Zatrzymaj blask farbowanych włosów. Jeśli farbujesz włosy – powinnaś wiedzieć, że…

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 lutego 2016
Fot. Flickr / Tyler Burrus / CC BY
 

Kobiety zmienne są i lubią poeksperymentować z własnym wyglądem. Zmieniają styl ubierania, kolor paznokci, długość i kolor włosów. Szczególnie zmiana koloru daje spektakularny efekt, ale farbowanie nie wypływa dobrze na kondycję kosmyków. Po kilku zbyt częstych lub źle przeprowadzonych farbowaniach bez odpowiedniej pielęgnacji, pasma stają się przesuszone, łamliwe, bez blasku. Można temu zaradzić, i cieszyć się blaskiem farbowanych włosów przez długi czas.

Farba. Poszukaj farb nie zawierających amoniaku, bo te są delikatniejsze dla struktury włosa. Przestrzegaj też wskazówek zawartych w instrukcjach użycia farby nie nie eksperymentuj z przedłużaniem czasu farbowania.

Szampon do zadań specjalnych. Jeśli masz w zwyczaju wrzucać do koszyka podczas zakupów pierwszy lepszy szampon, koniecznie zmień to. Dla włosów farbowanych stworzono specjalne szampony (a także maski i odżywki), dzięki którym kolor nie wypłucze się tak szybko i nie wypłowieje. Nie myj i nie płucz włosów gorącą wodą, tylko letnią. Im chłodniejsza, tym lepiej zamyka łuski włosa.

Odżywka. Często brakuje nam czasu na nakładanie odżywki i czekanie te kilka minut aż zacznie działać. Jednak na rynku jest dostępnych wiele produktów ekspresowo działających lub bez spłukiwania, więc dobierzemy coś do naszych preferencji. Włosy farbowane należy regularnie odżywiać, szczególnie odżywkami z zawartością witamin  A, E, F, H. Nie nakładaj jej zbyt dużo, by nie obciążać włosów.

Maska do włosów. Raz w tygodniu powinno się ją stosować, aby zamknąć łuski włosa, dostarczyć skoncentrowanych składników odżywczych, a także chroniących kolor.

Używaj filtrów UV. Szczególnie ważne jest to latem, gdy słońce silnie operuje. By kolor nie blakł zbyt szybko, a włosy były w dobrej kondycji warto spryskiwać pasma mgiełkami z filtrami UV.

Olejki wzmocnią kosmyki. Wybrany olejek nakładaj na pasma na noc, a następnie umyj głowę delikatnym szamponem. Najlepiej sprawdzą się olejki naturalne – kokosowy, arganowy, migdałowy, jojoba. Zabieg ten wzmacnia, przedłuża trwałość koloru i chroni włosy.

Funduj włosom domowe maseczki

Z awokado, odżywcza. Rozgnieć je widelcem, dodaj trzy łyżki śmietany wymieszaj. Papkę nałóż na umyte włosy, owiń głowę ręcznikiem i zostaw na 30 minut. Następnie spłucz.

Z miodem dla matowych włosów. 2 łyżki naturalnego jogurtu, 2 łyżki miodu, 1 żółtko. Wymieszaj składniki, nałóż na wilgotne umyte włosy. Po 10 minutach spłucz.

Z oliwą z oliwek. Potrzebujesz 1/2 szklanki oliwy z oliwek, 1/2 cytryny. Oliwę podgrzej i dolej do niej sok z cytryny. Maseczka powinna pozostać na włosach przynajmniej 15 minut. Zregeneruje i przywróci im blask.


Awantura o teściową, czyli zacznij od siebie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 lutego 2016
Fot. iStock / vgajic
 

Droga autorko listu  o tym dlaczego kobieta może nie lubić teściowej!

Przeczytałam i czuję się głupio. Mam teściową, nie kocham jej miłością czułą, ale szanuję jako kogoś bliskiego mojemu mężowi. I między nami jest OK. Bez fajerwerków, ale i bez min przeciwpiechotnych. Tak to już bywa, że jak się człowiek wiąże z człowiekiem, to prędzej czy później nadchodzi moment spotkania z rodziną. Matka, jak wiadomo, do rodziny też się zalicza. I nie ma obowiązku być idealna… Z resztą, ty też nie musisz być idealna, prawda? Stosunki na linii teściowa- synowa to temat owiany legendą, nie musisz powielać stereotypów. Bo szczerze mówiąc, w twoim tekście więcej tych stereotypów niż chęci porozumienia, o której wspominasz. Specjalnie dla ciebie –  Kilka porad dla synowych.

1. Nie „staraj się” lubić

Napisałaś „My, żony, partnerki najczęściej chcemy polubić matki swoich mężów…” . Dobrymi chęciami jak wiadomo, wybrukowane jest piekło. Nie zmuszaj się i nie udawaj sentymentów, których w tobie brak. To nie prawda, że w rodzinie wszyscy muszą darzyć się ciepłymi uczuciami. Na pewno nie ma nic gorszego niż udawanie. Budujesz relacje na fikcyjnych podstawach i dziwisz się, że nie wychodzi? Lepiej powiedzieć sobie wprost: „nie przepadamy za sobą” i (wbrew pozorom) rozluźnić atmosferę niż przyklejać przy okazji każdego spotkania uśmiech „dla teściowej”, a po wszystkim gadać mężowi za uchem „co ta twoja mamuśka znowu wymyśliła”.

2. Ustal zasady…

„Nie chcemy, żeby się wtrącały, pouczały” – piszesz. „Wtrącasz się we wszystko, ziejesz jadem i nienawiścią” – kontynuujesz. Brzmi jak skarga maleńkiej dziewczynki. Nie chcesz, by teściowa nazywała cię złą żoną – to czemu jej na to pozwalasz?! Wystarczyłaby odrobina zdrowego rozsądku już na samym początku znajomości. Mniej emocji i hurra – optymizmu. Zdrowy dystans i ustalenie kilku reguł, czyli musi być wiadomo, że mamusia nie wchodzi:

– do naszego łóżka,

– w nasze kłótnie,

– do dziecinnego w sprawach wychowawczych,

– do kuchni, żeby komentować to, co niedosolone.

Zamiast tego wolisz od początku „znosić” TĘ SYTUACJĘ z miną skrzywdzonej i cierpiącej kaczuszki. A ja ci mówię: masz to, na co pozwoliłaś. Dorośnij i bądź odpowiedzialna za swoje wybory.

3. … i sama się ich trzymaj

„Jaką ty jesteś żoną…? „ – zaczynasz kolejny akapit. O, przepraszam. A co cię to obchodzi? Bądź konsekwentna. Wymagasz szacunku i respektowania granic „twojego terenu”, a jako jedno z głównych dział wytaczasz trudne osobiste relacje z mężem, czy życiowe niepowodzenia teściowej. To kompletnie bez klasy. Tak naprawdę, co ty wiesz o jej życiu?

Nie obarczaj też teściowej winą za wszelkie niedoskonałości twojego męża („Tyle rzeczy podtykałaś mu pod nos, że dziś to ja walczę, żeby zrozumiał, że nie wszystko należy mu się pod nos. Dlaczego nie nauczyłaś go dobrej miłości, rozumienia innych i odpowiedzialności?), zdaje się, że miał także ojca.To ojciec pokazuje synowi jak dbać o kobietę i rodzinę. Facetowi zawsze wygodnie jest powiedzieć, skrzywdzono go w dzieciństwie. Nam  wygodniej pogłaskać po głowie i przejąć rolę… mamusi.

Zanim zrobisz wycieczkę osobistą, przypomnij sobie o jednym: ty w swoim macierzyństwie też popełniasz błędy. I nie oszukujmy się, wychowanie ma to do siebie, że nie ma w nim oczywistości. Często wydaje nam się, że wybieramy słuszną ścieżkę, a potem okazuje się, że nasze dorosłe dziecko jest kimś zupełnie innym niż miało być… Miliony niezależnych od ciebie czynników wpłynęło na nie tak, a nie inaczej i nic z tym nie zrobisz.

4. Nie rywalizuj

Może nie piszesz tego wprost, ale czuć to w każdej linijce twojego listu. Kompleksy, zazdrość i żal. Chcesz by ON był po Twojej stronie, żeby w końcu JEJ „powiedział”, wziął cię w obronę. I wtedy- wygrasz. A ona będzie zdruzgotana. Jakich relacji chcesz naprawdę? A może tu nie chodzi w ogóle o teściową, tylko o to, że on tego wszystkiego co mu dajesz (ani tego wspaniałego bzykanka, o którym piszesz, ani twojej kariery zawodowej ani tego, jak uczysz go odpowiedzialności i okazywania uczuć ) nie docenia? Kiedy wydaje ci się, że szwankują relacje z teściową, przede wszystkim pomyśl o swoim związku. Kochający mąż jasno wytyczy swojej matce granice i nie pozwoli krzywdzić żony.

5. Wyluzuj

Napisałaś: „Zazdrościsz mi, że jestem szczęśliwsza? Widzisz we mnie młodość i radość, i wściekasz się, że ty swoją straciłaś na rzeczy, które nie miały sensu? Tak to czuję. I to jest przykre.

Źle, że tak czujesz. Przestań się chełpić swoją młodością i szczęściem. Chcesz czy nie, ty też będziesz kiedyś na miejscu twojej teściowej. Nie oceniaj, jeśli nie chcesz być oceniania. Nie przypisuj jej słowom złych intencji, nie doszukuj się ukrytych znaczeń tam, gdzie ich prawdopodobnie nie ma. Nie podejmuj decyzji, po to, żeby JEJ coś udowodnić. Żyj swoim życiem. I wyluzuj. Przecież to ty zdobyłaś trofeum (jej synka) 😉

Droga synowo „trudnej” teściowej, życzę ci więcej dystansu do siebie. I dojrzałości trochę. I jeszcze, żeby twój wybranek przestał między wami, dwiema bliskimi osobami lawirować. Zobaczysz, że będzie ci wtedy dużo łatwiej żyć.

Ściskam,

Też (nie)idealna synowa całkiem zwyczajnej teściowej


Dlaczego mamy dwoje uszu, a tylko jedne usta? Pięć zasad aktywnego słuchania

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 lutego 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev

„W ogóle mnie nie słuchasz” – to zarzut, który kierujemy często w stronę najbliższych, ale bywa, że sami go słyszymy. Oburzamy się, bo jak to nie słucham, skoro słyszę, co do mnie mówisz.

Gdyby się jednak głębiej zastanowić… to czy naprawdę słyszymy, albo czy jesteśmy słuchani? Można zrobić taki test – mówiąc coś ważnego można przerwać w połowie wypowiedzi i sprawdzić, czy druga strona się zorientowała, że urwałaś wypowiedź. Gdy usłyszysz: „Tak masz rację” – możesz zarzucić brak zainteresowania tym, co mówiłaś.

I to samo działa w drugą stronę. Czy ty potrafisz słuchać? Komunikacja jest bardzo ważna w naszym życiu, brak umiejętności prowadzenia rozmowy to przyczyna zdecydowanej większości problemów. Już nie mówię, że w związku, ale także w pracy, w rozmowie ze znajomymi czy naszymi dziećmi.

To, że mamy uszy nie sprawia, że potrafimy słuchać. Tę umiejętność trzeba ćwiczyć, pracować nad aktywnym słuchaniem, by unikać nieporozumień i móc rozwiązywać konflikty. Niby jesteśmy dorośli i to wszystko wiemy, ale i tak najczęściej władzę nad nami przejmuje język, którym kłapiemy na prawo i lewo. Wiadomo, łatwiej mówić, co my myślimy i skupiać się na sobie, niż słuchać – czasami niewygodnych dla nas rzeczy.

Ale gdyby rak spróbować. Poćwiczyć. Posłuchać, co mówią inni? Może okazać się, że dowiemy się o sobie wielu miłych rzeczy, że dostaniemy sygnał, co możemy zrobić, co zmienić. A co najważniejsze – zyskamy zaufanie osoby, na której nam zależy. Przestaniemy tylko słyszeć, zaczniemy słuchać i dzięki temu naprawdę możemy wiele zyskać, a przy okazji nauczyć innych, jak rozmawiać, by być zrozumianym.

Tu nie potrzeba jakiś wielkich przygotowań, wyjątkowego czasu. Aktywnie słuchać powinniśmy bez względu na powagę rozmowy. Obojętnie, czy dziecko opowiada ci, jak było w szkole, czy przyjaciółka zwierza się z problemów w związku.

Niech twoje ciało pokaże, że słuchasz

Nie stój tyłem do dziecka. Najpierw pytasz: „Jak tam w szkole”, a chwilę później zaczynasz wieszać pranie, kiedy ono zaczyna opowiadać. Jeśli pytasz i chcesz usłyszeć odpowiedź poświęć chwilę na słuchanie. Popatrz na rozmówcę, zatrzymaj się, skup na tym, co mówi. To częste – zadajemy pytanie, ale odpowiedź nas już w ogóle nie interesuje. Czasami naprawdę lepiej nie pytać w ogóle niż udawać zainteresowanie.

Słuchaj – nie oceniaj

Gdy przyjaciółka wpada wypłakać ci się na ramieniu – bo jest złą matką (w jej mniemaniu), albo przez chwilę złego męża, albo z zupełnie innego powodu – jesteś po to, żeby słuchać, a nie oceniać. Ona ci zaufała, chce się wyżalić. Swojemu rozmówcy należy okazać szacunek – to wyświechtany frazes, ale bardzo prawdziwy. Każdy ma prawo do swoich poglądów, a ty pamiętaj – zawsze znasz historie tylko z jednej strony. Powstrzymaj się od oceny, nie o nią chodzi osobie, która z tobą rozmawia.

Po pierwsze – nie przerywaj

Choć jako trzecie, ale najważniejsze. Przestań gadać, tylko słuchaj, wszystkie: „A wiesz, miałam tak samo”, „Rozumiem mi też się przytrafiło” – i opisywanie swoich doświadczeń do niczego dobrego nie prowadzi. Chciałabyś, by tobie ktoś przerywał rozmowę. Na przykład gdy dziecko mówi o nowej koleżance, a ty wyskakujesz nagle z: „A ręce umyłaś po szkole?”, albo gdy mąż opowiada o upierdliwym współpracowników krzyczysz: „Dzieciaki, obiad na stole, chodźcie”. I choć po chwili dodajesz: „No mów, mów, słucham cię” – nie dziw się, że ktoś traci ochotę na rozmowę.

Zachęcaj do mówienia

To ważny punkt. Jeśli ktoś coś tobie opowiada okaż prawdziwe zainteresowanie. „Dlaczego tak uważasz?” – pytaj, by zrozumieć. „A co ty o tym myślisz?”, „Co sądzisz o tej sytuacji”, „Jakie widzisz rozwiązanie?”  – to pytania, które otwierają rozmowę. Powstrzymaj się od komentarzy, poprowadź rozmowę tak, by osobą mówiąca mogła spojrzeć na całość sytuacji, zapanować nad emocjami i mieć ogląda tego co się dzieje – świetnie sprawdza się w czasie kłótni. Zamiast mówić: „Bo ty zawsze tak mówisz” lepiej powiedzieć: „Dlaczego tak uważasz” – inna sprawa, że nie zawsze chcemy to usłyszeć.

Upewnij się, że rozumiesz to, co usłyszałaś

To dobra taktyka – swoimi słowami powtarzać to co się usłyszało. „Czyli uważasz, że na wakacje powinniśmy pojechać w góry, żeby zobaczyć nowe miejsca?”, „Czyli twoim zdaniem za mało pracy wkładam w ten projekt, bo nie zrobiłam…”. „Czyli sądzisz, że Ania chciała zrobić ci na złość i jest wredną babą?”. To parafrazowanie daje po pierwsze – złapanie oddechu, po drugie – upewnienie się, że wszystko dobrze się zrozumiało. Czasami jak rozmówca usłyszy z naszych ust, co nam powiedział, to pozwala mu spojrzeć z dystansem. Często może paść: „Nie, to nie tak do końca jednak jest”.

Umiejętność aktywnego słuchania ma ogromną zaletę – to nie my szukamy rozwiązań problemów, podpowiadamy, co powinno się w danej sytuacji zrobić, ale nasz rozmówca sam je znajduje. A to bezcenne – ważne przy budowaniu pewności u naszego dziecka, w czasie dyskusji w związku, czy rozwiązywaniu problemów w pracy.

Poza tym warto pamiętać, że gdy będziesz uważnie słuchać, bliskie osoby otworzą się, zaufają, będą miały ochotę rozmawiać, a ty nie będziesz musiała się domyślać ich nastroju, kiepskiego humoru, czy przyczyny zdenerwowania.


Zobacz także

wybielanie

5 najbardziej absurdalnych pomysłów na wybielanie zebów

Najlepsze zabiegi rewitalizujące skórę na jesień

Jak jeść fit w 2018 roku?

Jak jeść fit w 2018 roku? Najnowsze trendy żywieniowe