Uzależnieni od pomagania. Dlaczego niektórzy ludzie muszą stale „naprawiać innych”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 maja 2018
Fot. iStock/gpointstudio
Fot. iStock/gpointstudio
 

Jeśli jesteś naturalnym opiekunem, ludzie często powierzają ci swoje sekrety, nawet jeśli dobrze cię nie znają. Posiadasz zespół cech, które sprawiają, że łatwo ci zaufać. Znajomi mówią, że u ciebie czują się jak w domu. Bezpiecznie. Tobie to schlebia, przyjmujesz to. Aż przychodzi moment, kiedy czujesz, że nie sprawia ci to już radości. Nic dziwnego, dałeś tak wiele innym, że nie zostało już wiele dla ciebie. A jednak nie potrafisz przestać…

Dlaczego niektórzy ludzie muszą stale „naprawiać innych”

Bo pomaganie innym ludziom może stać się uzależniające. Może się nam obsesyjnie wydawać, że jedynym sposobem na pokazanie swojej miłości (również sobie) jest pochylenie się nad problemami innych.  Możesz wpaść w pułapkę pomagania i przejmować na siebie obowiązki bliskiej osoby, możesz spłacać jej długi i pożyczać jej pieniądze, możesz swatać ją kilkanaście razy, bo czuje się samotna i całkowicie zapomnieć o sobie.

A wdzięczność ludzi, których rzekomo „naprawiamy”, przekonuje nas, że postępujemy słusznie. Będziesz stale „męczennikiem”, będziesz obsesyjnie analizować, jak każdy twój wybór może wpłynąć na twoich bliskich. A dzieje się tak dlatego, że w tej niezdrowej wersji opieki, nasze rozumienie miłości zostało wypaczone. Miłość czy przyjaźń wyglądają dla nas jak nieustanny ciąg poświęcenia.

Czasami miłość wymaga od nas zainwestowania naszej energii i czasu w ukojenie czyjegoś bólu. Ale nie w 100 procentach czasu. Zdrowy „opiekun” nie tylko zaspokaja potrzeby innych, ale także dba o swoje własne.

Dziel się swoimi talentami i zasobami. Hojnie poświęcaj innym swój czas i uwagę. Ale nie możesz wylać magicznego płynu na rany każdej osoby chodzącej po planecie. To nie jest twój obowiązek. Zaufaj, że nie musisz dać całego siebie „wszystkim”, by zyskać ich uznanie i zaufanie.


Na podstawie: tinybuddha.com

 


Na Justynę Żyłę wylewa się internetowy hejt. Najpierw kochanka męża, teraz sesja do Playboya

Redakcja
Redakcja
30 maja 2018
Fot. Facebook /Justyna Żyła
Fot. Facebook /Justyna Żyła
 

Justyna Żyła kilka miesięcy temu wywołała narodową dyskusję na temat jej męża – skoczka narciarskiego i ich małżeństwa. Publicznie ujawniła, że Piotr Żyła ją zdradza. Wcześniej nie chciała ujawniać szczegółów swojego prywatnego życia, ponieważ nie chciała zakłócać sezonu sportowego męża.

Jedni żałowali żony, inni skoczka. Skoro sprawa wypłynęła i stała się publicznym dobrem, każdy dawał sobie prawo do oceny sytuacji małżeńskiej państwa Żyła. Ale to już było. Tymczasem o Justynie Żyle nie przestaje być cicho. W ostatnim czasie pozowała do sesji w Playboyu. Z tej okazji na swoim Instagramie umieściła jedno zdjęcie opatrzone cytatem:

„Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie.Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia.A jeśli nie potrafisz mnie znieść, kiedy jestem najgorsza to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza”. M.Monroe

W komentarzach nie brakuje przykrych dla Justyny Żyły słów: „Masakra wstydzę się za to że kobiety się tak zachowują !!! Na karierze Piotrka kariere sobie robić haha ale co to za poziom? Żenada .. brak mi po prostu słów !! Dramat żenada dno porażka wszystko co najgorsze”. „Cóż za parcie na szkło”. „Nikt normalny swoich, aż tak osobistych spraw nie wylewa w świat… Pusta dziewczyna tylko okazuje swoją dziecinność takim zachowaniem… I właśnie po tym zachowaniu można stwierdzić, że Piotr i tak długo czekał z tą decyzję, żeby kopnąć ją w d…. 😥”. Eh. Internety są bezlitosne – może czasami warto po prostu zamilknąć i nic nie mówić lub pisać. To z pewnością dotyczy każdej ze stron.  

Góraaaluuu, czy Ci niee żaaaaal… #JustynaZyla #PiotrZyla #Playboy Post udostępniony przez Franciszek Smóda (@franciszeksmoda)


Co o tobie mówi twój charakter pisma?

Redakcja
Redakcja
30 maja 2018
Fot. iStock/Alexandra Iakovleva
Fot. iStock/Alexandra Iakovleva

W dobie totalnej komputeryzacji, coraz trudniej znaleźć gdziekolwiek pismo odręczne. A przecież to, jak piszemy, jak łączymy litery, w którą stronę je pochylamy, mówi wiele o naszym charakterze, naszej osobowości. Przykładowo, jeśli litery, które piszesz, są duże, oznacza to, że lubisz ludzi i jesteś towarzyski. Po małych literach możemy poznać introwertyka. 

Przyglądałaś się kiedyś temu, jak piszesz? Jeśli wcześniej tego nie robiłaś, możesz sprawdzić czy podstawy zgadzają się faktycznie z twoich charakterem.

Rozmiar liter i wyrazów

Duże litery

  • chcesz się czuć zrozumianym i zauważonym
  • jesteś otwarta na ludzi

Małe litery

  • potrafisz być bardzo skoncentrowana
  • jesteś introwertykiem

Nachylenie

Proste pismo bez nachyleń

  • w życiu kierujesz się logiką, nie emocjami
  • można na tobie polegać, jesteś pragmatykiem

Nachylenie w prawo

  • w życiu kierujesz się sercem, jesteś sentymentalna i impulsywna
  • przyjaciele i rodzina stanowią dla ciebie wysoką wartość

Nachylenie w lewo

  • wolisz pracować sama niż w zespole
  • jesteś wycofana, często analizujesz to, co się wydarzyło
  • skupiasz się przede wszystkim na sobie

Nacisk

Mocny nacisk

  • jesteś bardzo emocjonalna, wszystko silnie przeżywasz
  • szybko reagujesz na różne sytuacje, na zasadzie „akcja-reakcja”

Słaby nacisk

  • bardzo powoli wprowadzasz jakiekolwiek zmiany w swoim życiu
  • rzadko kiedy angażujesz się w coś emocjonalnie

Łączenie liter

Niełączenie

  • kierujesz się rozumem
  • jesteś metodyczna
  • ostrożnie podejmujesz decyzję

Łączenie

  • jesteś inteligentna i niezwykle emocjonalna

I co wy na to?


 

źródło: Business Insider

 

 


Zobacz także

Fot. iStock/GlobalStock

5 deserów banalnie prostych w przygotowaniu, które możesz jeść na diecie

Fot. istock/visualspace

Od przyzwolenia, zdziwienia, niepewności i lęku – tak zaczyna się piekło przemocy emocjonalnej

Fot. Unsplash /

Dajcie wy mi wszyscy święty spokój. O potrzebie samotności