Zrób sobie nogi! Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #9 [29.04.]

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 kwietnia 2016
 

Piękne nogi to nie tylko nogi wydepilowane czy spełniające modowe wymagania długości/kształtu/rozmiaru – te często są absurdalne i z pięknem nie mają zbyt wiele wspólnego! Piękne to nogi zadbane i dopieszczone – a takie właśnie bez względu na rozmiar i kolor opalenizny zawsze wygrywają! Najlepszy pomysł i najprostszy zarazem, na łatwą domową pielęgnację to peeling. Nasza skóra (i to skóra całego ciała) go uwielbia. Daje szybkie efekty i pobudza do naturalnej odnowy!Dziś wieczorem zróbcie sobie domowy i relaksujący peeling pod prysznicem! Dla lepszego efektu – zgaście światło w łazience i zapalcie świecę.

Przepis na peeling kawowy
Fusy z kawy – 3-4 łyżki
Oliwka – 1 łyżka
Bezzapachowy żel pod prysznic – 1 łyżka*

Pamiętajcie o depilacji – ta może się okazać również przyjemna – szczególnie z BaByliss

Akcja „Bądź piękna każdego dnia”

Do 18 maja będziemy codziennie umieszczać dla was wpisy dotyczące urodowych wyzwań. Będziemy was namawiać do odrobiny szaleństwa, do zadbania o to, by wasza uroda była tej wiosny widoczna w wyjątkowy sposób.

Co trzeba zrobić? Pod codziennym wpisem dotyczącym naszej akcji zamieść komentarz, w którym napiszesz, co takiego dzisiaj zrobiłaś dla swojej urody. Najciekawsze z komentarzy zostaną nagrodzone.


A poniżej na zachętę przypominamy o wyjątkowych nagrodach ufundowanych przez BaByliss.

Depilator IPL

Depilator IPL BaByliss | Akcja "Bądź piękna każdego dnia"

Mat. prasowe

Prostownicę 

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Lokówkę

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Czas trwania: 20.04.2016 – 18.05.2016. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 27.05.2016

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wyzwania w naszej akcji


*źródło: wizaz.pl


Wyzwiska, groźby, zabieranie pieniędzy. Piekło życia z uzależnionym. Wyszłam z tego, też możesz

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Mam 22 lata. Mam stanowczy charakter. Mam w opinii innych egoistyczne podejście do życia. Mam ochotę dobrze się ubrać, dobrze wyglądać. Mam potrzebę wsiadać do dobrego samochodu. Mam w zwyczaju mocno zaznaczać swoją stabilną pozycję. Mam pracę stabilną i pewną. Mam pracę, w której lepiej się bawię niż pracuję. Mam męża.

Mam męża, którego znam od 7 lat. Mam męża przystojnego, zaradnego. Mam męża pracowitego i co najważniejsze wpatrzonego we mnie jak w obrazek. Mam pewność, że wystarczy skinienie, a spełnione zostanie każde moje słowo. Mam tę wygodę, że to co niemożliwe dla mnie stanie się możliwe. Mam nowiutki, wymarzony dom. Mam już plan gdzie i co będzie stało. Jakie kwiatki posadzę za oknem. Mam ochotę kupić leżak, który postawię na swoim tarasie. Wybieram firanki, meble kuchenne, kolory farb.  Mam również niecodzienny stan. Stan mija wyjątkowo szybko. Mam cudowną i śliczną dziewczynkę. Mam podziw i zazdrość wszystkich dookoła. Mam wszystko. Być może Ty teraz o tym wszystkim marzysz.

Tak było 8 lat temu. To wszystko co spadło Nam z nieba jak złoty deszcz jeszcze szybciej zabrał los…

Nikt nawet w najgorszych myślach nie podejrzewałby tego co się wydarzyło. Z perspektywy czasu jaki upłynął i zdobytego doświadczenia wiem, że zgubiły Nas przerośnięte ambicje i brak uczuć. Uczuciem było dla Nas wszystko co można było kupić. Im więcej pieniędzy było na koncie, tym jeszcze więcej chcieliśmy. Pomysłom nie było końca. Aż w końcu cudownego męża złapał w swoje sidła alkohol. Uzależnienie porwało go bardzo szybko i bardzo mocno.

Wszystko co mieliśmy zaczęło znikać, a problemy, których nigdy nie było przypływały jak szalone. Zaczęły się moje noce nieprzespane, jego nieobecne w domu. Moje pomysły na rozwiązanie problemów i jego pomysły na stworzenie nowych. Moje łzy i jego śmiech. Uzależnienie zabrało mi męża, a dało potwora. Przez rok żyłam w więzieniu, we współuzależnieniu. Próbowałam ratować sypiące się mury, odpadające tynki, rozwiązujące się więzi naszego małżeństwa. Jednocześnie pozwalałam na upokarzanie, awantury, wyzwiska. Za własnym przyzwoleniem została całkowicie zdeptana moja kobiecość, moja pewność siebie, moje istnienie. Dziewczynka była jedynym światełkiem w tunelu.

Przybywało nie zapłaconych rachunków, długów..

On przestał pracować. Pamięć jego ówczesnego stan do dziś budzi mnie w nocy.  Brudny, zapity, wstrętny, śmierdzący. Powtarzający, że przestanie pić jak będę jego żoną, będę spełniała obowiązki małżeńskie. Będę z nim spała.

Za karę zabierał mi wszystko. Telefon, portfel, komputer, kluczyki do samochodu. To mu sprawiało najwięcej radości. Dodawał, że jeśli nie będę taka jak powinnam, to nie będę miała nic. Wyśmiewał moje słowa o odejściu. Żartował, że jestem za głupia na to. Żebym nie robiła scen bo i tak wrócę szybciej niż mi się wydaje. Stawiałam opór, ale w środku niszczył mnie. Rozrywało moje ciało na strzępy. W takich okolicznościach dorobiłam się zaburzeń odżywiania. Prób zakończenia tej tragedii były dwie, trzecia ze skutkiem pozytywnym. Sytuacja, w której w jego oczach zobaczyłam agresję i istne opętanie, a ręce miał zaciśnięte w pięści uświadomiła mi, że to ten moment. Błyskawiczna decyzja, szybkie pakowanie i Mnie z dziewczynką nie ma. Ratunek chciałam znaleźć u najbliższej rodziny. Jednak tu napotkałam kolejna ścianę. Ścianę, której do chwili kiedy była „dobrze ustawionym człowiekiem” nie było.

Do tej pory stwarzany przeze mnie obrazek idealnego małżeństwa skończył się tym, że nikt nie wierzył w to piekło, które zagościło w naszym domu. Moja ucieczka była nazywana fanaberią, fochami czy wyolbrzymianiem problemu. To ja byłam tą złą żoną, żoną, która się czepia, która nie docenia, żoną, której nic nie pasuje. Słyszałam rady o tym, by się nie obrażać, wrócić, zapomnieć, nie zabierać dziecku domu. Kiedy tylko mogłam ryczałam w głos. Najbliżsi kierowali się pieniędzmi, majątkiem, statusem społecznym. Nikt nie dostrzegał mojego cierpienia. Namawiano mnie na powrót do tej męczarni.

Zostałam zupełnie sama. Jako ta do granic możliwości sponiewierana i jako ta najsilniejsza na świecie dla mojej dziewczynki. Pomimo wszystkich przeciwności przydał się mocny charakter. Stos podjętych decyzji systematycznie malał, a efekty pozwalały nabrać wiatru w żagle. Terapia dla osób współuzależnionych była najlepszą decyzją jaką podjęłam w życiu. Narodziłam się na nowo. Nowa ja kipiała dumą z samej siebie. Głowa wysoko uniesiona i kolejne kroki stawiałam celująco. Zakres spraw dotyczących rozwodu, wspólnoty majątkowej oraz opieki nad dzieckiem został konkretnie ustalony.

Materiał dowodowy w każdej sprawie był doskonale przygotowany…

Mój były mąż bardzo zawodowo się do tego przyczynił. W swoim szaleństwie i opętaniu jakie go dotknęło po moim odejściu, po milionie przeprosin,  po niejednym błaganiu o to, żebym wróciła popełnił mnóstwo błędów, które świadczyły na jego niekorzyść. Gdybym nie była stanowcza, nie potrafiłabym tego wykorzystać.

Swoim zachowaniem wszystkim dookoła pokazywał jaki jest naprawdę. Jego kłamstwa, czarne interesy, niebezpieczne kontakty i nie czyste sumienie ujrzały światło dzienne. On się pogrążał, ja triumfowałam. Przybywało osób, które przyznawały mi rację i gratulowały postawy. Wyszłam na swoje pod każdym względem. Wyszłam na prostą własnymi siłami. A moja dziewczynka była uśmiechnięta. W tym samozachwycie zabrakło mi uczuciowych hamulców.

Na mojej drodze los postawił kogoś kto na pierwszy rzut oka był chodzącym ideałem, nagrodą od losu za całe zło. Pojawił się znikąd, a zawierał w sobie wszystko to czego wtedy najbardziej potrzebowałam. Zainteresowanie, czułość, bliskość, ciepło, zrozumienie. Te uczucia jakiś czas temu we mnie zasnęły. On potrafił je obudzić. To, że był daleko dodawało intensywności uczuciom. Potrafiliśmy w wyjątkowy, niespotykany sposób rozpalać w sobie pożądanie. Narodziło się uczucie, które zmieniło moje życie. Wszystko co robiłam podporządkowałam jemu. Byłam w stanie rzucić wszystko. Zakochałam się bez pamięci ponieważ potrafił mówić o tym czego potrzebowałam. Mówił, mówił, mówił……w zasadzie tylko mówił, a to przede wszystkim dlatego, ze miał żonę. To było największe ograniczenie naszej relacji. Relacji, która trwała 2 lata. Relacji, którą ciężko jednoznacznie nazwać. Relacji, która nie była związkiem, ale też relacji, która nie była byle czym. Dwa lata i przeplatające się  ze sobą miłosne wyznania z mściwością zdradzanej  żony. Tony obietnic. Uczucie, które było jednocześnie błogosławieństwem i nauczką. Dziś najbardziej przeraża mnie ilość używanych wtedy słów, żeby opisać to nasze uczucie. Setki pomysłów na udowodnienie sobie tego uczucia. Jeszcze więcej pomysłów na to by zatrzymać go przy sobie. Potrzebowałam czasu żeby zrozumieć, że ta sytuacja będzie ciągła się w nieskończoność, a górnolotnym obietnicom nie będzie końca. Dziś jest mi obojętny.

Ale zablokowałam się na relacje damsko-męskie. Regularnie pytałam siebie dlaczego los daje mi tak wiele, a zaraz to zabiera?! Stałam się całkowicie samowystarczalna. Postawiłam wokół siebie i Dziewczynki solidny mur. Nikogo za niego nie wpuszczałam.Niczego mi nie brakowało. Bałam sie kolejnego ryzyka, ale też musiałam podnieść się po nieudanej miłości. Było. Chyba ciężej niż po ex mężu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że pomysłowy los popchnął w moim kierunku kolejną falę. Falę, na której unoszę się do dziś i mam szczerą nadzieję, że niekoniecznie najwyżej, ale będę się na niej unosić do końca.

Pojawił się ktoś kto ma jedną, niepowtarzalną, najcudowniejszą cechę. On o swojej miłości nie mówi. On swoją miłość okazuje. Każdego dnia lepiej, każdego dnia mocniej. Co najmniej kilka razy  mógł się poddać, wycofać, zrezygnować. Nie zrobił tego, bo jest pewny tego co czuje. est przede wszystkim dobrym człowiekiem. Jest wsparciem, pomocą i miłością dla Dziewczynki. Dla mnie jest Dobrem, które wcześniej czy później do każdego z Nas wraca. A mojego doświadczenia nie zamieniłabym na nic w świecie.


Nie będzie alimentów – nie będzie rozwodów! Proste? W końcu i tak 80 proc. ojców ich nie płaci. Prawda, Panie pośle?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 kwietnia 2016
Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.
Fot. iStock / Blackbeck

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.

Może w tym przypadku nazwisko pełni dość istotną rolę, bo poseł skutecznie chce wcielić w życie proponowane zmiany w prawie alimentacyjnym. A może chciał, bo po burzy, która już wczoraj rozpętała się nad proponowanymi zmianami, projekt został wykasowany ze stron internetowych. (my jednak dla zainteresowanych mamy link: tutaj do projektu – w internecie nic nie ginie Panie Pośle).

Proponowane zmiany, to jednak nie te, o których mówią kobiety, które alimentów nie otrzymują (jest ich 95%). One apelują o zwiększenie progu dochodowego w Funduszu Alimentacyjnym, o zaostrzeni kar wobec alimentacyjnych dłużników. Chcą sprawiedliwości dla swoich dzieci, które porzucone przez ojców – tak porzucone i często zapomniane bez krzty jakiejkolwiek przesady (około miliona dzieci w Polsce nie otrzymuje alimentów), są pozbawione z ich strony wsparcia finansowego. Matka da radę, jasne, że da. Nawet się nie zająknie, bo dla dobra swojego dziecka zrobi wszystko. Weźmie trzy etaty, pracę dodatkową, byleby tylko jej dziecko nie odczuwało chociaż materialnych skutków braku ojca.

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Bo kim jest ojciec, który nie płaci alimentów? Wytłumaczcie mi? Rozmawiałam z wieloma kobietami, które grosza nie otrzymały od byłego męża. Chociaż nie wiem, kto gorszy – ten co nie płaci wcale, czy ten, co raz w roku przelewa na konto byłej żony 50 zł – śmiejąc się kobiecie, swoim dzieciom i polskiemu prawu w twarz. On wie, że te 50 złotych rocznie to dowód na to, że nie uchyla się od płacenia, że wykazuje chęć… O i tak jest łaskawy, bo w sumie, to wystarczyłoby 10 złotych raz w roku. W końcu liczą się chęci – prawda?

robert damskiPonad 80% mężczyzn w Polsce, na których ciąży obowiązek płacenia alimentów – nie płaci. Oni porzucają swoje żony i porzucają dzieci. Dzieci przestają ich interesować, jakby nigdy nie istniały, albo jakby za ich życie nie byli odpowiedzialni. A przy porodzie był, pępowinę odcinał. Widocznie zbyt tępymi nożyczkami. Po rozwodzie w końcu było go stać na jedno krótkie i porządne cięcie.

I znając kobiety, które dźwignęły gorycz porażki za nieudane małżeństwo, które machnęły ręką na walkę w sądzie dla dobra dzieci, są wdzięczne za ten typ byłych mężów – tych, którzy zapominają i znikają z ich życia. Bo gdy słyszą historie swoich koleżanek…

„Zniszczę cię” – mówi przed rozwodem, choć to on odszedł i mieszka z kochanką. Która kobieta usłyszała te słowa podczas rozwodu? Choć to on nie chciał tego małżeństwa, choć to on spakował się i wyszedł, a ona jedynie miała czelność złożyć pozew rozwodowy?

I on zgodnie z obietnicą „niszczy” uchylając się od alimentów, nie odbierając dzieci choć się z nimi umawiał, że przyjedzie i że do kina weźmie. Nasyła policję. Znam historię kobiety, która zaprosiła koleżanki z okazji swoich urodzin. Siedziały, piły wino, śmiały się. Pukanie do drzwi – policja. Zgłoszenie, że w domu przebywa nieletnie (11-letnia córka) dziecko, a dorośli są po wpływem alkoholu. To sobie opiekuńczy tatuś przypomniał o córeczce. Ciekawe, czemu nie zaproponował opieki mówiąc: „Wiem, że masz urodziny, wezmę młodą na ten weekend – co ty na to?”. Nieeee, on po policyjnej notatce wnosi sprawę do sądu o odebranie matce praw rodzicielskich. Niech was nie zmyli, że tak bardzo kocha swoje dziecko i chce się nim zająć. Zajmą się jego rodzice, podczas gdy on będzie się bawił w najlepsze.

n. matkaA taka historia: on pije i bije. Ona po 17 latach małżeństwa ma odwagę odejść w momencie, kiedy pobity przez ojca zostaje 15-letni syn, który odważył się stanąć w obronie matki. To nie są odosobnione i rzadkie historie. Ona odchodzi, zabiera syna, ale przecież zgodnie z pomysłem posła nomen omen Skuteckiego dziecko ma OBOWIĄZEK kontaktu z ojcem. Co więcej, sędzia zasądza opiekę naprzemienną. I UWAGA projekt ustawy, a przepraszam – ładnie nazwany dokumentem roboczym – zakłada wycofanie przy sprawach rozwodowych orzekania o winie, bo UWAGA „jest to wbrew godności ludzkiej”. Ja się pytam czyjej do cholery godności?!? Tego, który znęca się psychicznie, fizycznie nad kobietą? Tego, który zdradza, poniża i stosuje przemoc ekonomiczną. Czy może tego, który za molestuje swoje dzieci? Albo za swoje długi każe żonie sypiać ze swoimi wierzycielami?

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

O czyją godność Panie pośle Skutecki chodzi? Proszę mi to wytłumaczyć? Bo ja tego nijak nie jestem w stanie zrozumieć?

I gdzie jest dobro dziecka? Tego dziecka, które dwa tygodnie w miesiącu spędzać będzie u matki narkomanki, ojca alkoholika, ojca przemocowca, a może pracoholika, który dziecku nie poświęci choćby godziny uwagi w ciągu dnia?

I wszystko to w imię dobra dziecka. A może w imię dobra dłużnika alimentacyjnego. A nie, przepraszam – zapomniałam. Wszystko to dla dokopania matce, bo to ona zostając sama z dziećmi będzie musiała zapłacić ½ średniej krajowej za każdorazowe utrudnianie ojcu kontaktów z dzieckiem. Placówki oświatowe zapłacąt takiemu ojcu, który w d*pie ma alimenty,  nawet do 10 000 złotych, jeśli ten uzna, że ograniczają jego ojcowskie prawo do informacji i kontaktu.

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Czy nikt z pracujących nad tym dokumentem naprawdę nie widzi absurdu tej sytuacji?!? Jeśli taki tatuś nagle sobie przypomni, że ma dzieci i zadzwoni do matki z informacją, że on właśnie w tę sobotę weźmie je do siebie – to nic, że przez ostatnie dwa lata nie wziął, a okaże się, że dzieci w tym czasie  są na wycieczce/idą na urodziny do kolegi/mają zaplanowany wyjazd do babci/albo zwyczajnie nic chcą. To co zrobi? W obliczu proponowanych zmian ten ojciec – i niech mi nikt nie mówi, że będzie inaczej, z dziką rozkoszą wystąpi o zadośćuczynienie od matki za utrudnianie kontaktów.

Paulina MłynarskaCo więcej, zmiany w prawie nakładają na kobietę utrzymywanie byłego współmałżonka, który jest w ciężkiej sytuacji materialnej. Przepraszam, ale cisną mi się na usta już tylko wulgaryzmy. Proszę powiedzieć byłej żonie alkoholika, od którego miała odwagę w końcu odejść, że jeszcze przez kolejne trzy lata ma łożyć na jego utrzymanie!!!

„Jemu chodzi o władzę, ma manię posiadania. Chce wykończyć mnie psychicznie” – mówiła mama chłopca, którego ojciec porwał dziecko wynajmując typów i wyrywając matce z rąk syna. Trzy tygodnie nie wiedziała, gdzie jest jej dziecko. Inna przez trzy lata czekała na syna. Ojciec je porwał, ale pod opiekę oddał babci. No przecież, który z tych dzielnych tatusiów na stałe zajmie się swoim dzieckiem? Im nie o dzieci chodzi Panie pośle Skutecki. Im chodzi o pokazanie, kto tu jest silniejszy i kto rozdaje karty. A dziecko – dziecko jest narzędziem, kukłą, która przecież nie ma własnego zdania, a już na pewno jego uczucia nie są ważne. Ale Pan proponuje wykreślenie pojęcia „porwanie rodzicielskie”, bo to, że facet jest biologicznym ojcem daje mu prawo do dysponowania dzieckiem jak rzeczą.

Dorota WollenszlegerA co z tymi 20% mężczyzn? Taki projekt to jawne szydzenie z tych rodziców, którzy płacą alimenty regularnie. A znam takich ojców. Płacą i regularnie też spotykają się ze swoimi dziećmi, choć matka mówi: „Jak się nie zgodzisz (i tu pada warunek), to uwierz zrobię tak, że dzieci nie będą chciały cię widzieć”. A oni się zgadzają na wszystko, bo dla nich najważniejszy jest dobro i spokój ich dziecka. Kolega płakał jak mały chłopiec mówiąc o tym, jak tęskni za córką. Ale o opiekę naprzemienną nigdy nie wystąpił, bo rozmawiał z psychologami i dla niej – 7-latki, to nie byłoby dobre rozwiązanie… To oni powinni być wspierani, a nie gnoje, którym zależy tylko na zniszczeniu życia byłej żonie i własnej wygodzie.

Do jakich granic absurdu Władzo jesteś w stanie się posunąć? Pani pośle Skutecki, ilu z Pana kolegów jest dłużnikami alimentacyjnymi?

Poprosiliśmy o komentarze do proponowanych zmian prawa alimentacyjnego. Wysłaliśmy też maile do posłów Kukiz’15 z prośbą o komentarz. Czekałyśmy do samego końca publikacji tekstu. Żadna odpowiedź nie przyszła. Brak jej także od posła Skuteckiego. Jak tylko otrzymamy – z pewnością opublikujemy.

Robert Damski, komornik aktywnie działający na rzecz zwiększenia skuteczności ściągalności alimentów

quote rozowy ohme2„Jako komornik sądowy, od lat obserwuję zarówno dłużników alimentacyjnych (rodzaj męski nie jest, niestety, przypadkowy, bowiem ponad 90 procent to mężczyźni), jak i wierzycielki (a raczej – pełnomocniczki wierzycieli, bo wierzycielami są dzieci). Mimo kilkunastu lat w zawodzie, nadal niezmiennie uderza mnie, jak często i jak bardzo, kłopoty wynikające z relacji między rodzicami, odbijają się na sytuacji dzieci, także sytuacji finansowej.  Uważam, że należy szukać takich rozwiązań prawnych, które będą najbardziej bezpieczne i korzystne właśnie dla dzieci. Obawiam się, że pomysły, o których mowa, niezależnie od tego, kto miałby być ich autorem, nie spełniają tych warunków. Obecnie potrzebujemy rzetelnej i konstruktywnej dyskusji o zmianach legislacyjnych, które wspomogą samodzielnych rodziców, a nie wojny ideologicznej, na której ostatecznie najwięcej stracą właśnie dzieci”.

Stowarzyszenie „Dla Naszych Dzieci” działające na rzecz zwiększenia skuteczności ściągalności alimentów

quote szary ohme2„Wszyscy są oburzeni, ze taki pomysł w ogóle powstał, że takim projektem zajęli się ludzie wybrani prze społeczeństwo, że nad czymś takim pochylili głowę. Ludzie którzy tworzyli ten projekt pojmują opiekę jako władzę, choć to słowo chcą przykryć w projekcie „odpowiedzialnością”. Nie myślą o dobru dziecku, tylko o zaspokojeniu własnego ego, załatwiają swoje własne sprawy. Opieka naprzemienna, opieką naprzemienną, ale co, gdy dziecko ma 2 tygodnie? Mężczyzna będzie karmił je piersią? Poza tym, jeśli nie można porozumieć się w kwestii alimentów, to jak z takim mężczyzną dogadać się z kosztami przy opiece naprzemiennej – opłaty za zajęcia, zakup butów, ubrań? Mam wrażenie, że prowadzi to do tego, że ojcowie wzięliby dzieci na dwa tygodnie, ale za wszystko niech płaci kobieta”.

Paulina Młynarska, dziennikarka, feministka

quote rozowy ohme2„Tak to już jest z populizmem, że tam, gdzie cywilizowani ludzie latami szukają rozwiązania, ten wali siekierą i ogłasza victorię. Gdyby wyborcy i WYBORCZYNIE KUKIZ ’15 posłuchali przed wyborami uważnie, kogo wpuszczają do Sejmu, nie byłoby tam dziś narodowców, nie było by gadania o „ zgwałceniu przez kilku uchodźców” i nie byłoby tej bandy chłopków roztropków, która wykoncypowała ów intelektualnie kompromitujący projekt ustawy. A przecież to dopiero początek! Strach pomyśleć co jeszcze lęgnie się w głowach „polityków” spod znaku : „już ja wiem jak rozwiązać problem!” Strach pomyśleć czym zechcą pohandlować z jedynie słuszną partią rządzącą, by dać im głosy, kiedy przyjdzie do głosowań, w których nawet PIS nie będzie już jednomyślne. Ja chyba nie chcę tego komentować. To po prostu obraża moją inteligencję. Autorzy projektu nie mają żadnej orientacji w tym jak naprawdę przedstawia się w Polsce problematyka dzieci z rozbitych rodzin, ściąglaności alimentów i patologii w tych obszarach. Nic nie przeczytali na ten temat, nie zapoznali się z tym jak wprowadzano opiekę naprzemienną w innych krajach i jakie to przyniosło skutki. To widać na kilometr.  Ten projekt jest objawem buty, na którą stać jedynie skrajną, zachwyconą własnym odbiciem w lustrze głupotą. Już widzę tych „kochających” tatusiów i mamusie -sprawców przemocy, uzależnionych, pogrążonych w patologiach, psychopatycznych, jak co drugi tydzień biorą do siebie ukochane dziatki, aby im zgotować piekiełko w imię niepłacenia alimentów”.

Dorota Wollenszleger, prowadzi w Trójmieście „Kobieta i Rozwód Gdańsk” wspiera kobiety w trakcie rozwodów, sama po rozwodzie, matka dwójki dzieci

quote szary ohme2„Projekt ten ma tyle wad, że zachodzę w głowę, jak w ogóle mógł ujrzeć światło dzienne. Poseł Skutecki kończąc 11 kwietnia br. konferencję prezentującą właśnie ten projekt zmian w prawie rodzinnym powiedział: „… to, że mamy gotowy pomysł na zmiany, to jest kolejny sukces” oraz dodał „Jestem przekonany, jestem pewny, że to wygramy (…)”. Stworzono dokument, który poniża kobiety, a dzieci traktuje przedmiotowo. Wprowadzenie przymusowej opieki naprzemiennej nawet wówczas, gdy mamy do czynienia przemocą domową czy uzależnieniem, zniesienie alimentacji, brak orzekania o winie przy rozwodzie, również w przypadku uzależnień od alkoholu, narkotyków czy przemocy, czego konsekwencją będzie uniemożliwienie eksmisji sprawcy przemocy domowej, to tylko niektóre z pomysłów tam zawartych.

80% alimentów nie jest ściąganych i niewiele się z tym robi, a posłowie pochylają się tak bacznie nad krzywdą cierpiących ojców m.in. takich, którzy nie kryją się z tym, że nie płacą alimentów na swoje dzieci. Tych mężczyzn nie interesuje na jakim poziomie żyją ich dzieci, bo najważniejsze są przecież ich prawa. Nie martwią się tym, bo zapewne nie mają czym, ponieważ samodzielna mama stanie na głowie, a dziecku zapewni wszystko co potrzeba. Jeśli w tych ojcach nie ma troski o godny byt ich dzieci to biada nam, jeśli pod taką opiekę nasze dzieci miałyby trafić”.


Zobacz także

trądzik

Trądzik to problem nie tylko młodych kobiet. Może pojawić się w każdym wieku. Poznaj skuteczny sposób na jego złagodzenie

Konkurs „Kocham swoją skórę”

6 filarów partnerskiego związku