Wentylator w czasie snu to nie jest najlepszy pomysł. Nawet w takie upały

Redakcja
Redakcja
28 lipca 2018
Fot. iStock/Rawpixel
 

Dopiero co pisałyśmy, że w upały najlepiej spać w piżamie i chłodzić pościel w lodówce, a już mamy nowe doniesienia. Wszystko przez upały, do których trudno się nam przyzwyczaić, a które wielu osobom zaburzają sen. 

Według ekspertów komfortowy sen osiągamy w temperaturze  od 16 do 18 stopni Celsjusza. Tylko jak osiągnąć dzisiaj taką temperaturę w sypialni? Część z nas biegnie do sklepów po wentylatory lub wyciąga te zakurzone z garażu. Jednak, według jednego ze specjalistów, nie jest to najlepsze rozwiązanie, a spanie przy wentylatorze może nawet sprawić, że źle się poczujesz. Wentylator może wywołać alergię, astmę, wysuszyć i podrażnić oczy, a także wywołać bóle mięśni, ponieważ oprócz obniżania temperatury w pomieszczeniu – w powietrzu roznosi również kurz i pyłki.

Oczywiście wentylator wychładza powietrze, a jego kojący szum sprawia, że szybciej zasypiamy. Jednak tak jak dla jednych posiadanie w pokoju wentylatora sufitowego lub podłogowego pomaga im zasnąć i poczuć chłód w nocy, tak inni mogą się obudzić przez atak astmy lub katar sienny. Jeśli nie wyobrażasz sobie spania bez wentylatora w tych upałach, warto postawić przed nim schłodzone małe butelki z soloną wodą. Wówczas powietrze będzie wilgotne i ograniczy niekorzystne działanie wentylatora.


źródło: Metro

 


„Uświadom sobie, że masz już wystarczająco dużo”. Uprość swoje życie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 lipca 2018
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Minimalizm – modny slogan, który zazwyczaj kojarzy nam się białą, otwartą (i pustą) przestrzenią z jakiegoś szwedzkiego magazynu. Minimalizm – dla chomika, takiego kolekcjonującego i emocje i przedmioty, to słowo napawające grozą. A zupełnie niepotrzebnie. Bo nie trzeba od razu wstąpić do zakonu i wyrzec się tego wszystkiego, co z umiłowaniem upychaliśmy po szafkach całymi latami. Można z tego całego „mini-życia” wyłuskać tylko to, co dla nas najlepsze – efekty i kilka zasad prowadzących do szczęścia. Jak? Sprawdźcie, jak wygląda minimalizm z ludzką twarzą.

Leo Babauta napisał kiedyś: „Uświadom sobie, że masz już wystarczająco dużo” i tak najlepiej zacząć pisać swoją małą, minimalistyczną historię, bo żeby uporządkować swoje życie – przestrzeń  i relacje – trzeba mieć miejsce na to co ważne, naprawdę ważne. Dlatego dziś w dużym skrócie, o tym, jak odchudzić życie z negatywnego zbytku.

Oszczędzaj życie

Gdy postanowisz sobie oszczędzać to, co najcenniejsze – czyli własne życie i czas, reszta pójdzie z górki. Śmiało może pozbyć się:
– zobowiązań, które nie są ważne; nie sprawiają ci przyjemności, ograniczają cię, wpędzają w zmęczenie czy poczucie winy (nie bierz ich na siebie, naucz się odmawiać)
– relacji, które nie są dla ciebie ważne i wartościowe (no przyznaj śmiało, czy w czasach „przed Facebookiem” składałaś życzenia urodzinowe 450 osobom? Nie! Dlaczego teraz czujesz się w obowiązku, żeby to robić? Nikt nie jest w stanie utrzymywać zażyłej znajomości z taką liczbą osób – bo wtedy nie starczy już czasu, dla tych, których naprawdę kochasz i szanujesz)
– przedmiotów, które marnują twoją przestrzeń i czas (tak, bałagan to marnotrawstwo – spróbuj z niego zrezygnować).

Proste i oczywiste, zastanawiasz się dlaczego wcześniej tak nie pomyślałaś? No cóż, dzisiejszy świat przytłacza nadmiarem – trudno temu nie ulec. A teraz przejdźmy do konkretów.

Dzień

Uprość go. Najbardziej jak się da. Wyrzuć ze swojego harmonogramu/terminarza wszystko co nie jest „konieczne”.

Zadowolenie

Jesteś zadowolona ze swojego życia czy nie? Zawalcz o nie! Gdy będziesz szczęśliwa i zadowolona, nie będziesz musiała kupować nigdy więcej szczęścia instant (niepotrzebnych ciuchów, gadżetów, kolejnych rupieci, które cieszą tylko przez chwilę).

Praca

Zastanów się czy nie bierzesz na siebie zbyt dużo dodatkowych obowiązków, nie zatracasz się w pracy. Bez dwóch zdań praca jest potrzebna (ba! konieczna), ale czy pracujesz żeby żyć – czy żyjesz, żeby pracować? Nawet, gdy kochasz swoją pracę musisz mieć przestrzeń na resztę swojego życia.

Bałagan

Każdy jest przekleństwem minimalisty. Nie chodzi o to, że kogoś irytuje nadmiar przedmiotów. Chodzi o to, że w bałaganie:
– trudno coś znaleźć i wymaga to więcej czasu
– trudno się skupić  i wymaga to więcej czasu
– dłużej się sprząta
– marnuje się przestrzeń
– i marnują się przedmioty – jeśli szkoda ci ich wyrzucić, żeby się nie zmarnowały – pomyśl czy nie marnują się teraz (pod łóżkiem, na dnie szafy, w  kartonach itd.)?

Fitness

Odwróć kolejność w motywacji. Zamiast kupować sobie ekstra sprzęt i gadżety, żeby się zmotywować – zacznij najpierw ćwiczyć i uprawiać dany sport na całego – w zamian obiecaj sobie nagrodę. Jeśli wytrwasz kupisz sobie tę „ekstra bajery”, a nie kupisz je żeby wytrwać. To chyba ma większy sens.

Dzieci

Jasne, że nie wyrzucisz nagle połowy ich zabawek bo tak. Naucz je małymi kroczkami, że:
– rzeczy się niszczą i zużywają
– rzeczy można komuś oddać
– stare odchodzi, by zrobić miejsce na nowe,

Dlaczego? Chyba nie możesz podarować im nic lepszego niż brak uwiązania do przedmiotów materialnych.

Dom

Nie musisz w swoich marzeniach aspirować do 3-kondygnacyjnej willi z basenem. Po co? Zastanów się, czy „ciągle więcej” rozwiązuje twoje problemy, spełnia twoje potrzeby i oczekiwania. Mamy żyć wygodnie, lecz o wiele przyjemniej jest żyć prościej. Bo te wszystkie nieużywane pokoje i metry kwadratowe, o których tak masowo marzymy: trzeba utrzymać, wysprzątać… Czy naprawdę dodatkowy pokój jest ci realnie potrzebny? Czy dodatkowa komoda/fotel/telewizor też uczynią twoje życie łatwiejszym, dadzą ci miłość, czas, oparcie? Fajnie jest coś sobie kupić – poczuć, że własnymi siłami się do czegoś doszło, ale nie pozwól by to zdominowało twoje życie. Nie żyj tylko wyzwaniami.

Pieniądze

Rzeczy kosztują. Zazwyczaj sporo. To trochę jak schemat gry komputerowej, gry symulującej życie – na początku się wciągamy, jest wyzwanie – gramy, gramy, gramy – nasz bohater osiąga pewien poziom i… odkrywamy, że gra nas juz znudziła. Bo kolejny raz powtarzamy ten sam schemat, że osiągnąć w grze coś, co jej autor nazwał „lepszym”… Pieniądze mogą bardzo wiele – spełniać marzenia, ratować życie, pozwalać szczęśliwie żyć – ale są tylko narzędziem, nie celem. Szanuj je, nie czcij.

Jesteście w stanie wprowadzić to w życie?


Zwalcz swój strach śmiechem. To wcale nie jest takie trudne

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 lipca 2018
Fot. iStock/freemixer

Lęk jest poważny. Jest ciężki. Niewygodny. Nieporęczny. Jest jak ciężar przywiązany do twoich stóp (jak banalnie by to nie brzmiało), przez co trudniej ci iść w zwykłą codzienność. 

Lęk odczuwany jest niemal fizycznie. Każde jego nadejście jest jak alarm. Wstrząs. Mrowienie. Pocenie się. Zawroty głowy. Mdłości. Drętwienie rąk. Wyścig serca i gonitwa myśli. Płytki oddech. Wszystko na raz przeraża, a ty nie możesz się temu przeciwstawić, musisz w tym uczestniczyć. Teraz. W tej chwili!

Napad lęku jest jak wypadek. Każdy. Pojedynczy. Każdy problem wydaje się krytyczny, przekonujący. Każdy – mały, duży, niedorzeczny jest naglący.

Dlatego czasem pomaga skupienie się na głupocie. W końcu humor leczy. Przyjmowanie lekkiego podejścia do swoich lęków może zmniejszyć ich intensywność i twoją perspektywę. Może to mieć ogromny wpływ na to, jak się czujesz, a nawet na to jak żyjesz.

Znasz ten obezwładniający lęk? Kiedy nie możesz złapać powietrza, a oczy zachodzą ci mgłą i masz wrażenie, że zaraz umrzesz, eksplodujesz? A może spróbuj odwrócić sytuację, naucz się radzić sobie z tym rażącym całe ciało doznaniem, zamiast mu ulegać.

Oto sześć sugestii, które mogą wydać się głupie, ale czemu ich nie wypróbować próbując zapanować nad swoim strachem?

#1

Narysuj swój niepokój jako głupią, postać z kreskówek. Nadaj jej idiotyczne imię, głupi akcent, a także wymyśl dla niej głupią historię.

#2
Narysuj swój niepokój jako najbardziej przerażającego potwora na świecie. Daj mu imię, notkę biograficzną i wszystko to, co przyjdzie ci do głowy.  Możesz nawet narysować całą serię super nieprzerażających potworów. Być może któryś z nich jest z zawodu potworem, który czuje tylko przerażenie? Kiedy pojawiają się niepokojące myśli, wizualizuj sobie te potwory i to co o nich wiesz.

#3
Stwórz słownik z terminami i definicjami, które znają, doceniają i śmieją się z nich tylko osoby zmagające się z lękiem.

#4
Znajdź śmieszne cytaty o lęku (i umieść je w widocznym miejscu). Na przykład: ” Ja: Co może może pójść źle? Niepokój: cieszę się, że pytasz” lub „Ja: Uff dobrze się skończył ten dzień. Lęk: Jeszcze się nie skończył”.

#5
Rzuć sobie wyzwanie, by stworzyć własne śmieszne cytaty lub żarty na temat lęku. Ustaw minutnik na pięć lub dziesięć minut i zobacz, co wymyślisz.

#5
Znajdź zabawne historie napisane przez innych zmagających się z lękiem. Niech te historie przypominają ci, że: a) nie jesteś sam oraz b) lęk jest absurdem i może stworzyć najzabawniejsze scenariusze – scenariusze, z których można się śmiać.

#6

Wyobraź sobie swój lęk, jak boi się sam siebie. Co mówi, o co prosi, gdzie ucieka?

Lęk jest intensywny. Przytłaczający. Rzadko kojarzy się ze śmiechem. Ale co się takiego stanie, jeśli go obśmiejesz? Śmiech jest tym, czego potrzebujemy zdecydowanie więcej, niż strachu.


Zobacz także

Żyj w zgodzie ze swoim ciałem

Tańcz, kiedy tylko możesz! Taniec pomaga zachować sprawny umysł na dłużej

A może do mnie w tym roku Wielkanoc nie przyjdzie? Wam też brakuje na nią czasu?