „dzień dobry”. Pani w sklepie wie już wie, jaki chleb kupujesz co rano. Ze starszym panem, z którym spotykasz się niemal codziennie w drodze do pracy, dyskutujesz na różne tematy. Ty tłumaczysz, on słucha i odwrotnie. Dobrze ci. Zaczynasz czuć się trochę jak u siebie.

Ale pewnego dnia wychodząc z autobusu ktoś cię szturcha, dostajesz z pięści prosto w twarz, ktoś kopie cię w brzuch, ktoś w głowę… Coś krzyczą, ale do ciebie docierają tylko strzępki samogłosek. Zupełnie nie wiesz, co się dzieje… Próbujesz się podnieść, a ludzie omijają cię szerokim łukiem, nikt nie pomaga, nikt nie wyciąga ręki. Nie rozumiesz, co się stało. Masz nadal portfel, telefon. Nikt nie pyta czy wezwać karetkę, nikt nie dzwoni po policję. Kiedy próbujesz pytającym wzrokiem znaleźć kogoś z tłumu, kto odpowie ci na pytanie „dlaczego?”, każdy spuszcza wzrok, odwraca się i idzie dalej w swoją stronę…

Innego dnia, gdy idziesz ulicą ktoś cię popycha, upadasz. Mija cię grupka młodych chłopaków, śmieją się. Gdzieś już z oddali słyszysz: „wypie*dalaj”, kiedy próbujesz zebrać rozsypane na chodniku jabłka. Dziewczynkę, która chce ci pomóc, mama łapie za rękę i ciągnie na drugą stronę ulicy.

W kolejce w sklepie słyszysz: „się ku*wie delicji zachciało” i już wiesz, że to w twoją stronę. Że każde „spie*dalaj”, „szmato”, „dziwko”, ku*wo” kierowane jest wprost do ciebie.

Ktoś wybija szybę w twoim sklepie, salonie kosmetycznym. Ktoś łamie krzesła w twoim lokalu, obraża ciebie i gości.

Nagle przestajesz być po prostu kimś z osiedla, anonimowym, kto świetnie sobie radzi, kimś kto dobrze poczuł się w obcym przecież dla niego miejscu. Nie jesteś po prostu sąsiadem, kolegą z siłowni, koleżanką z basenu. Przestajesz być kimś z wielu, kimś kto jak inni chodzi po ulicy, robi zakupy, wychodzi do kina.

Próbujesz zrozumieć, co się stało. Dlaczego nagle zaczyna się ciebie traktować jak trędowatego, jak kogoś, kto jest zagrożeniem? Zaczynasz się bać, bo nie wiesz, czy wychodząc wieczorem znowu ktoś cię nie zaczepi, może pod osłoną nocy będzie odważniejszy.

A później dowiadujesz się, że twoją znajomą zgwałcono, czytasz o tym w internecie, a pod artykułem komentarze, że dobrze tej suce, że do gazu z nią, że na stosie palić powinni, że wszystkie powinny zostać potraktowane tak samo, bo na nic więcej nie zasługują, chyba, że zgnić gdzieś na zimnej podłodze.

A przecież nic nie zrobiłaś. Nic nie zmieniłaś.

Ale oni już cię nienawidzą. Już toczą z tobą niewidzialną wojnę, już ostrzą sobie zęby i noże, plują jadem, używają coraz to więcej niewybrednych słów, komentarzy, życzą ci coraz to gorszego.

Dlaczego?

Nie ma znaczenia, czy jesteś:

– „jeb*nym katolem”

– „pojeb*aną feministką”

– „brudasem”

– „ciapatym”

– „liżącym d*pę pisowcem”

– „judaistyczną świnią”

– „sku*wysyńskim lewakiem”

Nie ma znaczenia komu sprzyjasz, z kim sypiasz, skąd pochodzisz, w co wierzysz. I tak w tym kraju znajdzie się ktoś, kto będzie cię nienawidził ze wszystkich sił i myśli swoich. Bo tak. „Bo tak i ch*j”. Bo ktoś sobie coś dopowie, wrzuci cię do jednego worka z tymi, którzy zagrażają bezpieczeństwu, którzy defraudują, zabijają, mordują, gwałcą, okradają. Tak naprawdę, co ich obchodzi, kim jesteś, co myślisz, co czujesz. Gówno ich obchodzi. Oni już i tak wszystko wiedzą. I tak zwyzywają, obrażą, upokorzą, zagrożą.

Wstyd mi. Wstyd mi, bo choć będę krzyczeć, ile sił w płucach, choć będę stukać w klawiaturę, ile sił w palcach, wiem, że to nic nie zmieni. Że odezwał się głos nienawiści, który znajduje wielu wyznawców. Nagle staliśmy się państwem podziału na gorszych i lepszych, na czystych i brudnych, na wierzących i niewierzących, na czarnych i białych. Nagle wielu stało się wyznawcami jedynej i słusznej teorii zero-jedynkowej. Gdzie nie ma nic poza. Nic na granicy, wyjątków, niczego, co można objąć zalanym falą złości i nienawiści rozumem.

Nie chcę brać w tym udziału. Nie chcę się kręcić w tym kole obelg, udowadniania kto ma większą rację, kto na więcej zasługuje i kogo skąd przegonić.

To nie my pamiętamy, dokąd prowadzi nienawiść, podobno każde pokolenie powinno dotknąć koszmaru wojny… My mamy szczęście. Na razie. Aż sami sobie nie skoczymy do gardeł, aż przestaniemy patrzeć sobie w oczy, tylko walić na oślep jak idzie za kolor skóry, za poglądy, za to w kogo wierzymy, bądź nie wierzymy, za to kogo kochamy, a kogo nie w imię jedynej akurat najgłośniej krzyczącej słusznej racji.

Milczenie jest przyzwoleniem. Brak reakcji – akceptacją.

Nie usiądę do stołu z kimś, kto bez jakiejkolwiek refleksji używa słów: „ciapaty”, „brudas”, wyjdę, gdy usłyszę o „jeb*nych katolach”, „lewakach”. Tak, wiem, że na tym, kto mówi, nie zrobi to żadnego wrażenia, ale ja nie chcę w tym uczestniczyć.

Ty też jeszcze nie musisz.


Czy można nie oceniać ludzi?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 stycznia 2017
nie oceniać
Fot. iStock / Oleh_Slobodeniuk

Od najmłodszych lat słyszymy, żeby nie oceniać książki po okładce. W konsekwencji po tytułowej okładce może i nie ocenimy, bo zawsze zerkniemy na krótki opis z tyłu. Co do oceniania innych ludzi nie będziemy już tacy wstrzemięźliwi. Bo czy mając przed sobą kilka liter potrafisz po prostu na nie spojrzeć, nie czytając tworzonego przez nie zdania? Możesz się naprawdę starać, ale nic z tego nie wyjdzie. To samo dotyczy ludzi – nieważne jak bardzo byśmy się starali i tak już przy pierwszym spotkaniu będziemy mieli wyrobione zdanie.

Stereotypy, z nimi nie wygrasz

Dlaczego tak łatwo nam oceniać innych? Bo chcąc nie chcąc mamy w mózgu „wbudowaną” listę stereotypów i zagrożeń, których mamy unikać. Najlepszym przykładem jest moment, w którym wypełniamy ankietę na temat rasizmu. Większość z nas wypełni ją tak, by na rasistę nie wyjść. To przecież oczywiste! Nasz mózg można podzielić na ten ‚logiczny’ i ‚odruchowy’. W przypadku wypełniania ankiety korzystamy z tej pierwszej funkcji. Jednak gdyby w ciemnej ulicy spotkać kogoś, na pewno odruchowo zaczęłybyśmy uciekać. Po chwili pewnie źle byś się z tym poczuła, ale to całkiem normalne. Oceniamy to, co widzimy. Nie zawsze myślimy od razu o tym, jak poczuje się osoba której osąd właśnie wydajesz. Często bardzo podświadomie.

Naukowo udowodnione

W 2000 roku odbyły się pierwsze badania, które miały na celu zobrazowanie aktywności mózgu w stosunku do rasy. Naukowcy przedstawili twarze czarnych i białych ludzi, aby mogli je zidentyfikować. Wynik był zaskakujący. Ciało migdałowate, które odpowiada w mózgu za strach i złe emocje, zupełnie inaczej reagowało na czarne i białe twarze. Kiedy badani identyfikujący się jako ‚białe twarze’ zobaczyli twarze czarne, ich ciało migdałowate było bardziej aktywne niż w czasie przeglądania twarzy białych. Chcąc nie chcąc, mózg wysyłał im sygnał ostrzegawczy, włączając strach. Nawet jeżeli wcześniej potrafiliby wypełnić ankietę w sposób taki, by na rasistę nie wyjść – mózg oceni sytuację zupełnie inaczej. Czy tego chcemy, czy nie.

Oceniamy, bo jesteśmy skąpcami

Jesteśmy leniwi, jeśli chodzi o poznawanie świata. Jako dzieci chcemy wiedzieć coraz więcej, dopytujemy, a odruchowe ‚a dlaczego…’ z czasem potrafi dorosłych doprowadzić do czerwoności. Lata biegną, tracimy ciekawość świata, a już na pewno ciekawość drugiego człowieka. Według psychologów społecznych Susan Fiske i Shelly Taylor, ludzie są „skąpcami poznawczymi”. Oszczędzamy swoją energię poznawczą, w zamian kierując się utartymi przekonaniami, upraszczając złożone problemy. Ignorujemy wiele informacji, żeby zredukować swój wysiłek. Według Fiske i Taylor, nasz mózg ma ograniczone możliwości. Miło jest jednak wierzyć, że tak jak mówią setki książek, ludzki mózg to potęga, której jeszcze nikt nie zdołał pojąć. Jako „skąpcy poznawczy” mamy kilka strategii. Jedną z nich jest używanie informacji, które dostajemy za pierwszym razem, żeby ustrzec się przed potrzebą szukania kolejnych faktów.Wykorzystujemy nasze możliwości poznawcze, ale ostatecznie mogą prowadzić one do błędów. Brzmi znajomo? Oceniamy, bo to najłatwiejsze rozwiązanie, które pozwala nam oszczędzać energię.

Lustro strachu

Innych ludzi traktujemy jako swoje lustro. Może nie przyznamy się do tego zbyt chętnie, a nawet na pewno tego nie zrobimy. Jest jednak teoria mówiąca o tym, że oceniając kogoś kogo mijamy na ulicy, najczęściej zauważamy element, którego brakuje nam w sobie lub który chcielibyśmy w sobie zmienić. Przykładowo dziewczyna marząca o długich, blond włosach zawsze zauważy kogoś o właśnie takim wyglądzie, a alkoholik zawsze będzie widział pijanych ludzi, którzy zaoferują mu butelkę piwa. Ten widok to po prostu suma wszystkiego, czego doświadczyliśmy oraz naszych wszystkich myśli. Najczęściej oceniać będziemy to, czego sami się boimy. Ograniczamy się emocjami lub wydarzeniami, o których chcemy zapomnieć lub do których się nie przyznajemy. Jednym z głównych źródeł stabilności osobowości jest posiadanie jednego, stałego punktu odniesienia. Bo kiedy raz odpowiemy sobie na pytanie czym jest dla nas świat, jacy jesteśmy i do czego zmierzamy, nasz mózg chcąc nie chcąc będzie oceniał innych właśnie pod tym kątem.

Nie znasz?

Przykładów daleko szukać nie trzeba. Wystarczy otworzyć pierwszy lepszy portal internetowy lub gazetę, a ocenianie ludzi których nie zna się osobiście znajdziemy bez szukania. Bo ten polityk miał czelność powiedzieć to, tamten zupełnie coś innego, a znana i lubiana piosenkarka dokonała aborcji i miała czelność opowiedzieć o tym opinii publicznej! Kiedy kilka dni temu ukazał się wywiad z Natalią Przybysz, która opowiedziała o realiach dokonywania aborcji oraz o tym, z jakich powodów się na to zdecydowała, zawrzało. Bo jakim prawem? Nie może nazywać siebie matką! Kto jej na to pozwolił?! I jeszcze kilka innych pytań czy oszczerstw, które padły pod jej adresem. Czy słusznie? Czy ktokolwiek wiedział, co w danym momencie czuła? Nie sądzę, a jednak i tak większość musiała dorzucić swoje trzy grosze do masowego kamienowania artystki. Może i opowiedziała bardzo prywatną historię, ale niezależnie od tego, kto by to zrobił, reakcja byłaby taka sama – ocena, bez poznania całej historii.


Źródło: Psycho-kit.pl, PsychologyToday.com


Jak dobrze żyć? To prostsze niż myślisz, ty też potrafisz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 stycznia 2017
Jak dobrze żyć? To prostsze niż myślisz, ty też potrafisz
Fot. iStock / SrdjanPav

Można przejść przez życie tak, by minęło nam ono niepostrzeżenie, albo solidnie dało się we znaki. Można widzieć w ludziach głównie wrogów, a w sobie ofiarę ich złych intencji. Ale można też żyć dobrze, to znaczy tak, by mieć poczucie komfortu psychicznego, spełnienia i równowagi. I to wcale nie jest takie trudne…

Jak żyć dobrze – krótki poradnik dla początkujących

1.Nie zapominaj nigdy, że masz poczucie humoru

Otaczaj się też ludźmi z poczuciem humoru. Uśmiech i umiejętność obracania trudnych momentów w żart o wiele częściej pomaga nam przetrwać niż spowoduje niezręczną sytuację. Pamiętaj o tym, gdziekolwiek jesteś.

2. Jeżeli coś jest warte twoich łez, prawdopodobnie jest też warte śmiechu

Pielęgnuj umiejętność patrzenia na rzeczy z perspektywy. Dystans pozwoli ci zobaczyć szerszy obraz sytuacji i zrozumieć, że to, co teraz przysparza ci smutku, za jakiś czas będzie tylko wspomnieniem, ciekawą historią.

3. Innych ludzi naprawdę nie obchodzi, w co się ubierasz i jaką masz fryzurę

Więc wybieraj to, co lubisz i to, w czym się dobrze czujesz.

4. Nie bądź tchórzem

Jeśli idziesz przez życie niespokojny, przestraszony, z poczuciem bezsilności, nigdy nie osiągniesz satysfakcji, nawet z tych najmniejszych sukcesów. Prawdopodobnie ograniczysz też sobie możliwości ich osiągania, bo nie umiesz sięgać „po swoje”.

5. Nie kłam

To prawda jest kluczem do udanych relacji z innymi i z samym sobą.

6. Pamiętaj o prawach karmy

Dobro uczynione innym naprawdę do ciebie wróci, to inwestycja, która się – prędzej czy później – opłaci.

7. Nie używaj strony biernej

Nie mów: „To będzie zrobione, to się załatwi”. Powiedz: „zrobię to”, a następnie dotrzymuj słowa.

8. Szczyt zawsze jest stromy i śliski

Na dole jest bezpiecznie. Pytanie: gdzie chcesz być? Potrafisz wyjść ze swojej strefy komfortu? Zdecyduj i spakuj swoje walizki odpowiednio do decyzji, jaką podjąłeś.

Jak dobrze żyć? To prostsze niż myślisz, ty też potrafisz

Fot. iStock / SrdjanPav

9. Pamiętaj, że pojęcie miłości zmienia się z wiekiem

Na samym początku naszej drogi wpadamy w pułapkę nieosiągalnego ideału. Kiedy jesteśmy bardziej dojrzali, częściej zakochujemy się „świadomie”. Czasem warto poczekać.

10. Władza nad innymi to możliwość przekonywania głupich ludzi do robienia mądrych rzeczy

Ale też inteligentnych ludzi, do robienia głupich rzeczy. Dlatego władza jest niebezpieczna.

11. Sherlock Holmes powiedział: „Praca jest najlepszym antidotum na smutek, mój drogi Watsonie.”

Słuchaj Sherlocka.

12. Każdy chce szybko zdobyć miłość, szczęście i stracić na wadze

Oprócz tego, że miłość dostajesz od rodziców w chwili urodzenia, a szczupła sylwetka często zależy od genów, nie ma wielu życiowych dróg „na skróty”. Na większość rzeczy musisz sobie zapracować. Miej tego świadomość, a będzie ci łatwiej.

13. Pomóż tym, którzy teatralnie błagają o twoją litość i osaczają cię swoimi problemami

Zachęć ich do tego, by skupili się na czymś innym niż oni sami.

14. Jeśli pomagasz, bądź dobry, a nie uprzejmy

Dobro jest działaniem celowym, ale i angażującym uczuciowo. Akty dobroci wymagają ofiarności, także emocjonalnej. Pobieżna i powierzchowna uprzejmość to zwykłe mydlenie oczu.

15. Tylko zły majster wini swoje narzędzia za niepowodzenia

Jeśli coś ci nie wychodzi, niezależnie w jakiej dziedzinie życia, bierz za to odpowiedzialność. Szukaj przyczyny najpierw w swoim działaniu, potem na zewnątrz.

16. Zawsze możesz przestać

Zawsze. Niezależnie od tego, co robisz.

P.S. To nieprawda, że żyje się dla innych. Żyje się dla siebie samego, ale dobrze żyć, to nie krzywdzić innych i nie pozwolić im krzywdzić siebie.  Pewnego dnia umrzesz. Do tego czasu, należy zrobić wszystko co możliwe, aby cieszyć się życiem.


Źródło: psychologytoday.com


Zobacz także

„On tobą manipuluje, grozi ci, krzywdzi? Nie wierz, że się zmieni, uciekaj". Wyznanie byłego alkoholika

„On tobą manipuluje, grozi ci, krzywdzi? Nie wierz, że się zmieni, uciekaj”. Wyznanie byłego alkoholika

Fot. Pixabay / MihaiParaschiv / CC0 Public Domain

Gdzie moja moc?! Ratunku… Jak szybko odzyskać życiową energię

Fot. iStock/JenAphotographer

Gdyby mężczyzna prosząc o rękę mówił, kim naprawdę jest…